Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To może i ja wrzucę swoje 3gr:)
Aktualnie mam pita i amstaffke, ale skoro mowa o agresji to skupie się na samcu.
Na wstępie chce powiedzieć,że całkowicie zgadzam się z opiniami, iż wychowanie i prawidłowy proces socjalizacji to jedno, ale geny ostatecznie decydują o charakterze psa.
Mojego pita wspólnie z moją druga połówką socjalizowaliśmy od samego początku bardzo starannie. Ciągły kontakt z rożnymi psami, ludźmi i sytuacjami. Jeździliśmy tramwajami, autobusami, bywaliśmy na rynku, w zatłoczmy mieście, godziny spędzone przy hałaśliwych ulicach, długie spacery itd. Pies świetnie dogadywał się z innymi starszymi (jak i młodszymi) psami, które jak to w psiej hierarchi zawsze go traktowały jako takiego knypka co sie placze pod łapami. Jak to szczeniaczek czasem był ustawiany przez inne psy, nigdy w jakis "hard corowy" sposób, ale był świadkiem nie raz,że te inne psy czasem rozwiązywały swoje problemy siłowo, ale ,ze tak to ujmę wszystko trzymało się pewnych norm czyli nie dochodziło do krwawych jadek czy nad wyraz agresywnych zachowań u tamtych psów przy których mój pit bywał. Jednak faktem jest,ze pies od psa sie uczy i mogło mieć to wpływ na pózniejsze zachowanie wciąż małego pita, który jeśli zastosuje tą samą metodę co inne psy w stadzie to zrobi to wg. "możliwości swoich genów" a to oznacza juz konkretną sytuacje, która nie przerwana może skończyć się tragicznie.
Zatem pitek dorastał w bardzo dobrym i zrównoważonym towarzystwie psów i ludzi. Nie było nigdy u nas karcenia fizycznego bo te wszysktie psy sa tak kumate,ze szok i wystarczył odpowiedni ton i psiak łapał w mig co i jak. Zaznaczyc tu trzeba,ze w naszym przynajmniej przypadku podstawą posłuszeństwa i poddaństwa psa właścicielom był taki banał jak długie, wyczerpujące spacery. Pies zmęczony to pies szczęśliwy. Nigdy nie było zatem problemów z posłuszeństwem psa w stosunku do nas
Rok minął, piesek dojrzał, poziom testosteronu osiągnął apogeum i pieskowi włączył się system:diabloti:. Niestety nie toleruje innych samców. Ma swoje typy, które go mniej lub bardziej drażnią. Nigdy natomiast nie poleci sam do psa. Odległość niebezpieczna to dla niego 2-3 m, ale i nie zawsze, bo czasem siedzi spokojnie i tylko obserwuje. Niestety, a może i stety miałem mozliwość zobaczenia go w akcji i to nie koniecznie z mojej winy lecz to nie ma znaczenia bo nawet jak oba psy sa bez smyczy to zawsze wieksza wina jak nie cała bedzie po stronie mojego pita. Także byłem świadkiem i jest to dla psa jak i dla właściela traumatyczne doznanie, pełne stresu.
Do czego zmierzam. Otóż nie zgadzam się z opiniami, że wychowanie to podstawa. Genetyka to podstawa a wychowanie to uzupełnienie, które jest warunkowane tym pierwszym. Podobnie jest z kwestią rodowodów. Tak samo psy z rodowodem gryza się z innymi psami i papier nie koniecznie daje nam ta gwarancję związana z nieagresywnością. Znam osobiście pare takich przypadków.
Pomijając juz znana wszystkim tak ważna kwestię odpowiedniego wychowania chcę zwrócic uwage na zachowania ludzi i społeczeństwa ogółem.
Kiedy pies widzi, że ludzie schodzą mu z drogi, uciekają na druga strone ulicy ze swoimi psami to autmatycznie uczy się, że jest "królem ulicy" i to mu się automatycznie koduje w głowie. Okazywanie przez zwykłych ludzi takim psom nieuzasadnionej uległości sprawia, że pies może poczuć się figo fago. Psy to świetnie wyczuwają i odpowiednio reagują a potem moga chciec egzekwować tą uległośc ze strony innych psów czy ludzi. Właściele psów, szczególnie bullowatych muszą mieć się na baczności ,ale ludzie, społeczeństwo także musi uczyc się odpowiednio z nimi obchodzić i znac pewne nawyki, mowe ciała itd. Dla mojego pita niemożliwe jest jak obcy facet patrzy mu prosto w oczy, boi się i mówi niepewnym głosem do niego. Pies automatycznie wrzuca się na tryb czujności a ludzie nie wiedzą,ze patrzenie psom w oczy to okazywanie chęci rywalizacji. Te pieski raczej sie nie boją więc można dopowiedzieć sobie samemu co dalej. Nie ma oczywiście tego zjawiska u osób zaprzyjaźnionych z psem. Uczulam tez na to, iz ludzie tak bardzo ubzdurali sobie chęć walki z agresja u swoich bullowatych, że wszelkie agresywne zachowania urastaja do mega problemów. To wręcz normalne u tych psów, ale nienormalne jest ryzykowanie zdrowiem swojego psa i innych psów przez nieodpowiednie zachowania właścicieli. Wiedzę na temat bullowatych i ich zachowań warto czerpać z zagranicznych profesjonalnych stron im poświeconych, które pod wzgledem merytoryczności są godne uwagi i pozwalaja wiele wyjaśnic i zrozumieć. Juz powoli kończąc te wypociny pamiętajmy, że kazdy pies jest agresywny i nie nadużywajmy tego zwrotu w kontekście negatywnym. Przecież mamy parę rodzajów agresji, ale to chyba większość wie.
Co do jeszcze moje pitka to wieczorami staje sie bardziej czujny niż za dnia. Gdyby pozwolic mu strózowac parking, mysle,ze ludzie byli by zadowolenia z jego pilnowania. Jest bardzo czujny na obce osoby i wiem,ze gdybym np. został napadniety on odpowiednio zareaguje.
Od jakiegoś czasu do naszego stada dołączyła amstaffka z wrocławskiego schroniska, której adopcja była strzałem w 10 dla obu stron. Ona jest nieco przeciwieństwem samca, ale o takiego słodziaka nam chodziło. On dumny, czujny i gotowy, a ona słodziutka babeczka, tulaczek jakich mało:cool1:

