soboz4 Posted August 15, 2011 Author Posted August 15, 2011 to tylko język tak jej się ułożył... Quote
soboz4 Posted August 15, 2011 Author Posted August 15, 2011 [video=youtube;UI7iOzUfiVU]http://www.youtube.com/watch?v=UI7iOzUfiVU[/video] Quote
soboz4 Posted August 15, 2011 Author Posted August 15, 2011 [video=youtube;8URW1-Oxgmw]http://www.youtube.com/watch?v=8URW1-Oxgmw[/video] Quote
jofracy Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 tak sobie myślę, że może podrukować ogłoszenia i w okolicy ul. Szkolnej powywieszać? Może jej ktoś szuka, tylko nie wie jak? Czy lepiej poszukać jej domku, który jej nie będzie gubił? Quote
soboz4 Posted August 15, 2011 Author Posted August 15, 2011 nie wiem, ogłoszenia porobię, ale gdyby ktoś jej szukała to by znalazł... Muszę jej i Fidze zrobić nową akcję adopcyjną, na dodatek link do albumu Bunie nie działa na stronie schroniska, Quote
soboz4 Posted August 15, 2011 Author Posted August 15, 2011 Niestety, dzwoniła do mnie pani (dziś już ze 4 razy) i chciałaby ją od razu, ale nie była trzeźwa, więc chyba nie ma o czym pisać... Przez krótką chwilę się zastanawiałam czy do niej podjechać choć to dość daleko, ale jak Bunia miałaby trafić z deszczu pod rynnę, to nie będę ryzykować! filmik z przywołania: [video=youtube;YXrQkFcuvsA]http://www.youtube.com/watch?v=YXrQkFcuvsA[/video] Quote
pralinka94 Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 Bunia to rzeczywiście inna sunia, w schronisku to był nie ten pies... :) Widać, że odżyła, teraz trzymam kciuki za nowy domek! Quote
kimiji Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 Linki do picassy nie działają jak tylko zmieni się tytuł, tzreba je co chwilę aktualizować, co jest bez sensu ;/ Quote
soboz4 Posted August 17, 2011 Author Posted August 17, 2011 Jest wyjątkowo grzeczna, nawet mój mąż nie może się jej nachwalić. Niestety mam problemy z synem, który jest zawsze przeciwny tymczasom, w ogóle twierdzi że psy robią straszny bałagan i ma tego dosyć... Ten bałagan to miski w czasie jedzenia, 6 posłań w mieszkaniu, zabawki psie na podłodze, niestety syn jeszcze się nie wyprowadza, tylko na razie opieprza mnie z góry na dół... Chyba urządzę casting na przyszłą żonę dla syna, niech go bierze, byle jak najszybciej, wykształcony i przystojny, ponad 190 wzrostu, szczupły - kto jest chętny???? Zrobiłam Buni wczoraj ogłoszenia na kilkunastu portalach i allegro. Ciągle dzwonię w sprawie sterylizacji, ale podobno dziś po 15:00 będzie wet. ustalał terminy! Bunia, gdy wychodzę do pracy grzecznie idzie spać, po powrocie domowników szał radości. Pies ideał, ale wiek i uroda nie budzą zainteresowania. Quote
Perełka1 Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 Niestety mam problemy z synem, który jest zawsze przeciwny tymczasom, w ogóle twierdzi że psy robią straszny bałagan i ma tego dosyć... Ten bałagan to miski w czasie jedzenia, 6 posłań w mieszkaniu, zabawki psie na podłodze, niestety syn jeszcze się nie wyprowadza, tylko na razie opieprza mnie z góry na dół... Chyba urządzę casting na przyszłą żonę dla syna, niech go bierze, byle jak najszybciej, wykształcony i przystojny, ponad 190 wzrostu, szczupły - kto jest chętny???? Oj Soboz4, niedobrze, niedobrze...:shake: Mój mąż od 20-tego roku życia mieszkał sam i sam się utrzymywał i sprzątał cały ośrodek mamy. Dzięki temu potrafi gotować, sprząta, myje okna, wychodzi z psami, sprząta po naszych "cioteczkach" a my mamy na stałe 5 posłań dla psów. U nas panuje "ordnung" każdy pies ma swoje posłanie i swój koc. Wszyscy chodzą równocześnie spać na swoje miejsce.:lol: Quote
