Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 966
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Przeklejam z wątku Toro, bo jak ostatnio bywa- los tych psiaków splótł się ściśle.

[quote name='psiakiGabi']Tak czytam o tej obserwacji i się zastanawiam jak to jest, jeżeli pies był szczepiony to nie jestem pewna czy jest konieczna obserwacja... Jak u nas jeden z psiaków dziabnął Darka to lekarz tylko obejrzał zaświadczenie o szczepieniu coś sobie spisał i nie było żadnej obserwacji? Pewnie co lekarz to inne zwyczaje..


... co człowiek, to inne postępowanie.
Prawdę powiedziawszy, co do urzędników nie mam już nijakich złudzeń- zrobią to co dla nich najwygodniejsze i najprostsze.
Do urzędników nie mam złudzeń, a do właścicieli dt... zaczynam być zdecydowanie ostrożna i nieufna... do opinii dogomaniaków także.

Tam gdzie jest duży pieniądz za opiekę nad psami, tym bardziej psami, których odejście, choroba są niejako naturalne... nie mam już zaufania zupełnie. Ani do dt, ani do opinii dogomaniaków.
"Serce" miarą dobrych warunków na ostatnie psie dni... garaż "czarodziejskim rajem" dla odchodzących psów... nie tak to sobie wyobrażam.
Nie takie są moje standardy i wymagania.
Dorabianie tu ideologii pseudonaukowej("bo Onki, to...") oraz straszenie banami... "moderowanie" w postaci usuwania postów jednoznacznie opisujących warunki na jakie się nie zgadzam i dlaczego... niczego nie zmieni.
Tylko osobiste sprawdzenie warunków w dt, hotelu... daje szansę tym psiakom.

I czy się to komu podoba, czy nie- pisałam o tym i pisać będę.


Temat nie jest zamknięty, bo jego zamkniecie oznacza nic innego tylko zgodę na utrzymanie nadal takich warunków i standardów.
A na to nigdy nie może być zgody i nie może być obojętności właśnie dlatego, że dogomaniacki, ma oznaczać: opiekuńczy i dostosowany do potrzeb konkretnych psów!
Z odpowiednimi warunkami i "wielkim sercem" opiekuna!

Jeśli nie ma tych obu czynników... nie nazywajmy go dogomaniackim, bo nie o pomoc rzeczywistą psom idzie... blisko 20 psom w różnym stanie sprawności, zdrowia i w różnym wieku... w tym wypadku- odchodzącym psom, przed którymi zostało niewiele życia...
A jakie to życie będzie zależy od warunków właśnie. Dłuższe, czy krótsze... bezbolesne, czy w cierpieniu i bólu... w spokoju, czy stałym napieciu- wszystko zależy od warunków jakie psom zostaną stworzone.

"Dyskusja" nad warunkami w hospicjum była długa i burzliwa, z masą insynuacji i epitetów pod naszym adresem... ale zmierzała w sumie do jednego- udowodnić, że hospicjum to "psi raj" i nic w nim zmieniać nie trzeba... a warunki są odpowiednie dla starych i schorowanych psów.
Tam gdzie cała "inwencja" poszła na uzasadnianie warunków życia psów w otwartym garażu na betonowym podłożu, na wymyślaniu i uzasadnianiu epitetów pod naszym adresem, można było skupić się nad określeniem standardów życia w dt dla tych starych i schorowanych psów... ale nie to było celem tych wypowiedzi, lecz uzasadnienie zgody na warunki w jakich te psy maja odchodzić.

Z tym się nie godziłam i nie godzę widząc min. teraz i Toro i Retro.
Kilkanaście dni minęło od zabrania psiaków... kilkanaście dni w spokoju, wygodzie, cieple i pod odpowiednią opieką medyczną... oto Retro(zdjęcie z 11.09, a więc 12 doba).
Toro nie mam fotek. Nie udało się BUDRYSEK jeszcze zrobić... ale w najbliższych dniach powinno sie udać.

11.09.2011... Retro na spacerku...



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us


[quote name='zuzlikowa']

Jedno jest pewne- te psiaki to staruszki. Potrzebowały i potrzebują warunków dla staruszków.
Po to by jak najdłużej mogły w spokoju, wygodzie i max. zdrowiu żyć.
Czy ktoś to zauważy i zechce w tym staruszkom pomóc?
Nie mnie o tym decydować. To wybór każdego z nas.


Nazwiecie ten post kłótnią?... wyciaganiem "starych gruszek z popiołu"?...powiecie- nie dotyczy obecnej sytuacji psów?

Ale tak nie jest...

Jakie standardy opieki w dt, hotelach wypracujemy... na jakie będziemy sie zgadzać- także zależy od nas. Od tego zaś zależy w jakich warunkach i jak długo przebiegać będzie życie psów, którym chcemy pomagać.

Od nas też zależy, jaka treść praktycznie włożymy w pojęcie "dt dogomaniacki", "hotel dogomaniacki"... i co one będą oznaczać- "opiekuńczy"(odpowiednie warunki + serce), czy "kumoterski"(nie ważne w jakich warunkach żyją psy, ważne by za wszelką cenę swoich popierać i bronić).

Posted

Gdyby nie to , ze tą swoją krytyczna opinie powtarzacie po raz conajmniej 10-ty mozna byłoby sądzic, ze chodzi o cos innego niz sianie fermentu na wątku.
Nikt Was nie namawia, aby Wasze psy jechały do Czarodziejki. Toro i Retro zostały odebrane i na tym dyskusja powinna sie zakonczyc.
Pozwolcie, ze ja napisze w imieniu wielu osob, ktore znają warunki jakie są u Czarodziejki, i ktore dalej beda tam oddawac psy
.A dlatego bo mają tam opieke, serce i swobode.
W kazdym razie na pewno lepsze to, niz trzymanie 40 zwierzat ( psow i kotów ) w mieszkaniu , na 40 m2. Niektorzy wiedza o kim teraz mowie.
Kazdy ma prawo wyboru.

