Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted


Mi się po prostu wydaje, że jeśli pies kocha swojego właściciela i mu ufa bezgranicznie to nie ważne jaki to pies, ale zawsze będzie próbował w jakiś sposób obronić swojego kochanego pana Nuka to czasem jest już męcząca z tym pilnowaniem bo ona akceptuje tylko mnie, siostrę, rodziców, obie babcie i niektóre moje ciocie i wujków, a tak to nikomu nie pozwala do mnie dojść, ale mi się wydaje, ze to dlatego, że Nuka jest o moją rodzinę zazdrosna i chce mieć nas tylko na własność, nie wiem.


Pies który "bezgranicznie ufa" i "kocha" swego właściciela nie rwie się do "zagrożenia", decyzje odnośnie tego, co jest zagrożeniem i jak reagować pozostawia swemu przewodnikowi. Jeśli pies obawia się, jeży, warczy, szczeka, atakuje - jestem pewna że większość opisanych reakcji spowodowana jest lękiem - oznacza to tylko tyle, że pies decyduje za przewodnika, nie ufa mu, nie czuje się przy nim bezpiecznie, nie jest mu podporządkowany. Mi zawsze jest troche żal tych "pilnujących właściciela" psów - w większości to zestresowane zwierzęta bez oparcia w przewodniku, które przerasta rola "obrońcy stada".

  • Replies 60
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja miałam psa po przejściach, zabranego z ulicy, który traktował mnie niemal jak guru, przy groźnym spojrzeniu z mojej strony wywracał się do góry brzuchem; przychodząc na wołanie, ostatnie metry się czołgał, był mega posłuszny itd. itp.
Ten sam pies miał obsesję na punkcie obrony - nie tylko mnie, każdej osoby, która była np. bita, popychana. Nie szczekał, nie warczał, tylko po prostu po cichu biegł z zębami gryźć nie na żarty. To był mix terriera.
Potrafił tak wystartować do osoby, która za moimi plecami np. machnęła ręką nie tak jak trzeba.
To kwestia tego, że ja nie byłam przewodnikiem stada czy jak? Dla mnie to był efekt urazów psa i choćbym nie wiem jak się skręcała w kwestii ułożenia go, on i tak uważał za stosowne zrobić krzywdę każdemu zachowującemu się agresywnie człowiekowi, i jak przystało na terriera nie brał nikogo na huki, tylko chciał bronić jak najskuteczniej po prostu zębami. Niektóre psy/rasy/typy ras najpierw działają instynktownie, potem myślą. Zachowanie, które opisałaś można by przypisać np. ONkowi, który z założenia i predyspozycji zawsze ogląda się na przewodnika; w przypadku terrierów, kaukazów, czy jakichkolwiek ras wyhodowanych do pracy bez ścisłego kontaktu z człowiekiem nie będzie to już takie proste.

Posted


Siedemnaście lat. Prawnie już za siebie odpowiadamy.
Teraz już tam nie chodzimy dlatego, że się po prostu boimy. Pewnie nie balibyśmy się tak, gdyby właśnie nie ojciec chłopaka, który powiedział, że z tymi ludźmi lepiej nie zadzierać, bo to sama melina zdolna do wszystkiego..

Melina meliną, ale skoro to taki margines, to podejrzewam, że nic by się nie stało gdybyście im spuścili manto. Swoją drogą dziwi mnie to, że banda dzieci widząc że macie rotka, zaczęła Was wyzywać, a co dopiero podeszła na bliską odległość. No, ale ja bym się nie dała tak wyzywać czy pluć, a włosy to dla nie świętość.

Mi się tylko raz zdarzyło, że pies mnie próbował bronić, niepotrzebnie zresztą, bo wielka wojowniczka i tak potem dostał w prezencie pół puszki gazu pieprzowego po mordce.

Posted

Martens, ale jestem pewna (sądząc po opisie waszych relacji), że gdybyś zareagowała w porę, potrafiłabyś przerwać takie zachowanie twojego psa, przekonać go, że nie życzysz sobie tego, czy tak?
Nie uważam, żeby jedynie psy z genetycznymi predyspozycjami do współpracy z człowiekiem można było sobie - kurcze, no musze użyć tego slowa :) podporządkować, by zastopować agresywne zapędy. Różniste psy mają problemy z agresją i jakoś się je z tego wyciąga (w różny sposób).

Posted

To było trochę lat temu i szczerze mówiąc w momencie jak pies "ruszał", po prostu łapałam go na ręce, nie było czasu na sprawdzanie, czy zareaguje na słowa.
A z tego co piszesz wynikałoby, że jeśli ma przewodnika, nie powinien w ogóle reagować.

