Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przykro że Cherliś tak daleko bo człowiek ma nieodpartą chęć głaskać i głaskać ten jego łepek.
Może dziś ciut lepiej się czuje i jak tam nocka minęła u mari23 bo chłodniej się zrobiło.

Posted

PACZEK napisał(a):
Przykro że Cherliś tak daleko bo człowiek ma nieodpartą chęć głaskać i głaskać ten jego łepek.
Może dziś ciut lepiej się czuje i jak tam nocka minęła u mari23 bo chłodniej się zrobiło.


chłodniej???
mrrrrrrrrrrrrrrroźno!!!
ale Charliś lepiej dzisiaj.... bo wczoraj wieczorem to myślałam, że ostatnie chwile jego nadeszły :(

na dodatek mój sąsiad "zza płota" nazywa się... Mróz ! tak więc oprócz tego "ogólnego" zimna mam tuż obok dwa duże Mrozy, Mrozową i jeszcze dwa małe... ;) Przymrozki !!! zimno !!!!!!!

jak się nazywa mały mróz? przymrozek, nie? :evil_lol:
a jeden z tych dużych to autentyczny dziadek Mróz ! ( dziadek Karolka i Bartusia :loveu::loveu:)

Posted

Marysiu, czy Charlisiowi pogorszyło sie po odstawieniu Nivalinu? Wprawdzie lepiej mu się chodziło, ale lek nie był obojętny dla chorej wątroby. Niestety, wiek i przeszłość pieska, nie są też bez znaczenia w walce z chorobą.
Całuję Was mocno !!!

Posted

A ja własnie wrociłam ze spacerku z moimi psiakami..Mój Boże co ja z nimi miałam...Latały jakby poparzone były po łąkach i pod lasem...Wytarzały się oczywiście w jakiś kupach;/ Fuj Fuj ale już wiem gdzie chodzą do SPa:D ..A teraz leżą i nawet oczu nie otworzą ...:D Takie zmęczone bidulki:D

Posted

Havanka napisał(a):
Marysiu, czy Charlisiowi pogorszyło sie po odstawieniu Nivalinu? Wprawdzie lepiej mu się chodziło, ale lek nie był obojętny dla chorej wątroby. Niestety, wiek i przeszłość pieska, nie są też bez znaczenia w walce z chorobą.
Całuję Was mocno !!!


Nie, jemu nie pogorszyło się po odstawieniu Nivalinu, nie bierze go dopiero drugi dzień, on juz wcześniej coraz gorzej chodził, jakby Nivalin przestał działać
dziwnie leży - przednie łapki ma na boki aż tak mocno, że tworzą linie prostą - idealnie linia prosta z dwóch przednich łapek Charliego, a jak chodzi - rozstawia je na boki
kiedy wczoraj wieczorem odmówił picia, odsunął głowę,myślałam, że to już koniec, ale on za chwilkę zjadł i to dość dużo!
daję mu leki na wątrobę

Posted

jestem cały czas i wspieram duchowo........tak bardzo chciałabym umieć czarować,aby wszystkie psy nigdy nie chorowały.....

u mnie zaś epidemia infekcji ucha.....Izzy ma dwa chore,a Alma jedno.....każde czyszczenie i zakrapianie nagradzane smakołykiem i chyba dzięki temu jeszcze nie uciekają w panice jak mnie z "osprzętem" widzą ;)

Posted

a mój pies ma pierwszą ruję
a mam sterylizowac "po pierwszej " i nie mogę iść na długi spacer z nią ani ją spuszczać, żeby poganiała z psami :cry: a taka fajna pogoda

kliknijcie w mój banerek proszę -pies oddany do schroniska :shake:
co robić? :-( jak pomóc?

Posted

[quote name='elisse']jestem cały czas i wspieram duchowo........tak bardzo chciałabym umieć czarować,aby wszystkie psy nigdy nie chorowały.....

u mnie zaś epidemia infekcji ucha.....Izzy ma dwa chore,a Alma jedno.....każde czyszczenie i zakrapianie nagradzane smakołykiem i chyba dzięki temu jeszcze nie uciekają w panice jak mnie z "osprzętem" widzą ;)

[quote name='Patmol']a mój pies ma pierwszą ruję
a mam sterylizowac "po pierwszej " i nie mogę iść na długi spacer z nią ani ją spuszczać, żeby poganiała z psami :cry: a taka fajna pogoda

kliknijcie w mój banerek proszę -pies oddany do schroniska :shake:
co robić? :-( jak pomóc?