Posted

[quote name='zuzlikowa']Przeklejam z wątku Toro, bo jak ostatnio bywa- los tych psiaków splótł się ściśle.


Napisał psiakiGabi
Tak czytam o tej obserwacji i się zastanawiam jak to jest, jeżeli pies był szczepiony to nie jestem pewna czy jest konieczna obserwacja... Jak u nas jeden z psiaków dziabnął Darka to lekarz tylko obejrzał zaświadczenie o szczepieniu coś sobie spisał i nie było żadnej obserwacji? Pewnie co lekarz to inne zwyczaje..




... co człowiek, to inne postępowanie.
Prawdę powiedziawszy, co do urzędników nie mam już nijakich złudzeń- zrobią to co dla nich najwygodniejsze i najprostsze.



A ja przekleję z wątku Toro wyjaśnienia Ani II, dotyczące obserwacji, bo ten aspekt też sie tu powtarza:

[FONT=Arial]"Tu nie ma dowolności.
Każdy lekarz czy placowka służby zdrowia, udzielajaca pomocy osobie ugryzionej przez psa ma ustawowy obowiązek zawiadomić sanepid, ten ma ustawowy obowiązek zawiadomić Powiatowego Lekarza Weterynarii , a ten ma obowiazek zarządzić wobec psa, kt. pokąsał obserwację w kierunku wścieklizny ( różne mogą być jej formy)- niezależnie od faktu , czy pies był szczepiony, czy nie (Dziennik Ustaw 2005 Nr 13 poz. 103).
[/FONT]
[FONT=Arial]Sanepid sprawdza oczywiscie zaśw. o szczepieniu, w przypadku jego braku może powiadomić odp. służby ( policja, straż miejska , gminna , sąd grodzki), kt. mogą nałożyć mandat. [/FONT]
[FONT=Times New Roman][FONT=Arial]Lekarz,szczegolnie znajomy może "zaryzykować" i nie zawiadomić sanepidu, jeżeli np. rana lekka,nie przewiduje komplikacji , ale ryzykuje konsekwencjami niedopełnienia obowiązku służbowego, jeżeli np. będą komplikacje, pogryziony pojedzie do szpitala lub innego lekarza i poda go jako lekarza udzielającego pierwszej pomocy[/FONT][/FONT] ."

"Oczywiście, można uniknąc zawiadomienia sanepidu, gdy nie trzeba jechac do szpitala czy na pogotowiee, ale gdy ugryzienie jest na tyle poważne, że trzeba skorzystać ze służby zdrowia, oni sami "automatem" zawiadomią.
Można co prawda skłamać, że ugryzł pies nieznany, bezdomny, kt. uciekł, ale tu , jak czytałam psiak ugryzł w obecności dwu lekarzy weterynarii, więc chyba nie dało rady skłamać..... "

Posted

[quote name='bela51']Gdyby nie to , ze tą swoją krytyczna opinie powtarzacie po raz conajmniej 10-ty mozna byłoby sądzic, ze chodzi o cos innego niz sianie fermentu na wątku.
Nikt Was nie namawia, aby Wasze psy jechały do Czarodziejki. Toro i Retro zostały odebrane i na tym dyskusja powinna sie zakonczyc.
Pozwolcie, ze ja napisze w imieniu wielu osob, ktore znają warunki jakie są u Czarodziejki, i ktore dalej beda tam oddawac psy
A dlatego bo mają tam opieke, serce i swobode.
W kazdym razie na pewno lepsze to, niz trzymanie 40 zwierzat ( psow i kotów ) w mieszkaniu , na 40 m2. Niektorzy wiedza o kim teraz mowie.
Kazdy ma prawo wyboru.

Nie wiem co i kto wie... i nie wiem o kim mowa... a i wiele osób też tego nie wie... a tego typu wypowiedzi tworzą bardzo specyficzny posmak sensacyjki... masz konkretne uwagi, pisz je wprost i na wątkach do tego założonych... konkretnie!
Potrzeby kotów, porównywane do potrzeb staruszków psów(bo o takich psach tu mowa)? Warunki opieki nad kotami porównywane do warunków dziadeczków psiaków średniej wielkości, albo i większych?

Czy garaż max. 20m2 na blisko 20 onków, to lepsze warunki niż mieszkanie 40m2 na 40 kotów i psów?... mnie matematyka nauczyła, że średnio wychodzi po równo- 1m2 na zwierzaka tu i tu... z tym, że w mieszkaniu mamy koty i psy, czyli jest szansa, że psiaki(jakie-nie wiem) maja więcej niż 1m2 dla siebie... ale to tylko spekulacje i wynik logicznego myslenia, a nie oparcie się na znajomości faktów, bo te nie zostały podane.

W mieszkaniu także nie wieje, nie pada, nie ma wilgoci, słońce nie pali i zwierzaki mogą być pod kontrolą... mogą być wygodne posłanka, ciepełko... ale jak jest- nie wiem, bo to nie zostało jednoznacznie przedstawione.

Mam pytanie: czyż nie jest to najczystszej wody trolling?

"* TROLLING - Termin "trolling" pochodzi od ang. Trolling for fish - metoda łowienia ryb, ponieważ troll "zarzuca haczyk", poruszając kontrowersyjny temat, często niepotrzebnie, aby wywołać kłótnię."


