mari23 Posted May 26, 2014 Author Posted May 26, 2014 (edited) Havanka napisał(a):Pewnie nigdy w swoim życiu, Bieduś nie był tulony i głaskany. Jest mu dobrze przy Tobie Marysiu. Może gdyby nie ta moczówka, mógłby jeszcze cieszyć się życiem:-(. Marysiu, masz jeszcze Minirin? Proszę, podawaj mu chociaż 3 razy dziennie. Trzymaj się piesku ! Minirin sie kończy, ale jeszcze troszeńkę mam, i mam nadzieję, że jeszcze niejedno opakowanie będzie potrzebne... bo Bieduś wciąż się nie poddaje - wciąż podnosi głowę do pogłaskania, pije i je po troszkę, kupkę zrobił normalną, nie biegunkową jakakolwiek "agresywna" terapia moglaby mu zaszkodzić bardziej, niż pomóc, dostaje więc tylko zastrzyki przeciwbólowe-przeciwzapalne, do jedzenia gotowany i rozdrobniony filet z kurczaka ( karmię go po troszeczkę ale często, wodę podaję strzykawką, bo Bieduś nie ma siły jeść z miseczki) jest taki cichutki, spokojny, prawie nie słychać, jak oddycha, ale na każdy mój ruch reaguje unoszeniem głowy i z taką widoczną lubością wtula się w moją dłoń... Wczoraj wieczorem biedactwo nawet podreptało do przedpokoju, tradycyjna kałuża bardzo mnie ucieszyła, ale Biedunio po kilku krokach położył się obok, więc zaniosłam go na posłanko.On jest bardzo słaby fizycznie, być może to z powodu zaniku mięśni, który jest widoczny od jakiegoś czasu. Poza tym nie jest źle - nie ma wymiotów ani biegunki, nie widać też dolegliwości bólowych, na wadze też dużo nie stracił, choć wygląda, jak szkielet, nie ma duszności, jest tylko słaby bardzo. Patrząc na niego zastanawiam się, czy chciałabym tak żyć, czy też już nie - i powiem Wam, że chciałabym takiej końcówki i wolałabym chyba nawet cierpieć, ale wśród grona wiernych psich przyjaciół, z kochajacą dłonią na głowie, często zroszonej łzami - może dlatego Biedusio jest taki spokojny, tak łagodnie spogląda i na mnie, i na podchodzące do niego psiaki, chyba rzeczywiście niewiele zaznał w swoim długim życiu miłości. edytuję, bo zapomnialam napisać, że bezdomny "mop" już od soboty jest u mnie, zamieszkał z Łatusiem, nie chcialam nowym piesiem stresować Biedusia, niech sobie spokojnie leży i odzyskuje siły. A śmieszny psiak najprawdziwszy "mop" z mnóstwem dredów i kleszczy ( już zakropiony), jest wielkości Mimisi, tylko kudłaty niesamowicie, żeby zobaczyć jego oczka, trzeba odgarnąć grzywkę ;) Słodki jest, przytulaczek, choć niespodziewanego ruchu ręki bardzo się boi, dzisiaj może się uda pokazać go wetce, piesio chyba młodziutki Edited May 26, 2014 by mari23 Quote
Aimez_moi Posted May 26, 2014 Posted May 26, 2014 Mari....... nie mam slow....... ja czytajac ten watek juz od dawna zastanawiam sie ...... jak to bedzie....no wiesz. Z moim Dago....... jak to sie da przezyc. Nie wiem czy jestem tak silna...... Quote
mari23 Posted May 26, 2014 Author Posted May 26, 2014 [quote name='Nikaragua']To zdjęcia Mopka prosimy bardzo proszę, choć niełatwo zrobić mu ładne zdjęcie.... sprawdziłam - oczy ma na właściwym miejscu, choć patrząc na niego można mieć wątpliwości ;) bezpieczeństwo ważniejsze, niż estetyka, więc zamiast kąpieli zaaplikowałam mu Frontline Combo [quote name='Aimez_moi']Mari....... nie mam slow....... ja czytajac ten watek juz od dawna zastanawiam sie ...... jak to bedzie....no wiesz. Z moim Dago....... jak to sie da przezyc. Nie wiem czy jestem tak silna...... nie myśl o tym już teraz, ciesz się, że jest, nie wychodź zbyt daleko w przyszłość, ciesz się każdym dniem z Dago... kiedy ktoś rozpacza po nagłej śmierci psiego przyjaciela..... ja tak trochę zazdroszczę.... bo patrząc na Biedusia powoli tracę nadzieję i zaczynam mieć wątpliwości.... zasiała je dzisiaj wetka, teraz już nie jestem pewna, czy on nie cierpi.... to zdjęcie z wczoraj, dzisiaj jest chyba gorzej, choć on nadal spokojny, cichutki.... tylko już nie wtula głowy w rękę, chyba nie ma siły :( Quote
Aimez_moi Posted May 26, 2014 Posted May 26, 2014 Dzieki Mari......:):):) A co do takich decyzji.....widzisz ja juz teraz nie wiem kiedy powinno sie ja podjac...... my do konca nigdy nie wiemy czy nasze Cuda cierpia....tylko sie domyslamy. Wiem na pewno, ze gdybym wiedziala, ze cierpi..... pozwolilabym Mu odejsc. Quote