dziękuję, że jesteście ze mną ! jakoś mi łatwiej dźwigać to wszystko ( choć mój kręgosłup niewiele lepszy, niż Charlisiowy ;))
zajrzałam do Bobika - cudny jest ! serce pęka :(

moja kochana Diana jest w DT na szkoleniu i ma chore biodro, a szczepienia tylko do końca miesiąca ważne - zajrzyjcie na bazarek dla Dianki ( warto zobaczyć jej zdjęcie z opiekunem w schronisku - jest w pierwszym poście bazarku)

http://www.dogomania.pl/threads/217687-Pierd%C3%B3%C5%82kowo-do-25.11-dla-Diany

Posted

[quote name='mari23']dziękuję, że jesteście ze mną ! jakoś mi łatwiej dźwigać to wszystko ( choć mój kręgosłup niewiele lepszy, niż Charlisiowy ;))
zajrzałam do Bobika - cudny jest ! serce pęka :(

moja kochana Diana jest w DT na szkoleniu i ma chore biodro, a szczepienia tylko do końca miesiąca ważne - zajrzyjcie na bazarek dla Dianki ( warto zobaczyć jej zdjęcie z opiekunem w schronisku - jest w pierwszym poście bazarku)

http://www.dogomania.pl/threads/217687-Pierd%C3%B3%C5%82kowo-do-25.11-dla-Diany

już biegnę

Posted

mari23 napisał(a):
Nie, jemu nie pogorszyło się po odstawieniu Nivalinu, nie bierze go dopiero drugi dzień, on juz wcześniej coraz gorzej chodził, jakby Nivalin przestał działać
dziwnie leży - przednie łapki ma na boki aż tak mocno, że tworzą linie prostą - idealnie linia prosta z dwóch przednich łapek Charliego, a jak chodzi - rozstawia je na boki
kiedy wczoraj wieczorem odmówił picia, odsunął głowę,myślałam, że to już koniec, ale on za chwilkę zjadł i to dość dużo!
daję mu leki na wątrobę

Bardzo mi przykro, tym bardziej, że nie można w żaden sposób pomóc... Jakim sposobem udaje Ci się, Marysiu, aplikowanie leków na wątrobę?

Posted

Havanka napisał(a):
Bardzo mi przykro, tym bardziej, że nie można w żaden sposób pomóc... Jakim sposobem udaje Ci się, Marysiu, aplikowanie leków na wątrobę?


Igiełka napisał(a):
Smutne że Charliś gorzej czuje się- fizycznie daleko ale sercem tam jestem z Wami



Dziekuję.... naprawdę czuję to wsparcie - dodaje mi sił, bo fizycznie - choć ciężko, jednak radzę sobie, ale psychicznie - naprawdę słaba jestem....

a tabletki - w pasztet, jak najmniejszą ilość, aby "porcja" była do połykania, nie gryzienia - i o dziwo - albo Charliś daje się oszukać, albo czuje, że to mu pomaga, bo połyka.....
dotąd podanie Charliemu tabletki to był wyczyn nie lada

dzisiaj nawet całkiem długo chodził po podwórku, tylko na schody już nawet nie próbuje wchodzić, stoi i czeka na "transport" czyli moje ręce
wciąż ma apetyt i nie zwraca, czyli trawi ryż z mięskiem mielonym bez problemu

za to po powrocie z pracy zobaczyłam, że któreś wymiotowało w pokoju.... niestety u mnie jest ten problem, że trudno ustalić "winowajcę", nie wiem, które źle się poczuło...

Posted

Wiem, ze podanie tabletki na wątrobę, graniczyło z cudem ! Dobrze, że jednak znalazłaś na to sposób. Cieszę się, ze Charliś ma apetyt i że sam chodzi. Kochana psinka, nie poddaje sie !

Posted

[SIZE="4"]DLA MARI23 SPECJALNE ZAMÓWIENIE Z POCZTY KWIATOWEJ, OD HAVANKI




[SIZE="6"]Za ogromne serce dla zwierząt, za wrażliwość na ich krzywdę i nieocenioną pomoc w ich ratowaniu - dziękuję z całego serca!!!

[SIZE="4"]HAVANKA.

Posted

ojej, dopiero zajrzałam, a tu taka niespodzianka....
oj, łezki mi poleciały...
i słów zabrakło....

Dziękuję Havaneczko !!!!!
__________________________
jak już popłakałam i ochłonęłam mogę pisać dalej - zacytuje tylko przysłowie, które mi się przypomniało : "kto mieczem wojuje, od miecza ginie".... tak i ja z kwiatami "poległam"...

mam wieści różne - jak to u mnie niestety - radość ze smutkiem się przeplata...

