kavala Posted June 28, 2011 Posted June 28, 2011 Od pewnego czasu nurtuje mnie pytanie: Czy pies, który jest przyjaźnie nastawiony do obcych, ufny, który nie był szkolony jako pies obronny, a agresja była w nim raczej tłumiona mógłby stanąć w obronie swojego pana gdyby ten na spacerze został nagle przez kogoś zaatakowany? Zastanawiam się po prostu jaka jest możliwość, że mój pies chociaż zawarczy, gdyby się zdarzyło,że mnie ktoś napadnie na spacerze, na odludnych łąkach. Jak w takich sytuacjach reaguje przeciętny pies? Quote
kasia_1982 Posted June 28, 2011 Posted June 28, 2011 to ja opowiem sytuacje z ostatniego spaceru. Mam suczke staffika - kochajaca caly swiat, ludzi najbardziej na swiecie. Na spacerze tylko oczka jej sie swieca z radosci jak ktokolwiek zwroci na nia uwage a ogonek szaleje jak wiatraczek. No po prostu to taki typ co czlowieka kocha bardziej niz siebie. Nigdy nie warknela, nawet sie nie zjezyla na ZADNA osobe. Ostatnio (ok 2 tyg temu) szlam z mloda na spacer poznym wieczorem, bylo juz ciemnawo - na nasza laczke trzeba isc kolo starego koscilola - a tam jest tak szaro, brudno i ponuro. Obok jest mala uliczka i przy niej lawka. I jak na zlosc na niej z 5 chlopaczkow glosno o czyms rozprawiajacych. Oczywiscie 'mlodziez' z piwkiem i czuc bylo palona trawke. Szlam sama, na ulicy nikogo. Pierwszy raz sie balam. Serce mi zabilo mocniej. (do tchorzy raczej nie naleze;)i juz chcialam zawracac - ale tego tez sie balam;) wiec idziemy z psem dalej. Nie wiem czemu ale serce mi podchodzilo do gardla i szlam jak z dusza na ramieniu. Ani jednej zywej duszy w zasiegu wzroku... juz myslalam co ja zrobie jak nie skonczy sie na zwyklej zaczepce... No i przechodzac kolo nich PIERWSZY RAZ W ZYCIU moj pies sie zjerzyl na czlowieka - zrobila sie 2 razy wieksza, siersc na grzbiecie to byl jeden wielki irokez i ostrzegawczo podniosla wargi, cos pod nosem zamruczala. Szla dalej kolo nogi, nie wyrywala sie ani nic z tych rzeczy - po prostu sie zjerzyla i te jej bulgotanie. Mlodziez sie uspokoila a my bez problemu przeszlismy dalej. Doslownie po kilku krokach sucz wrocila do normalnosci i juz szla machajac ogonem. Bylam po prostu w szoku ze moj pies potrafi sie tak zachowac... ps. zeby nie bylo - nie chce zeby moj pies byl bodyguardem - to raczej ja mam ja bronic a nie na odwrót ;) Quote
Beta&Czata Posted June 28, 2011 Posted June 28, 2011 To chyba bardzo indywidualna sprawa. Dawno temu mialam znajdę - kundelka. Nigdy nie była uczona ataku czy agresji, ale była to bardzo pewna siebie i ustabilizowana psychicznie sunia (taka była,ale wiem to dziś, to był mój pierwszy pies i niewiele wówczas - ponad 30 lat temu - wiedziałam o psiej psychice). Było w naszym wspólnym życiu kilka sytuacji, gdy Gama wyraźnie sygnalizowała,że nie zawaha się użyć zębów w obronie swego stada, a ze dwa razy to zrobiła i całkiem skutecznie. Kolejna sunia (ON-ka) jest po podstawowym szkoleniu PO i nawet dziś, a ma blisko 15 lat,w sytuacji w/g niej zagrażającej - ustawia się pomiedzy mną i "zagrożeniem", opuszcza głowę i stawia sierść. Gdy była młodsza i w pełni sprawna - kilka razy jej umiejętności b. się przydaly, np. obroniła córke przed "zdjęciem" jej z roweru, skutecznie odganiając napastników. i pomogla dopaść i zatrzymać złodzieja, który wyrwal torebkę kobiecie. Młodsza sucz - DON-ka -z kolei jest typem dość lękliwym (była szkolona tylko w zakresie PT) i, szczegolnie gdy jest na smyczy, woli schować się za moimi nogami.Gdy biega luźno -obchodzi zagrożenie szerokim łukiem. Ona mnie z pewnością nie obroni... Quote