soboz4 Posted August 17, 2011 Author Posted August 17, 2011 Wiem, nie spisałam się z wychowaniem syna... Za duży nacisk na naukę, a zbyt mały na pomoc w pracach domowych. Moje psiaki tez leżą wyłącznie na swoich posłaniach, Bunia czasami na fotelu, lubią być tam gdzie ja. Może powinnam zlikwidować posłanie w kuchni, ale one lubią leżeć pod stołem i patrzyć co ciekawego gotuję. Co do misek, po jedzeniu są sprzątane, jedzą dwa razy dziennie, nie bardzo rozumiem postępowanie syna, u mnie w domu zawsze były psy i to mama narzekała czasami na bałagan, ale jednocześnie każdego psiaka bardzo kochała. Syn bardzo faworyzuję Roksię, ostatnio czasami pogłaszcze Ige, ale w przypadku gdy mam jakiegoś nadprogramowego to wiecznie niezadowolony. Nie mogę powiedzieć, podłogi po naszym przyjeździe wyglądały pięknie, wypastowane i wypolerowane na błysk, obecnie juz nieco go straciły, ale dla mnie to jest mało ważne. Mam skłonności do bałaganiarstwa i mi to nie przeszkadza, mężowi również, więc tylko liczę dni do wyprowadzki syna. Jestem również pewna, że po jakimś czasie tez zapragnie na swoim mieć psa, w końcu nie mógł sie chyba "wyrodzić"???? Quote
Perełka1 Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 Robert skończył studia z wynikiem bardzo dobrym w czasach kiedy nie było to tak łatwe jak teraz, ja tez skończyłam studia (germanistyka) + studia doktoranckie, pracowałam naukowo. Teraz zajmuję się tłumaczeniami. U mnie w domu też był nacisk na naukę, bo rodzice są naukowcami, ale wszystko można pogodzić. Ja w domu sama sprzątałam i właściwie za wszystkich prałam i prasowałam. Jedno nie wyklucza drugiego. poza tym syn jest jeszcze mody i wszystko przed nim. :lol: U mnie jest pięć misek, problem jest w tym, że każdy pies je co innego i próbują przeskakiwać do sąsiednich misek. Przy Robercie jest ok, ale przy mnie gorzej. Z małymi ciotkami nie ma problemu , ale z Sznapsem i drugim psem bywa groźnie. Też siedzą w kuchni pod stołem, mnie to nie przeszkadza. Najgorsze jest sikanie ciotek. Miesięcznie zużywam ok. 130 nieprzemakalnych podkładów seni. Wszystko jest zabezpieczone folią przed zasikaniem i to już jest bardzo uciążliwe. Lala cierpi na nietrzymanie moczu, więc jak ona nasika to reszta po niej poprawi i tak w kółko. Mycie i dezynfekowanie.:angryy: Ale ważne jest,że psy znalazły swoje miejsce a u Ciebie Soboz 4 mają bardzo dobry tymczas i dużo miłości. Quote
soboz4 Posted August 17, 2011 Author Posted August 17, 2011 Jestem pełna podziwu dla was, z tym siusianiem to wiem że są problemy, moja Besia wówczas 17 letnia ostatnie 2 lata siusiała pod siebie, bardzo w domu nieładnie pachniało pomimo mycia, wówczas syn się nią opiekował, wszystko mył, nawet czasami windę czy korytarz, nosił do weterynarza i nie pozwalał na żaden drastyczny krok. To był pies, który wychował moje dzieci i obecnie oboje twierdzą, że drugiego takiego nigdy nie będzie. Ale ja również miałam takiego w dzieciństwie i wiem, że kazdy