Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jara napisał(a):
Bardzo mi przykro, że mama zgodziła się na amstaffa. Poważnie. To wróży nieszczęście.


Spokojnie, ochota na TTB jej minęła, obecnie chce cockera :)

  • Replies 83
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Voute napisał(a):
Spokojnie, ochota na TTB jej minęła, obecnie chce cockera :)


Aż tak jest niezdecydowane? :crazyeye:
Po kolei będzie chciała każdą istniejącą rasę, a jak już nie będzie innej opcji w końcu zdecyduje się na jakąś :eviltong:

Posted

Xamee napisał(a):
Aż tak jest niezdecydowane? :crazyeye:
Po kolei będzie chciała każdą istniejącą rasę, a jak już nie będzie innej opcji w końcu zdecyduje się na jakąś :eviltong:


"Kupowała" już przynajmniej z 15 ras... O aussie dała nawet ogłoszenie, że "szuka owczarka australijskiego koniecznie o umaszczeniu black tri, najlepiej z rodowodem, ale niekoniecznie" :angryy:
Teraz poszukuje czarno białego cockera :roll: (tym razem chyba już z hodowli)

Posted

[quote name='Voute']"Kupowała" już przynajmniej z 15 ras... O aussie dała nawet ogłoszenie, że "szuka owczarka australijskiego koniecznie o umaszczeniu black tri, najlepiej z rodowodem, ale niekoniecznie" :angryy:
Teraz poszukuje czarno białego cockera :roll: (tym razem chyba już z hodowli)

Mam nadzieję, że się w końcu ogarnie i zdecyduje na rasę, która dla niej pasuje. Dla dobra psa i jej samej.

Posted

[quote name='Xamee']Mam nadzieję, że się w końcu ogarnie i zdecyduje na rasę, która dla niej pasuje. Dla dobra psa i jej samej.

Ja myślę, że po prostu rodzice w końcu znajdą te produkty wyobraźni w postaci ogłoszeń i dadzą dziecku szlaban na internet :p

Posted

SAIKO napisał(a):
Co do red nose to jest to grupa pitbulli z old family, które charakteryzuje czerwona, czerwona z białym lub wątrobiana sieść, czerwony nos i pazury. Rzecz jasna, psy te nie były hodowane dla koloru sierści, lecz dla waleczności, ale ponieważ były hodowane w bliskim inbredzie, to kolory u pitów dominujące, takie jak cętkowany, czarny czy piaskowy zanikły gdzieś w kolejnych pokoleniach. Jest to stara linia psów irlandzkich na ogół małych (kiedyś, ponieważ w USA nabrała dopiero dzisiejszych "kształtów") rozmiarów, słynących ze swojej waleczności. Generalnie od nich wywodzą sie wszystkie pity i amstaffy.

Pitbulle dopiero zostały uznane jako rasa przez FCI ( i to chyba wstępnie), a więc wzorzec jest świeży... Szczerze mówiąc nawet go jeszcze nie czytałam, ale na pewno rozbieżność- chociażby pod wzgl. wysokości, wagi, budowy jest bardzo duża...
Druga rzecz- mówimy tu PITY... A to Pitbulle, Pit dog to jeszcze inna "rasa", a raczej krzyżówka już typowo do walk wyhodowana w Stanach (jak Ban-dogi itp) przy łączeniu głównie z mastifami...
Co do reszty historii bullowatych- Martens już napisała, one wszystkie (tez bullterrier, zwany kiedyś "białym Hinksa") pochodzą od staffika (Staffordshire Bullterrier)- tego najmniejszego przedstawiciela swojej "rodziny" TB ;)

Posted

arielka186 napisał(a):
Pitbulle dopiero zostały uznane jako rasa przez FCI ( i to chyba wstępnie), a więc wzorzec jest świeży... Szczerze mówiąc nawet go jeszcze nie czytałam, ale na pewno rozbieżność- chociażby pod wzgl. wysokości, wagi, budowy jest bardzo duża...


A to w ogóle zostały chociaż wstępnie?
Z tego co mi wiadomo, nawet nie było tego w planach na przyszłość, ze względu na ich typowo bojowe przeznaczenie, i są hodowane pod egidą różnych związków, ale nie FCI.