biszat Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 kasia - w przypadku Twojej psiuni sprawa jest prosta . Pies nigdy tak nie reagowal , bo Pani tez tak nie reagowala. Piszesz ze sie mega wystraszylas - psiak zaraz odebralte emocje i wiedzial ze cos jest nie tak . Uwazam wiec ze nawet najbardziej lagodny psiak jak wyczuje strach swego wlasciciela , niepewnosc i lek stanei sie agresywny i bedzie szukal zrodla tego leku Quote
Fauka Posted July 9, 2011 Posted July 9, 2011 Ja mam labradora i nie pozwalam mu na jakąkolwiek formę agresji czy przejmowania kontroli. Jednak potrafi stanąć w mojej obronie, raz miałam sytuację że szłam obok remontowanego stadionu i robotnicy zaczeli coś do mnie krzyczeć i gwiżdżeć, nie przestraszyłam się (byli na rusztowaniach, mogli mi naskoczyć :P) ale Lary wyraźnie się zdenerwował, najeżył się, podniósł ogon nienaturalnie wysoko (jak na laba, one noszą ogony na wysokości ciała) i zaczął warczeć, wtedy go uspokoiłam i nawrzeszczałam na sprawców zamieszania bo nikt denerwować mi psa nie będzie, a zamim zdążą do mnie zejść z rusztowania to zdążę zwiać :D Raz miałam też sytuacje że jakiś facet pod wpływem % podszedł do mnie, zaczął coś do mnie mówić i Lary wtedy się też najeżył i zaczął burczeć, zwykle każdy może podejść, zrobić z nim o chce i będzie się jeszcze z tego cieszył. Quote
kasia nero 1 Posted July 9, 2011 Posted July 9, 2011 niektóre psy ze względu na charakter czy przeżycia nie są w stanie obronić swojego pana,lęk jest większy i albo uciekną albo schowają się za włascicielem,kilka lat temu moja siostra poszła na spacer z moją rottweilerką(odebrana od wł.bo ją głodziła)i dwóch pijanych kolesi pobiło ją,rottweilerkę i siostrze zabrali telefon,Hera pomimo tego że jest potężną suką to ma złote serce,chodzi ze mną do szkół na pogadanki z dziećmi (www.skrzydlatypies.pl na forum do obejrzenia w nasze akcje)i kiedy kolesie zaczęli szarpać siostrę to Hera skuliła się i trzęsła ze strachu,Herę kilka razy kopnęli ale ona tylko bardziej się kuliła,kiedy poszłam zgłosić na policję to policjanci myśleli że żartuję że pobito rottweilera,Nero mój ukochany rott był psem po służbie więzienniczej więc miał całkiem inny charakter i dopiero Hera przy nim nabrała odwagi żeby szczeknąć na obcą osobę za furtką ale jak ktoś podejdzie bliżej to próbuje schować się za moją shar pejkę która jest bardziej bojowa pomimo tego że ma 7miesięcy a Hera już 13 lat Quote
vege* Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 Moja Nuka zawsze była psiakiem, który się cieszył do wszystkich, czy to był inny pies czy człowiek. Niestety, jak skończyła 1 rok i 3 mies., a ja byłam z nią na spacerze podeszła do mnie cyganka i chciała mi zabrać torbę, wtedy Nuka się na nią rzuciła z ostrzegawczym warkotem i szczekaniem. Teraz jak Nuka ma skończone już 3 lata (więc ma już swoją masę i siłę) to jakoś chyba 3-4 mies temu do mojej mamy ok godz. 22.00 podeszło trzech dresów, jeden ustał przed nią, drugi za nią, trzeci obok niej, a po drugiej stronie moja mama miała murowany płot więc nawet nie miała jak się ruszyć, Nuka na początku stała spokojnie, ale jak jeden zrobił dosłownie 2 kroki w stronę mamy z wyciągniętą ręką to Nuka się rzuciła tak jak jeszcze nigdy moja mama nie widziała :crazyeye: Oczywiście dresy uciekli, a Nuka się uspokoiła, że ich już nie ma ;) Quote
