Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Martynka,nie moge znaleźć tego artykułu,ale to może być kolejny mit związany ze sterylizacją,bo w vetserwisie znalazłam to:


Obserwowane u niektórych suk po sterylizacji zmiany w zachowaniu są również korzystne. Większość właścicieli jest zadowolona z tego, że suka bardziej ich pilnuje, stała się bardziej przywiązana, lepiej ułożona.
Wbrew niektórym opinion, sterylizacja nie zmienia temperamentu psa, jeśli suczka jest pogodna, wesoła i chętna do zabawy, to po zabiegu nadal taka będzie.

  • Replies 512
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak wiec MArgo budzi sie do zycia... boli ja brzuszek ale do jutra na pewno nic wiecej nie dostanie. NAjgorsza w tym wszystkim jest JEssie, która stwierdziła że trzeba pilnować chorej siostry i chciała mamusie ugryźć przy przykrywaniu chorej kocykiem.

Jak na razie idziemy spać, bo brak nam sił... stresogenny dzień był. TYm bardziej że mamusia sama musiała byc 2lekarzem przy zabiegu... a tatooś towarzyszył nam przez cały czas

Posted

We wtorek 2 stycznia mieliśmy przyjemność ogromną odwiedzić Martynę i Jacka oraz ich psie szczęścia, oczywiście gorąco pozdrawiamy. :multi: Mamy ogromną nadzieję, że spotkamy się ponownie kiedy będzie cieplej. Viris miałaś 100u procentową rację, że jak się do nich wjeżdża to bardzo trudno wyjechać :eviltong: A oto kilka zdjęć wiercipiętek, bo przyznam szczerze, że uchwycić wszystkie razem było strasznie ciężko.
Od lewej Roniuś, Yaris i Stichu

A tutaj urodzona modelka Stichu :p ze śliczniastym jęzorkiem

A teraz moje kochanie :loveu: Yaris


A to najstarsza kobitka w rodzinie Jessi ;) Czyż nie wypiękniała u mamusi i tatusia. Miłość i opieka potrafią zdziałać cuda


Stichu i Yaris na swoim tapczaniku

Posted

A tak wogóle to przez drogę do Wrześni tłumaczyłam Ronkowi, zeby się zachowywał grzecznie wśród kobiet i mamusi wstydu nie przyniósł :lol: ale niestety chapnął na koniec ciocie Martynkę za co jeszcze raz bardzo bardzo przepraszamy ;)
Poniżej jeszcze w najlepszej komitywie:

Tutaj od lewej Jessi seniorka, Yaris i Roniuś

I na koniec ja z moją przyklejką Yaris:loveu:

Jeszcze raz dziękujemy za tak ciepłe przyjęcie. Było naprawdę bardzo bardzo miło:multi:

Posted

aj bo gdyby ciotka nie pchała łap do juz dorosłego poniekąd faceta to by sie nie zdenerwował :) a tu co: jakaś obca baba go miętoli :)
mam nadzieje ze jeszcze kiedy wpadniecie :)
super fotki- chyba musimy sprawic sobie w koncu cyfrówke...ale najpierw jeszcze 3 sterylki nas czekaja. i to pewnie w najblizszym jak sie da czasie. mama i tata mówią: KONIEC CIECZKOWANIA!!!!!!!!! I ODBIĆ CIECZKOWYCH!!! :D
MArgolcia czuje sie coraz lepiej. Juz zaczęła warczeć na mamę :) ale tuli sie bo brzusio boli. właśnie dostała pyralginke takze niedlugo poczuje sie troszeczke lepiej.
Za to Stich'u... ratunku!!! Ona ma coraz wieksza ochote na bardzo nieprzyzwoite rzeczy. JEst nieznosna, fochowata i nie do zniesienia! Potwór mały :)
Mało tego, cały czas ściąga swoje cieczkowe majty (zbereźnica!) i z gołą d... lata! A jaka zadowolona! ha

Posted

[quote name='Viris']



Jedna z lepszych fotek jakie widziałam :loveu:
Ale zazdoszcze tyle gulgotków w domku i wty miejscu Martnka naprawdę wielkie wyrazy uznania dla Ciebie bo jesteś wielka i masz wielkie serducho :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: Zyczę dużo zdrówka psiakom a Wam dużo wytrwałości w pożyciu z gulgotami ;)

Posted

Jest jest ale ona prawie jak jackowo-martynkowa jest:diabloti:
A juz na pewno stichowa ;>>>

A co do spotkanka - extra super tylko czemu mnie nie bylo???:angryy: :angryy:

Posted

a kurna ty adresu nie znasz??

