Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Basia1244']mnie też właśnie najbardziej bolą te staruszki po zmarłych właścicielach, które są przywożone do schroniska przez dzieci , wnuki zmarłej osoby - po prostu tego nie rozumiem

a odnośnie Róży - mamy w schronisku takiego borderaska, który jest dzikus i terapia klasyczna nie bardzo przynosi rezultaty, ale od kilku dni pies dostaje leki zalecone przez weterynarza behawiorystę i jest lepiej, może warto i Róży podać? zmniejszy to jej stres i pozwoli odpocząć, tylko to musiałby zaordynować dobry wet
ja osobiście nie mam doświadczenia z takimi lekami, ale w przypadku tego bordera widzę zmianę na lepsze[/QUOTE]

[quote name='Ingrid44']To bardzo przykre ze pieski po zmarłych właścicielach są traktowane jak stary mebel. Szczególnie ze to są małe pieski i tak niedużo potrzebują . Bardzo smutne.[/QUOTE]

tak, te pieski, które straciły pana czy panią i oddane do schroniska to dramat straszny..... niedawno pod opieka Basi właśnie były w schronisku dwie maleńkie biszkoptowe suńki - dobrze, że już dom znalazły - ale ile takich smutnych sierot trafia do schronisk.....


a wracając do Róży - patrząc na to, jak ona jest "spięta", przestraszona nawet bez powodu, zestresowana - też już sobie myślałam o jakichś lekach dla niej - może gdyby po lekach była spokojniejsza, łatwiej byłoby jej przystosować się i potem już bez leków "normalnie" funkcjonować
bo naprawdę to biedne stworzenie ma niewiele chwil, kiedy się nie boi
mam wrażenie, że boi się otwartej przestrzeni - od tej ucieczki nie chce wychodzić z domu, a jak już wyjdzie to biega rozglądając się jakby w poszukiwaniu schronienia przez czymś.....
chyba zapytam weta..... tylko którego lub którą.....

Posted

Marysiu w ramach złego dnia przytulam mocno :buzi: myślę że Róża musiała w swoim życiu przejść wiele i dlatego ciężko jest czasami jej odnależć się a tym samym zrozumieć te zachowania. :-(

Cioteczki mam to samo też nie mogę pojąć jak można gdy zestarzeje się wierny przyjaciel jakim jest pies oddać tak poprostu do schroniska na poniewierkę skazać na samotność i rozpacz po utracie domu niczemu niewinne zwierzę- śmierść włąściciela jest smutna ale co to za rodzina bezduszna do jasnej ciasnej żeby tak postąpić

Posted

Mari a nie możesz Róży zapinać linki dłuższej, żeby z nią biegała?

Boże tyle tych psów po starszych osobach zostaje wywalonych jak stare łachy.
Nie powinno tak być.
Jak spadek to spadek, córeczki mieszkaniem się podzielą, to i psu powinny wspólnie opiekę zapewnić, hotel opłacić np. To powinno być prawnie uregulowane.
Taki dramat dla psa, utrata pana i domu i schron, tyle strachu, tęsknoty, niezrozumienia sytuacji:-(
Potwory a nie ludzie.

Posted

[quote name='mari23']tak, te pieski, które straciły pana czy panią i oddane do schroniska to dramat straszny..... niedawno pod opieka Basi właśnie były w schronisku dwie maleńkie biszkoptowe suńki - dobrze, że już dom znalazły - ale ile takich smutnych sierot trafia do schronisk.....


a wracając do Róży - patrząc na to, jak ona jest "spięta", przestraszona nawet bez powodu, zestresowana - też już sobie myślałam o jakichś lekach dla niej - może gdyby po lekach była spokojniejsza, łatwiej byłoby jej przystosować się i potem już bez leków "normalnie" funkcjonować
bo naprawdę to biedne stworzenie ma niewiele chwil, kiedy się nie boi
mam wrażenie, że boi się otwartej przestrzeni - od tej ucieczki nie chce wychodzić z domu, a jak już wyjdzie to biega rozglądając się jakby w poszukiwaniu schronienia przez czymś.....
chyba zapytam weta..... tylko którego lub którą.....[/QUOTE]

mari, zapytam u zioberka.... ona ma jakiegos pana Marka , behavioryste.... moze on cos by poradzil!!!

Posted (edited)

[quote name='Kava']mari, zapytam u zioberka.... ona ma jakiegos pana Marka , behavioryste.... moze on cos by poradzil!!![/QUOTE]

dziekuję !!!