kavala Posted July 10, 2011 Author Posted July 10, 2011 vege* napisał(a):Teraz jak Nuka ma skończone już 3 lata (więc ma już swoją masę i siłę) to jakoś chyba 3-4 mies temu do mojej mamy ok godz. 22.00 podeszło trzech dresów, Ja się dziwię, że oni widząc psa w ogóle podchodzili. Wątek założyłam jakiś czas temu, ale teraz sama widzę zmianę w zachowaniu Froda. Dawniej ZAWSZE reagował przyjaźnie, a teraz jak idziemy całą rodziną np w górach a z daleka zbliżają się obcy to ich obszczekuje, czyli pilnuje stada, to chyba instynkt. Quote
Voute Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 Moja suczka w typie cockera ogólnie kocha cały świat i nie widzę jej w roli psa obronnego ;) Ale ostatnio byłyśmy w parku, późno było i ciemno. Grupka ludzi siedziała kilkanaście metrów od nas, słuchali głośniej muzyki. Jak Phoebe to usłyszała, zaczęła chodzić dookoła i powarkiwać. A kiedy jedna z dziewczyn przeszła koło nas, sunia stanęła i zaczęła szczekać. Myślę, że jeżeli pies nie jest zbytnio lękliwy i nie ma za sobą przykrych wydarzeń, to jest w stanie stanąć w obronie właściciela. Nawet, jeżeli jest to tak kochający świat pies, jak cocker spaniel czy inna "potencjalnie łagodna" rasa :) Quote
vege* Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 kavala napisał(a):Ja się dziwię, że oni widząc psa w ogóle podchodzili. Może myśleli, ze Nuka nic nie zrobi bo nie jest duża (51 w kłębie i 21 kg) i chyba byli trochę podpici to może jej nie zauważyli bo było już ciemno, a Nuka jest czarna :lol: Voute Mi się po prostu wydaje, że jeśli pies kocha swojego właściciela i mu ufa bezgranicznie to nie ważne jaki to pies, ale zawsze będzie próbował w jakiś sposób obronić swojego kochanego pana ;-) Nuka to czasem jest już męcząca z tym pilnowaniem bo ona akceptuje tylko mnie, siostrę, rodziców, obie babcie i niektóre moje ciocie i wujków, a tak to nikomu nie pozwala do mnie dojść, ale mi się wydaje, ze to dlatego, że Nuka jest o moją rodzinę zazdrosna i chce mieć nas tylko na własność, nie wiem. :lol: Quote
Rysia88 Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Moja popierdółka - Falko kocha cały świat, można mu włożyć rękę do pyska a on ją będzie lizał, nigdy nie przejawiał jakiejkolwiek agresji- (ma 8 miesięcy), któregoś wieczora wyszłam z nim na ostatni spacer a Falko spostrzegł nadchodzącego młodego chłopaka- nigdy nie przypuszczałabym, że mój klusek tak sie zachowa- warczał ostrzegawczo, zjeżył się jak lew i ciągnął w strone 'zagrożenia' - (potrafi ciągnąć jak parowóz - waży jedynie 30 kg :D ) okazało się, że 'strach' wcale nie był taki straszny ale przekonałam się, że moge liczyć na mojego Falcia:):) / wzruszył mnie tą postawą gdyż mój poprzedni pies [*] bronił mnie jak największego skarbu przez 16 lat swojego życia- przez ostatnie pół roku jego życia zamieniliśmy się rolami i ja broniłam jego przed wszelkim złem czyhającym na starego, schorowanego psa............ tj. wszystkie osiedlowe psy, które chyba czuły jego słabość, dresów którzy czuli się mocni wobec ledwie trzymającego się psa na łapach...... Quote
Fauka Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Rysia, 30 kg 8 miesięczny lab? zobacz - http://www.labrador.pl/index.php?art_id=8 Quote
iskra_wroc Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Moja suka jest psem lękliwym i w normalnych okolicznościach chowa się za moimi nogami lub ucieka od ludzi. Jednak miałyśmy jedną podbramkową sytuację kiedy Kreska zareagowała: Potrącił mnie samochód będąc na spacerze z psem, upadłam, smycz wypuściłam z ręki, straciłam przytomność, Kreska odbiegła wystraszona. jednak kiedy kierowca dobiegał do mnie Kreska stanęła pomiędzy nami, zjeżyła się, pokazała wszystkie ząbki i nie pozwoliła kierowcy podejść. Także nawet lękliwy pies potrafi się postawić. Choć nie zawsze jest to wskazane. Quote
