Nutusia Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 Marysiu, Ty się dwoisz i troisz, by zapewnić komfort sąsiadom, to może i oni by się ociupineczkę wysilili i zadbali, by ich sunie nie wymykały się na ulicę, co?... Quote
mari23 Posted July 23, 2013 Author Posted July 23, 2013 [quote name='Nutusia']Marysiu, Ty się dwoisz i troisz, by zapewnić komfort sąsiadom, to może i oni by się ociupineczkę wysilili i zadbali, by ich sunie nie wymykały się na ulicę, co?...[/QUOTE] z tym komfortem to jest tak, że akurat tych sąsiadów on nie dotyczy - ich sunie obie są hałasliwe ( nie wiem, która bardziej ;)) wokół mnie mieszka sporo starszych osób nie mających zwierząt, niektóre starsze panie dokarmiają koty, ale psów nie mają - dokładnie naprzeciwko jest starsze małżeństwo, obok po prawej w 5-rodzinnym budynku 4 mieszkania to starzy, samotni ludzie, idąc dalej - jest podobnie nie miałam do tej pory problemów, choć do urzędu były jakieś telefony, dzisiaj rano wyjrzała starsza pani mieszkająca naprzeciwko mnie - zabierałam własnie swoje stadko, bo pojawiła się jamniczka Perełka.... pani widziała, że ja reaguję, a tamci nie - i myślę, że poprawy z tej strony nikt sie raczej nie spodziewa :( natomiast sąsiad od amstafki Nory od 3 czy 4 lat "obiecuje", że naprawi luki w ogrodzeniu..... ale i tu nie spodziewam się realizacji tych obietnic, na poczatku ludzie bali się biegającej Nory, więc oni starali się chociaż, teraz wszyscy przywykli, więc..... no cóż - ja psów mam najwięcej..... zwłaszcza, że często inne psy biegają, mieszkające dalej - muszę więc jakoś tak to zrobić, żeby moje psiaki miały "spokój"... kiedyś jedna mieszkanka przyprowadzała terierkowatego szczeniaka na smyczy, żeby się z moimi "pobawił"..... zabawa polegała na tym, że ten mały straszliwie i zajadle ujadał, a moje z drugiej strony płotu mu się rewanżowały..... na szczęście po tygodniu pani się znudziło i oddała szczeniaka tam, skąd go "adoptowała", czyli do bezmyslnych włascicieli suczki - matki malucha.... ja już sił nie mam do ludzi :( ostatnio sąsiad - własciciel Perelki, tej hałaśliwej prawie-jamniczki mówiłmi, że "będzie ją z rasowym dopuszczał" bo ma zamówienie na szczeniaki od niej :( i co ja mam takiemu mówić, jak to patologia? :( :( poprzednią suczkę wysterylizowałam mu na koszt stowarzyszenia, szczeniaki zaszczepione, dostały książeczkę zdrowia - to je sprzedał na targu jako rasowe z książeczkami! ręce opadają.... Quote
mari23 Posted July 23, 2013 Author Posted July 23, 2013 [quote name='Nutusia']Ręce, cycki i majtki - WSZYSTKO! :([/QUOTE] właśnie tak..... :( do takiego wiecznie nietrzeźwego i "zakutego łba" nie trafia nic :( miałam dzisiaj zapytanie o pieska do adopcji - pani z okolic Kamiennej Góry, dałam jej więc nr tel. Ladymoni - tam psów z interwencji w Lubawce sporo zostało, długi w hotelikach rosną..... więc ja jeszcze z Piratem wytrzymam, on chyba bez tego ucha jednak nieadopcyjny ;) bo tak "przejrzałam:, które inne pani zaproponować..... Łatek - bardzo chory alergik, mały Łatuś - chore serce, Misiek - głuchy, ślepawy staruszek, Dropsik - ślepy i kulawy, Puszek - opasły staruszek ze słabym serduszkiem, Bieduś....po prostu bieduś w 100 procentach, Miłeczka - ślepa na 1 oczko, kulejąca staruszka, Tiara - oj, młodsza, ale najbardziej z nich chora, Majeczka - młodsza i ładna, ale chyba alergik, jak Łatek - znów jest na Encortonie, bo ma okropne ranki na skórze, szkoda, że te testy i odczulanie takie drogie :( jedyny zdrowy w tym towarzystwie ( bo kot kaleka i też chory - na karmie Urinary) to mój własny Hektor - choć stary, bo 13-letni onek, trzyma się wspaniale ( wiek widać tylko, kiedy wstaje - tylne łapy już "siadają") któremu z nich szukać domku? zdrowe miesiącami czekają, a tu.... ech :( Pirat ma cały czas ogłoszenia, zdjęcia i z dzieckiem, i w plenerze - naprawdę ładne.... ani jednego telefonu :( czy brak kawałka ucha przekreśla jego szanse na dom? Quote
