Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 565
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ponieważ było ciepło, zostawiłam kurtkę (już zimową z futerkiem) w domu i posżłam do pracy tylko w polarze. Platon kurtkę zdjął z wieszaka i zrobił Bąblowi wygodne legowisko na środku pokoju...
Gość w dom, Bóg w dom!

Posted

halbina napisał(a):
Tak poważnie, to nie jemy z jednej michy... Moje psy jedzą cztery razy dziennie. Regularnie i higienicznie. Każdy ze swojej miseczki.
Ja - jadłam śniadanie o 18.00... Wcześniej nie było czasu. Kawy tylko wypijam hektolitry...
ja do tego niestety jeszcze tony wyrobów tytoniowych , aż mi sadze uszami lecą!!!

Posted

Oj Babel , chyba niedługo u ciotki posiedziesz , bo mi skrzynka sie zapełnia pytaniami o ciebie :) tylko wszędzie małe dzieci , a my niewiemy jak na nie reagujesz :roll:

Posted

Dzis mnie ciut nerw się napiął! :mad:
Wstałam dość późno, bo o 9.30 (próbna matura, a ja jako polonistka nie mogę zasiadać na części polonistycznej). Byliśmy na długim spacerku, pzy dostały smaczne śniadanko, ja wypiłam kawy... dwie... posiedziałam na dogomanii przez godzinkę i potem poszłam do pracy.
Chałupa była wysprzątana na glanc! NAwet łóżeczko posłałam! Pościel schowałam!
A po powrocie SAJGON! :mad:
Kapy na rógówkę i fotel rozwleczone po całym pokoju...
Platon zżarł mi żelową podkładkę pod mysz. Ze stołu ściągnął butelkę z napojem gazowanym i przedziurawił ją (a ja się, idiotka, cieszyłam, że bawi się plastikowymi butelkami), półtora litra oranżady rozlało się po panelach. Na dokłądkę, ponieważ Formica poleciła, żeby nadal pił syropek prawoślazowy, to on "posłusznie" wypił, a przynajmniej rozlał pół butelki słodkości... chyba chciał nadrobić dwudniową przerwę lub przyśpieszyć kurację.
Po powrocie więc, już tradycyjnie: spacer, obiadek i drzemka poobiednia dla zwierzaków... dla mnie: szmata... i pranie!
A Bąbelek? grzeczniutki, przytulaśny! Spuściłam go na chwilę - nie ucieka, reaguje na przywołanie, ale szaleje na tych swoich trzech nóżkach! Ma chłopak energię i dużo entuzjazmu... I też świetnie się bawi plastikową butelką...
Zaraz idziemy z wizytą do cioci Formicy.

Posted

Formica napisał(a):
albo czarniejsza wersja... przegryźli Halbine komputerowe kable i nie moze nam nic opisać... :diabloti: :diabloti: :diabloti:

Formica prawie zgadła, ale proszę na przyszłość: NIE PROROKUJ!... :mad:
Dwukrotne zalanie myszki kawą spowodowało, że ten komputerowy gryzoń odmówił dalszej współpracy z kimś, kto ma kota (czyli oszalał) i zafundował sobie dwa koty i dwa psy... :evil_lol:

Posted

No to opowieści ciąg dalszy...
Byliśmy wczoraj u Formicy, myślę, że to ona powinna czuć się odpowiedzialna za opis stanu zdrowia naszego pacjenta.
Bąbel świetnie radzi sobie na trzech nóżkach. I do tego stopnia jest sprawny, a na dodatek posłuszny, że pozwalam mu chodzić bez smyczy w naszym międzyblokowym parku.
Kiedy wracam, tradycyjnie już dostaję zawrotu głowy na myśl, że znów przyjdzie mi zejść do parteru ze szmatą i wysprzątać mieszkanko. Efekt murowany... na mniej więcej pięć godzin, w czasie których jestem w domu i wtedy moje zwierzaki zachowują się przykładnie.
Noc upływa w sielankowej atmosferze, tylko ciasno jak czołgu, o czym już pisałam. Rano budzę się w pozycji rasdowego wampira, czuję się podobnie - jak wkład do trumny.
Po powrocie z pracy...
Próbuję stwierdzić, skąd pochodzą elementy rozsypanki znajdowane na cąłej powierzchni podłogi... Dziś obmacałam najpierw rogówkę i fotel, potem wszystkie poduszki aż znalazłam wreszcie dziurę w rogu jednej z nich i wtedy już mogłam zacząć całkiem spokojnie uzupełniać jej zawartość. Platon bawił się też dziś w ogrodnika - nie przesadził co prawda wszystkich kwiatków, ale powyciągał kije mające stanowić podpórkę dla roślin.
Co do wczorajszego wieczorku jeszcze:
Ponieważ po wizycie u Formicy i dłuuuuugim spacerku, ośmieliłam się wczoraj wieczorem wyjść na piwo (słownie dwa piwa!) ze znajomymi, smarkacz w ramach zemsty zasikał pokój, czego nigdy jeszcze nie zrobił! (jeśli musi, załatwia swoje potrzeby na kaflach w kuchni). Złośliwiec mały i zazdrośnik.
Nie było mnie trzy godziny zaledwie...
Zakładam, że tylko on zostawił te kałuże, ale z drugiej strony nie dałabym za to głowy. W końcu kałuże były dwie... :evil_lol:
Cóż, zadziałało jak kuracja odwykowa... Natychmiast po wejściu w pierwszą z nich wytrzeźwiałam!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...