Awit - co do linki - też jej się boi.... ona nawet biegając swobodnie jest zestresowana, w domu przy mnie jest tylko spokojna, ale kiedy śpi - miewa podobnie silne drgawki, jak Tiara - też sunia lękliwa, po przejściach biedulka

tylko Tiara jest zawsze taka sama, a w Róży jakby dwa psy siedziały - przerażona biedulka i przebiegła łobuziara - i ma takie "przebłyski" raz jednej, raz drugiej
te jej wyskoki przez płot czy skoki po stole w kuchni ( np. zostawienie masła na stole i wyjście na 2 sekundy skutkuje natychmiastową kradzieżą), skacze też chyba po oknach ( już drugi dzień zastałam storczyki na podłodze zamiast na parapecie - żadne z pozostałych nie może być podejrzane o taki wyczyn)

Edited by mari23
Posted

w czwartek będę rozmawiac z nasza behawiorystka od borderasa, która zaordynowała leki - zapytam ją, co to za leki i czy coś poradziłaby dla Rózy - Róża wypisz wymaluj jak ten borderas nasz się zachowuje.

Posted

ja się ostatnio zastanawiałam i nadal się zastanawiam, jakby można porządnie prawnie zabezpieczyć los takiego psa czy kota w przypadku śmierci własciciela

bo właściciel zwierzaka ma majątek, np mieszkanie czy dom - mógłby np. napisać testament
i w tym testamencie jakoś to uregulować - że np. spadkobierca/ spadkobiercy, którzy biorą spadek są zobowiązani do opieki nad psem czy kotem
i musiałby być ustanowiony niezależny kurator? który-by sprawdzał stan tej opieki

na tego psa czy kota byłby przeznaczone określone pieniądze ze spadku np przez określoną ilośc lat, a w przypadki wczesniejszej śmierci zwierzeta albo jego zaginienia
pieniądze te by przepadły -na rzecz np. jakiejś fundacji

to wszystko by trzeba doprecyzować oczywiscie

zapraszam na wątek legnickich psów http://www.dogomania.pl/threads/223523-Legnica-i-okolice-w%C4%85tek-ps%C3%B3w-%28i-kot%C3%B3w%29-w-potrzebie-kto-si%C4%85-do%C5%82%C4%85czy-zapraszam postanowiłam założyć, bo nie ma aktualnego

Posted

Jeśli chodzi o środek działający wyciszająco, bardzo polecam stress-out (60 tabl. ok. 30 zł). Była u mnie mocno przerażona sunia z mordowni w Kotliskach. Prawie 2 doby przesiedziała wciśnięta pod łóżkiem. Bała się wyjść, bała się jeść, bała się dotyku - wszystkiego. Ma wątek na dogo - można poczytać. Znalazł się dla niej dogomaniacki dom aż w... Szwecji! Na samą myśl jak długą i stresującą podróż będzie musiała odbyć, włos mi się jeżył na głowie. Nasz wet polecił wtedy podawanie jej właśnie stress-out już na ponad 2 tygodnie przed podróżą. Jest to środek ziołowy, nie uzależnia, nie otępia, nie powoduje "paraliżu" jak np. sedalin. Już w domu zauważyłam, że Milusia była bardziej wyluzowana - nawet robiła przymiarki do zabawy z moimi Rudymi. A podróż?... Nikt nie chciał wierzyć! W drodze do Świnoujścia (z obcymi dla niej ludźmi!!!), wypuszczona na parkingu, SZŁA na smyczy, ZAŁATWIŁA się bez problemu... Na prom WESZŁA sama, na smyczce (podczas gdy u mnie po ogrodzie to stanowiło problem) i całą noc podróży promem spokojnie przespała. Potem jeszcze jechała pociągiem! Preparat nie działa "od ręki". Nasz Doktor mówi, że organizm musi się nim wysycić. Ale w przypadku naszej Milki naprawdę zdziałał CUDA! Dostawała 2 x dziennie po 1 tabl.

Posted

witam, jestem na zaproszenie Kavy

napisała mi na pw że macie problemy behawiorystyczne z psiakiem. Mam wspaniałego szkoelniowca z zielonej góry, naprawdęjest fantastyczny!!!!
Pan Marek to jego strona: http://www.psiasfora.pl/ kontakt do niego to 510 878 534.

Zadzwońcie do niego, duzo porad udziela przez telefon ale trzeaba się liczyć z tym że jak psiaka nie zobaczy to nie bedzie wiedział dokładnie co z nim jest nie tak. Bardzo sobie go chwalę i mam nadzieję że i Wam pomoże....

