Nutusia Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Jak to u Maryni - co się człowiek ucieszy, to i się zasmuci... Pikunio i Majeczka jedynakami u cudnych, kochających i wrażliwych ludzi i to cieszy niezmiernie (pomimo żalu Marysi), a chorutka Tiarunia smuci baaaaardzo... Quote
Havanka Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Czekamy na wyniki Tiary. Całą radość z udanych adopcji, przyćmiewa choroba suni. Może będzie jej można jakoś pomóc...i tego się trzymam. Quote
Macia Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Podsyłam filmiki. Tiara: [url]https://www.youtube.com/watch?v=OU9Rwl2IH90[/url] [url]https://www.youtube.com/watch?v=vi6JWm_tZA8[/url] [url]https://www.youtube.com/watch?v=WOFuewzb5eY[/url] i kolega: [url]https://www.youtube.com/watch?v=Mavn1kYRdKk&feature=youtu.be[/url] Quote
mari23 Posted April 2, 2014 Author Posted April 2, 2014 Maciu, dziekuję za filmiki!!! chyba zbyt blisko mikrofon był, ale te odgłosy to rzężenie w drogach oddechowych Tiary,a podróż do doktora tak ją wyczerpała, żę nie miała siły nawet jeść :( dzwoniłam, są wyniki - tragiczne wyniki! wątrobowe ( zapomniałam, który) przy normie do 50 wynik jest 900 ! kreatynina - norma przekroczona ponad 2-krotnie, mocznik - 3-krotnie morfologia zła - za dużo leukocytów ( 18.000), ale za mało czerwonych i niski hematokryt najgorsze, to fostataza - przy normie do 190 Tiara ,a wynik 1393! :-( :-( :-( uratować ją może tylko przeszczep wątroby i przeszczep nerek - oczywiście to niemożliwe - powiedział doktor i stwierdził, że leczenie, a raczej przedłużanie życia powinno się odbywać w warunkach stałego pobytu w lecznicy, co przy jej psychice zabiłoby ją szybciej, niż sama choroba :-( ale i kroplówki dożylne przy takiej wodnistej krwi to zagrożenie życia :-( po długiej rozmowie doktor w końcu " po męsku" powiedział, żebym zdecydowała, czy przedłużać jej cierpienie, bo to tego właśnie sprowadzać się będzie próba jej leczenia i dodał, że dawno nie widział psa z tak wielką niechęcią życia :-( :-( :-( Quote
NikaEla Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Trudna decyzja przed Tobą Maryniu .... ale jeśli bardzo Tiara się męczy.....:glaszcze: Quote
Marinka Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Tiaruniu...ryczałam już przy filmikach ... i miałam jak żywą przed oczami Sabę, sunię mojego zięcia....a teraz czytając wyniki mam ją jeszcze dokładniej przed oczami.... Tiaruniu, kocham Cię tak jak kochałam Sabę i ciężko mi patrzeć jak cierpisz....a z drugiej strony....nie umiałabym podjąc decyzji.... :placz: Marysiu....nie wiem o mam napisać.....bo nie znam odpowiednich słów.....przytulam Was obie mocno do serca..... Quote
Poker Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Ciężka sytuacja. Biedna sunia i Ty z nią. Narażanie jej na pobyt w lecznicy , w obcym miejscu,samej ,będzie dla niej potwornym stresem i w sumie tylko po to , by przedłużyć jej męczarnię ,a o jak długo tego nie wiadomo. Nie wiem czy to ma sens, Przecież teraz walka się toczy nie o jej zdrowie tylko o przedłużanie życia. Tylko czy ona na pewno tego chce? Trudne decyzje. Tiara pewnie sama da znać jak już będzie chciała udać się na wieczny odpoczynek. Najważniejsze ,żeby kierować się jej dobrem. mari, trzymaj się dobra kobieto. Quote
Mattilu Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Wiem, ze tu nie ma dobrego rozwiazania. Trzeba sie zdecydowac na to ktore jest mniej zle. Zadbac o to, by Tiarunia jak najmniej cierpiala. Trzymaj sie Marysiu. Sercem jestem z Wami. Quote
Ellig Posted April 3, 2014 Posted April 3, 2014 Marysiu, wiem ,ze zrobisz wszystko co tylko mozesz dla Tiary, zeby nie cierpiala, jestemz Wami sercem i myslami, sciskam.... Quote
