ani@ Posted July 6, 2011 Posted July 6, 2011 Sonieczka najchętniej oglądałaby swoją podobiznę w lustrze lub... inne berneńczyki. Mało w życiu widziała, jej światem był niewielki kojec, z którego nigdy nie była wyprowadzana. Najchętniej przesiaduje głęboko w cieniu jałowców, szczęśliwa gdy nikt nie zakłóca jej spokoju.:p Na Waszych oczach odbywać się będzie ta metamorfoza. To wielka satysfakcja zamienić dzikiego psa w wartościowego towarzysza człowieka. W tym przypadku rola nauczyciela przypadła Dambelii. :loveu::loveu: [SIZE="5"]Kontakt w sprawie adopcji: Elza - 692438657 lub Camara - 602422576 ================================================== =========== Wszyscy, którym nieobojętne są jej dalsze losy proszeni są o wpłaty na konto Fundacji Pasterze, z dopiskiem "darowizna na Sonię". FUNDACJA PASTERZE 56-300 Milicz ul. Osadnicza 19 nr konta: 58 9582 0000 2000 0024 2660 0001 Quote
ElzaMilicz Posted July 6, 2011 Posted July 6, 2011 Jestem, jestem! Sonia chodzi po posesji, jak perszing mijając obcych wielkim łukiem. Zachowuje się tak jakby mówiła "chciałabym, ale się wstydzę". ;) W przyszłym tygodniu mała przejdzie sterylkę, a w związku z tym będzie miała więcej "wymuszonego" kontaktu z człowiekiem. :p Quote
ElzaMilicz Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 Sonia 14 lipca przeszła sterylkę. Dawno już zapomniała co się działo. ;) Aktualne zdjęcie pokornej niunieczki. Jest coraz ładniejsza, prawda ? :loveu: Quote
ani@ Posted July 30, 2011 Author Posted July 30, 2011 śliczna rusałka :loveu: troszku nieśmiała ale kto to widział, żeby rusałki były rubaszne, łobuzerskie i hałaśliwe :eviltong: Quote
ani@ Posted September 2, 2011 Author Posted September 2, 2011 Wieści z DT Camary: 09.08.2011 Mija czwarta doba pobytu Sońki w naszym domu. Pierwszy dzień minął jej w ogromnym stresie. Zaszyła się w kącie i telepała tak, że słychać było drżenie ziemi wokół niej... a jedynym odruchem - uciekać, uciekać, uciekać, choćby lufcikiem pod sufitem. Jednak codziennie robimy maleńki krok do przodu. Jest karmiona z ręki, którą po tym starannie wylizuje. Potrafi już podejść parę kroków i zjeść z miski ustawionej tuż przy nodze człowieka. Pozwala się głaskać (w zamkniętym pomieszczeniu) i choć pierwszy dotyk jest stresujący to po dłużej chwili widać jak się rozluźnia. Na widok członków rodziny macha ogonem. Przy okazji dziękuję mojej wspaniałej rodzinie, która aktywnie włączyła się w pracę z Sonią (a co! niech mają ) Sposób postępowania z Sonią został skonsultowany z Andrzejem Kłosińskim i w razie problemów mogę liczyć na doradztwo http://www.coape.pl/o-nas.html Na dziś mogę powiedzieć jedynie, że czeka nas mnóstwo pracy. 12.08.2011 Robimy maleńkie postępy na zasadzie 2 kroki do przodu i... jeden do tyłu. Na dziś zyskałam pewność, że ten "do tyłu" był z powodu kontaktu z dzieckiem. I nie jest to strach na zasadzie "boje się bo nie znam". Wręcz przeciwnie - ona się boi, bo zna 22.08.2011 Sonia... naprawdę nie wiem co pisać Dla kogoś, kto jej nie widział wcześniej - to nadal smutny widok. Berneńczyk, który na widok człowieka - ucieka i chowa się w kryjówce. Jednak Sonia każdego dnia robi maleńki krok do przodu. Największym postępem jest to, że nareszcie jest zainteresowana czymś innym niż jedzenie. Na początku miałam wrażenie, że jedzenie to jedyny sens jej życia. 3 dni temu nastąpił przełom. Wielogodzinne obserwacje moich psów w czasie zabawy zaowocowały tym, że Sonia w czasie kiedy nikt nie patrzył podbiegła, zabrała "psi sznurek" i zaczęła sama się nim bawić. Skakała z nim, porzucała i tarmosiła. Kolejnego dnia... dołączyła się do szaleństw moich dziewczynek. Nawet Bela okazuje Soni wyjątkowe względy. Na znanych sobie ludzi reaguje wycofaniem w bezpieczne miejsce, ale jednocześnie cieszy się, merda ogonem i radośnie podskakuje. I to nie tylko wtedy, kiedy wchodzimy z jedzeniem. Przy dotyku, głaskaniu nadal "zamiera" jednak nie panikuje. Długa droga przed nami..... 30.08.2011 Sonia... to niesamowicie radosne stworzenie Skacze po ogródku jak żrebak, kręci ogonem młynki i śmieje się całą paszczą pod warunkiem... że człowiek trzyma się od niej przynajmniej na 3 metry Najbardziej radosna jest w momencie kiedy udaje się jej nawiać z domu do ogrodu Na otwartej przestrzeni - nie podejdzie, ale też nie ucieka w