Posted

Nie wiem właśnie jak z ich uznaniem- ale pojawiają się na wystawach pod egidą ZKwP jako rasy (i tutaj nie pamiętam- albo wstępnie uznane, albo nieuznane przez FCI). Za to wydaje mi sie, że czytałam o próbach stworzenia dla Pitbulli wzorca w celu ujednolicenia populacji... Czytałam w jakiejś gazecie, "MP" czy "PP", no i jeżeli chcą mieć wzorzec- to ciekawe w jakim celu (próba wpisania rasy do FCI?) i jaki będzie efekt- tzn tak naprawdę nie wiem co o tym myśleć- na pewno pojawią sie (czy juz sie pojawiły) różne wersje, będą kłótnie, bo każdy ma inną wersję idealnego Pitbulla (one w Stanach są bardzo zróżnicowane- od takich wielkości staffika samca po wysokie, "żylaste", typowo sportowe...).
Może po prostu źle zapamiętałam...:hmmmm: Spróbuję poszukać tego artykułu.

Posted

Pitbulle nie zostały uznane przez FCI właśnie przez ich bojowe przeznaczenie. Sam wzorzec pita jest w USA, a dokładnie w UKC w AKC rejestrowany jest jako ast i jego wzorzec jest bardziej zróżnicowany- od przypakowanego po smukłego. Jest to dość skomplikowane i dużo by pisać, ale mówiąc ogólnie jest tak jak mówię.

Druga rzecz- mówimy tu PITY... A to Pitbulle, Pit dog to jeszcze inna "rasa", a raczej krzyżówka już typowo do walk wyhodowana w Stanach (jak Ban-dogi itp) przy łączeniu głównie z mastifami...
Co do reszty historii bullowatych- Martens już napisała, one wszystkie (tez bullterrier, zwany kiedyś "białym Hinksa") pochodzą od staffika (Staffordshire Bullterrier)- tego najmniejszego przedstawiciela swojej "rodziny" TB ;-)
Mówiąc pit mam na myśli pitbulla, a w Stanach w kręgach osób bawiących się w walki pit jest najczęściej nazywany buldogiem.

Co do historii powstania bulli jest wiele wersji i sporo niejasności...w tej chwili nie mam dostępu do książek, bo jestem w górach ale jak będę miał to luknę i coś napiszę, bo nie chce nic namieszać pisząc z głowy.

Posted

Wyręczę Cię- chociaż w części. Wszystkie TTB pochodzą od krzyżówek buldogów z terierami- psy te zwane były bull&terrier i dały początek 5-ciu rasom znanym dziś, bowiem szybko ich hodowla podążyła w różnych kierunkach. Termin "pit" powstał już dawno temu w Anglii, a wiązał sie ze wszystkim, co miało związek z walką. "Pitmani" urządzali walki psów, a i ring zwany był "pit"... Psy nie walczyły tylko ze sobą- puszczano je na inne zwierzęta- od szczurów po niedźwiedzia czy byka. Oczywiście wszystko to było nielegalne i wiązało sie z ówczesnym hazardem, jednak "psia arena" miała szereg zasad, do których niestosowanie sie groziło dyskwalifikacją i utratą pieniędzy postawionych na psa (a przypomnę, że sport ten zaczął się w środowisku robotniczym, a wiec raczej ubogim). Szerzej zasady psich walk- tych historycznych, opisuje David Capricorn w książce "Bull-i-terriery", wspomina o nich też w swojej drugiej książce "Pitbull-amstaff". Obie książki polecam: językiem zrozumiałym nawet dla laika wyjaśnia różnice pomiędzy amstaffem z AKC a pitbullem z UKC. Ale odbiegłam od tematu.
Bull&terriery na początku swojego istnienia selekcjonowano pod wzgl. waleczności, ciętości, zdolności do zabijania- właściwie robiono dokładnie odwrotnie to, co robi się teraz łącząc pary hodowlane (chodzi mi o przemyślane łączenie, nie mające na względzie tylko walorów eksterieru).
Pierwszą rasą jako wyłoniła sie z bull&terrierów były Staffordshire bullterriery- i jako takie rozwijały sie w GB, natomiast część psów popłynęła za ocean, dając początek dzisiejszym pitom.
Staffordshire Bullterrier jest prawdopodobnie najbardziej podobny wyglądem do swych przodków- reszta ras powstała z krzyżówek- np w XIX wieku Hinks skrzyżował Staffika z suką białego teriera angielskiego.Był to początek powstania bullterriera (dlatego zwanego kiedyś "białym Hinksa"), jednak obecny wygląd psy zyskały dopiero po licznych "udoskonaleniach": podejrzewa sie dodatek krwi dalmatyńczyka, whippeta i innych (stanowiło to tajemnicę Hinksa). Dopiero później uznano i zaakceptowano kolorowe bullki, początkowo znacznie gorsze pod wzgl eksterieru. Było to jednak konieczne, bo białe szczenięta często okazywały sie chore... Równocześnie z "normalnym" bullkiem powstała jego miniatura.
Z psów które popłynęły do USA powstały dwie rasy: pitbull i american staffordshire terrier, a nawet podobno boston terier, który ostatecznie znalazł sie w grupie IX-ej. Historię początków ast-w i pitów w skrócie i zrozumiale opisał P.Andrzej Jendrasiak w książce "Teriery typu bull", którą również polecam.
Całkowitą, pełną historię powstania TTB znajdziemy w "Wielkiej Encyklopedii Psów Rasowych" Hansa Rabera- które to dzieło powinien mieć każdy, kto chciałby w przyszłości lub teraz zajmować się kynologią...
O AST-ach ciekawie -zwłaszcza pod kątem naszych polskich hodowli- pisze Stanisław Kuchlewski ("Amstaff"). Z kolei bulla szerzej przedstawia Wojciech Korecki ("Bullterrier").