Nie wiem ile razy to pisałam... bo postów moich nie ma...
Ja znam swój cel i jest jeden: zmiana standardów... poprawa ich tam gdzie tylko można. Brak zgody na "zaklepywanie" zastanych warunków.

[quote name='zuzlikowa']
A na to nigdy nie może być zgody i nie może być obojętności właśnie dlatego, że dogomaniacki, ma oznaczać: opiekuńczy i dostosowany do potrzeb konkretnych psów!
Z odpowiednimi warunkami i "wielkim sercem" opiekuna!



[quote name='bela51']
Kazdy ma prawo wyboru.


Pies także?


[quote name='zuzlikowa']

Jakie standardy opieki w dt, hotelach wypracujemy... na jakie będziemy sie zgadzać- także zależy od nas. Od tego zaś zależy w jakich warunkach i jak długo przebiegać będzie życie psów, którym chcemy pomagać.



Retro z ogromną przyjemnością "wybierał" klatkę z mięciutką kołderką i ciche ustronne, bezpieczne miejsce z pełną michą. Wygodę, ciszę i spokój.
Jemu potrzeba " wielkiego serca człowieka" w postaci wygody, spokoju, ciszy i ciepełka oraz dopilnowania, by nikt mu się do miski nie dobierał... inne "serce" zupełnie mu nie potrzebne.

Posted

[quote name='Ania i Kajber']A ja przekleję z wątku Toro wyjaśnienia Ani II, dotyczące obserwacji, bo ten aspekt też sie tu powtarza:

(Dziennik Ustaw 2005 Nr 13 poz. 103).

Wyżej wywołane ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI
z dnia 7 stycznia 2005 r.w sprawie zwalczania wścieklizny
... odnosi się do sytuacji pogryzienia(czyli "zwalczania zagrożenia chorobą") jedynie w dwóch paragrafach:
2 (punkt 2 i 6) oraz 3(punkt2)... i nie ma w nich niczego z automatyzmu.
Pogryzienie, czy pokąsanie nie jest jednoznaczne z " zakażeniem człowieka wirusem choroby".

Być może nie dotarłam do wszystkich aktów prawnych narzucających postepowanie w sytuacji pogryzienia przez psa... być może, ale ani w znowelizowanej USTAWIE z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, ani w wyżej przywołanym Rozporządzeniu także, nie ma niczego regulującego te sytuacje jednoznacznie.

Posted

[quote name='zuzlikowa']Wyżej wywołane ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI
z dnia 7 stycznia 2005 r.w sprawie zwalczania wścieklizny... odnosi się do sytuacji pogryzienia(czyli "zwalczania zagrożenia chorobą") jedynie w dwóch paragrafach:
2 (punkt 2 i 6) oraz 3(punkt2)... i nie ma w nich niczego z automatyzmu.
Pogryzienie, czy pokąsanie nie jest jednoznaczne z " zakażeniem człowieka wirusem choroby".

Być może nie dotarłam do wszystkich aktów prawnych narzucających postepowanie w sytuacji pogryzienia przez psa... być może, ale ani w znowelizowanej USTAWIE z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, ani w wyżej przywołanym Rozporządzeniu także, nie ma niczego regulującego te sytuacje jednoznacznie.

Oczywiście, powyższe Rozporządzenie, zawarte we wskazanym Dzienniku Ustaw dotyczy różnych aspektow zwalczania wscieklizny, w ramach tego w okr. paragrafach określa postepowanie PLW "po otrzymaniu zawiadomienia o podejrzeniu wystąpienia choroby", a takie podejrzenie występuje po zgłoszeniu faktu pogryzienia .
Rozporządzenie zobowiązuje PLW do nakazania obserwacji i badania zwierzęcia.
Automatyzm to skrót myślowy, okreslający drogę: zgłoszenie sie pogryzioniego do służby zdrowia- zgłoszenie do Sanepidu-zawiadomienie przez Sanepid Pow. Lekarza Wet. -obserwacja z polecenia PLW

Niezaleznie od tego, czy się z tym zgadzamy, czy nie i co mówia statystyki ,nasze przepisy uznają wściekliznę za chorobę epidemiologiczną- i ludzi i zwierząt, co skutkuje określonymi procedurami postępowania.
[FONT=Times New Roman][FONT=Tahoma]Uniknięcie tych procedur drogą nieformalną, przy dobrej woli i "przymknięciu oka" przez urzedników i lekazry pewnie jest możliwe ( my, Polacy jesteśmy mistrzami "załatwiania", "układów" i "znajomości"), ale nie zawsze , wiec moim zdaniem lepiej przyjać , że te procedury zostają wdrożone[/FONT].[/FONT]

Posted

[quote name='Ania i Kajber']Oczywiście, powyższe Rozporządzenie, zawarte we wskazanym Dzienniku Ustaw dotyczy różnych aspektow zwalczania wscieklizny, w ramach tego w okr. paragrafach określa postepowanie PLW "po otrzymaniu zawiadomienia o podejrzeniu wystąpienia choroby", a takie podejrzenie występuje po zgłoszeniu faktu pogryzienia .
Rozporządzenie zobowiązuje PLW do nakazania obserwacji i badania zwierzęcia.
Automatyzm to skrót myślowy, okreslający drogę: zgłoszenie sie pogryzioniego do służby zdrowia- zgłoszenie do Sanepidu-zawiadomienie przez Sanepid Pow. Lekarza Wet. -obserwacja z polecenia PLW

Niezaleznie od tego, czy się z tym zgadzamy, czy nie i co mówia statystyki ,nasze przepisy uznają wściekliznę za chorobę epidemiologiczną- i ludzi i zwierząt, co skutkuje określonymi procedurami postępowania.
[FONT=Times New Roman][FONT=Tahoma]Uniknięcie tych procedur drogą nieformalną, przy dobrej woli i "przymknięciu oka" przez urzedników i lekazry pewnie jest możliwe ( my, Polacy jesteśmy mistrzami "załatwiania", "układów" i "znajomości"), ale nie zawsze , wiec moim zdaniem lepiej przyjać , że te procedury zostają wdrożone[/FONT].[/FONT]

Bez wzgledu na różnicę w interpretacji poszczególnych aktów prawnych oraz zawartych w nich pojęć... masz rację- " my, Polacy jesteśmy mistrzami "załatwiania", "układów" i "znajomości". Bez względu na wszystko.

