Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

omry, o matko..... Ja mam takie szczęście, że niewiele osób odważy się do nas podejść, po Jets to bydle.... bardzo nieufne i czujne....
Raz szłam wieczorem z młodym na spacer, szli jacyś 2 mężczyźni i zachowywali się głośno, Jetsan zaczął burczeć, gdy doszłam już do nich Jetsan odskoczył, a potem od tyłu chciał ich za łydki łapać.... :roll: W nocy paskuda jest strasznie czujna i często burczy, ale w dzień jest spokojny. Raz pamiętam jak szłam z moją poprzednią psiną na spacer, podszedł do mnie chłopka spytać się o drogę, a ta z japą na niego! Suka łagodna, raczej wystraszona niż agresywna, zdziwiłam się strasznie.....

haha, ja mam 16lat a nigdy nie piłam i nie ćpałam :P

  • Replies 60
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Naklejka napisał(a):

haha, ja mam 16lat a nigdy nie piłam i nie ćpałam :P

Ja mam 17 lat i też nigdy nie ćpałam, nie paliłam ani nigdy nie upiłam się do nieprzytomności, dla mnie pijana, rzygająca dziewczyna to po prostu poniżanie siebie i nędza totalna :/ Nigdy mnie do palenia nie ciągnęło (moja mama paliła i już sam smród papierosów mnie odrzucał), bez alko też da się żyć, a o ćpaniu to nawet nie myślę :shake:

Posted

Palić też nie palę, ech, co się z tą młodzieżą dzieje..... Dlatego odpuściłam sobie wieczorne spacerki, niech tato sobie idzie :D
Ja od Jetsana nie oczekuję chęci bronienia mnie, bo to pies stróżujący a nie obronny ;)

Posted

Dlatego Nuka te długie spacery ma wtedy kiedy jest widno, ale u mnie ogólnie jest spokój, ja to już na przedmieściach mieszkam, z jednej strony mam łąki i rzekę, a s drugiej resztę bloków i osiedle domków jednorodzinnych ;-), a wieczorem i tak chodzi mama tylko na chwilę bo Nuka wieczorem nie chce chodzić bo ok 22:00 to już jest jej godzina do spania :evil_lol:

Posted

omry faktycznie "o matko", gdzie był Twój chłopak, że dopuścił do takiej sytuacji, żebyś musiała się bić z jakąś "małolatą", bo z tego co zrozumiałam psy były już bezpieczne i przywiązane. Ogólnie rozumiem, że sytuacja nieciekawa delikatnie mówiąc, ale postawa również...

Posted

staroosia83, mój chłopak dobrze wie, że mnie bronić nie trzeba. Oczywiście, próbował ją odciągnąć ode mnie, ale przecież w pysk dziewczynce nie da. W życiu nie podniósłby ręki na kobietę, choćby nie wiem, jaka była. :)

Posted

W życiu nie podniósłby ręki na kobietę, choćby nie wiem, jaka była.


Podnosić nie trzeba, wystarczy obezwładnić.

Baaj na pewno by bronił, Celar tylko szczekał, choć pewności na 100% nie mam i nie chcę jej mieć nigdy, najlepiej...

Posted

Ja tracę wiarę z polskie dzieci, bo to nawet nie młodzież ... sama mieszkam w paskudnej okolicy, kilka lat temu było strasznie głośne morderstwo obok mnie jednak czuję się bezpiecznie, nie wchodzę z okolicznym marginesem w jakieś układy dla znamy się, miałam okazję z każdym zamienić w życiu parę słów, nigdy w życiu się mnie nie czepiali i niech tak zostanie.
Wczoraj szłam z moim labiszonem uliczkami i szedł jakiś pijany facet w piwem w ręku, podszedł do nas, coś chciał, Lary się naprężył, koleś wyciągnął rękę a on się zjeżył i zaczął burczeć, odeszłam z nim i raz się odwrócił naprężony a później uspokoił i dalej węszył. Zauważyłam ze nie cierpi osób po %.