Posted

Właściwie to coś w tym rodzaju chciałem napisać:), lektury które przedstawiłaś w większości znam i także polecam, ale wczytany byłem w nie około 2-3 lat temu i nie pamiętam wszystkiego za szczegółami. Psy TTB zawsze podziwiałem i nawet chciałem sobie takiego sprawić, ale na przeszkodzie stanęła "mama" do której nie docierały pozytywne argumenty przemawiające za rasą- widziała tylko krwawą bestię z telewizji i opinii znajomych... W kręgu poszukiwań był także Dog argentyński, ale ostatecznie padło na Akitę japońską i nie żałuję :). Chciałbym mieć w domu jeszcze DA lecz wpadając na taki pomysł mogę się jedynie popukać w głowę ;p.

Znalazłem coś ciekawego na pewnym forum, podane przez pewnego użytkownika co do różnic pita i asta, myślę że to bardziej nakreśli niektórym różnice między rasami.

1.Generalnie jest to ta sama rasa zarejestrowana w dwu różnych federacjach pod różnymi nazwami.
2. Ze względu na przyjęte później wzorce tych ras (zobacz wzorzec rasy)
niektóre psy spelniające oba wzorce są zarejestrowane w obu federacjach, w jednej jako pit w drugiej jako ast.
np. pies z czerwonym nosem nie może być zarejestrowany jako ast, ale może jako pit, podobnie z psem ktory ma więcej niż 80% ciała w kolorze białym.
Pit może być w dowolnych kolorkach, pod warunkiem że ma bardzo krótką i przylegającą sierść.
Po sprowadzeniu tych psów do europy, wykształcono tu trochę inny wzór asta (tendencje wystawowe) i asty europejskie stały się bardziej masywne, cięższe i z większymi głowami, dlatego w europie widać już wyraźną różnicę między astem i pitem.
W stanach nie jest już ona tak widoczna.
Przykład;
zarówno asty jak i pity w stanach ważą od 16 do 30 kg.
Porownajcie to do wagi astów w europie.
Zaręczam że przeciętnego asta z USA od pita nie odróżnicie po budowie.

Posted

Co do astów i pitów już nie jestem tak zorientowana- gdzieś czytałam że pitbull może mieć wzrost staffika, a może mieć i 50cm... Jak się to ma do wzorca pita (przyznam się, że nie czytałam- mówię o tym z UKC)? Jest aż taka rozbieżność i znaczenie ma tylko przydatność jako psa bojowego?

A swoją drogą- Akita chyba jest trudniejszy do wychowania niż np. Staffik? (Ja mam min staffika-sukę).