jest inny i zadne nie zastapi psa z dzieciństwa. Przy zasiusianych podłogach było mi wówczas wstyd i nikogo nie zapraszałam, ale teraz uwazam, że to bład, bo przecież nie mozna się wstydzić miłosci do psa, który był przez cale dzieciństwo dzieci. Moje tymczasy tez czasami siusiaja, a obrały sobie pokój syna, chyba badają jego wytrzymałość... Ale Bunia to chodzący ideał, więc nie może narzekać, Iga jest bardzo schorowana, ale to taka przylepka, że również nie oddalabym jej za zadne skarby. martwi mnie trochę czy mam okazywać Buni dużo uczucia, czy nie??? Co dla niej lepsze???? Nie mam pewnosci i raczej intuicyjnie opiekuję się tymczasami, ale kiedyś usłyszałam, ze nie powinnam ich tak głaskać czy przytulać, bo nie moga się do mnie przyzwyczajać i obecnie jestem w rozterce jak postepować. Ale jak nie przytulić psa, który patrzy na Ciebie wzrokiem pełnym uczucia i sam tuli się do Ciebie???? Quote
Perełka1 Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 "Przy zasiusianych podłogach było mi wówczas wstyd i nikogo nie zapraszałam, ale teraz uwazam, że to bład, bo przecież nie mozna się wstydzić miłosci do psa, który był przez cale dzieciństwo dzieci." - u mnie jest to bardzo duży problem, bo przyjmuję klientów w domu. Wydzieliłam już jeden pokój tylko dla mnie. Niestety wszystkie psy czekają pod drzwiami. Nie zawsze można wszystko załatwić drogą internetową. Dzięki podkładom sikają w jedno miejsce, choć zdarzają się wyjątki. Używam domestosa, żeby zabić nieprzyjemny zapach, ale nie zawsze to pomaga. Wszystkie środki neutralizujące zapach moczu są na skórę. Może Pani zna coś lepszego? Ja mam cały czas w pogotowiu mopa z domestosem. Przy starym psie, naszym owczarku, tez był problem. Ale on sikał pod siebie, przynajmniej w jedno miejsce. Ja myłam go takim środkiem dla obłożnie chorych firmy seni bez użycia wody. Bardzo fajnie mył owłosiona skórę i neutralizował zapach moczu. Przez ostatnie dwa lata myliśmy codziennie windę i korytarz. Do tego specjalny odświeżacz używany w hotelach. Poza tym mam sąsiadów, którzy nie lubią psów. Ostatnio spotkałam się z określeniem fabryka psów. Nie wiem, jak się zachowywać do tymczasowiczów. Robert uczył mnie, że wszystkich należy głaskać po równo. Nie można jednego psa przytulać a drugiego nie zauważać. Ale tu jest sytuacja wyjątkowa, bo są tylko tymczasowo. Nasz Sznaps jest okropnie zazdrosny. To taka duża owieczka, która uwielbia spać w łóżku, najlepiej z głową na poduszce. Quote
soboz4 Posted August 17, 2011 Author Posted August 17, 2011 z zapachem całkiem sobie nie radziłam, tez używałam domestosa, który ma dość silny zapach, ale z wiekiem psów ten zapach jest bardziej intensywny i nic nie było w stanie go zabić. Dlatego nie chciałam słuchać uwag typu, że nie sprzątam, a nawet Besia była przesiąknięta moczem, pomimo że codziennie ją kapałam. Nie wiedziałam, że są specjalne środki i kąpałam Besie w psim szamponie, a w większości myłam ja szarym mydłem w ciepłej wodzie. Ludzie są często bardzo niemili, ja tez juz często słyszę uwagi jak prowadzę trzy psy, ale zawsze po nich sprzątam i to wywołuje sympatię u wiekszości, i nawet jak wcześniej rzucali jakieś uwagi, to potem z tyłu słyszę, no sprzątnęła, to taka może mieć i trzy psy... Masz rzeczywiście spory problem (nie