I tak juz na koniec pamietajmy, że pitbull to linia psa konkretnie i zalicza się tu pieski bullowate ogólnie. Mamy także dwie wersje jakby tej samej rasy czyli psy wystawowe i psy pracujące. Pitbull to pies pracujący, zaś amstaff wystawowy.
Zerknijcie tu: http://www.workingpitbull.com/amstaffpit2.html i tu: http://www.workingpitbull.com/amstaffpit3.html

I juz tak definitywnie na koniec w kwesti karcenia.
Punktami karnymi u psa jest kark, grzbiet itd, zaś punktami "pieszczochami inagród" są boki psa, jego udka, zadek itd. Zatem co za konflikt u psa następuje kiedy karcąc go uderzamy go w zadek czyli miejsce nagrody, a kiedy chcemy psa wynagrodzić to głaszczemy go po miejscu karnym. Pies jest zmieszany i nie rozumie dlaczego człowiek usmiechajacy się do niego i będący w radosnym nastroju dotyka go w miejsca karne.

  • Replies 83
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Terror Squad napisał(a):
Pies świetnie dogadywał się z innymi starszymi (jak i młodszymi) psami, które jak to w psiej hierarchi zawsze go traktowały jako takiego knypka co sie placze pod łapami. Jak to szczeniaczek czasem był ustawiany przez inne psy, nigdy w jakis "hard corowy" sposób, ale był świadkiem nie raz,że te inne psy czasem rozwiązywały swoje problemy siłowo, ale ,ze tak to ujmę wszystko trzymało się pewnych norm czyli nie dochodziło do krwawych jadek czy nad wyraz agresywnych zachowań u tamtych psów przy których mój pit bywał. Jednak faktem jest,ze pies od psa sie uczy i mogło mieć to wpływ na pózniejsze zachowanie wciąż małego pita, który jeśli zastosuje tą samą metodę co inne psy w stadzie to zrobi to wg. "możliwości swoich genów" a to oznacza juz konkretną sytuacje, która nie przerwana może skończyć się tragicznie.