Posted

Omry, gratuluję cierpliwości, naprawdę......Ja bym nie wytrzymała nerwowo chyba. Z drugiej strony niektóre dzieciaki to tacy debile, że nie wiadomo czego się po nich spodziewać.....Zastraszanie jest karalne, nie myślałaś żeby zgłosić to na policję? trzeba działać w takich sytuacjach...

Posted

Mój pies też nie lubi pijanych osób, nawet jak miał te 3msc to się stawiał na pijaczków, jakiś czas temu, jeden taki inteligent wypuścił psa, a potem uciekał biegiem do sklepu. Jetsan pogonił pijaczka i wrócił zadowolony do domu.... ( nikt nie ucierpiał ;) )

Posted

Omry brak słów...Najgłupsze jest to, że gdyby doszło co do czego i zrobiłabyś krzywde dzieciakom to jeszcze by Ciebie pociągnięto do odpowiedzialności za nielaty :/ I dziwi mnie postawa Iwana szczerze mówiąc bo moje rottweilery i te wszystkie które znam za właścicielem by w ogień wskoczyły,ale widocznie wierzył w Wasze umiejętności ;)

Co do bieżącego tematu,jestem w 100% pewna że z Paco jestem bezpieczna i w razie sytuacji wymagającej jego interwencji,moge na niego liczyć.

Posted

moja suka mnie broni , nie raz mi to udowodniła że nie muszę się przy niej bać , ale ogólnie jest nieufna do obcych (raz złapała mężczyznę za rękę ponieważ złapał mnie znienacka za ramię nie wiem w jakim celu) , za to mój pies pudel pierwszy by uciekł gdyby coś się działo ;)

Posted

Pies nie warknął ponieważ uważa że przywódcą jesteś ty lób twój mąż lub oboje a przywódca stada daje znak gdy potrzebuje asysty zazwyczaj załatwia wszystko sam. A jak byliście pewni że dacie sobie radę to po co miały się wtrącać. Pies nigdy nie racjonalizuje . To oznacza że są to super zrównoważone pieski.

Posted

Historia rzeczywiście nieprzyjemna ale taki niestety jest nasz kraj, policja wie że to się dzieje ale nic nie robi. Z drugiej strony co zrobić kiedy ludzie nie chcą zgłaszać takich zdarzeń, czują się bezkarni i robią swoje. Zgłoszeniem takiego zajścia można często uratować komś życie, jednak rozumię niechęć i obawy bo...no właśnie, polskie prawo. Jednak wiedząc że nie będę zgłaszać na policji zdarzenia obiłabym im solidnie mor*y żeby się gówniarze spamiętali.

Posted

marra napisał(a):
Historia rzeczywiście nieprzyjemna ale taki niestety jest nasz kraj, policja wie że to się dzieje ale nic nie robi. Z drugiej strony co zrobić kiedy ludzie nie chcą zgłaszać takich zdarzeń, czują się bezkarni i robią swoje.


Mnie już życie nauczyło, że policja w takich sytuacjach nic nie zrobi...
Na osiedlu obcy stary pijak groził mi, że mnie potnie i zgwałci - policjanci przyjechali po 25 min jak już go nie było i orzekli, że mogę sobie założyć sprawę - człowiekowi którego pierwszy i ostatni raz w życiu na oczy widziałam :D mam nauczkę, następnym razem nie dzwonić, tylko poradzić sobie samemu ;)
Jeśli ktoś mnie faktycznie pobije - guzik mu zrobią, w najgorszym razie dostanie zawiasy (co margines społeczny niewiele obchodzi), a prawdopodobnie w ogóle nic - jak nie będzie świadków. Ciągle się słyszy, że ktoś kogoś skopał, pobił - i guzik, bo jak była grupa która zrobiła to razem to nikt się nie przyzna, a zwykle nie są tak głupi, by atakować kogoś kto jest z kimś.
Szczerze, w takiej sytuacji najbardziej się opłaca inwestować we własną sprawność fizyczną i uzbrojenie, i tyle... I absolutnie nie czaić się, że będzie się miało kłopoty - jak grupa bydlaków bije kogoś tak, że ma połamane żebra i NIC się im nie dzieje, to ja mam się bać, że potraktuję gazem i glanami bydlaka, który się zaczął...? Paranoja...
Niestety polskie prawo i jego egzekwowanie jest tak wydolne jak widać, i trzeba sobie radzić we własnym zakresie.