Posted

Wzorzec

United Kennel Club
Głowa - powinna być średniej długości i prostokątna w kształcie.
Czaszka - płaska i najszersza na wysokości uszu.
Policzki - uwydatnione, skóra nie pomarszczona.
Pysk - kwadratowy, szeroki i głęboki.
Dobrze zaznaczone szczęki pokazują siłę. Dopuszczalny tylko zgryz nożycowy.
Uszy - cięte lub nie, osadzone wysoko na głowie, wolne od fałd.
Oczy - okrągłe,szeroko rozstawione, nisko i głęboko osadzone w czaszce. Kolor dowolny.
Nos - powinien mieć szerokie nozdrza. Każdy kolor jest akceptowany.
Szyja - muskularna i lekko wygięta w łuk, powinna się zwężać od ramion do głowy. Wolna od fałd i zmarszczek.
Ramiona - silne i muskularne, z szerokimi, spadzistymi łopatkami.
Grzbiet - krótki i silny, powinien mieć lekki spadek od kłębu do zadu. Nieco wygięty w lędźwiach, które powinny być lekko "podkasane".
Klatka piersiowa - głęboka, ale nie za szeroka, z dobrze wysklepionymi żebrami.
Żebra - dobrze wysklepione zwarte, zachodzące głęboko do tyłu.
Ogon - krótki w porównaniu z rozmiarem psa, nisko osadzony i zwężający się ku końcowi. Nie powinien być noszony powyżej linii grzbietu i nie może być cięty.
Kończyny - przednie powinny być duże, okrągłej kości, proste i równoległe do siebie. Śródręcza pionowe. Łapy mają być średniej wielkości, nie wykręcone ani na zewnątrz ani do wewnątrz. standard wymaga łap skierowanych do przodu. Tylne powinny być lekko kątowane i lżejsze, ale stosownie silne. Uda raczej długie i dobrze umięśnione.
Chód - lekki i sprężysty, nie kołyszący i nie stąpający-"inochód".
Sierść - lśniąca, krótka i sztywna w dotyku. Każdy kolor i znaczenia są dozwolone.
Waga - nie jest ważna natomiast preferuje się dla suk od 13,6 kg do 22,7 kg, a dla psów od 15,9 kg do 27,2 kg.

American Dog Breeders Association
SYLWETKA - pies kwadratowy, tzn. długość od kłębu do zadu = wysokości mierzonej od kłębu do ziemi. Gdy pies stoi normalnie, z pęciną lekko wysuniętą poza staw biodrowy, wydaje się trochę dłuższy niż jest w rzeczywistości. Stosunek wzrostu do masy ciała powinien być proporcjonalny.
SZYJA - długa, dobrze umięśniona od karku do nasady czaszki.
BIODRA - długie, spadziste, szerokie.
OGON - nisko osadzony, długością sięgający trochę powyżej pęciny. Gruby u nasady, stopniowo zwężający się, zwisający w dół jak rączka staroświeckiej pompy.
KOŃCZYNY
tylne: kość udowa krótsza niż podudzie, staw kolanowy na wysokości 1/3 górnej części tylnej nogi.
przednie: grube, masywne. Na pierwszy rzut oka przednie i tylne kończyny powinny robić wrażenie ciężkiego przodu i delikatnego tyłu, jednak przy silnych udach to tył jest najbardziej muskularna częścią ciała. Łapy małe i mocno osadzone na śródręczach i śródstopiach. Chód lekki i sprężysty.
KLATKA PIERSIOWA - głęboka i eliptyczna, dobrze wysklepiona na górze, zwężająca się ku dołowi.
RAMIONA - trochę szersze niż klatka piersiowa przy 8 żebrze, łopatka szeroka i płaska, pod kątem 45 stopni lub mniejszym w stosunku do podłoża, pod tym samym kątem, ale w przeciwnym kierunku powinna być kość ramienna, łokcie zaczynają się pod klatką piersiową - kości ramienne niemal równoległe do kręgosłupa.
PRZEDRAMIONA - tylko trochę dłuższe niż ramiona, silnej kości, dwa razy grubszej od kości śródstopia przy pęcinie.
GŁOWA - wielkości 2/3 szerokości ramion, o 25% szersza w policzkach niż szyja u podstawy czaszki. Odległość od tyłu głowy do stopu = odległości od stopu do koniuszka nosa. Grzbiet nosa dobrze rozwinięty, pysk pod oczami znacznie szerszy niż u nasady uszu. Kufa prosta, dobrze rozwinięta żuchwa, brak obwisłych warg. Głowa widziana z góry lub z boku wygląda klinowato, z przodu wydaje się okrągła.
ZĘBY - zgryz nożycowy, kły ściśle zachodzące na siebie przy zamkniętym pysku (górna szczeka za dolną). Kły szerokie przy dziąsłach, zwężające się w kierunku końców. Zęby mocne i zdrowe, bez braków.
OCZY - widziane z przodu - eliptyczne, z boku - trójkątne. Małe i głęboko osadzone.
SKÓRA - gruba i luźna, bez fałd. Dobrze dopasowana do psa, fałdy pionowe jedynie na szyi i klatce piersiowej, nawet u psa w dobrej kondycji fizycznej.
MIĘŚNIE - długie, z przyczepami głęboko w dole kości, daleko poza stawami.
SIERŚĆ - każdej kombinacji kolorów, krótka i szczeciniasta, z połyskiem.