I jeśli nie sprawi Ci to różnicy, może nie będziemy kontynuowali tej dyskusji?...mnie brak wiedzy kompetentnej i merytorycznej w tym wzgledzie,
a konsekwencje i tak ponoszą psiaki... urzędowo i zgodnie z literą prawa.

Posted

Kofeina napisał(a):
zapewne tak;-) przeciez wieje w calej polsce;-)


...a mnie wczoraj byłoby rzeczywiście "poniosło", gdyby nie mój ciężkawy Lucuś:lol:... wiało straszliwie i to z różnych kierunków. :evil_lol:

A co do Retro... choć BUDRYSEK nie widzi wyraźnej poprawy w kondycji dziadeczka, to jednak na spacerkach dzielnie i chetnie maszeruje... okoliczne drzewka i krzaczki z przyjemnością podlewa... czystość w domku zachowuje(poza jednorazową wpadką na poczatku:oops:, ale komu ona sie nie zdarza) i wszystkie potrzeby zostawia na dworze :).

Problem miskowy nie istnieje przy człowieku... BUDRYSEK może i kopie mu w misce bez opamiętania, a Retro cierpliwie stoi i czeka. Tak wiec, problem z miską istnieje jedynie w stosunku do psiaków innych.
Retro zjadłby wszystko co sie mu da... ma niebywały apetyt i chęć do jedzenia. Lubi jednak sobie zostawić w misce nieco " na potem"... by po jakimś czasie przyczłapać i ze smakiem spałaszować wszystko.

A w domku, po spacerku... prościutko do miseczki podjeść i na "wyrko" :lol:odespać przecież trudy ogroooooomne trzeba.
Cóż- staruszeczek/dziadeczek... dobrze, że tak chętnie je, bo nie ma wiekszych problemów z podawaniem leków... w zasadzie nie ma żadnych :)

Posted

zuzlikowa napisał(a):
...a mnie wczoraj byłoby rzeczywiście "poniosło", gdyby nie mój ciężkawy Lucuś:lol:... wiało straszliwie i to z różnych kierunków. :evil_lol:

A co do Retro... choć BUDRYSEK nie widzi wyraźnej poprawy w kondycji dziadeczka, to jednak na spacerkach dzielnie i chetnie maszeruje... okoliczne drzewka i krzaczki z przyjemnością podlewa... czystość w domku zachowuje(poza jednorazową wpadką na poczatku:oops:, ale komu ona sie nie zdarza) i wszystkie potrzeby zostawia na dworze :).

Problem miskowy nie istnieje przy człowieku... BUDRYSEK może i kopie mu w misce bez opamiętania, a Retro cierpliwie stoi i czeka. Tak wiec, problem z miską istnieje jedynie w stosunku do psiaków innych.
Retro zjadłby wszystko co sie mu da... ma niebywały apetyt i chęć do jedzenia. Lubi jednak sobie zostawić w misce nieco " na potem"... by po jakimś czasie przyczłapać i ze smakiem spałaszować wszystko.

A w domku, po spacerku... prościutko do miseczki podjeść i na "wyrko" :lol:odespać przecież trudy ogroooooomne trzeba.
Cóż- staruszeczek/dziadeczek... dobrze, że tak chętnie je, bo nie ma wiekszych problemów z podawaniem leków... w zasadzie nie ma żadnych :)


to ja ci powiem jak jest u mnie u mnie psy dostaja jesc dwa razy dziennie po 20 min, rano i popoludniem jesli nie doedza sorry
ale u mnie miski nie moga stac bo wojna jest...

a co do halnych mam metode robic screeny;)
beda mniej wialy;)


dopiero zauazylam ze moje poty zniknely:D ale wieje ;)

Posted

Kofeina napisał(a):

a co do halnych mam metode robic screeny;)
beda mniej wialy;)


dopiero zauazylam ze moje poty zniknely:D ale wieje ;)



... a ja na poważnie z tym wianiem:mad: Wiatr chciał mnie wczoraj porwać!
... ale widzę, że i Wy także na poważnie... no tak- ubyło dokładnie 15 postów.

Posted

Kofeina napisał(a):
ja juz nie wiem c ubylo;) wiem ze ubylo;)
dobranoc moje panie;)


Ja wiem co ubyło... min. post mówiący o tym na co nie miałaby serca i sumienia pozwolić olga7 ;)
Spokojnej nocki wszystkim.

Retro po wieczornym spacerku i kolacyjce także już chrapie... milutkiej nocki dziadeczku :). Zbieraj siły na jutrzejszy dzionek.

Posted

Podnosimy Retro... psiak potrzebuje wsparcia na leki, które sukcesywnie musi przyjmować już do konca zycia... niestety i karmę ma specjalistyczną.

Ot, staruszek ze swoimi geriatrycznymi potrzebami.
Miłego dnia!