Posted

Martens napisał(a):
Mnie już życie nauczyło, że policja w takich sytuacjach nic nie zrobi...
Na osiedlu obcy stary pijak groził mi, że mnie potnie i zgwałci - policjanci przyjechali po 25 min jak już go nie było i orzekli, że mogę sobie założyć sprawę - człowiekowi którego pierwszy i ostatni raz w życiu na oczy widziałam :D mam nauczkę, następnym razem nie dzwonić, tylko poradzić sobie samemu ;)
Jeśli ktoś mnie faktycznie pobije - guzik mu zrobią, w najgorszym razie dostanie zawiasy (co margines społeczny niewiele obchodzi), a prawdopodobnie w ogóle nic - jak nie będzie świadków. Ciągle się słyszy, że ktoś kogoś skopał, pobił - i guzik, bo jak była grupa która zrobiła to razem to nikt się nie przyzna, a zwykle nie są tak głupi, by atakować kogoś kto jest z kimś.
Szczerze, w takiej sytuacji najbardziej się opłaca inwestować we własną sprawność fizyczną i uzbrojenie, i tyle... I absolutnie nie czaić się, że będzie się miało kłopoty - jak grupa bydlaków bije kogoś tak, że ma połamane żebra i NIC się im nie dzieje, to ja mam się bać, że potraktuję gazem i glanami bydlaka, który się zaczął...? Paranoja...
Niestety polskie prawo i jego egzekwowanie jest tak wydolne jak widać, i trzeba sobie radzić we własnym zakresie.


Dokładnie...błędne koło i tyle.

Posted

Moja 16 miesięczna suczka owczarka niemieckiego to pies kochający wszystkich i wszystko. Podchodzi do kotów z ciekawości, a jak na nią nasyczą, od razu zwiewa. Jeżeli uniosę nad nią rękę, to położy uszy po sobie, to samo dotyczy uniesienia głosu. Bawi się ze wszystkim, we wszystko. Jak ktoś podchodzi do płotu, to najpierw robi dużo hałasu, a potem łasi się jak do swoich. Po prostu kochająca przylepa.

Jednak nocą i pod wieczór robi się z niej inny pies - uważny i czujny. Kiedy zobaczy jakiś ruch w ciemności, naszczeka zjeżona, ale po chwili wraca do mnie. Tak było przez jakiś czas. Później przeszło to trochę dalej, bo jeżeli wieczorem podchodził ktoś do mnie, ona rzucała się z zębami, ale raczej trzymała się na odległość 1m i zjeżona skakała wokół, robiąc dużo hałasu. Teraz jednak sprawy zaczynają zachodzić trochę za daleko... Byłam na obozie i musiałyśmy pójść z koleżanką do toalety (to była taka budka z dwoma pomieszczeniami przy porcie). Ja weszłam do toalety, a koleżanka trzymała psa. Kiedy płukałam ręce usłyszałam odgłosy jakiejś szarpaniny, więc wybiegłam - okazało się, że jakiś człowiek wychodził z drugiego pomieszczenia w owej budce, a mój pies rzucił się na niego - tak nagle, bez żadnego ostrzeżenia. Całe szczęście koleżanka zdążyła odciągnąć w porę psa..
Podobna sytuacja miała miejsce w domku campingowym, w którym nocowałyśmy. Mój owczarek leżał na łóżku, a ja siedziałam koło niego. W pewnej chwili koleżanka wykonała jakiś gwałtowny ruch ręką - rzuciła poduszkę, czy odganiała jakiegoś insekta... nie ważne. To był moment, kiedy pies się zerwał cały zjeżony, z zębami na wierzchu i skoczył w jej stronę. Nie było żadnego ugryzienia, ale szok pozostał.
Poza tymi sytuacjami jeszcze były inne, takie jak rzucanie się na chłopaków, którzy odbijali kijami piłkę - Kala zaczęła rzucać się w ich stronę, a oni przestraszeni osłupieli i puścili kije - od razu się uspokoiła. Kiedy chcieli je podnieść, znowu się zjeżyła i zaczęła rzucać (była na smyczy)...