mari23 Posted May 27, 2014 Author Posted May 27, 2014 (edited) Aimez_moi napisał(a):Dzieki Mari......:):):) A co do takich decyzji.....widzisz ja juz teraz nie wiem kiedy powinno sie ja podjac...... my do konca nigdy nie wiemy czy nasze Cuda cierpia....tylko sie domyslamy. Wiem na pewno, ze gdybym wiedziala, ze cierpi..... pozwolilabym Mu odejsc. to strasznie trudne, najtrudniejsze dla mnie ! dzisiaj zjadł trochę gotowanego mięska i podnosi głowę prosząc wzrokiem o przytulenie, pogłaskanie, oddycha spokojnie, cichutko, nosek zimny i mokry, jak u zdrowego psa..... edytuję, bo znów prezent dostaliśmy - dużą paczkę ciasteczek wątróbkowych ("czteropak") - i nawet nie wiem, komu podziękować.... myślałam, że Biedusia skuszę.... niestety :( wypluł i nie chce, pije tylko za to reszta - łakomczuchy, "ciasteczkowe potwory", najbardziej sprytna jest maluteńka Majeczka - portafi zjeść swoje, Dropsika i jeszcze czyjeś tam - dosłownie w ułamku sekundy.... domowe juz poczęstowane, teraz ide "podwórkową" czwórkę uraczyć smakołykiem Edited May 27, 2014 by mari23 Quote
mari23 Posted May 27, 2014 Author Posted May 27, 2014 Aimez_moi napisał(a):Mari......jak tam dzisiaj? wpjawił się ropny wyciek z nosa, oczy też całe w ropie, zakropiłam mu, choć to może niewiele da - być może ma to związek z chorą przysadką mózgową ( moczówka z tego powodu właśnie była) Bieduś jest taki jakby zdrętwiały, ale podnosi głowę do mnie, pije wodę podawaną strzykawką, zaraz spróbuję podać mu Nutri-drink ( to taka odżywka w płynie) leży, nosek zimny i wilgotny, oddycha równo, cichutko i spokojnie, a dzisiaj podczas burzy.... Dropsik się koło niego położył i wtulił się w Biedusia... Przed chwilą wróciłam z bezowocnych poszukiwań dużego, czarnego psa błąkającego się od 2-3 tygodni niedaleko, przy krajowej 94. Około 19-tej przyjechała kobieta, która widziała go jadąc trasą, więc pojechałyśmy tam z Beatą.... niestety - pies chyba już się położył gdzieś spać w jakimś zakamarku- nie znalazłyśmy go, ale zostawiłam nr telefonu na stacji benzynowej, obiecali zadzwonić, jak go zobaczą, a jutro wznowimy poszukiwania. To niestety sasiednia gmina - nie bardzo przejmująca się bezdomnymi zwierzętami, więc po prostu trzeba go zabrać Quote
Aimez_moi Posted May 27, 2014 Posted May 27, 2014 Masz racje Mari....po prostu trzeba psiaka zabrac. Quote
mari23 Posted May 27, 2014 Author Posted May 27, 2014 kejciu napisał(a):Zapisuję i obiecuję wrócić poczytać :) witam Cię serdecznie :) właśnie aktualizowałam pierwszy post, ależ mi to dużo czasu zajęło... Aimez_moi napisał(a):Masz racje Mari....po prostu trzeba psiaka zabrac. oby tylko sie znalazł, mam nadzieję, że nic mu się nie przydarzy, ciężarówki mkną tą trasą z zatrważającą prędkością :( Mopek też 3 tygodnie się błąkał, uciekał od ludzi, az w końcu dał się złapać, a teraz nawet wyje za mną, jak wychodzę do pracy, pocieszny jest właśnie do mnie dotarło, że pomimo ostatnich adopcji i smutnego pożegnania Tiaruni.... znów mam 12 psów Quote
malagos Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Do mnie sam przyszedł bezdomny chudy pies, tyle naszego, że nie musiałam go łapac... Od dwóch dni jest naszym nowym tymczasowiczem. Quote
mari23 Posted May 28, 2014 Author Posted May 28, 2014 żegnaj, Bieduniu kochany :( :( :( :( w moim sercu zostaniesz na zawsze! Quote
Nutusia Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Bieduniu... Maryś, niezwykle dzielna z Ciebie Kobieta. Quote
Poker Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Kochany Bieduś, już mu lepiej. mari, łączę się w bólu Quote
Poprawna Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Marysiu.... płaczę razem z Tobą. Dla Biedusia [*]. Biegaj szczęśliwy bez bólu za TM. Quote
Anula Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Tak mi przykro ale widocznie tak musiało być.Bieduś odszedł od nas ale za TM nie jest chory,jest szczęśliwy i tak to trzeba przyjąć.Odszedł kochany i zadbany. Quote
Mattilu Posted May 28, 2014 Posted May 28, 2014 Marysiu, Wiem, ze boli, ale odszedl szczesliwy, kochany, zadbany...to bardzo duzo... Quote
PACZEK Posted May 29, 2014 Posted May 29, 2014 Mattilu napisał(a): ale odszedl szczesliwy, kochany, zadbany...to bardzo duzo... Człowiek nie jest w stanie zrobić więcej dla psa niż Marysia robi. Bieduś już nie cierpi a to jest najważniejsze. My staramy się łączyć z Marysię w cierpieniu i tęsknocie za tymi wszystkimi wiernymi i kochającymi psimi sercami. Wiem że to nie ukoi Twojego żalu mari23 ale jesteśmy z Tobą.:glaszcze: Quote
mari23 Posted May 29, 2014 Author Posted May 29, 2014 Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, za każde dobre słowo i otuchę - dziękuję !!!!!!!!!!!! "rozum" to wie, ale serce nie chce słuchać, wciąż odruchowo zaglądam na posłanko, gdzie wczoraj jeszcze leżał Biedunio mój mały.... a przedwczoraj wieczorem, jak była ta okropna burza - takie zdjęcie zrobiłam: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.