Posted

W zasadzie nie czytam elaboratów, w których piszący cytuje sam siebie, a z postów innych skrupulatnie wyłuszcza to, czego mu potrzeba na podtrzymanie wyprodukowanej przez siebie opinii. Ilości przekłamań i manipulacji dostępnym materiałem ubieranym w elwokwentne wypocone wypowiedzi nie liczę, bo szkoda czasu.

Jakoś, kiedy psy były u mnie nie miałaś zastrzeżeń. Dopiero, kiedy zarządałam natychmiastowego ich zabrania rozpoczęłaś swoją marną kampanię. Raportujecie niewygodne posty, bo obrazują paradoks tej sytuacji. Pusty śmiech ogarnia, kiedy czyta się twoją argumentację popierającą trzymanie 20 zwierząt na 20 metrach na którymś tam piętrze kamienicy. Czy tam jest czym oddychać, bo przecież Retro ma problemy z sercem, a na załączonych zdjęciach z 11.09 wygląda niepokojąco na zmęczonego i smutnego. I żebra wciąż wystają....a przecież miseczka, kocyk i "serce" - oczywiście to właściwe "serce" powinny szybko naprawić błędy poprzedników.

20 psów? U mnie w garażu na 20 metrach kwadratowych? Chyba pomyliłaś z tym małym mieszkankiem w kamienicy, w którym chyba nie ma już czym oddychać. Wybaczam pomyłkę przez wzgląd na szacunek do twojego wieku.
2 budy tylko? No tak, stanowczo za mało na 20 psów. Dobrze, że miałaś okulary na nosie i zauważyłaś "drzewostan".

To dlatego nasłałyście na mnie Inspekcję Weterynarii w asyscie policji - bo psom tu podobno dzieje się krzywda. Biedne zaniedbane staruszki upchnięte w garażu na betonie. W dodatku głodzone, bo nie karmię. Dziesiątki osób odwiedzających mnie i moje psy, policja, weterynarze, inspektor weterynarii i funkcjonariusz policji. Nikt nie dopatrzył się zaniedbań, niedostatecznych warunków czy głodu. Psy są czyste, najedzone, zadbane, radosne bez syndromu zastraszenia, czy życia na marginesie - jak sugerowałaś w przypadku Retro. Że się biedak nie mógł najeść, bo inne psy go do miski nie dopuszczały. To twoja żarliwa wyobraźnia bez związku z rzeczywistością. Mam taką przestrzeń, że mogłabym je karmić na odległość głosu. Wszystkie najadają się do końca. Nawet te najchudsze i najbardziej wyniszczone, które już nigdy nie nabiorą masy. Przyjeżdżają do mnie lekarze i konsultuję się z najlepszymi specjalistami. W dodatku opiniował mnie inspektor weterynarii - też lekarz. Mam więc gdzieś twoje żałosne podstępne manipulowanie faktami. Zdjęcia mówią same za siebie. Popatrz na ostatnie fotki Retro. Z wszystkiego mozna uknuć intrygę.

Załączasz zdjęcia garażu, które sama udostępniłam niczego nie ukrywając i w dodatku przedstawiasz to jako wolnostojący barak, chociaż jest częścią dużego budynku częściowo zimą ogrzewanego. I jeszcze insynuujesz, że jest to jedyne oferowane przez mnie pomieszczenie w dodatku całoroczne. Ale co tam...wiek i niewątpliwie problemy ze wzrokiem, bo innego wytłumaczenia nie znajduję. Chyba, że jest to jakiś specyficzny rodzaj złośliwości. Bo przecież twierdzisz, że moja opieka, warunki, które sprowadziłaś do 20 metrów w garażu i 2 bud oraz moje tzw."serce", to puste słowa w porównaniu z tym wielkim sercem, które robi swoją robotę w maleńkim pokoiku w kamienicy. Ludzie zostawiają u mnie psy po znajomości? A co powiesz na tę dziuplę w kamienicy? Nikt przy zdrowych zmysłach nie zostawiłby tam swojego podopiecznego. Chyba, że po znajomości 8) Ze względu na serce, które kocha, miseczkę i kocyk? Czy ty nie widzisz, jaka ta argumentacja i porównania są dziecinnie głupie?

Nie lubisz mnie - już to wiemy, więc na ślepo żonglujesz faktami dodając swoje interpretacje i pozwalasz na to, by inni na ich podstawie uprawiali swoje spekulacje. Czemu to robisz? Nie uwierzę, że dla dobra psów, bo o jakim dobru tu mowa, skoro pies jest upchnięty w jakiś kocioł z 20 innymi stworzeniami? Ale nie powiesz złego słowa na koleżankę, bo to nielojalne. Wytaczasz więc mowę obronną o sercach, które kochają inaczej 8) Żałosne aż do płaczu.

Widzisz Zuzlikowa, różnica polega na interpretacji. Czy ma serce osoba, która nie mając warunków nawet na swobodny oddech naraża zwierzęta na niespodziewane niebezpieczeństwa? Oczywiście, jeśli zdarzy się zagryzienie, to i tak nikt się pewnie nie dowie, bo nikt nic nie wie, poza tym, że jest kocyk i ciepełko i serce. A jak narobi pod siebie, to i tak nie wiadomo, kto, więc można zwalić na inne zwierzątko. Co za idiotyzm!