Poker Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 Może Dafne zaproponować która jest u Elzy22 ? To pilna sprawa. Quote
mari23 Posted July 23, 2013 Author Posted July 23, 2013 [quote name='Poker']Może Dafne zaproponować która jest u Elzy22 ? To pilna sprawa.[/QUOTE] dokładnie tak zaproponowałam pani, dałam jej nr tel. Moniki, a Monice - nr tel. pani pani mieszka niedaleko od Moniki, kilka km chyba, więc byłoby bez wysokich kosztów transportu - to dom na wsi, ale pies do domu, nie na podwórko, pani szuka dla mamy, której smutno samej na emeryturze Quote
mari23 Posted July 27, 2013 Author Posted July 27, 2013 [quote name='Poker']Może Dafne zaproponować która jest u Elzy22 ? To pilna sprawa.[/QUOTE] [quote name='mari23']dokładnie tak zaproponowałam pani, dałam jej nr tel. Moniki, a Monice - nr tel. pani pani mieszka niedaleko od Moniki, kilka km chyba, więc byłoby bez wysokich kosztów transportu - to dom na wsi, ale pies do domu, nie na podwórko, pani szuka dla mamy, której smutno samej na emeryturze[/QUOTE] efekt jest - Dafne ma domek !!!!! wczoraj wzięłam do domu kotkę ( tym razem syjamską), podrzuconą pod lecznicę w klatce z drutu tak ciasnej, że nie mogła się ruszać :( kotka jest w ciąży na dodatek, chuda i brudna, przerażona.... już troszkę ochłonęła po wczorajszych przeżyciach, zaraz idę ją wykąpać dziś od rana znów mam temperaturę 35 stopni ( chyba na zewnatrz jest wyższa ;) ) straszliwie źle się czuję, więc z tej bezsilności pożalę się i podzielę problemem, który oprócz choroby Tiary mam od paru dni.... problem wstydliwy? pchły :( :( :( psiaki nie tak dawno były zakrapiane preparatem Frontline przecież.... co wyjdą na podwórko, to wracają drapiąc się.... walczę z tym na razie "ręcznie", Majka jako alergik i Misiek też źle to znoszący dostały SpotOn ( miałam dwa od pani, która z Niemiec przywiozła) żadnego efektu :( psy nie są zapchlone - one "przynoszą" pojedyncze pchły, ja je tępię, ale już sił mi brak ( zwłaszcza dzisiaj) kupiłam już środek do oprysku podwórka i ogrodu, mieszkam przy ulicy i biega tu sporo psów... ale zakup Frontline dla całej jedenastki ( plus 2 koty!) to ogromny wydatek..... zasądzonego zaległego wynagrodzenia męża wciąż nie ma :( czy ktoś zna jakieś "domowe" sposoby na ten okropny problem? Quote
Ingrid44 Posted July 27, 2013 Posted July 27, 2013 Bardzo sie ciesze ze psinka ma domek. Zawsze to o jednego bezdomnego pieska mniej. Niestety nie wiem wiele o zwlaczaniu pchel. Ogromnie Ci wspolczuje Marysiu. Masz tyle obowiazkow, pchly I jeszcze choroba:shake: Quote
Nutusia Posted July 29, 2013 Posted July 29, 2013 Niestety nie mam pojęcie jak wytępić pchły z terenu... Wiem tylko, że jest taki sklep internetowy pryskaj.pl - może oni coś zaradzą... Quote