Aktualnie sprawa z MArgo przedstawia się tak:
(ale najpierw wytłumacze początek)
Od samrgo początku była małym potworem, ale udało nam sie jakoś przez 3 miesiące troche opanowac sytuacje, choć na tyle, by nie próbowała nas zjeśc w domu. 2,5 tyg temu zaczęły dziac sie u niej bardzo niepokojące rzeczy. Otóż agresja przybrała ogromną siłe i rozpęd nie do opisania a powodem (jak okazało sie 3 dni później) była cieczka małej Stich. MArgo w tym samym czasie leczyła się na ciążę urojoną. Wymyśliła sobie, `ze po1- Stich jest jej dzisiusuem/kobietką a po 2 że ona jest jej Własnością. nie mogliśmy normalnie poruszać się po mieszkaniu, o reszcie rodzeństwa nie wspominając. Postanowiliśmy trochę ją odstresować i częściej zabierać ja na spacerki- TO BYŁ BAAAAARDZO ZŁY POMYSŁ!!!!!!!!! Atakowała przechodniów, psy i wszystko co przejawiało jakąś skłonnośc psychomotoryczną.
Długo nie zastanawiając się, postanowiliśmy wysterylizować ja w trybie natychmiastowym.
Obecnie sytuacja jest nadal nieciekawa i wiemy, że na jakiekolwiek skutki sterylizacjipoczekamy min 2 mies ale -WALCZYMY.
Zdajemy sobie sprawę z tego,że agresja moze wzrosnąć. W sytuacji Margo nie ma nic do stracenia :( Ona nie jest normalnym psem...
Jak wszyscy zdążyli pewnie zauważyc nasza głupota i upór nie ma granic, więc staramy się ja ratowac, chociaż czasem włos jeży się na głowie. Nie skutkuja na nia żadne behawiorystyczne ani szkoleniowe metody a agresja zawsze pogłębiała się w wyniku: cieczek, urojonych itp, także jest jeszcze jakaś nadzieja, że sterylka coś odmieni.
Wczoraj wobec całej tej sytuacji, postanowiliśmy, że MArgo stanie się tylko i wyłącznie pieskiem tatoosia, a mama, nie wtrąca się do jej wychowania. Potem stopniowo będziemy ten tok rzeczy zmieniać. Tatooś też nie jest pewien, czy odmieni bestię, ponieważ nigdy dotąd z takim świrkiem nie miał do czynienia. A bywały u nas psy naprawdę agresywne: z łańcuchów, z kojcy- wyciągnięte po długim czasie, nawet latach..., przelęknione, i z zepsutą psychiką. Margo niestety zachowuje sie jak polączenie ADHD z autyzmem (chyba tylko tak można to określić). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jest niebezpieczna... nikt nie oczekuje od niej bezgranicznego posłuszeństwa... chcemy tylko, żeby dało się ją zatrzymać... żeby nie dochodziło do ataków na twarz, ręce, nogi, kiedy po prostu odpoczywamy, lub śpimy...
Wcześniej nie pisaliśmy wnikliwie o co chodzi, bo aż żal patrze ć jak marnuje się taki fajny gulgot.
CZasem miała przejawy normalności: przytulała się, bawiła z innymi psami (choć nawet nie umiała się bawić, kiedy do nas trafiła), lubiła wychodzić na spacerki (na początku tego nienawidziła!). Teraz wszystkie dobre chwile, poszły w niepamięc :( już nie mamy nic do stracenia...onajest niebezpieczna dla wszystkich naokoło, czy to na spacerze, czy dla nas w domu, dlatego to ostatnia walka...

Posted

No wiesz, chyba zapomne. Bez zaproszenia raczej nie wpadam, ostatnio Jacek prawie mnie zamordowal za smsa "wstawiaj wode na kawe":eviltong:

Pozatym jak robicie jakis spęd to mozecie napisac smsa :mad:

Posted

Chefrenek napisał(a):
A może jakieś środki uspakajające by poskutkowały.

ona juz dostawala takie srodki ze kon by sieuspokoil :) mowilam ,ze to twarda sztuka :) trzeba sprobowac bez uspokajaczy
poza tym nie byloby wiadomo czy dzaiła sterylizacja czy tabletki

Posted

Martynko, mam wyrzuty sumienia, bo to ja przecież ją Wam oddałam...
kobieta, u której była przed Wami, też mówiła o agresji, ale ponieważ jej podejście do zwierząt było ogólnie nierozwojowe ( ona ma również od nas z adopcji dogo canario i jej metody wychowawcze wobec tego psa bardzo mi nie przypadły do gustu...) miałam nadzieję, że w dobrym domu wszystko sie zmieni..

u mnie była za krótko, zeby cokolwiek zaobserwować, oprócz tego , że rzuciła się na Klarę, gdy Viris przyjechała ja zabrać. A pan, który ją oddał, powiedział tylko, że potrafi "uszczypnąć":angryy:

napiszę coś, co może nie będzie popularne, ale jest to chyba jedyne wyjście - jeśli macie jeszcze siłę by powalczyć i zaczekać miesiąc - dwa, aż skutki wykonania sterylki staną sie widoczne, to zróbcie to. A jesli sytuacja się nie poprawi, to trzeba będzie pomyśleć o ostatecznym rozwiązaniu - pies nie może być ciągłym zagrożeniem dla właścicieli, innych ludzi czy zwierząt.

Martynko, czy staruszka dostała paczkę od ciotki Lavinii ?

Posted

nie dostała... moze strajki pocztowe... głupie pytanie- a dawno wysłałaś?
na razie mamy jeszcze troche sil, ale milo ze nas nie negujesz, bo faktycznie (miejmy nadzieje ze nie) moze byc taka koniecznosc :(
na razie planujemy wieksze wydatki :) na okres wiosenny, poniewaz stawiamy mury dla dobra naszych sasiadów i potomstwa, którego niedawno sie dorobili :)
ona chce sie uczyc ale jej umysl jest zamkniety na 3 spusty.
raz jest dobrze a za chwile wszystko popada w ruine... tak jakby pamietala,, ze gryzienie to ostateczne i jedyne wyjscie
prosimy o wsparcie duchowe
p.s. w piatek mamy kolede :) jesli ksiadz nie ucieknie to ja wyciagniemy i ja poswieci :) moze to cos da... nigdy nie wiadomo...
trzeba próbowac wszystkiego

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...