lubię rozmów per pani, ja jestem Bożena), szczególnie że część osób myśli, że jak ktoś jest miłośnikiem psów, to jakby miał przez to mniej w głowie. Wstyd przyznać, ale np. zdanie na temat ekologów mojego małżonka czasami jest nie do napisania na publicznym forum, wiadomo budowlańcy i ekolodzy nie zawsze potrafią znaleźć wspólne zdanie i nie wiadomo dlaczego od razu uważa się, że druga strona jest przez to mniej inteligentna. Ludzie lubiący zwierzęta sa często utożsamiani, co jest zresztą po części prawdziwe. Wracając jeszcze do zapachu kupowałam olejek w buteleczce i gdy ktoś miał przyjść, ustawiałam specjalny dozownik do gniazdka elektrycznego, doskonale spisywał się zapach mandarynki z czymś tam i zapachy na bazie cytrusów. One potrafiły przebić zapach moczu. Byłyśmy dziś z Magdą (jofracy)w trzy jamniki i Bunią na spacerze na lotnisku. Psy teraz padły, Bunia na spacerze jest nieco głośna, szczeka na każdego kto zbliża się do stada, nieważne czy obcy pies czy człowiek... Ale psy się wyszalały, a my z Magdą przemoczyłyśmy nogi dokładnie, lotnisko niestety całkiem podmokło... Quote
jofracy Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 Chciałam tylko powiedzieć, że Bunia równo trzyma kroku z młodszymi psiakami, biega za patyczkiem i broni stadka:) Jest do tego aksamitna w dotyku! Jeszcze takiego mięciutkiego psa nie głaskałam :) Quote
Perełka1 Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 A ja jestem Kasia:lol: Te wszystkie produkty, które używałam, są przeznaczone dla ludzi, ale sprawdzają się również przy psach. Ja na spacery chodzę na raty. Sama idę najpierw ze Sznapsem i Pimpkiem, później zabieram trzy "cioteczki". Cioteczki chodzą na krótki spacer, Sznaps natomiast chodzi ze mną na tysiąclecie do rodziców. Trasa Wełnowiec-Tysiąclecie wykańcza go całkowicie. Dopiero wieczorem idziemy wszyscy razem z Robertem. Robert miał zawsze dwa psy w domu - owczarki. Ja pracuję w domu i to jest przekleństwo. Z jednej strony dobrze ale minusów tez jest wiele. Cały dzień pracuję z przerwami i dopiero nocą mam święty spokój. Nic nie mogę zaplanować, często jadę z klientami do notariusza i muszę być gotowa w ciągu godziny. Dobrze, że Robert -ekonomista prowadzi całą księgowość firmy, bo dla mnie to czarna magia. Ważne, żeby Bunia znalazła dobry dom a teraz o taki coraz trudniej. Ja nie mogłabym prowadzić tymczasu, bo nie mogłabym rozstać się z psami. :shake: P.S. Ja doświadczyłam już różnych sposobów walki z psami. Od polewania wodą z balkonu, poprzez komentarze całkiem prymitywnych ludzi do naklejenia ostrzeżenia na mojej klatce i windzie. Przy chorobie starszego psa słyszałam "a to on jeszcze żyje?", nikt mi nigdy nie przytrzymał windy, jak wnosiłam Farta do windy, a był dość ciężki, bo to owczarek. Ja staram się wszystkie komentarze obrócić w żart z dawką małej szpileczki :diabloti: Quote