mari23 Posted July 29, 2013 Author Posted July 29, 2013 [quote name='Ingrid44']Bardzo sie ciesze ze psinka ma domek. Zawsze to o jednego bezdomnego pieska mniej. Niestety nie wiem wiele o zwlaczaniu pchel. Ogromnie Ci wspolczuje Marysiu. Masz tyle obowiazkow, pchly I jeszcze choroba:shake:[/QUOTE] [quote name='Nutusia']Niestety nie mam pojęcie jak wytępić pchły z terenu... Wiem tylko, że jest taki sklep internetowy pryskaj.pl - może oni coś zaradzą...[/QUOTE] kupiłam płyn do takiego oprysku - na pchły, a nawet komary ;) koty wykapane, teraz będę kolejno kapać psy - na razie mam w domu problemy z płynnością w poruszaniu się - mąż kładzie kafle w przedpokoju - ciężkie życie w domu, gdy jest remont - najgorzej ma Dropsik, bo on nie widząc nauczył się wszystkiego na pamięć, a tu zmiany... osłabienie wciąż nie chce mnie opuścić, ale już troszeńkę lepiej się czuję chyba jutro czeka mnie kolejna podróż do Uciechowa - mamy bezdomnego amstafa :( koteczka syjamska będzie sterylizowana jak najszybciej - jest przesympatyczna, już nawet mniej się boi Tiarunia trochę lepiej - nie ma tej wydzieliny z nosa, ale te ataki wciąż się zdarzają :( cały czas bierze antybiotyki, jutro jeden z nich się kończy, będę więc konsultować się z wetką - co dalej bardzo Wam dziękuję za obecność tutaj, za to wsparcie! w takich trudnych dniach to naprawdę podnosi człowieka i dodaje sił Quote
Ingrid44 Posted July 30, 2013 Posted July 30, 2013 Dobrze ze Tarunia ma sie lepiej. Ta wydzielina z noska byla przerazajaca. Wiem ze u was sa okropne upaly ,ciezko zyc jak tak goraco. Quote
mari23 Posted July 30, 2013 Author Posted July 30, 2013 [quote name='Ingrid44']Dobrze ze Tarunia ma sie lepiej. Ta wydzielina z noska byla przerazajaca. Wiem ze u was sa okropne upaly ,ciezko zyc jak tak goraco.[/QUOTE] na razie upał ustąpił miejsca burzy - u nas na szczęście nie ma większych szkód, ale np. 6km dalej mieszkajaca koleżanka od wczoraj od godz.22.00 nie ma prądu....a już na południu regionu - straszne! Leśna zalana i inne podgórskie miejscowości :( przez tą straszną burzę, pomimo świeżo przyklejonych kafli ( pewnie dzisiaj trzeba będzie kleić od nowa :( ) musiałam pozwolić wszystkim psom przejśc przez to miejsce, bo tak bały się burzy, grzmoty, błyski i wiatr, ulewa - to wszystko stwarzało rzeczywiście okropne wrażenie - zwierzaki się bały... jakież było moje zdziwienie, kiedy obudziwszy się rano zastałam w samym środku leżącego psiego stadka rozłożonego wygodnie....kota Węgielka! ten dzielny kot bardziej bał się chyba burzy, niż psów i sam przyszedł do mojego pokoju.... co najdziwniejsze - leżał spokojnie tuż obok Pirata - tego, który nie tak dawno zerwał smycz i jak szalony pognał za kotem nad Odrą napotkanym.... wychodząc do pracy zaniosłam jednak kota na jego ulubiony parapet w salonie - a musiałam zrobić to trzykrotnie - bo on wciąż do psów wracał.... jednak nie ufam Piratowi, oj, nie! Tiareczka niestety wczoraj wieczorem miała te swoje ataki - dłuższe i mocniejsze, niż wcześniej :( Łatuś malutki też ciężko wczoraj oddychał przed burzą, był bardzo słaby, bałam się o niego... ale rankiem już jest chłodniej, tylko wieje silny wiatr i chwilami pada drobny deszcz Quote
Poprawna Posted July 30, 2013 Posted July 30, 2013 Bo swoje koty psy traktują inaczej niż te "obce" :) Quote
Ellig Posted July 30, 2013 Posted July 30, 2013 [quote name='Poprawna']Bo swoje koty psy traktują inaczej niż te "obce" :)[/QUOTE] Tp prawda swoje to znaczy nie ruszac:) Quote
mari23 Posted July 30, 2013 Author Posted July 30, 2013 [quote name='Poprawna']Bo swoje koty psy traktują inaczej niż te "obce" :)[/QUOTE] [quote name='Ellig']Tp prawda swoje to znaczy nie ruszac:)[/QUOTE] chyba coś w tym jest, a Węgielek coraz śmielej wskakuje na "psią" stronę domu :) Węgielek ma nową koleżankę - to syjamska kotka podrzucona pod lecznicę w ciasnej "klatce" z drutu, nawet ruszać się nie mogła biedna dzisiaj miała sterylkę - okazało się, że niewiele brakowało, żebym została babcią....i to aż 7 kociąt ! Tiareczka wciąż ma problemy z tym noskiem - zatyka jej się, znów dzisiaj pojawiła się wydzielina, a ona przybiegła do mnie i tak patrzyła, wzrokiem prosząc "pomóż mi", że się popłakałam z bezsilnego żalu :( :( jeżeli wydzielina nie zniknie ) wciąż jeszcze Tiara bierze antybiotyki), to zastosuję jej kropelki z recepturą otrzymaną od Poker Quote