Popatrz na zdjęcia Retro u mnie i porównaj z ostatnimi. Szkoda psa, bo nie przedstawiasz sytuacji jasno, tylko wklejasz tu jakieś uspokajające słodziki, że ma kocyk, ciepełko i serce. Tylko czemu taki umęczony na tych zdjęciach? Może schodził po schodach i się zasapał? Możnaby dołożyć kilka innych podejrzeń, bo materiał jak znalazł. U mnie Retro źle wyglądał? Przyglądam się zdjęciom i nie widzę tragedii. Piszesz, że był grubaskiem, kiedy go do mnie przywiozłyście. Tylko, że kiedy obserwowałyśmy, jak sobie chodzi po ogrodzie Budrysek sama stwierdziła, że "chudziutki jest". Nie przytył u mnie, mógł trochę schudnąć, ale niektóre psy w upały nie chcą jeść. Retro w tym czasie nie miał powalającego apetytu. Dużo spacerował, był na świeżym powietrzu. Czy po latach w śmierdzącej klatce w schronie nie miał prawa leżeć sobie w trawie?

Słyszałam rozmowę inspektora z wetem prowadzącym Toro i Retro. Psy nie były zaniedbane. Retro jest stary i wyniszczony. Taki przyjechał do mnie i takiego go po 40 dniach zabrałyście. Cudu nie osiągnęłam. To, co mogłam dla niego zrobić, zrobiłam. Był pod stałą opieką weta. Powoli się stabilizował.

Ponadto, skoro o liczbie psów mowa. Ja pierwotnie zgodziłam się tylko na Toro. Dlatego, że zajmuję się raczej onkami. Nie pisz mi więc Zuzlikowa, że Onki to czy tamto. Ja wiem, o czym piszę w przeciwieństwie do ciebie. Każda rasa jest inna, chyba, że wg ciebie to bajki kynologiczne dla dzieci. Wszyscy, którzy rzetelnie sprawdzają DT wiedzą o warunkach u mnie i o tym, że biorę onki.

Pierwotnie kilkakrotnie odmawiałam Larze przyjęcie Toro ze względu na miejsce i jego wielkość. Wydawał mi się mały. Po jakimś czasie okazało się, że jedzie jeszcze jeden pies - Retro oraz jakaś sunia.

Nie miałam miejsca na Retro, a o przyjęciu suni wogóle nie było mowy. Wyraźnie mówiłam wszystkim, którzy mają ze mną kontakt, że nie mam miejca, a w perspektywie remont wybiegu i budynku. Jedynie fakt, że jest lato i psy mogą sobie swobodnie przebywać na zewnątrz lub w garażu zadecydował o ich przyjęciu. Nie miałyście żadnych obiekcji.

Natomiast w swojej złej woli zrobiłaś z tego nieszczęsnego garażu pożywkę do pomsty za moje żądanie natychmiastowego zabrania psów. A przecież wcześniej tak słodko pisałaś na obu wąteczkach. I jakoś garaż nie przeszkadzał i psy nie wydawałay się na zdjęciach zaniedbane i chude.
Nie pisz mi, że w trosce o bezpieczeństwo robiłaś dobrą minę do złej gry, bo nikt, kto kocha psy nie zostawiłby ich pod nieodpowiednią opieką, a już na pewno nikt tak waleczny jak ty 8) A jednak psy zostały. Co za ironia. Na tym betonie na 20 metrach wraz z 20 innymi...Byłam w stałym kontakcie telefonicznym z Budryskiem. Wszystko omawiałyśmy. I ty taka miła na wątku... a widać w sercu jad. Bo teraz aż się gotujesz w akcji dowodowej. Tylko czemu to służy?
Ci, którzy mają swoje psy u mnie znają przecież warunki. Nie raz tu byli.

Ja twojej opinii Zuzlikowa nie potrzebuję. Bez względu, w jakiej konfiguracji ulepisz kolejny elaborat, co tam wypunktujesz, zacytujesz, podkreślisz, pogrubisz...Żal, że tacy "życzliwi" ludzie zajmują się "pomocą". Mydlisz ludziom oczy szkalując mnie na wszystkie możliwe strony, a jesteś ślepa na to, co być może dzieje się w klitce wypchanej zwierzyną w kamienicy na piętrze? Osoby życzliwe są w stanie zrozumieć, że nie dzieje im się nic złego, ale obiektywnie rzecz biorąc to jakiś koszmar, prawda? Możnaby wytoczyć jakieś kolejne wirtualne szambo.

Skoro więc garaż, 2 pomieszczenia w budynku gospodarczym, otwarta przestrzeń wokół domu, "drzewostan" ( uśmiałam się szczerze) wybieg i łąki to za mało na 16 psów, to nie rozumiem, jakim cudem akceptujesz 20 istot + człowiek ściśniętych jak snopki w maleńkiej klitce? Rozumiem, że tak, jak wyliczyłaś, 1 metr kwadratowy na istotę w zupełności powinien każdemu wystarczyć (sic!) Tylko to chyba jest właśnie koszmar. No i chyba twoje wyliczenia - matematyka nigdy nie zawodzi - nie mają zastosowania u mnie, bo mam tu hektary wybiegu i kilkadziesiąt metrów w pomieszczeniach, z których ty natrętnie typujesz jedno.

Mój garaż jest dostępny dla psów, które mają chęć tam sobie poleżeć. Jest lato, psy lubią leżeć na dworze. Koce są czyste, trzepane i prane. Mam palety, płyty styropianowe i dywany. Na chłodniejsze dni. I na pewno, mimo dwóch pomieszczeń zimowych, będą mogły leżeć w garażu. Tak długo, jak będą miały ochotę.