soboz4 Posted August 17, 2011 Author Posted August 17, 2011 Tymczas jest trudny, po niektórych cały czas kręci mi się łza w oku, tym bardziej że one bardzo szybko okazują uczucie i bardzo chcą być zaakceptowane, ale miałam i takie, przy których liczyłam godziny do oddania, szczekliwy do granic Tyson, Karat ustawiający moje rezydentki, żarłoczny beagiel - na dodatek ze złodziejskim instynktem, Atos, Ares i dwóch Napoleonów tez nie bardzo podbiło mi serce, ale lubiłam ich, za to Napoleon trzeci i a szczególnie czwarty, obecnie Rulon to pies którego nie zapomnę. Trzy czy cztery zabrałam tylko na 2-3 dni na sterylkę i potem jechały w Polskę, mam słabość do suczek, dość długo lały mi się łzy za Olą, ale przynajmniej co dwa tygodnie rozmawiam z jej opiekunką i wiem, że Ola lepiej nie mogła trafić! Bunia z całych sił próbuje okazywać mi uczucie, Roksia i Iga sa zazdrosne i też na siłę cisną mi się na kolana, dziś 1/2 godziny spędziłam na podłodze na zabawie i głaskaniu trzech brzuszków, największy Igi i najbardziej nachalny... Bardzo chcę dobry domek dla Buni, żeby juz nigdy nie była samotna, stres w schronisku spowodował, że wszyscy orzekli że Bunia jest niezdolna do zabawy, biegania, że dla niej to juz tylko spanie i jedzenie. A Magda świadkiem jak Bunia dziczy, jedynie "potworowi" Zuzi bez przerwy oddawała swój patyczek, nie potrafiła ustawić smarkatej, dopiero Roksia wzięła sprawy w swoje łapki i pogoniła Zuzię gdy ta próbowała patyk odebrać Roksi... Niestety część ludzi wciąż jeszcze nie uznaje psich uczuć, że pies się boi, że odczuwa smutek, żal, samotność. Choroba Oli, z którą tak długo nie potrafiono sobie poradzić była na tle nerwowym, dziewczyny które ją leczyły szukały podobnych przypadków - zresztą jej wyzdrowienie to potwierdziło, ale wet. facet nie wierzy w tło psychiczne i uważa, że któryś lek tak gwałtownie podziała, że to tylko zbieg okoliczności, w co ja nie wierze, bo jeszcze w nocy stan psa był zły i nie dawano mu szans na życie, a na wsi gdy zaczęła biegać z innymi psami odzyskała radość i chwyciła się jedzenia, wręcz rzuciła się na nie, po tak długiej głodówce, wciskaniu na siłę, rożnych przysmakach... Wierzę, że Bunia się zgubiła, ale kompletnie nie wiem jak pomóc jej się odnaleźć bo może jej opiekunowie to ludzie starsi, z drugiej strony to pies, który zna zabawy z piłka, wyjazdy nad wodę, nawet pakowanie bagaży do auta (sugeruje rodzinę), ale przecież chyba nikt nie wyrzuciłby z powodu wyjazdu swojego psa w tym wieku, wolę nawet tak nie próbować myśleć... PS Pracuję na Wełnowcu, na Tysiąclecie jest kawałek wiec masz kondycję. Trochę czasu Ci zajmuję wychodzenie z ferajną, czasami mniej męczące jest pójście do biura niż praca w domu! Quote
Perełka1 Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 Ja mieszkam koło domu złotej jesieni. Ten duży kolorowy budynek Fabudu, dokładnie na przeciwko ogrodnictwa. A chodzę wszędzie pieszo, bo nie mam prawa jazdy. Na Tysiąclecie nie jest daleko, raptem 20 minut przez park a rodzice mieszkają w dawnym akademiku koło stawu. Czasami to wolałabym być jednak w normalnej pracy - stałe dochody, mała stabilność i jak jesteś w pracy to jesteś w pracy. A tak to zawsze coś załatwiam. Niestety w przypadku mojego zawodu nie mogę być zatrudniana na umowę o pracę. Wcześniej podlegałam pod sąd teraz pod Ministerstwo Sprawiedliwości. Muszę być do dyspozycji policji, sądu i prokuratury. P.S. Byłam ciekawa jak poradziłaś sobie po rozstaniu z Olą. Dobrze, że wszystko się ułożyło. U mnie problemy miała Migotka. Najpierw była u Blood w dt, potem w Fundacji , ponieważ była bardzo wycofana a bardzo była związana z moją chorą Perełką ustaliliśmy z amikat, że ją weźniemy na próbę