Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Havanka napisał(a):
Pewnie nigdy w swoim życiu, Bieduś nie był tulony i głaskany. Jest mu dobrze przy Tobie Marysiu. Może gdyby nie ta moczówka, mógłby jeszcze cieszyć się życiem:-(. Marysiu, masz jeszcze Minirin? Proszę, podawaj mu chociaż 3 razy dziennie.
Trzymaj się piesku !


Minirin sie kończy, ale jeszcze troszeńkę mam, i mam nadzieję, że jeszcze niejedno opakowanie będzie potrzebne...
bo Bieduś wciąż się nie poddaje - wciąż podnosi głowę do pogłaskania, pije i je po troszkę, kupkę zrobił normalną, nie biegunkową
jakakolwiek "agresywna" terapia moglaby mu zaszkodzić bardziej, niż pomóc, dostaje więc tylko zastrzyki przeciwbólowe-przeciwzapalne, do jedzenia gotowany i rozdrobniony filet z kurczaka ( karmię go po troszeczkę ale często, wodę podaję strzykawką, bo Bieduś nie ma siły jeść z miseczki)
jest taki cichutki, spokojny, prawie nie słychać, jak oddycha, ale na każdy mój ruch reaguje unoszeniem głowy i z taką widoczną lubością wtula się w moją dłoń...

Wczoraj wieczorem biedactwo nawet podreptało do przedpokoju, tradycyjna kałuża bardzo mnie ucieszyła, ale Biedunio po kilku krokach położył się obok, więc zaniosłam go na posłanko.On jest bardzo słaby fizycznie, być może to z powodu zaniku mięśni, który jest widoczny od jakiegoś czasu. Poza tym nie jest źle - nie ma wymiotów ani biegunki, nie widać też dolegliwości bólowych, na wadze też dużo nie stracił, choć wygląda, jak szkielet, nie ma duszności, jest tylko słaby bardzo.
Patrząc na niego zastanawiam się, czy chciałabym tak żyć, czy też już nie - i powiem Wam, że chciałabym takiej końcówki i wolałabym chyba nawet cierpieć, ale wśród grona wiernych psich przyjaciół, z kochajacą dłonią na głowie, często zroszonej łzami - może dlatego Biedusio jest taki spokojny, tak łagodnie spogląda i na mnie, i na podchodzące do niego psiaki, chyba rzeczywiście niewiele zaznał w swoim długim życiu miłości.

edytuję, bo zapomnialam napisać, że bezdomny "mop" już od soboty jest u mnie, zamieszkał z Łatusiem, nie chcialam nowym piesiem stresować Biedusia, niech sobie spokojnie leży i odzyskuje siły.
A śmieszny psiak najprawdziwszy "mop" z mnóstwem dredów i kleszczy ( już zakropiony), jest wielkości Mimisi, tylko kudłaty niesamowicie, żeby zobaczyć jego oczka, trzeba odgarnąć grzywkę ;)
Słodki jest, przytulaczek, choć niespodziewanego ruchu ręki bardzo się boi, dzisiaj może się uda pokazać go wetce, piesio chyba młodziutki

Edited by mari23
Posted

Mari....... nie mam slow....... ja czytajac ten watek juz od dawna zastanawiam sie ...... jak to bedzie....no wiesz. Z moim Dago....... jak to sie da przezyc. Nie wiem czy jestem tak silna......

Posted

[quote name='Nikaragua']To zdjęcia Mopka prosimy

bardzo proszę, choć niełatwo zrobić mu ładne zdjęcie....









sprawdziłam - oczy ma na właściwym miejscu, choć patrząc na niego można mieć wątpliwości ;)
bezpieczeństwo ważniejsze, niż estetyka, więc zamiast kąpieli zaaplikowałam mu Frontline Combo

[quote name='Aimez_moi']Mari....... nie mam slow....... ja czytajac ten watek juz od dawna zastanawiam sie ...... jak to bedzie....no wiesz. Z moim Dago....... jak to sie da przezyc. Nie wiem czy jestem tak silna......

nie myśl o tym już teraz, ciesz się, że jest, nie wychodź zbyt daleko w przyszłość, ciesz się każdym dniem z Dago...

kiedy ktoś rozpacza po nagłej śmierci psiego przyjaciela..... ja tak trochę zazdroszczę....


bo patrząc na Biedusia powoli tracę nadzieję i zaczynam mieć wątpliwości....
zasiała je dzisiaj wetka, teraz już nie jestem pewna, czy on nie cierpi....
to zdjęcie z wczoraj, dzisiaj jest chyba gorzej, choć on nadal spokojny, cichutki.... tylko już nie wtula głowy w rękę, chyba nie ma siły :(

Posted

Dzieki Mari......:):):)
A co do takich decyzji.....widzisz ja juz teraz nie wiem kiedy powinno sie ja podjac...... my do konca nigdy nie wiemy czy nasze Cuda cierpia....tylko sie domyslamy. Wiem na pewno, ze gdybym wiedziala, ze cierpi..... pozwolilabym Mu odejsc.