Posted

Zaryzykuję dalej stwierdzeniem/powtarzam się /,że te posiadane palety ,plyty styropianowe i miękka wyściolka na wierzch -powinny mieć tam te psy przez caly rok.Nie tylko na chlodniejsze dni -czyli okres jesienno-zimowy .Bo chodzi w tym o to by psom bylo cieplej i miekko leżeć i spać przez calą dobę.Noce latem też nie są upalne a to są starsze psy,nieodołężne często i chorujące na różne choroby kostno-stawowe oraz niedomagające z innych powodów.Tam nie musza być stare dywany ani chodniki,bo są dość sztywne ,twarde ,ale powinny być bardziej miękkie ,przytulne wyściolki -np.mięsiste koce ,czy derki a nawet chocby stare puszyste kurtki itp.Cos w tym stylu itd. No i kazdy pies powinien mieć chocby plastikowe,ale swoje oddzielne,wyścielone legowisko -jakiś kawałek kącika wlasnego jakby.To w takim legowisku winny być te grube koce ,czy derki. Przecież można zakupić choćby używane koce ,kurtki miękkie o wyścielać nimi ,albo derkami, takie plastikowe chocby legowiska kazdemu psu .W razie zniszczenia ,wymieniać na nowsze.
Na te koszty są przecież przesylane pieniadze przez darczyńców i takie wydatki to normalne koszty ponoszone przez prowadzącego taki hotelik -prawda ? Trzeba zapewnić troche wygody tym starszym juz psom tym bardziej.Jak i zresztą kazdemu psu-nawet mlodemu.
Mam nadzieję,że nie bedzie to moj kolejny post usunięty . Jeśli mam rację w tym co piszę wyzej- poprzyjcie proszę moje prośby -postulaty jakby i niech zostaną one spelnione ,jako sluszne -dla dobra tych psów. Bo po to piszemy tu o tym wszystkim ,by zmienić na lepsze to ,co winno być zmienione a nie tylko po to by pisać i nic z tego nie wynikal dla psów w tym hoteliku.
Podkreslam wyraznie,że piszę tu o psach-ONkach w hospicyjnym hoteliku u Czarodziejki i zapewnienie im wygodniejszych warunkow a także cieplych pomieszczeń na okres jesienno-zimowy-wiosenny.

Posted

Przeklejone z wątku Toro, gdzie zmuszona byłam udzielić odpowiedzi(?) po zamknięciu wątku Retro 15-ego...
Zawierając nieprawdziwe, obraźliwe i nie zgodne z regulaminem oraz prawem treści, nie mógł pozostać bez jednoznacznego odzewu... a miejsce jego powinno być tutaj.

15.09.2011

Czarodziejka napisał(a):
W zasadzie nie czytam elaboratów, w których piszący cytuje sam siebie, a z postów innych skrupulatnie wyłuszcza to, czego mu potrzeba na podtrzymanie wyprodukowanej przez siebie opinii. Ilości przekłamań i manipulacji dostępnym materiałem ubieranym w elwokwentne wypocone wypowiedzi nie liczę, bo szkoda czasu.

Jakoś, kiedy psy były u mnie nie miałaś zastrzeżeń. Dopiero, kiedy zarządałam natychmiastowego ich zabrania rozpoczęłaś swoją marną kampanię. Raportujecie niewygodne posty, bo obrazują paradoks tej sytuacji. Pusty śmiech ogarnia, kiedy czyta się twoją argumentację popierającą trzymanie 20 zwierząt na 20 metrach na którymś tam piętrze kamienicy. Czy tam jest czym oddychać, bo przecież Retro ma problemy z sercem, a na załączonych zdjęciach z 11.09 wygląda niepokojąco na zmęczonego i smutnego. I żebra wciąż wystają....a przecież miseczka, kocyk i "serce" - oczywiście to właściwe "serce" powinny szybko naprawić błędy poprzedników.

20 psów? U mnie w garażu na 20 metrach kwadratowych? Chyba pomyliłaś z tym małym mieszkankiem w kamienicy, w którym chyba nie ma już czym oddychać. Wybaczam pomyłkę przez wzgląd na szacunek do twojego wieku.
2 budy tylko? No tak, stanowczo za mało na 20 psów. Dobrze, że miałaś okulary na nosie i zauważyłaś "drzewostan".

To dlatego nasłałyście na mnie Inspekcję Weterynarii w asyscie policji - bo psom tu podobno dzieje się krzywda. Biedne zaniedbane staruszki upchnięte w garażu na betonie. W dodatku głodzone, bo nie karmię. Dziesiątki osób odwiedzających mnie i moje psy, policja, weterynarze, inspektor weterynarii i funkcjonariusz policji. Nikt nie dopatrzył się zaniedbań, niedostatecznych warunków czy głodu. Psy są czyste, najedzone, zadbane, radosne bez syndromu zastraszenia, czy życia na marginesie - jak sugerowałaś w przypadku Retro. Że się biedak nie mógł najeść, bo inne psy go do miski nie dopuszczały. To twoja żarliwa wyobraźnia bez związku z rzeczywistością. Mam taką przestrzeń, że mogłabym je karmić na odległość głosu. Wszystkie najadają się do końca. Nawet te najchudsze i najbardziej wyniszczone, które już nigdy nie nabiorą masy. Przyjeżdżają do mnie lekarze i konsultuję się z najlepszymi specjalistami. W dodatku opiniował mnie inspektor weterynarii - też lekarz. Mam więc gdzieś twoje żałosne podstępne manipulowanie faktami. Zdjęcia mówią same za siebie. Popatrz na ostatnie fotki Retro. Z wszystkiego mozna uknuć intrygę.