Psy tej rasy są cenione za siłę, waleczność i odporność na ból. Posiadają jednocześnie przy takim zestawie cech zrównoważony temperament. Istnieją osobniki w tej rasie posiadające cechy gameness - niepohamowanie do walki pomimo bólu.

American Staffordshire Terrier robi wrażenie psa o dużej sile w stosunku do swojego ciężaru i wzrostu. Jest to pies mocny, umięśniony, a zarazem zwinny, czujny na sygnały otoczenia. Jest zwarty, o niezbyt długich kończynach, nie podkasany.

Głowa: Średniej długości, dobrze wysklepiona. Czaszka szeroka. Wyraźnie widoczne mięśnie policzkowe. Stop wyraźnie zaznaczony, uszy osadzone wysoko.
Uszy: Mogą być cięte lub nie. Preferowane są uszy niecięte, które powinny być krótkie, załamane w płatek róży, lub wysoko załamane do przodu. Uszy wyraźnie obwisłe stanowią wadę.
Oczy: Ciemne, okrągłe, głęboko osadzone, szeroko rozstawione. Powieki nie mogą być różowe.
Kufa: Średniej długości, w części górnej zaokrąglona, o linii wyraźnie opadającej pod oczami. Szczęki silnie zarysowane. Szczęka dolna powinna być mocna, zdolna do silnego chwytu.
Wargi: Równe i zwarte, bez odcinków obwisłych.
Uzębienie: Górne siekacze dotykają zewnętrznej powierzchni siekaczy dolnych.
Trufla: Zdecydowanie czarna.
Szyja: Ciężka, nieco wygięta, zwężająca się od łopatek ku nasadzie głowy. Średniej długości. Nie ma podgardla.
Tułów: Ramiona silne i umięśnione. Szerokie, ukośnie osadzone łopatki.
Górna linia: Grzbiet jest krótki, nieznacznie od kłębu ku zadowi. Zad krótki, łagodnie opadający do nasady ogona. Lędźwie lekko wysklepione.

Klatka piersiowa: Żebra dobrze wysklepione, szerokie i płaskie, dobrze związane między sobą. Kończyny przednie rozstawione, aby umożliwić rozwój szerokiej i głębokiej klatki piersiowej.
Ogon: Stosunkowo krótki w proporcji do rozmiarów psa, nisko osadzony, wyraźnie zwężający się ku cienkiemu wierzchołkowi. Nie zawinięty, nie powinien być noszony powyżej grzbietu. Nigdy cięty.
Kończyny przednie: Proste, o silnym, zaokrąglonym kośćcu. Pionowe sródręcze. Brak najmniejszego wygięcia ku przodowi.
Kończyny tylne: Dobrze umięśnione, o wydłużonych stopniowo zwężających się podudziach, nie wykrzywione ani do środka, ani na zewnątrz. Łapy średniej wielkości, zwarte i dobrze wysklepione.
Ruch: Elastyczny, bez kołysania się, nietoczący. W kłusie ruch symetryczny (nieskośny).
Szata: Sierść krótka, przylegająca, twarda w dotyku i lśniąca.
Maść: Dopuszczalne wszelkie typy umaszczenia, jednolite, kolorowe, i łaciate, choć umaszczenie jednolicie białe, z ponad 80% przewagą bieli, czarne podpalane brązem i wątrobiane nie znajduje uznania.
Wszelkie odchylenia od cech charakterystycznych, opisanych we wzorcu, stanowią wady, które muszą być oceniane w zależności od stopnia ich występowania. Samce powinny mieć oba normalnie wykształcone jądra w mosznie.
American Staffordshire Terrier współcześnie jest wykorzystywany jako pies rodzinny.

Posted

A swoją drogą- Akita chyba jest trudniejszy do wychowania niż np. Staffik? (Ja mam min staffika-sukę).