To raczej nie jako taka agresja... mój pies jeszcze nikogo nie ugryzł - zamiast tego rzucał się, szczekał i skakał zjeżony, ale trzymając się na odległość. Jednak wtedy, gdy ten człowiek otworzył nagle drzwi, Kala była na smyczy - nie dam głowy, że by go nie pogryzła - to w końcu pies... jest nieprzewidywalny, o czym coraz częściej się przekonuję na własnej skórze. Nie wiem co zrobić z takim zachowaniem.. na początku cieszyło mnie to, że nie muszę się bać wychodząc późno na spacer. Ale takie zachowanie wcale nie okazuje się pożyteczne w gronie niczego winnym ludzi! Kto w czasie zabaw by pomyślał o psie zwiniętym w kłębek na łóżku? Albo wyobrażacie sobie taką sytuację, że otwieracie drzwi toalety, i pierwszą rzeczą jaką widzicie, jest wieniec zębów zjeżonego wilczura, skierowanych wprost na Was?

Posted

Ja bym się rozejrzała za dobrym szkoleniowcem, który ma doświadczenie z psami niezbyt pewnymi siebie. A doraźnie - żeby nie było jakiegoś nieszczęścia, chwilowo na pewno dobrze dobrany kaganiec, może fizjologiczny?

Posted

Posiadamy fizjologa i używamy, lecz zazwyczaj tylko w środkach komunikacji, żeby się nikt nie doczepił. W biały dzień, w tłumie ludzi nie zaatakuje nikogo - jak już napisałam, ona ma zrywy wtedy, gdy się ściemnia, gdy ktoś wykonuje gwałtowne ruchy trzymając coś w ręce, lub jeżeli ktoś ma jakiś konkretny ubiór (płaszcz, bluza). To mi nieco ułatwi życie, bo wiem kiedy się czego spodziewać - ale kiedyś to były ułamki sekund, zanim dotarło do mnie, że w tej danej sytuacji muszę uważać.
To nie jest pies agresywny, nigdy nikogo nie ugryzł, a zrywy są ze strachu - pies się zlęknie i zaczyna szczekać, jeżyć się itp - tu jest zauważalna różnica, bo ona trzyma się na odległość, jakby się bała podejść, ale zachowuje się agresywnie - więc wnioskuję z tego, że to kwestia strachu, nie agresji. Tylko, że mogę pisać "nikogo nie ugryzł", a tak na prawdę nie wiem co może się zdarzyć - nie dam sobie ręki uciąć, że kiedyś na prawdę nie przełamie strachu i nie rzuci się, "bo się zlęknie jakiegoś dziadka z laską", który akurat ją podniesie. I takiej sytuacji się boję..

Posted

Dlatego jak wyżej - ja bym używała fizjologa wieczorami, bo jak pies kogoś nawet capnie a ktoś się uprze to Ci może narobić koło pióra. Agresja ze strachu to wciąż agresja. Ewentualnego ugryzionego (tfu tfu!) nie będzie interesowało, że to agresja lękowa. Zwłaszcza, że pies nie jest mały, bo przy małych psach ludzie jakoś inaczej podchodzą do tematu (nie twierdzę, że to słuszne czy racjonalne, bo mały jak się postara to też ma niezłe możliwości "rażenia") :roll:

Posted

Wiem, że nie ważne jaka agresja, bo agresja jest agresją, dlatego o tym piszę... No i chyba po prostu dla świętego spokoju będę zakładać ten kaganiec - masz rację, że inaczej się patrzy, jak ugryzie york, a inaczej jak owczarek niemiecki.
Dziękuję za rady i pozdrawiam.

Posted

Ja myślę, że mój owczar gdyby widział że nie radzę totalnie sobie z jakąś osobą która mi grozi albo chce mi zrobić krzywdę to wkroczyłby. jednak na całe szczęście nie miało to miejsca, gdyż nieciekawe typy rezygnują z zaczepiania mnie na sam widok takiego bydlaczka :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...