i zobaczymy czy będą postępy w socjalizacji. Dzisiaj jest już ok, ale początki były trudne. Migotka jest zapatrzona w Perełkę i uległa względem niej do granic możliwości. Ma swój świat i codziennie trzeba inicjować z nią kontakt. Nie lubi przytulania, głaskania sama raczej nie podejdzie. Trochę taka chłopczyca z charakteru i wyglądu, związana z Robertem. Zawsze asystuje swojemu Panu w męskich pracach. W ogóle te nasze cioteczki żyją w swoim stadzie, unikają kontaktu z innymi psami. Bawią się wyłącznie ze sobą. Wcześniej to nie chciały wejść nawet do windy. Teraz chodzą już na targ na ulice Agnieszki, na pocztę, zaczynają jeździć autobusem. Najbardziej związana ze mną jest Perełka i lala.Perełka to te chore chucherko. Przez 3 tygodnie była zamknięta w moim pokoju w izolatce. Jak tylko zamykałam drzwi od pokoju to podnosiła się resztkami sił i patrzyła przez szybę w drzwiach, kiedy wrócę. Trochę się rozpisałam, mam nadzieję, że ie wykasują mnie z wątku, bo to przecież wątek Buni.:lol: Quote
soboz4 Posted August 18, 2011 Author Posted August 18, 2011 Myślę, że nna pewno nie! Ja pracuję na jabłoniowej, trochę poniżej ogrodnictwa, taki pawilon obok nowego placyku zabaw i budowanego domu kultury. Z Bunią nie miałam problemów z zapatrzeniem w stado, trochę Figa, gdy byliśmy w Paroślach (z tym, ze przywołanie dla Figi jest komendą "świętą" i zaraz leci). Ale po jakimś czasie zauważyłam, że Figa najbardziej jest wpatrzona w Roksię a nie w opiekunkę, a to nie jest dobrze, teraz Roksia ma zakaz widywania się z Figunią bo podobno ugryzła Figę w ucho i ma rankę, Figa jest już tylko wpatrzona w mamę i trochę w Gaję, próbuje również bawić sie z kotami, szczególnie z Rufusem. Bunia, może dlatego że jest dojrzałym psem, nawet w psich zabawach gdy widziała, że ją wołamy wołamy wolała nasze towarzystwo i mizianie niz psy. Wielokrotnie czytałam, że np. gdy zabiera się w jednym czasie dwa szczeniaki można mieć potem problemy z przywództwem w stadzie, a kontakt z psami jest bardziej utrudniony, bo sa zapatrzone w siebie a nie w człowieka i że lepiej wówczas zrobić półroczny odstęp, pomimo zamiaru posiadania dwóch psów. Z moich obserwacji wynika, że rzeczywiście coś w tym jest, w szczególności przy młodych psach. Z wpatrzeniem się w domowników Bunia nie ma problemów, jeszcze nie chce się (jako jedyna wśród moich tymczasów) przyłączać do zabaw na podłodze, które uwielbiają Roksia i Iga i wszystkie które do tej pory miałam, nawet jeżeli to były tylko liźnięcia. Bunia patrzy z zainteresowaniem ale nie podchodzi, takich zabaw nie zna i chyba się boi moich szorściaków, które wówczas są pełne energii i podgryzają mnie, obracają się na plecki, podają zabawki i próbują mnie całować. Jutro Bunia jedzie na sterylkę i usuniecie 2 tłuszczaków, dostała rano śniadanie i na tym koniec, mam nadzieję że poradzi sobie z głodówką do jutra rana. Pytano mnie dlaczego w tym wieku chcę ja sterylizować, ale moja Besia na starość miała ropomacicze i z uwagi na wiek nie można jej było operować, była cały czas na lekach, więc uważam, że lepiej to zrobić kiedy Bunia jest w świetnej kondycji. Quote
maciaszek Posted August 18, 2011 Posted August 18, 2011 No to kciuki za jutrzejsze ciachanie zaciśnięte! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.