panice. W chwilach "zagrożenia" wykonuje taktyczny odwrót i chowa się w budzie, którą zaanektowała i uważa za swój azyl. Po chwili wyskakuje z niej wesolutka jak szczygiełek, często z "zabawką" w paszczy. Tą zabawką bywa wszystko co uda się jej zdobyć - piłeczka, psi sznurek, but nieopatrznie zostawiony pod drzwiami... Przedmioty gromadzi namiętnie w swoim azylu i bardzo chętnie się nimi chwali W domu czuje się jeszcze bardzo niepewnie, sama po dobroci do niego nie wejdzie. Ale jak już uda się ją wprowadzić, jest zaniepokojona ale bliską obecność ludzi znosi zupełnie dobrze. Wtedy można przy niej zrobić wszystko - głaskać, czesać, dawać smakołyki (bardzo chętnie je bierze). Tylko... wystarczy odwrócić się plecami.... i spokojnie - to ucieczka kontrolowana! Quote
ani@ Posted September 2, 2011 Author Posted September 2, 2011 Wieści nad wieściami :loveu: nareszcie!!!! zrobiliśmy wielki krok a nawet skok Sonia dziś - sama i dobrowolnie - weszła do domu. Wcisnęła się na legowisko jamników w kuchni i cichutko siedziała. Nie uchylała się przed głaskaniem... po czym sama wyszła z domu (wyszła, a nie czołgała się!) i ponownie wróciła. Te próby powtarzała całe popołudnie. A teraz... jeszcze nie pewnie, jeszcze na ugiętych łapach ale sama weszła do kenelki stojącej w kuchni i... poszła spać trochę wystraszyła ją lampa błyskowa Quote
Camara Posted September 16, 2011 Posted September 16, 2011 a ja nic nie piszę :oops: ale mam przyjaciół, którzy pięknie mnie reprezenują :evil_lol: Quote
ElzaMilicz Posted October 9, 2011 Posted October 9, 2011 W międzyczasie odwiedził naszą "maleńką" Pan Andrzej Kłosiński http://www.coape.pl/o-nas.html w celu oceny jej postępów w socjalizacji. [SIZE="4"]Dziękujemy Panu Andrzejowi za konsultację. Za poświęcony nam czas i na dodatek zupełnie bezinteresownie. :loveu: Sonia... powoli przygotowujemy się do szukania domu dla Sonieczki. Wydaje się, że to za wcześnie, bo Sonia nadal nie jest przystosowana do zwykłego życia i nadal wymaga specjalnego traktowania. Jednak proces jej adaptacji do życia będzie trwał wiele tygodni a nawet miesięcy i istnieje obawa, że jej możliwości akceptacji ludzi ograniczą się tylko do najbliższej rodziny, dlatego najwłaściwszym wydaje się znalezienie jej docelowego domu który podejmie się trudu kochania jej mimo wszystko... dla niej samej. Teraz już wiemy jak jest, czego jej trzeba i jak z nią postępować. I wiemy też, że nie będzie łatwo znaleźć takich ludzi. To musi być dom wyjątkowy, z niezwykłymi ludźmi - obdarzonymi olbrzymią empatią i anielską cierpliwością. Aga przygotowała tekst do ogłoszeń Soni. Tekst ten, nie dość, że jest przejmujący, jest także prawdziwy... Życie Soni to cierpliwe składanie okruchów normalności. Jest taki ból, którego znieść już nie można. Ból tak potężny, że otula umysł i ciało, a potem ściska tak mocno, niczym kajdany, które nie pozwalają jej się uwolnić z otchłani przerażenia... Nie protestuje... Nie ucieka... Nie ma odwagi pisnąć... Pozwoli wykonać wyrok... Z katem nie umie walczyć... Milczy skulona w kąciku... Nie ma nadziei... Nie czeka na cud... Tylko niech kat już skończy... Niech się dopełni... Jej osobista, mała apokalipsa... Patrzę w jej oczy i czytam z nich niemą historię... Odwracam głowę, bo nie potrafię być dzielna... Jesteś malutka silniejsza ode mnie... Serce rozsypane na miliony malutkich kryształków... A w każdym kryształku ocean bólu zamknięty... Codziennie... Cierpliwie... Kawałeczek po kawałeczku... Kleję jej serduszko... Niczym jej chałupniczy Anioł Stróż, którego nigdy nie miała... Jeden – by nie drżała, kiedy na nią patrzę... Drugi – by się nie bała podejść do miski... Trzeci – by ogon się zakołysał... Czwarty... Dziesiąty... Setny... Kawałek po kawałeczku... To wciąż jeszcze za mało, by zobaczyć w jej oczach tęczę... Ale wystarczy, by dojrzeć w nich nadzieję... Tak bardzo chcesz... Tak mocno się starasz... Nauczysz się malutka bez strachu na świat patrzeć... Kawałek po kawałeczku... Przecież nigdy nie jest za późno zacząć wszystko od nowa... Quote
ani@ Posted November 14, 2011 Author Posted November 14, 2011 Sonia zamieszkała w domu pełnym miłości do psów i do berneńczyków rzecz jasna :loveu: Do przytulania Sonia ma Fionę również adoptowaną sunię :p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.