Awit Posted July 30, 2013 Posted July 30, 2013 Mari o co lekarz mówi na te ataki Tiary? Pokazywałaś filmiki? Quote
malagos Posted July 31, 2013 Posted July 31, 2013 Mnie kiedyś tak pchły pogryzły, nogi w krostach, a jechałam rodzić drugiego syna do Szpitala Bielańskiego - chcieli mnie na jakąś salę położyć "dla zaniedbanych kobiet" - musiałam tłumaczyć, ze to tylko taki odczyn zapalny po ukąszeniach pcheł moich pacjentów (wtedy jeszcze byłam czynnym lekarzem wet.) :oops: :razz: Quote
mari23 Posted July 31, 2013 Author Posted July 31, 2013 [quote name='Awit']Mari o co lekarz mówi na te ataki Tiary? Pokazywałaś filmiki?[/QUOTE] tak, pokazywałam i to niejednemu lekarzowi dla prawidłowej, pełnej diagnozy konieczna byłaby tomografia - może takie rany-dziury, jak na zewnątrz nosa zrobiły jej się i wewnatrz te dwie bakterie, które wykazało badanie wydzieliny też pewnie nie próżnują :( koszty diagnostyki w klinice byłyby tak wysokie, że jest to zwyczajnie nierealne :( "nie zapominajmy o jej auto-immunologii" - za każdym razem podkreśla lecząca wetka, mówiąc, że walczymy z objawami i nieco "w ciemno", bo konkretnej diagnozy przecież nie mamy [quote name='malagos']Mnie kiedyś tak pchły pogryzły, nogi w krostach, a jechałam rodzić drugiego syna do Szpitala Bielańskiego - chcieli mnie na jakąś salę położyć "dla zaniedbanych kobiet" - musiałam tłumaczyć, ze to tylko taki odczyn zapalny po ukąszeniach pcheł moich pacjentów (wtedy jeszcze byłam czynnym lekarzem wet.) :oops: :razz:[/QUOTE] no, pięknie ;) ;) ależ Cię "ocenili" ;) u mnie odczyny alergiczne ma Majeczka, muszę chyba choć dla niej jednej kupić obrożę Foresto, reszta dostanie tylko kropelki na kark Frontline ( właśnie zabieram się za liczenie potrzebnej ilości ml - oj, niemało to będzie :( ) Quote
Poprawna Posted August 1, 2013 Posted August 1, 2013 Ogarnąć to stado .... to ponad ludzkie siły, a Ty Marysiu jakoś dajesz radę. Niesamowita jesteś .... Quote
Nutusia Posted August 1, 2013 Posted August 1, 2013 Nio... ja się nadziwić nie mogę i podziwiam nieustająco! Quote
mari23 Posted August 1, 2013 Author Posted August 1, 2013 [quote name='Poprawna']Ogarnąć to stado .... to ponad ludzkie siły, a Ty Marysiu jakoś dajesz radę. Niesamowita jesteś ....[/QUOTE] [quote name='Nutusia']Nio... ja się nadziwić nie mogę i podziwiam nieustająco![/QUOTE] tak naprawdę to każdemu z tych psiaków byłoby lepiej na kolanach u pana czy pańci, jako jedynemu pupilkowi - dużo lepiej... ale nikt nie chce staruszków, a one nauczyły sie żyć razem, w zgodzie, a nawet miłości - bawiąc sie razem, spiąc obok siebie a nawet z jednej miski czasem jedząc, choć obok druga "wolna" jest :) niektóre, jak np. duży Łatek - to takie puszyste psie anioły, tylko, że zamiast dwóch skrzydeł mają jedno i nie z boku, a z tyłu machają tym "skrzydłem" ;) z Łatkiem mieszkało już wiele psów - dużych, z różnymi charakterami i po przejściach - on każde z tych psich nieszczęść "oswajał", uczył zaufania, zabawy, radości - np. Dianka z Wałbrzycha, która rok w schronisku przesiedziała w budzie, u Łatusia też siedziała w budzie, a on tydzień chyba leżał obok budy, czy słońce, czy deszcz - i udało się - potem byli z Dianką radośnie bawiącymi się przyjaciółmi a te małe,stare - w domu - one też każdą kolejną biedę z sercem przyjmują ( Pirat jest tu wyjątkiem,ale jak pobędzie dłużej - pewnie i on się zmieni a jak zmieniła się Tiarusia! ci, co ja widzieli, kiedy do mnietrafiła, teraz nie mogą sie nadziwić, że jest "normalnym" psem, no... prawie normalnym ;) Quote