mari23 Posted April 3, 2014 Author Posted April 3, 2014 (edited) dziękuję Wam z całego serca, że jesteście, że nie czuję się sama... gdyby stan Tiary był cały czas taki, jak na filmikach - nie odwlekałabym "tej" decyzji, ale jest troszkę lepiej, wczoraj chyba wysiłek podroży i stres ( zwłaszcza lekarz - obcy mężczyzna - dla niej stres największy) niestety lepiej nie znaczy dobrze :( Tiara widać jak słabnie z każdą chwilą, dzisiaj niewiele zjadła, ale tylko chwilami ma taki "mokry" kaszel, nie dusi się już tak mocno... przy takim wyniku morfologii krwi i pozostałych kroplówki mogą jej zaszkodzić - Tiarunia dostaje przeciwbólowe i Theospirex, wetka szuka jeszcze rozwiązania, jak zminimalizować dolegliwości, by to życie, które jej pozostało nie było tylko cierpieniem..... jeśli się to uda - to jedyne, co możemy dla niej teraz zrobić, próby "ostrego" leczenia mogą spowodować śmierć w męczarniach ( uduszenie) okazuje się, że stan krwi może być wynikiem niewydolności nerek - prawdopodobnie przestały produkować erytropoetynę ( czyli sądząc po nazwie - coś, od czego zależy produkcja krwinek czerwonych) Anita załatwiła dla dla Tiary właśnie to "nie do zdobycia" lekarstwo - Erytropoetynę a jeżeli jeżeli stan krwi się poprawi, będzie można zrobić "dializy" czyli kroplówki..... Edited April 3, 2014 by mari23 Quote
Nutusia Posted April 4, 2014 Posted April 4, 2014 Nerki mają dwie funkcje - oczyszczającą i krwiotwórczą. Pół biedy, jeśli wysiądzie jedna z nich. Kaplica, jeśli wysiądą obie, jak to było u naszej Tosi... Quote
mari23 Posted April 4, 2014 Author Posted April 4, 2014 [quote name='Patmol']w takim razie wielkie,wielkie kciuki za Tiare[/QUOTE] oj, potrzebne jej bardzo! [quote name='Nutusia']Nerki mają dwie funkcje - oczyszczającą i krwiotwórczą. Pół biedy, jeśli wysiądzie jedna z nich. Kaplica, jeśli wysiądą obie, jak to było u naszej Tosi...[/QUOTE] funkcja oczyszczająca dawno szwankowała, teraz i krwiotwórcza "leży" :( ponieważ córeczka naszej pani Oli nagle bardzo zachorowała, dzisiaj Tiara podróżowała do Środy Śląskiej za drugą "autohemoterapię", średzcy doktorzy dobrze znają Tiarę, bywała u nich od początku ( jeszcze w czasach krwawienia z odbytu), doktor uważa, że uszkodzenie nerek u Tiary to ciąg dalszy autoagresji - również jest zdania, że dializa w postaci kroplówek może ją zabić przy takiej krwi, a leczenie własną krwią to próba pobudzenia nie działającego układu immunologicznego - w tej chwili chyba jedyna szansa dla Tiarusi martwo mnie stan Biedusia - ogólnie jest dobrze, ma apetyt, pije i sika za trzech, ale zanik mięśni postępuje, biedak ma trudności z utrzymaniem się na łapkach - także już i tych przednich, mam wrażenie, że i głowę ledwie dźwiga.... ale jest mimo wszystko radosny i "rześki", taki kochaniutki starowinek! (nawet, jeśli sika leżąc i ma mokry cały bok ;) ;) ;)) Quote
Marinka Posted April 5, 2014 Posted April 5, 2014 [FONT=comic sans ms]Kochani zakończyła się już XVIII edycja bazarku dla 5 ogonków.[/FONT] [FONT=comic sans ms]Uzbierałyśmy 384,30 złotych i już tradycyjnie[/FONT] [FONT=&]ranias[/FONT] [FONT=comic sans ms]dla równego rachunku uzupełnia tę kwotę o 15,70 złotych co daje sumę[/FONT] [FONT=comic sans ms][SIZE=4]400 złotych.[/FONT] Tak więc każdy z pięciu ogonków wzbogacił swe konto o 80 złotych :smile: *Tiara wzbogaciła się o 80 złotych * Dropsik wzbogacił się o 80 złotych [FONT=comic sans ms]Mari23, bardzo prosimy o potwierdzenie jak pieniążki dotrą na konto tutaj i na wątku bazarku TUTAJ[/FONT] Quote
mari23 Posted April 5, 2014 Author Posted April 5, 2014 [quote name='maarit']Marysiu ściskam i trzymam kciuki.[/QUOTE] dziękuję ! Tiarunia niestety nadal nie chce jeść :( dostała dzisiaj kroplówkę ( podskórną, nie dożylnie) i leki, ale od wczoraj odmawia jedzenia :( Quote