Tak Akita jest trudniejsza, a to ze względu na bardzo duży indywidualizm jaki sobą wykazuje i temperament ta rasa, mniejsza już o to do czego była "udoskonalana" przez 300 lat w swojej historii, poza polowaniami na grubego zwierza. Trzeba sobie u nich zapracować na szacunek, ale za to mają fantastyczny charakter, świetnie potrafią wyczuć sytuację, potrafią poprawić człowiekowi humor gdy coś im wpadnie do głowy, nie lubią natarczywych osób, ponieważ same dobierają sobie przyjaciół wśród ludzi. Mieszkanie pod jednym dachem z kitką sprawia, że nie można się nudzić... to są kombinatorzy, często na pozór lenie i miśki do których na ulicy sporo osób chce podejść po czym są zaskoczeni że pies nie chce dać się pogłaskać namolnej "pani". :)

Posted

A mi osobiście wydaje się, że to zależy - od predyspozycji właściciela ;)
Bez trudu wyobrażam sobie, że staffik może doprowadzić do szewskiej pasji 95% znanych mi właścicieli psów ;) U staffika "najtrudniejszy" jest upór i potworny nadmiar energii, ekscytacja, u akity właśnie ta niezależność, ale sam pies jest dużo spokojniejszy - więc to po prostu zależy komu z jakim łatwiej pracować.
No i jest też różnica, suka a samiec.
Z ttb osobiście najłatwiejsze wydają mi się asty; najciężej jest ponoć z bullami, szczególnie mini, bo te mają i energię staffika, i upór ttb, plus nieco koci charakter którym wyróżniają się bulle.

Posted

Na pewno jest różnica pomiędzy wychowaniem suki i psa tej samej rasy- samczyk w wieku ok. roku bywa że dostaje takiej burzy hormonów że różne pomysły chodzą mu po głowie... Z sukami jest łatwiej- przynajmniej wd moich spostrzeżeń.
A staffiki to takie gejzery energii które niektórych po prostu swoimi zabawami i sposobem bycia doprowadziłyby do szału :diabloti: Za to są bardzo związane z człowiekiem. Bulle podobno sa samowolne raczej, ale lubią pracę z człowiekiem kiedy one chcą- kiedyś stałam przy ringu bulli i -w stawce były 4 sztuki, samce- dwa z nich bawiły sie z właścicielami piłką czy inną zabawką- i te dwa, nie wnikając w eksterier, zajęły dwa pierwsze miejsca (u Sędzi która zawsze w karcie oceny zamieszcza coś o charakterze ;)).

Posted

Stafik to najłatwiejsza do wychowania rasa z ttb, jak najbardziej nadaje się na pierwszego psa, no chyba że ktoś jest leniem i przy pierwszym ugryzieniu szczylka "płacze". Wystarczy pokazać mu w domu kto jest "szefem", ganić za złę zachowanie, a nagradzać za uległość i posłuszeństwo. Wczesna socjalizacja z dziećmi i zwierzętami daje korzyści w postaci delikatności wobec nich. Głównym problemem, bądź wyzwaniem jest właśnie znalezienie sposobów na rozładowywanie jego energii i tyle ;).