evel Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Fauka napisał(a):Rysia, 30 kg 8 miesięczny lab? zobacz - http://www.labrador.pl/index.php?art_id=8 Ja znam takie laby i pseudolaby, które w wieku roku ważą 40kg, więc nie jest to chyba nic nadzwyczajnego... Co do tematu - myślę podobnie jak Voute: Myślę, że jeżeli pies nie jest zbytnio lękliwy i nie ma za sobą przykrych wydarzeń, to jest w stanie stanąć w obronie właściciela. Mojej suki to raczej ja muszę bronić ;) Quote
Guest Elżbieta481 Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Nie wiem jak jest w przypadku innych psów-ja swojemu Guciowi zawdzięczam życie.Dziś gdy ma 14 rok życia i jest chorym,starym psem musimy my go chronić.Zawsze jednak pamietam jak mnie ratował i zawsze będe mu za to wdzięczna. Nie wiem czy wtedy,w tamten pamiętny wieczór odezwała się w nim ta część natury Owczarka Niemieckiego?Gucio jest mieszańcem i napewno miał w swojej rodzinie ON.Kocham go ogromnie. Myśle,że i dziś gdyby ktoś chciał nas skrzywdzic a szczególnie mojego męża tez będzie bronił.Taki wg mnie jest poprostu pies.Przekonana jest również,że w obronie Waldemara bez zastanowienia oddałby życie.Świata bowiem za nim nie widzi.Pisałam wcześniej,że jest starym psem,ale dla swojego opiekuna zrobi wszystko i to jest najwspanialsze w psie.Być może dlatego,że w tamte straszne popołudnie gdy został zaatakowany przez te..staffordy to właśnie W.był z nim? Elżbieta Quote
Rysia88 Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Fauka dzięki za ten link- powiem, że jestem w szoku tym co zobaczyłam...ale naprawde mój Falko to niejadek ;/ zjada tylko połowę dawki dziennej i naprawde nie wygląda na grubego wręcz boki mu się zapadają :( ale tyle właśnie waży... kiedy mijam na ulicy inne labki to myślę, że z moim jest coś nie tak bo w porównaniu z tamtymi to mój to okruszek.... evel oczywiście nie życzę Ci byś się tego przekonała ale uważam, że każdy pies, który kocha swojego właściciela w sytuacji jemu zagrażającej będzie go bronił mimo wszystko.... i to właśnie jest najpiękniejsze:):) pozdrawiam Quote
evel Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Rysia88 napisał(a): evel oczywiście nie życzę Ci byś się tego przekonała ale uważam, że każdy pies, który kocha swojego właściciela w sytuacji jemu zagrażającej będzie go bronił mimo wszystko.... i to właśnie jest najpiękniejsze:):) pozdrawiam A ja dalej uparcie twierdzę, że pies lękliwy, z lukami w socjalizacji prędzej czmychnie i będzie z daleka jazgotał niż rzeczywiście będzie bronił właściciela. Poniekąd słusznie, bo w naszym duecie to ja odpowiadam za bezpieczeństwo swoje i psa ;) Moja suka nigdy się nie "postawi" człowiekowi jeśli alternatywą będzie oddalenie się i uniknięcie konfliktu. Co przy jej dość złożonym charakterze jest dla mnie dobrą cechą ;) Quote
Fauka Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Jak miałam 13 lat i spacerowałam z moim kundelkiem to podszedł do mnie jakiś facet, zerwał z szyji złoty łańcuszek (pamiątka po babci) i uciekł. Po chwili otumanienia i szoki wpadłam w okropną rozpacz, strasznie płakałam a Ajs był bardzo wystraszony, bał się i szedł obok mnie zdezorientowany nie wiedząc jak się zachować. Quote
marra Posted July 14, 2011 Posted July 14, 2011 O może w tym temacie ktoś mi udzieli wyjaśnień ;) Mam pseudo ONka i nie wiem czy w razie zagrożenia obroniłby mnie...miałam kilka sytuacji że się wygłupiałam z kolegą czy z bratem to on rzeczywiście doskakiwał do ataku i nie ataku, taki bardziej skok między nas i szczeknięcie ale co mnie dziwi...to że taki doskok/atak jest wymierzony ...we mnie, dlaczego tak sie dzieje ? może ktoś potrafi mi coś poradzić. Widać że on nie robi tego celowo tylko nieświadomie. Quote