mari23 Posted April 6, 2014 Author Posted April 6, 2014 [quote name='mari23']dziękuję ! Tiarunia niestety nadal nie chce jeść :( dostała dzisiaj kroplówkę ( podskórną, nie dożylnie) i leki, ale od wczoraj odmawia jedzenia :([/QUOTE] mam dwie dobre wiadomości :) pierwsza - Tiara zaczęła troszkę jeść, bardzo dzisiaj prosiła o ..... ciasto...... pomyślałam, że jak ma umierać z głodu, to niech chociaż to zje..... nawet przemyciłam w tym Enarenal - zjadła cały "plasterek" babki piaskowej z wielkim apetytem.... Renala też trochę zjadła, pije do tego, wydaje mi się, że stan przestał się pogarszać.... ja wciąż mam nadzieję, wciąż wierzę, że i tym razem wygramy z "kostuchą" Tiarunia nie pierwszy raz przecież chora druga - jutro ma być konsultacja z psim nefrologiem.... może znajdzie jakiś sposób na wyleczenie Tiaruni... patrzę tak teraz na te moje starowiny "wianuszkiem" wokół mnie rozłożone.... słabiutka Tiarunia i rozczulający Bieduś, pół-ślepa, śliczna Miłeczka, Micholek - siwy pycholek, ślepcio Dropsik, co już moje łóżko za swoje już uznał, jednouchy Pirat, co z Dropsikonej absencji pod biurkiem skwapliwie korzysta, Pusio- zasapany grubasek..... Quote
Poker Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 Przesłodko je opisujesz, z taką miłością. Wyobrażam sobie ten wianuszek.:loveu: Quote
Marinka Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 Zaciskam kciuki z całych sił....jestem sercem i myślami z Wami :) Quote
Havanka Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 Nareszcie bardziej optymistyczne wieści! Kciuków jednak nie puszczam ! Tiaruniu walcz ! Quote
Nutusia Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 Cieszy poprawa - wianuszku, kwitnij, na pociechę Maryni :) Quote
Poprawna Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 Marysiu... pięknie walszysz o te swoje "nieswoje" psiaki. Ślę same dobre myśli do Was.... Quote
mari23 Posted April 7, 2014 Author Posted April 7, 2014 wianuszek właśnie się powiększył - znów o jedno więcej do kochania.... oto, kogo przywiozłam dzisiaj - maleńka, przerażona sunia z tysiącem kleszczy pojawiła się w sobotę niedaleko naszego cmentarza, dzisiaj wracając z pogrzebu dawnego sąsiada zabrałam maleństwo najpierw do gabinetu, a potem do domu. Sunieczka nie jest w ciąży, na USG widać za to bardzo powiększona wątrobę i woreczek - być może tylko wskutek głodowania, przez ta powiększoną wątrobę nie dostała tabletki na odrobaczenie, tylko Fiprex - ma mnóstwo kleszczy :( buźka siwa i wzrokowo wygląda na starowinkę, ale sadząc po zębach- ma około 2,5 roku umaszczenie amstafa, budowa - "cziłki" chyba kruszyneczka mniejsza od kota Węgielka, bardzo się boi, musiała nieźle oberwać od człowieka dla porównania fotka z Dropsikiem ( sam się tam ulokował!;)) Tiarusi reakcja na jedzonko :( wszystkim psiakom ślinka leci, a ona odwraca głowę :( czekamy na "werdykt" nefrologa, wieczorem ma poinformować, czy i jaki ma "pomysł" na leczenie Tiaruni Quote
Nadziejka Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 zaglądam ku wam:calus: i sciskam mocniutko :modla::modla:kciuki...za Tiarunie :modla: za wszystkie serduszka ech zycie ......:-(:-( trzymajcie się mocno ciociu Quote
Havanka Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 Biedne maleństwo... myślę, że po kilku dniach będzie lepiej. Oswoi się z nową sytuacją, pozna pozostałe psiaczki. Nie wiadomo, co w życiu przeszła. Trzeba nadać jej jakieś imię. Wciąż bardzo martwi mnie Tiara. Marysiu, może daj jej zupełnie coś innego do jedzenia. Wcześniej sunia zjadła kawałek ciasta. Widocznie miała ochotę własnie na coś takiego. Ja, będąc w szpitalu też nie mogłam nic jeść, wyglądałam jak szkielet, ale ponoć pomelo jadłam w każdej ilości. Może i Tiara miałaby ochotę na coś zupełnie innego, niż zwykle jadała. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.