Posted

No i po tej wypowiedzi jak dla mnie od razu widać, że ze staffikiem nie miałeś do czynienia ;)
Czy najłatwiejszy to kwestia dyskusyjna; dla mnie osobiście łatwiejszy do opanowania jest spokojniejszy ast - mimo jego zdarzających się dominacyjnych ciągot i nieco większej skłonności do agresji, łatwiej jest to powściągnąć niż uspokoić staffika ;) Aczkolwiek w razie klęski wychowawczej, zepsuty staffik jest zwykle po prostu nieznośny, ast bywa niebezpieczny, więc pod tym względem tak, staffiki są łatwiejsze.
W wychowaniu staffika nie miałam żadnych problemów z "szefostwem", bo dla staffika życie to zabawa i bierze wszystko na wesoło - to jest właśnie totalnie odmienne od amstaffa, który dużo bardziej potrzebuje pokazania kto w domu jest panem. I ta zabawa staffika to właśnie problem, bo on wszystkie nieznośne zachowania wykazuje w dobrej wierze i w ogóle tak śmiesznie jak pani się wk*wia i wrzeszczy :evil_lol: Nagradzanie za uległość to też jakiś dziwny wymysł - staffik nie jest dominantem, nie sadzi się; staffik figluje :p a nagradzanie uspokojenia się zwykle powoduje kolejną ekscytację :p i bardzo duży błąd zrobimy idąc z wychowaniem tej rasy w dominację. To nie ta bajka, tu jest dużo innych rzeczy do zrobienia.
Ganienie zależy; bardzo łatwo przesadzić, bo jeśli tego ganienia robi się sporo (a staffika jest za co ganić 500 razy dziennie), pies zamyka się na nas, czuje się odepchnięty, zaczyna nas ignorować, a potem niestety może to przekierować w agresję - ale to mają wszystkie bullowate; są bardzo uczuciowe i łatwo je zepsuć za ostrym traktowaniem, odtrącaniem. Trzeba mieć żelazną rękę - w aksamitnej rękawiczce ;)
Delikatność rzecz względna; o ile można nauczyć go delikatnego gryzienia paszczą, tak jeśli chodzi o deptanie, potrącanie i pokrewne, to niestety daremny trud, bo to pies z bardzo wysokim progiem bólu i w momencie ekscytacji po prostu nie czuje, że właśnie zarył o coś czaszką i to się potłukło/przewróciło. I naprawdę mu przykro i on nie chciał :evil_lol:
Rozładowanie energii to też żaden problem, a raczej problem nierozwiazywalny, bo zmęczenie dorastającego staffika tak, żeby mu się energia skończyła jest chyba fizycznie niemożliwe; problemem jest zainstalowanie psu przełącznika on/off, czyli kiedy fiksujemy, a kiedy dość. Samo wybieganie wcale na to nie pomaga, bo jak zawalimy powyższe, to możemy psa zajeździć fizycznie, a jemu tylko będzie rosła kondycja, a i tak wyciszać się nie nauczy. Paradoksalnie za dużo ruchu pogarsza sprawę zamiast zmniejszyć problem :roll:
I ja bym staffika na pierwszego psa nie poleciła - bo wychowanie szczeniaka, szczególnie jeśli chodzi o podgryzanie i ekscytację to tutaj wersja hard w porównaniu do innych ras, i jest to najbardziej newralgiczna kwestia w której można zawalić wychowanie tej rasy. Moim zdaniem lepiej najpierw obstukać się z mniej wymagającym psem jak wygląda wychowanie szczeniaka i radzenie sobie z takimi podstawami, niż pierwszy raz obcować z tym w stafficzej wersji. No i to jest pies dla osoby o żelaznej woli i stalowych nerwach, a to pomijając nieliczne predysponowane charakterologicznie wyjątki jest cecha, której raczej nabywa się dopiero z doświadczeniem w pracy z psami.

Posted

Martens dobrze opisała staffikowy charakterek :evil_lol:, ja dodam tylko że najefektywniej zmęczyć staffika to połączyć zmęczenie fizyczne (zabawa, ruch) z psychicznym (różne zabawki przy których muszą trochę pokombinować, np skaczące Jajo-Boomer ball :p). Widziałam jak staffiki bawią się tym i zabawka jest idealna- nie da się złapać, ugryźć, za to ucieka cały czas i prowokuje...:diabloti: Dla innych psów też OK- ale np west wysiada po pół godzinie...;)
Co do staffika jako pierwszego psa w życiu... Ja bym napisała tak- ogólnie ten pierwszy pies to jest pies dla nastolatka- i tutaj jednak nie jestem pewna czy staffik to taki dobry pomysł. One są mega-super-świetne dla rodzin z małymi dziećmi- kochają dzieci i pozwalają zrobić ze sobą wszystko (w Anglii mówi się na nie "nanny dog"-pies niania) ale jednak potrzebują kogoś, kto je poprowadzi sprytnie i inteligentnie- właśnie żelazną dłonią w aksamitnej rękawiczce, a nastolatek, jako domniemany właściciel, zwyczajnie nie będzie miał tego wyczucia... Z nimi trzeba delikatnie- musza znać granice, ale żelazna konsekwencja przy tym no i znajomość rasy to podstawa (przed nabyciem TTB w ogóle radziłabym każdemu najpierw poczytać jak najwięcej o psychice, jeżeli dalej decyzja brzmi "tak"- porozmawiać z hodowcami, właścicielami- a najlepiej spotkać sie z jakimś na żywo i zobaczyć jak psy zachowują sie na co dzień...). Trochę boje się że staffiki są coraz popularniejsze- chyba każdy wie o co chodzi.

Posted

Ze staffikiem miałem większy kontakt tylko na wakacjach (sąsiad), w podobny sposób opisywał właściciel charakter tego psa co Martens i mówił, że nie jest specjalnie "trudnym" psem. Jedyny problem to właśnie ta ekscytacja i masa energii. Właściciel brał psa wcześnie rano aby z nim pobiegać (sam sporo biegał- kilka km), następnie zostawał pies z jego żoną w domu gdzie w południe znów był wyprowadzany na spacer, wieczorem także spacer i coś tam jeszcze (nie pamiętam). Mówił także, że trzeba "mądrze" rządzić w domu w taki sposób aby pies nie uważał się za "króla".