Dlatego właśnie ja starałam się sama stopować swojego w zabawach z innymi psami, kiedy przeginał - żeby nie dopuszczać do tego, że karcą go inne psy - nawet bezkrwawo, żeby nie przejął tego zachowania. Mój psa potrafi spokojnie minąć, o ile nie jest to pies duży, który ma zaczepną mowę ciała, patrzy mojemu w oczy, wyraźnie szuka konfrontacji - wtedy zdarza się, że mojemu psu puszczają nerwy i jeży się, warczy czy próbuje wyskoczyć do ataku.

Z tymi punktami nie do końca się zgodzę, bo mój pies na przykład nie przepada za dotykaniem ud, zadu, łap, za to głowę i grzbiet sam wystawia do drapania, więc myślę, że to też indywidualna kwestia tudzież przyzwyczajenie psa.

Posted

Martens napisał(a):
Dlatego właśnie ja starałam się sama stopować swojego w zabawach z innymi psami, kiedy przeginał - żeby nie dopuszczać do tego, że karcą go inne psy - nawet bezkrwawo, żeby nie przejął tego zachowania. Mój psa potrafi spokojnie minąć, o ile nie jest to pies duży, który ma zaczepną mowę ciała, patrzy mojemu w oczy, wyraźnie szuka konfrontacji - wtedy zdarza się, że mojemu psu puszczają nerwy i jeży się, warczy czy próbuje wyskoczyć do ataku.

Z tymi punktami nie do końca się zgodzę, bo mój pies na przykład nie przepada za dotykaniem ud, zadu, łap, za to głowę i grzbiet sam wystawia do drapania, więc myślę, że to też indywidualna kwestia tudzież przyzwyczajenie psa.


Oczywiście, że wszystko jest kwestia indywidualną. Mi bardziej chodzilo o zaznaczenie pewnego "standardu". Pies w stadzie chcąc upomnieć innego psa często celuje w okolice karku, grzbietu. Tak samo jest z dominacją. U mojego pitka wystarczy połozyć dłoń na karku w momencie kiedy np. sprowokowany bura na psa za płotem i odnosi to skutek. Niemniej tak jak piszesz u jednego działa taka zasada a u innego taka. A jak reaguje twój pies jak obcy człowiek chce go z góry pogłasakac po głowie? Robi unik i ma zmieszany wyraz twrzy? Mój tak własnie reaguje na obcych chccących go pogłaskac z góry co nieświadomie ze strony człowieka oznacza gest dominacyjny, dlatego ja obcym osobom chccącym pogłaskac mojego pieska, jak i każdego obcego psa doradzam smyranie pod pyskiem.

Posted

Mój obcych ludzi traktuje jak powietrze. Mogą go głaskać, dotykać, nawet po głowie - on ich praktycznie nie zauważa, zajmuje się swoimi sprawami. Za to gości przychodzących do domu lubi i wykorzystuje do zabawy i drapania :diabloti:

Posted

Martens napisał(a):
Mój obcych ludzi traktuje jak powietrze. Mogą go głaskać, dotykać, nawet po głowie - on ich praktycznie nie zauważa, zajmuje się swoimi sprawami. Za to gości przychodzących do domu lubi i wykorzystuje do zabawy i drapania :diabloti:

To ja mojej chyba wakacje u Ciebie opłacę :P :P moja niestety kocha wszystkich :(( teraz już wiem kiedy mam ją przystopować, widzę że sobie kogoś upatrzyła ;) to ją dekoncentruje, ale ona ogólnie jest otwarta na kontakty z ludźmi, a jak już ktoś zacmoka to mam ochotę udusić :)