Posted

bardzo, bardzo Wam dziękuję za rady - skorzystam oczywiście

a oto moje dzisiejsze znalezisko - mówię na niego "Popielec", ale czekam na właściwsze propozycje:cool3:

to wychudzone i wyziębione maleństwo zauważyła moja szefowa przy śmietniku....biegał wzdłuż ulicy tak z 200 m w jedną i w druga stronę, wracając..... po wielu próbach ze smakowicie pachnąca puszka udało mi się go złapać.... szkielet, chyba niewidomy....kuleje na tylną łapeczkę
ale dobrze wie, co to jazda samochodem i spanko w fotelu....
kosteczki można mu policzyć nie dotykając go :(






trochę mnie niepokoi ten biały "łupież" na sierści..... na razie umieściłam go osobno, ale popiskuje, chce do ludzi i do psów :(


wcześniej oczywiście psia opiekunka Kasia już go przytuliła :)

Posted

Jaki sierotek:-(
I taki malusi.
W typie pinczera, podobny do mojej Fredzi, tylko on nie ma białych wstawek, więc jest bardziej pinczerowaty.
I nie widać nic siwizny, czyżby był w miarę młodym psem tylko ciężko doświadczonym..?

Posted

[quote name='Awit']Jaki sierotek:-(
I taki malusi.
W typie pinczera, podobny do mojej Fredzi, tylko on nie ma białych wstawek, więc jest bardziej pinczerowaty.
I nie widać nic siwizny, czyżby był w miarę młodym psem tylko ciężko doświadczonym..?[/QUOTE]

no właśnie wciąż o tym myślę.... bo i ząbki ma całkiem w niezłym stanie - białe, trochę kamienia tylko, i siwizny brak.... a oczy mętno-granatowe, psiak ewidentnie nie widzi ( może i ma jakieś resztki wzroku, ale niewielkie), no i szkielet:shake:
chyba lubi dzieci, bo nie bał się Kasi - to na pewno jakiś domowy psiak
byliśmy na spacerku - już nie kuleje - odpoczął, widać był zmęczony i nadwerężył łapkę sobie..... nabiegał się przecież biedak....
słodki jest, widać, że pieszczoch....bardzo łagodny, przy złapaniu tylko lekko mnie ząbkami stuknął śladu nie zostawiając na ręce, i posikał się ze strachu..... ale za chwilę już było dobrze - biedak zrozumiał, że nic mu nie grozi, a wręcz przeciwnie

Posted

Parę dni temu widziałam ogłoszenie, że facet odda młodego psa, właśnie pinczera, tylko "jest jeden prpblem, bo pies prawie nie widzi"
Więc tu też mogli mieć psiaka, a że przestał widzieć, przestali karmić, bo po co komu niewidomy pies.
Albo cierpi biedaczek na jakąś chorobę i się pozbyli chorego ślepca.

Posted

[quote name='mari23']no właśnie wciąż o tym myślę.... bo i ząbki ma całkiem w niezłym stanie - białe, trochę kamienia tylko, i siwizny brak.... a oczy mętno-granatowe, psiak ewidentnie nie widzi ( może i ma jakieś resztki wzroku, ale niewielkie), no i szkielet:shake:
chyba lubi dzieci, bo nie bał się Kasi - to na pewno jakiś domowy psiak
byliśmy na spacerku - już nie kuleje - odpoczął, widać był zmęczony i nadwerężył łapkę sobie..... nabiegał się przecież biedak....
słodki jest, widać, że pieszczoch....bardzo łagodny, przy złapaniu tylko lekko mnie ząbkami stuknął śladu nie zostawiając na ręce, i posikał się ze strachu..... ale za chwilę już było dobrze - biedak zrozumiał, że nic mu nie grozi, a wręcz przeciwnie[/QUOTE]
Maryniu kochana, no i widzisz Kilerek, Slepek i Charly postarali sie o nowe bezpieczne miejsce dla Popiela.....zaprowadzili go na jego zblakanej drodze do ciebie i Kasi wiedzac , ze w waszych serduszkach milosci duzo ..... byli jego oczkami i rozpalili dla niego w tej beznadzieji iskierke nadzieji....

przytulam was.....

Posted

Jaki malusi szkielet, ja chyba nigdy nie zrozumiem jak mozna wyrzucic taka malizne. Nie wiele przeciez potrzebuje, ledwie garstke jedzenia , kocyk do spania i wizyty u weta ale pewnie to i tak za duzo dla takich %&*#@ !
Ma wielkie szczescie ze trafil na Marysie .