Dodam, że stosował "millanowskie" podejście, pies sprawiał wrażenie ułożonego. Dlatego lenie i pozerzy na pierwszego psa nie powinni brać staffika, ale dalej tak uważam, że może to być pierwszy pies :) i wolałbym aby mój pies tak się zachowywał niż ciągła "czujność" z którą walczę u Akity, nie mam w pełni "jeszcze" w sobie wyrobionego nawyku niefrustrowania się- to jest trudne :), a w momencie gdy "obcy" pies (który ma agresywną mowę ciała), którego nie znam pojawia się w pobliżu powoduje u mnie lekkie spięcie- kitka zaraz to czuje i próbuje załatwić sprawę po swojemu. Ze znajomymi psami nie mam tego problemu.

Póki co mało co rzadko widzę staffiki na ulicach, miałem okazję mieć przez miesiąc takiego psa za sąsiada- trochę mimo wszystko mało... więc nie mam zamiaru się "wymądrzać" :eviltong:, jako właściciele mimo wszystko wiecie więcej ode mnie, bo przecież obcujecie z nim na co dzień;).

Posted

Dla mnie też staffik nie był trudny, głównie dlatego, że przed zakupem zapoznałam się z opiniami właścicieli i wiedziałam co mnie czeka, ale wiem jaka jest wiedza i podejście przeciętnego psiarza (nie dogomaniaka) w Polsce, i dla przeciętnej osoby jest to pies mega trudny. Zresztą jaki ma być dla osób, które potrafią rozwinąć u całkiem normalnego golden retrievera gryzienie domowników zbliżających się do miski z wodą :evil_lol:

Ze staffikiem niestety też bywa problem z innymi psami - oczy dookoła głowy, żeby w porę psa odwołać, zanim pojawi się potencjalny rywal, czyli jakiś duży samiec, który krzywo na tego walecznego malucha spojrzy :diabloti:
staffik (przynajmniej mój) rzadko wypruwa się pierwszy, ale zaczepiony przez dużego psa aż się gotuje, niestety.

Generalnie ułożony staffik to miły widok, taka dynamiczna, posłuszna, wylewna, mięśniata kulka i faktycznie sprawia wrażenie żywiołowego acz łatwego i grzecznego pieska - mniej budujący jest widok wychowania tak między 2 a 5 miesiącem życia :diabloti: Można całą filozofię zen przerobić...

Posted

SAIKO napisał(a):
Stafik to najłatwiejsza do wychowania rasa z ttb, jak najbardziej nadaje się na pierwszego psa, no chyba że ktoś jest leniem i przy pierwszym ugryzieniu szczylka "płacze". Wystarczy pokazać mu w domu kto jest "szefem", ganić za złę zachowanie, a nagradzać za uległość i posłuszeństwo. Wczesna socjalizacja z dziećmi i zwierzętami daje korzyści w postaci delikatności wobec nich. Głównym problemem, bądź wyzwaniem jest właśnie znalezienie sposobów na rozładowywanie jego energii i tyle ;).


czytam i nie wierzę :)
co do trudności rasy, to powiem tak, do wychowania trudne nie są, ale mają specyficzny charakter, wiecznie wesołe, wiecznie jest ich pełno, nadpobudliwe, mają problem z wyciszaniem się, witają swojego właściciela dziennie miliard razy, po2h spacerze, gdy zobaczy piłkę na legowisku to i tak ją przyniesie, będzie ją ślinił, mamlał i męczył Cię, aby chociaż raz ją rzucić, a jak się na to zgodzisz to pies zapomina że w ogóle dziś biegał, bo on nadal ma mnóstwo energii, może i nadaje się na pierwszego psa, ale zanim ktoś go sobie kupi to musi poprzebywać z takim psem, bo tak jak Martens napisała, 95% moich znajomych nigdy by nie wzieło takiego psa.. pozostałe 5% już ma stafika i podobne odczucia jak ja :D :D
Według mnie ast jest o tyle łatwiejszy, że nie ekscytuje się tak jak stafik... stafik zapomina wszystko po kilku sekundach i cieszy się jak głupi, większość ludzi nie wytrzyma z takim psem, którego trzeba korygować za każdym razem gdy do domu przychodzą goście, te psy nie są delikatne... :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...