Posted

Obawiam się, że ta obojętność to nie moje dzieło :p bo on po prostu od samego początku tak miał. Chyba bardziej kwestia genów i nakierowania na mnie, przez co czasu na latanie do obcych brakowało ;)

Posted

Martens napisał(a):
Obawiam się, że ta obojętność to nie moje dzieło :p bo on po prostu od samego początku tak miał. Chyba bardziej kwestia genów i nakierowania na mnie, przez co czasu na latanie do obcych brakowało ;)

cos musi w tym byc :D matka naszej suczki jak nas zobaczyła pierwszy raz to skakała, warowała , lizała... to był pierwszy znak "nie bierz tego diabła" :D :D masz babo placek :P :P

Posted

Moja Ariel też obcych olewa- może też dlatego, że od małego była uczona że ja mam być tą najlepszą atrakcją...
Za to ma garstkę "swoich" ludzi- moją przyjaciółkę, Mamę, eks-TZa, siostrę... itp- tych, kiedy tylko spotyka, jest to szał radości- niestety włącznie ze skakaniem i wymuszaniem uwagi- trochę się wtedy zapomina, chociaż nie mogę już tego "zwalić" na karb "wesołości" szczeniaka- Arielka ma ponad 4 lata... Na szczęście takich jej "przyjaciól" jest dosłownie ok. 5-ciu osób. Wszystkich ich zna od szczeniaka, i co najlepsze- z niektórymi ma naprawdę rzadką styczność- jednak pamięta, kto jest kto :diabloti:...
Natomiast do domu bez burczenia wpuszcza np hydraulika, ale musi go sobie obwąchać i najlepiej dreptałaby człowiekowi po piętach- rzecz jasna jej na to nie pozwalam- niektórzy po prostu się jej boją... Myślę też, że w sytuacji skrajnej- napaści na mnie czy tp, nie zachowałaby postawy pasywnej- kiedyś miałam przykład kiedy zaciął mi się zamek w drzwiach- znajomy poproszony o pomoc (a trzeba było po prostu bardzo mocno "natrzeć" na drzwi- tak, jakby się chciało je wyważyć) nie odmówił. W momencie kiedy gotował sie do kolejnego walnięcia (jak przy wyważaniu) drzwi, Ariel poderwała sie do góry i próbowała skoczyć na plecy chłopaka- na szczęście była na smyczy, bo wyglądało to jak prawdziwy atak- i chyba nim było. Co dziwne, znała znajomego- do dziś nie wiem, czy broniła mieszkania i nie rozumiała sytuacji? Podobna sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła- ani nie pokazała żadnych oznak agresji w stosunku do ludzi- a było to ok. 2-óch lat temu. Wiem już jednak, że staffik w obronie właściciela potrafiłby stanąć- oczywiście nie w odpowiedzi na pierwszą lepszą zaczepkę, ale w sytuacji, ktrą pies uznałby za realne zagrożenie. Dlatego tym bardziej ćwiczę z Arielką skupianie uwagi na sobie- nie ukrywam, że w wypadku staffików nie jest to tak łatwe za względu na wrodzone ADHD- jednak wiem że nie mogę tego zaniedbać.

Posted

Mamy mixa ttb ze schroniska. Wzięliśmy go jak miał około roku. Nie jest to mój pierwszy pies, ale i tak szukałam profesjonalnej pomocy w jego wychowaniu. Po 5 miesiącach mamy w 90% łagodnego psa. Ludzi uwielbia, chyba, że ktoś ma złe zamiary wobec mnie (pijani żule). Inne psy traktuje raczej dobrze: z sukami się bawi, małe psy obojętnej płci są kumplami, większe psy próbuje dominować, ale tłumimy to zanim nastąpi eskalacja. Dzięki temu możemy spacerować w towarzystwie psów. Ma trzech wrogów (z każdym był konflikt): labrador (agresywny, duży pies - atakuje większość psów), golden (ugryzł mojego Męża) i sznaucer (z tym pracujemy nad przyjaźnią).
Pies z nami podróżuje, ma kontakt z małymi dziećmi. Nie miałam jeszcze tak przytulaśnego psa :-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...