Posted

piesio juz odzyskuje siły - prawie nie kuleje...
a je.... wszystko ! i w każdej ilości!
suchą karmę połyka błyskawicznie gryząc, wczoraj zjadł najpierw surowe mięso, które szefowa swojemu kotkowi kupiła, potem dużą puszkę ( przynęta, na którą go złapałam) a na kolację 2 miseczki gotowanego ryżu z kurczakiem, jedna zjadł od razu, druga została - zjadł w nocy....
rano wsypałam mu suchego ( Purina), planując wymienić mu na drobniutką wątrobowa karmę Pusi jakby nie jadł....
jakież było moje zdziwienie, gdy maluszek w błyskawicznym tempie schrupał Purinkę

wspaniale radzi sobie po schodach..... albo troszeńkę widzi, albo tak szybko zapamiętał, gdzie i ile jest schodów do domu
z pewnością mieszkał w bloku i jeździł samochodem - tego jestem pewna po jego zachowaniu

dzisiaj jedziemy do wetki

Posted

Popiołek! :)
Może uda się operacyjnie przywrócić wzrok, ale jeśli nie, i tak świetnie będzie sobie radził. Miałam kiedyś całkiem ślepego psiaczka. O schodek na tarasie uderzył się raz - następnym razem zgrabnie go pokonał. Po 2 dniach doskonale wiedział gdzie co jest w domu, gdzie stoi miseczka, gdzie są drzwi - wszystko!
Łupieżem się nie przejmuj - pies może objawić taką reakcję ze stresu! Tak było z moją ostatnią tymczasowiczką Luśką - ze schronu przyjechała jakby ją śnieg obsypał. Wykąpałam ją bardziej, by zabić schroniskowy "zapaszek", poczesałam furminatorem i po łupieżu nie było śladu!
Popiołku - będzie super - jesteś w najlepszych rękach! :)

Posted

[quote name='Nutusia']Popiołek! :)
Może uda się operacyjnie przywrócić wzrok, ale jeśli nie, i tak świetnie będzie sobie radził. Miałam kiedyś całkiem ślepego psiaczka. O schodek na tarasie uderzył się raz - następnym razem zgrabnie go pokonał. Po 2 dniach doskonale wiedział gdzie co jest w domu, gdzie stoi miseczka, gdzie są drzwi - wszystko!
Łupieżem się nie przejmuj - pies może objawić taką reakcję ze stresu! Tak było z moją ostatnią tymczasowiczką Luśką - ze schronu przyjechała jakby ją śnieg obsypał. Wykąpałam ją bardziej, by zabić schroniskowy "zapaszek", poczesałam furminatorem i po łupieżu nie było śladu!
Popiołku - będzie super - jesteś w najlepszych rękach! :)




Popiołek ma trwałe rozszerzenie źrenic - są nieruchome i zmętnienie soczewek, zaczynają się drobne zmiany w rogówce
poza tym ma 3 śruty w mięśniu ( okolice pachwiny) ktoś do niego strzelał, ale dawno, to wrośnięte jest
ząbki ma ładne i pyszczek nie siwy, ale latek conajmniej 10.... przednie dolne zęby starte prawie do dziąseł.... trudno tak dokładnie ocenić jego wiek
pcheł...... ojej:( został dzisiaj odpchlony i odrobaczony, rano kaszlał i zgłosiłam to wetce, ale po osłuchaniu niczego tam złego nie znalazła

fotki zrobione w gabinecie

[quote name='agatamakowska6@wp.pl']zapraszam na mój pierwszy bazarek
http://www.dogomania.pl/threads/223592-Zmu%C5%9B-mnie-do-wypicia-nielubianej-herbaty-23.02.2012-do03.03.2012r

zaraz lecę, jak pierwszy - to tym bardziej zajrzeć trzeba !

[quote name='Basia1244']Marysiu opisz mi wszystko w mailu o Róży ok?
Żebym miała wszystkie spostrzeżenia i historię w jednym. i to , co stanowi największy problem opisz.

a Róża......:angryy:niewiele mi dzisiaj brakło, żebym ją gdzieś na łańcuchu nie uwiązała za domem.... :mad:skończyło się na tym, że rycząc zbierałam moje ukochane storczyki.... z 11 ocalały 2 :(
taki oto obrazek zastałam po powrocie z pracy w moim pokoju ( to część tylko na zdjęciu):placz:



po pozbieraniu doniczek:placz::placz:


Basiu, napiszę maila, jak mi przejdzie trochę, bo "obiektywna" na razie nie jestem.... to jakieś diablątko jest :(:mad::mad:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...