Charliś dzisiaj jakby silniejszy, podreptał sobie dośc długo dziś po podwórku, a jak wlazł w kamienie i nie mógł wyjść - pojękiwał prosząc o pomoc... to mnie nieco pocieszyło, że nie taki on milczek, na jakiego wygląda - jak mu źle, to jednak głos daje..... więc może nie cierpi tak bardzo z powodu swojej choroby, bałam się, że bardzo go boli....

za to Pusia kaszle, a Łatuś kicha.... :(

wszystkie bardzo gubią sierść, wyczesuję, ale żeby je wszystkie dobrze wyczesać potrzebowałabym pewnie 10 par rąk do pomocy

Posted

Wybacz kochana Cioteczko mari23 że pospamuje ale dzięki Tobie na tym wątku jest tyle wspaniałych,dobrych i gorących serc które może zerkną
http://www.dogomania.pl/threads/214769-Stowarzyszenie-Przyjaci%C3%B3%C5%82-Szczur%C3%B3w-k%C4%85cik-adopcyjny-dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87.-w-budowie
bo są jeszcze inne stworzonka bardzo potrzebujące miłości i zrozumienia :loveu:
a którym ludzie zgotowali okrutny los:placz:

Posted

[quote name='PACZEK']Wybacz kochana Cioteczko mari23 że pospamuje ale dzięki Tobie na tym wątku jest tyle wspaniałych,dobrych i gorących serc które może zerkną
http://www.dogomania.pl/threads/214769-Stowarzyszenie-Przyjaci%C3%B3%C5%82-Szczur%C3%B3w-k%C4%85cik-adopcyjny-dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87.-w-budowie
bo są jeszcze inne stworzonka bardzo potrzebujące miłości i zrozumienia :loveu:
a którym ludzie zgotowali okrutny los:placz:

wybaczam, bo stworzonka śliczne i bardzo skrzywdzone....

Posted

Niestety stan Charliego pogorszył się - po kilku dniach bez Nivalinu biedak nie jest w stanie utrzymać się na łapkach
nie w tym jednak problem największy - ja go będę nosić, nic to dla mnie !
ale on ciągle "grzebie" tymi łapinkami, próbuje wstawać i trąc o podłogę, choć gładką - otarł sobie straszliwie jedną łapkę :(
leki na wątrobę przyjmuje, apetyt tez ma, choć chyba nieco mniejszy

Posted

mari23 napisał(a):
Niestety stan Charliego pogorszył się - po kilku dniach bez Nivalinu biedak nie jest w stanie utrzymać się na łapkach
nie w tym jednak problem największy - ja go będę nosić, nic to dla mnie !
ale on ciągle "grzebie" tymi łapinkami, próbuje wstawać i trąc o podłogę, choć gładką - otarł sobie straszliwie jedną łapkę :(
leki na wątrobę przyjmuje, apetyt tez ma, choć chyba nieco mniejszy

Tego właśnie sie obawiałam...Ten nivalin trzymał go na łapkach, choć niszczył wątrobę. Marysiu, jeżeli masz Balsam szostakowskiego, posmaruj nim tą biedną łapinkę. Cały czas myśle, jak można pomóc Charliemu, żeby mu choć trochę ulżyć...

Posted

Havanka napisał(a):
Tego właśnie sie obawiałam...Ten nivalin trzymał go na łapkach, choć niszczył wątrobę. Marysiu, jeżeli masz Balsam szostakowskiego, posmaruj nim tą biedną łapinkę. Cały czas myśle, jak można pomóc Charliemu, żeby mu choć trochę ulżyć...


wczoraj wieczorem długo siedziałam przy Charlim, miał chyba jakiś "atak", pojękiwał i ciężko oddychał, podnosił główeńkę i tak żałośnie na mnie patrzył.... późno już było, kiedy spokojnie zasnął i ja też się położyłam, choć ze spaniem problem miałam niemały...
rano wyniosłam Charlisia na "spacerek", nie mógł ustać na łapkach, więc na chwilkę zostawiłam go, aby poleżał sobie na świeżym powietrzu.... kiedy po około 10 minutach wyszłam, by go do domu zabrać - ze zgrozą stwierdziłam, że go nie ma, więc " na 4" łażąc szukałam go pod stojącymi na podwórku samochodami, potem pod krzewami przy płocie.... nie było go nigdzie.... w panice już pobiegłam za dom, a tam..... Charlisio mój nieporadnie dreptusia sobie po ogrodzie!!! zawołałam go - przyszedł sam - aż pod schody, nawet probówał wchodzić, ale oczywiście ani jednego schodka nie pokonał.... jednak z nadzieją i radością zaniosłam go do domu, zjadł śniadanko..... jest jakby silniejszy:loveu::multi:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...