iskra_wroc Posted July 14, 2011 Posted July 14, 2011 evel napisał(a):A ja dalej uparcie twierdzę, że pies lękliwy, z lukami w socjalizacji prędzej czmychnie i będzie z daleka jazgotał niż rzeczywiście będzie bronił właściciela. Poniekąd słusznie, bo w naszym duecie to ja odpowiadam za bezpieczeństwo swoje i psa ;) Moja suka nigdy się nie "postawi" człowiekowi jeśli alternatywą będzie oddalenie się i uniknięcie konfliktu. Co przy jej dość złożonym charakterze jest dla mnie dobrą cechą ;) I owszem. Pies lękliwy ucieknie jeśli będzie miał możliwość. Z drugiej jednak strony widzę diametralną różnicę w zachowaniu swojej suki (lękliwej) na smyczy i bez niej. Smycz daje psu (przynajmniej w naszym wypadku sporą dawkę poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. marra napisał(a):O może w tym temacie ktoś mi udzieli wyjaśnień ;) Mam pseudo ONka i nie wiem czy w razie zagrożenia obroniłby mnie...miałam kilka sytuacji że się wygłupiałam z kolegą czy z bratem to on rzeczywiście doskakiwał do ataku i nie ataku, taki bardziej skok między nas i szczeknięcie ale co mnie dziwi...to że taki doskok/atak jest wymierzony ...we mnie, dlaczego tak sie dzieje ? może ktoś potrafi mi coś poradzić. Widać że on nie robi tego celowo tylko nieświadomie. Takie doskoki to raczej zabawowa forma zwrócenia na siebie uwagi. Moja też tak robiła, tylko że w każdym moim kontakcie z innymi ludźmi ( nie ważne czy przytulam się do mamy, faceta, czy ktoś mi podaje rękę na ulicy). Męczące zachowanie -warto tego oduczyć, bo z obroną nie ma wiele wspólnego. Quote
marra Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 iskra_wroc napisał(a):I owszem. Pies lękliwy ucieknie jeśli będzie miał możliwość. Z drugiej jednak strony widzę diametralną różnicę w zachowaniu swojej suki (lękliwej) na smyczy i bez niej. Smycz daje psu (przynajmniej w naszym wypadku sporą dawkę poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. Takie doskoki to raczej zabawowa forma zwrócenia na siebie uwagi. Moja też tak robiła, tylko że w każdym moim kontakcie z innymi ludźmi ( nie ważne czy przytulam się do mamy, faceta, czy ktoś mi podaje rękę na ulicy). Męczące zachowanie -warto tego oduczyć, bo z obroną nie ma wiele wspólnego. MI to nie przeszkadza wogóle, to się zdarza bardzo rzadko, prawie wcale więc nie ma o czym mówić. Zastanawiam się czy rzeczywiście mógłby mnie obronić w sytuacji zagrożenia, poprostu nie wiem :) ale jest raczej lękliwy. Quote
omry Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 Wiecie co? Zawsze myślałam, że skoro Iwan jest molosem, to w razie co chociaż warknie. Czuwał przy nas, gdy czasem przechodziliśmy koło napitych młodocianych, ale jakiś miesiąc temu napadło na nas stado dzieciaków. Tak, ja też myślałam, że tak to tylko w filmach. Kilku chłopakom i dwóm dziewczynkom w wieku max 12 lat (tak, nawet cycków nie miały) widocznie przeszkadzało, że jesteśmy na 'ich terenie'. Nachlane to, czy najarane, nie wiem. Fakt, ulica najgorsza w mieście, ale fajne tereny spacerowe obok i zawsze tam chodziliśmy.. No to opowiem. Ja wpadłam po kolana do rzeki chcąc nalać psom wody i się wycierałam. Na moście stała grupka małolatów, którzy bardzo głośno to komentowali. No cóż, pewnie też bym się śmiała, więc się nie przejęłam. Wyciskałam właśnie skarpetki, gdy najmłodszy (pięć-siedem lat) zaczął na mnie pluć. Mój chłopak zwrócił starszym kolegom dzieciaka, by go upomnieli. Ci zaczęli się śmiać. Olać. Kilka minut później słyszę z ust dziewczynek 's*ka, szm*ta, dzi*ka, k*rwa' i się na mnie patrzą. No wkurzyłam się i powiedziałam, że jak ma problem to niech przyjdzie. Myślałam, że skończy, ale oni wszyscy w naszą stronę. No kilka lat nas dzieli, tak jak mówiłam, dziewczynki nie miały jeszcze nawet kopytków, więc co takim zrobić? Jedna podbiega do mnie i rzuca mi się na gardło. Bez problemu ją odepchnęłam. Wtedy druga mi za włosy. Mój chłopak trzymał cztery psy i nie mógł ich puścić, więc drze się do kolegów tych dziewczyn, żeby je zabrali, bo będzie źle. Wtedy ten małolat, co wcześniej na mnie pluł, opluł Maćka. Ale chłopaki zabrali dziewczyny i odeszli kilka kroków. Myślałam, ze to koniec i szybko zwiniemy się do domu. Maciek przywiązał smycze do gałęzi i przyszedł pomóc mi się ogarnąć. Nagle słyszę 'no to idź jej wpi*rdol a nie stoisz!' i patrzę, a jedna z dziewczyn na mnie leci. Kopnęła mnie w brzuch. Nie powinnam, ale nie wytrzymałam. Złapałam ją i dostała z zamkniętej w twarz dwa razy. Bić się potrafię, na szczęście wtedy. Przewróciła się oczywiście i zaczęło się zaklinanie, jak to ja pożaluję, że mnie zadźgają (u nich na ulicy, jak się ktoś nie zadźga raz w miesiącu - jest dobrze. wiem, bo ojciec chłopaka pracuje w policji w kryminalistyce). Zwinęliśmy się od razu i już tam nie chodzimy. Historia straszna, napisałam się, ale chodziło głównie o to, że Iwan widząc, że mnie napadają nawet nie warknął. Quote
kavala Posted July 15, 2011 Author Posted July 15, 2011 omry napisał(a): Historia straszna, Włos się na głowie jeży, makabra! Ale wiesz, najgorsze jest to, ze gdybyś faktycznie cos zrobiła tym małolatom, albo nie daj Boże twój pies, to ty byś poszła siedzieć (jeśli jesteś pełnoletnia) a im by nic nie było. Uważam, że za takie coś rodzice powinni bulić solidne kary pieniężne. Może przydałoby się uczyć psa warczeć na komendę. Quote
omry Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 kavala napisał(a):Włos się na głowie jeży, makabra! Ale wiesz, najgorsze jest to, ze gdybyś faktycznie cos zrobiła tym małolatom, albo nie daj Boże twój pies, to ty byś poszła siedzieć (jeśli jesteś pełnoletnia) a im by nic nie było. Uważam, że za takie coś rodzice powinni bulić solidne kary pieniężne. Może przydałoby się uczyć psa warczeć na komendę. Siedemnaście lat. Prawnie już za siebie odpowiadamy. Teraz już tam nie chodzimy dlatego, że się po prostu boimy. Pewnie nie balibyśmy się tak, gdyby właśnie nie ojciec chłopaka, który powiedział, że z tymi ludźmi lepiej nie zadzierać, bo to sama melina zdolna do wszystkiego.. Quote
vege* Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 Jezu ale historia :-o Na twoim miejscu ja bym już na samym początku nie wytrzymała i tym dziewczynom co do ciebie startowały sprezentowała solidną bombę w zęby :shake: Akurat ja też się bić potrafię i mam chyba niezłą siłę w rękach jeśli chodzi o uderzenia (raz niechcący jednej dziewczynie tak żebro wybiłam, że jej się w szpitalu pytali czy wpadła pod samochód), ale skoro mówisz, że tamto osiedle jest zdolne do wszystkiego to się nie dziwię, też bym podpaść nie chciała takim bachorom, taki okres nastolatków w wieku 11-15 lat to chyba najgorszy okres, picie, ćpanie itp. masakra :/ Z jednej strony się cieszę, że jak tylko ktoś podniesie w moją stronę rękę lub nawet głos to Nuka od razu interweniuje i staje w mojej obronie ;-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.