Posted

Uważam, że w obecności przewodnika pies nie powinien "decydować", że zareaguje agresją, tyle. Dobry przewodnik powinien umieć wpływać na emocje psa. I nie twierdzę wcale, że to łatwe i powszechne.

Posted

yamayka napisał(a):
Uważam, że w obecności przewodnika pies nie powinien "decydować", że zareaguje agresją, tyle. Dobry przewodnik powinien umieć wpływać na emocje psa. I nie twierdzę wcale, że to łatwe i powszechne.


Chodź i wytłumacz to mojej suce :evil_lol: Chociaż nie mogę powiedzieć, że nie ma poprawy w stosunku do sajgonu, jaki robiła na początku naszej znajomości... Teraz wystarczy "nie rusz, idziemy" nawet jak się zagotuje, bo inny pies się do niej rzuca, no zjeży się, owszem, czasem coś sobie burczy pod nosem, ale przejdzie obok i jest luz w większości przypadków... Nie wiem, czy możliwe jest w naszym przypadku wskoczenie na jeszcze wyższy poziom ;)

Posted

Ja też uważałam za to za niemożliwość - za poziom niedostępny. :) Że niby jak - pies się dajmy na to boi, reaguje agresją, a ja mam NAKAZAC mu spokój? Hmmm... Okazuje się, że to możliwe -nie tylko wstrzymać działanie (tak jak w twoim przypadku), ale też zmienić nastrój psa (to mówi mowa ciała). Uważam, że to bardzo trudne, bo człowiek bez odpowiednich cech psychicznych, osobowościowych, bez właściwych reakcji tego nie zrobi. Taka praca w większości przypadków to głównie praca nad sobą. :)

Posted

[quote name='kasia_1982']to ja opowiem sytuacje z ostatniego spaceru.
Mam suczke staffika - kochajaca caly swiat, ludzi najbardziej na swiecie. Na spacerze tylko oczka jej sie swieca z radosci jak ktokolwiek zwroci na nia uwage a ogonek szaleje jak wiatraczek. No po prostu to taki typ co czlowieka kocha bardziej niz siebie. Nigdy nie warknela, nawet sie nie zjezyla na ZADNA osobe.
Ostatnio (ok 2 tyg temu) szlam z mloda na spacer poznym wieczorem, bylo juz ciemnawo - na nasza laczke trzeba isc kolo starego koscilola - a tam jest tak szaro, brudno i ponuro. Obok jest mala uliczka i przy niej lawka. I jak na zlosc na niej z 5 chlopaczkow glosno o czyms rozprawiajacych. Oczywiscie 'mlodziez' z piwkiem i czuc bylo palona trawke. Szlam sama, na ulicy nikogo. Pierwszy raz sie balam. Serce mi zabilo mocniej. (do tchorzy raczej nie naleze;)i juz chcialam zawracac - ale tego tez sie balam;) wiec idziemy z psem dalej. Nie wiem czemu ale serce mi podchodzilo do gardla i szlam jak z dusza na ramieniu. Ani jednej zywej duszy w zasiegu wzroku... juz myslalam co ja zrobie jak nie skonczy sie na zwyklej zaczepce... No i przechodzac kolo nich PIERWSZY RAZ W ZYCIU moj pies sie zjerzyl na czlowieka - zrobila sie 2 razy wieksza, siersc na grzbiecie to byl jeden wielki irokez i ostrzegawczo podniosla wargi, cos pod nosem zamruczala. Szla dalej kolo nogi, nie wyrywala sie ani nic z tych rzeczy - po prostu sie zjerzyla i te jej bulgotanie. Mlodziez sie uspokoila a my bez problemu przeszlismy dalej. Doslownie po kilku krokach sucz wrocila do normalnosci i juz szla machajac ogonem. Bylam po prostu w szoku ze moj pies potrafi sie tak zachowac...

ps. zeby nie bylo - nie chce zeby moj pies byl bodyguardem - to raczej ja mam ja bronic a nie na odwrót ;)[/QUOTE]


a wiesz dlaczego tak zrobił?
Pies wyczuł, że się boisz i rozglądając się za powodem twojego niepokoju zapewne dostrzegł tych kolesi i być może stanął w twojej obronie, lub też Sam się zaniepokoił wyczuwając twój strach.. Psy wiedzą jak sie czuje właściciel.. to juz nie raz było udowadniane :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...