Posted (edited)

Aimez_moi napisał(a):
Dzieki Mari......:):):)
A co do takich decyzji.....widzisz ja juz teraz nie wiem kiedy powinno sie ja podjac...... my do konca nigdy nie wiemy czy nasze Cuda cierpia....tylko sie domyslamy. Wiem na pewno, ze gdybym wiedziala, ze cierpi..... pozwolilabym Mu odejsc.


to strasznie trudne, najtrudniejsze dla mnie !
dzisiaj zjadł trochę gotowanego mięska i podnosi głowę prosząc wzrokiem o przytulenie, pogłaskanie, oddycha spokojnie, cichutko, nosek zimny i mokry, jak u zdrowego psa.....

edytuję, bo znów prezent dostaliśmy - dużą paczkę ciasteczek wątróbkowych ("czteropak") - i nawet nie wiem, komu podziękować....
myślałam, że Biedusia skuszę.... niestety :( wypluł i nie chce, pije tylko

za to reszta - łakomczuchy, "ciasteczkowe potwory", najbardziej sprytna jest maluteńka Majeczka - portafi zjeść swoje, Dropsika i jeszcze czyjeś tam - dosłownie w ułamku sekundy....

domowe juz poczęstowane, teraz ide "podwórkową" czwórkę uraczyć smakołykiem

Edited by mari23
Posted

Aimez_moi napisał(a):
Mari......jak tam dzisiaj?


wpjawił się ropny wyciek z nosa, oczy też całe w ropie, zakropiłam mu, choć to może niewiele da - być może ma to związek z chorą przysadką mózgową ( moczówka z tego powodu właśnie była)
Bieduś jest taki jakby zdrętwiały, ale podnosi głowę do mnie, pije wodę podawaną strzykawką, zaraz spróbuję podać mu Nutri-drink ( to taka odżywka w płynie)
leży, nosek zimny i wilgotny, oddycha równo, cichutko i spokojnie, a dzisiaj podczas burzy.... Dropsik się koło niego położył i wtulił się w Biedusia...

Przed chwilą wróciłam z bezowocnych poszukiwań dużego, czarnego psa błąkającego się od 2-3 tygodni niedaleko, przy krajowej 94. Około 19-tej przyjechała kobieta, która widziała go jadąc trasą, więc pojechałyśmy tam z Beatą.... niestety - pies chyba już się położył gdzieś spać w jakimś zakamarku- nie znalazłyśmy go, ale zostawiłam nr telefonu na stacji benzynowej, obiecali zadzwonić, jak go zobaczą, a jutro wznowimy poszukiwania. To niestety sasiednia gmina - nie bardzo przejmująca się bezdomnymi zwierzętami, więc po prostu trzeba go zabrać

Posted

kejciu napisał(a):
Zapisuję i obiecuję wrócić poczytać :)


witam Cię serdecznie :)
właśnie aktualizowałam pierwszy post, ależ mi to dużo czasu zajęło...

Aimez_moi napisał(a):
Masz racje Mari....po prostu trzeba psiaka zabrac.


oby tylko sie znalazł, mam nadzieję, że nic mu się nie przydarzy, ciężarówki mkną tą trasą z zatrważającą prędkością :(

Mopek też 3 tygodnie się błąkał, uciekał od ludzi, az w końcu dał się złapać, a teraz nawet wyje za mną, jak wychodzę do pracy, pocieszny jest

właśnie do mnie dotarło, że pomimo ostatnich adopcji i smutnego pożegnania Tiaruni.... znów mam 12 psów

Posted

Tak mi przykro ale widocznie tak musiało być.Bieduś odszedł od nas ale za TM nie jest chory,jest szczęśliwy i tak to trzeba przyjąć.Odszedł kochany i zadbany.

Posted

Mattilu napisał(a):
ale odszedl szczesliwy, kochany, zadbany...to bardzo duzo...

Człowiek nie jest w stanie zrobić więcej dla psa niż Marysia robi.
Bieduś już nie cierpi a to jest najważniejsze.
My staramy się łączyć z Marysię w cierpieniu i tęsknocie za tymi wszystkimi wiernymi i kochającymi psimi sercami.
Wiem że to nie ukoi Twojego żalu mari23 ale jesteśmy z Tobą.:glaszcze:

Posted

Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, za każde dobre słowo i otuchę - dziękuję !!!!!!!!!!!!

"rozum" to wie, ale serce nie chce słuchać, wciąż odruchowo zaglądam na posłanko, gdzie wczoraj jeszcze leżał Biedunio mój mały....

a przedwczoraj wieczorem, jak była ta okropna burza - takie zdjęcie zrobiłam:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...