Nutusia Posted August 1, 2013 Posted August 1, 2013 Bo psy wiedzą i czują o wiele więcej niż nam się wydaje... Nasz Lesio, który żadnego samca nawet centymetr za furtkę nie wpuści, bez szemrania pogodził się z obecnością wycieńczonego, ledwie żywego, niewidomego Krecika. Jakby wiedział, że tym razem musi schować męską dumę pod ogon ;) Quote
mari23 Posted August 1, 2013 Author Posted August 1, 2013 [quote name='Nutusia']Bo psy wiedzą i czują o wiele więcej niż nam się wydaje... Nasz Lesio, który żadnego samca nawet centymetr za furtkę nie wpuści, bez szemrania pogodził się z obecnością wycieńczonego, ledwie żywego, niewidomego Krecika. Jakby wiedział, że tym razem musi schować męską dumę pod ogon ;)[/QUOTE] tak - psy to naprawdę wyjątkowe stworzenia! człowiek wiele może się od nich nauczyć a ja ledwie żywa - wróciłam przed chwilą z wizyty przedadopcyjnej, nie dość, że daleko, to jeszcze wracając pogubiłam się trochę w obcym mieście , ale warto było - wspaniały domek ( nie dla mojego pieska ta wizyta była) czy ja już pisałam, że mam kotkę po sterylce? pierwszy raz w życiu widzę, aby po operacji ( bo tym przecież była sterylizacja) zwierzę czuło się lepiej, niz przed.... ta kicia skacze na parapet nawet! a przed sterylką tego nie robiła - widać lżejsza o 7 płodów i jest też coraz mniej wycieńczona od wspaniałej osoby dostałam dzisiaj krople dla Tiaruni i leki dla Łatusia ( Furosemid, Enarenal i Theospirex) podałam tez wetce listę psiaków z ich wagą - kapituluję, będzie odpchlanie "chemiczne" Quote
Nutusia Posted August 2, 2013 Posted August 2, 2013 O kurczaki, czyli Pokerowa Figa ma dom?! :) Pewnie, że kici lepiej bez "obcego" w brzusiu... Fajnie, że się dobrze czuje, bo kotki czasami znoszą sterylki słabo (głównie psychicznie). Chemiczne, to znaczy jakie?... Jakim preparatem? Quote
mari23 Posted August 5, 2013 Author Posted August 5, 2013 [quote name='Nutusia']O kurczaki, czyli Pokerowa Figa ma dom?! :) Pewnie, że kici lepiej bez "obcego" w brzusiu... Fajnie, że się dobrze czuje, bo kotki czasami znoszą sterylki słabo (głównie psychicznie). Chemiczne, to znaczy jakie?... Jakim preparatem?[/QUOTE] Pokerowa Figa ma cudownu dom!!!! a moje kotki oba dostały juz Flewox ( tak to sie chyba nazywało), kicia dobrze, a kotek mój czyli Węgielek trójłapek zachowuje się bardzo dziwnie - już trzeci siedzi w kuwecie, na żwirku, przeganiam go delikatnie, ale on ciągle tam wraca :( :( już nie wiem, czy to przez ten preparat, czy też może znów się "zatkał" i trzeba drogi moczowe czyscić :( on je wyłącznie RC Urinary, nie powinien mieć już takich problemów... a kotka.... no cóż - "wyskakała" sobie :( ostatni szew puścił, jest obrzęk i wysięk.... ale kicia na parapecie i tak ;) za to z Tiarą problem coraz większy - odmawia przyjmowania leków, podane "na się" zwraca po około godzinie :( nie chce też jeść pasztetu z Ipakitine i olejkiem z czarnuszki :( ona chyba musi brać zastrzyki.... tylko zakrapianie nosa kroplami z Gentamycyną nie sprawia problemów, poza tym wszystko jest źle :( pieski wszystkie wykarane, wszystkie były bardzo grzeczne, za wyjatkiem Pirata - ta jedna kapiel to było "rodeo".... oboje z mężem nie radziliśmy sobie z łobuzem - on się boi kąpieli, jak przysłowiowy "diabeł święconej wody" ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.