Załączasz zdjęcia garażu, które sama udostępniłam niczego nie ukrywając i w dodatku przedstawiasz to jako wolnostojący barak, chociaż jest częścią dużego budynku częściowo zimą ogrzewanego. I jeszcze insynuujesz, że jest to jedyne oferowane przez mnie pomieszczenie w dodatku całoroczne. Ale co tam...wiek i niewątpliwie problemy ze wzrokiem, bo innego wytłumaczenia nie znajduję. Chyba, że jest to jakiś specyficzny rodzaj złośliwości. Bo przecież twierdzisz, że moja opieka, warunki, które sprowadziłaś do 20 metrów w garażu i 2 bud oraz moje tzw."serce", to puste słowa w porównaniu z tym wielkim sercem, które robi swoją robotę w maleńkim pokoiku w kamienicy. Ludzie zostawiają u mnie psy po znajomości? A co powiesz na tę dziuplę w kamienicy? Nikt przy zdrowych zmysłach nie zostawiłby tam swojego podopiecznego. Chyba, że po znajomości 8) Ze względu na serce, które kocha, miseczkę i kocyk? Czy ty nie widzisz, jaka ta argumentacja i porównania są dziecinnie głupie?

Nie lubisz mnie - już to wiemy, więc na ślepo żonglujesz faktami dodając swoje interpretacje i pozwalasz na to, by inni na ich podstawie uprawiali swoje spekulacje. Czemu to robisz? Nie uwierzę, że dla dobra psów, bo o jakim dobru tu mowa, skoro pies jest upchnięty w jakiś kocioł z 20 innymi stworzeniami? Ale nie powiesz złego słowa na koleżankę, bo to nielojalne. Wytaczasz więc mowę obronną o sercach, które kochają inaczej 8) Żałosne aż do płaczu.

Widzisz Zuzlikowa, różnica polega na interpretacji. Czy ma serce osoba, która nie mając warunków nawet na swobodny oddech naraża zwierzęta na niespodziewane niebezpieczeństwa? Oczywiście, jeśli zdarzy się zagryzienie, to i tak nikt się pewnie nie dowie, bo nikt nic nie wie, poza tym, że jest kocyk i ciepełko i serce. A jak narobi pod siebie, to i tak nie wiadomo, kto, więc można zwalić na inne zwierzątko. Co za idiotyzm!

Popatrz na zdjęcia Retro u mnie i porównaj z ostatnimi. Szkoda psa, bo nie przedstawiasz sytuacji jasno, tylko wklejasz tu jakieś uspokajające słodziki, że ma kocyk, ciepełko i serce. Tylko czemu taki umęczony na tych zdjęciach? Może schodził po schodach i się zasapał? Możnaby dołożyć kilka innych podejrzeń, bo materiał jak znalazł. U mnie Retro źle wyglądał? Przyglądam się zdjęciom i nie widzę tragedii. Piszesz, że był grubaskiem, kiedy go do mnie przywiozłyście. Tylko, że kiedy obserwowałyśmy, jak sobie chodzi po ogrodzie Budrysek sama stwierdziła, że "chudziutki jest". Nie przytył u mnie, mógł trochę schudnąć, ale niektóre psy w upały nie chcą jeść. Retro w tym czasie nie miał powalającego apetytu. Dużo spacerował, był na świeżym powietrzu. Czy po latach w śmierdzącej klatce w schronie nie miał prawa leżeć sobie w trawie?

Słyszałam rozmowę inspektora z wetem prowadzącym Toro i Retro. Psy nie były zaniedbane. Retro jest stary i wyniszczony. Taki przyjechał do mnie i takiego go po 40 dniach zabrałyście. Cudu nie osiągnęłam. To, co mogłam dla niego zrobić, zrobiłam. Był pod stałą opieką weta. Powoli się stabilizował.

Ponadto, skoro o liczbie psów mowa. Ja pierwotnie zgodziłam się tylko na Toro. Dlatego, że zajmuję się raczej onkami. Nie pisz mi więc Zuzlikowa, że Onki to czy tamto. Ja wiem, o czym piszę w przeciwieństwie do ciebie. Każda rasa jest inna, chyba, że wg ciebie to bajki kynologiczne dla dzieci. Wszyscy, którzy rzetelnie sprawdzają DT wiedzą o warunkach u mnie i o tym, że biorę onki.

Pierwotnie kilkakrotnie odmawiałam Larze przyjęcie Toro ze względu na miejsce i jego wielkość. Wydawał mi się mały. Po jakimś czasie okazało się, że jedzie jeszcze jeden pies - Retro oraz jakaś sunia.

Nie miałam miejsca na Retro, a o przyjęciu suni wogóle nie było mowy. Wyraźnie mówiłam wszystkim, którzy mają ze mną kontakt, że nie mam miejca, a w perspektywie remont wybiegu i budynku. Jedynie fakt, że jest lato i psy mogą sobie swobodnie przebywać na zewnątrz lub w garażu zadecydował o ich przyjęciu. Nie miałyście żadnych obiekcji.

Natomiast w swojej złej woli zrobiłaś z tego nieszczęsnego garażu pożywkę do pomsty za moje żądanie natychmiastowego zabrania psów. A przecież wcześniej tak słodko pisałaś na obu wąteczkach. I jakoś garaż nie przeszkadzał i psy nie wydawałay się na zdjęciach zaniedbane i chude.
Nie pisz mi, że w trosce o bezpieczeństwo robiłaś dobrą minę do złej gry, bo nikt, kto kocha psy nie zostawiłby ich pod nieodpowiednią opieką, a już na pewno nikt tak waleczny jak ty 8) A jednak psy zostały. Co za ironia. Na tym betonie na 20 metrach wraz z 20 innymi...Byłam w stałym kontakcie telefonicznym z Budryskiem. Wszystko omawiałyśmy. I ty taka miła na wątku... a widać w sercu jad. Bo teraz aż się gotujesz w akcji dowodowej. Tylko czemu to służy?
Ci, którzy mają swoje psy u mnie znają przecież warunki. Nie raz tu byli.

Ja twojej opinii Zuzlikowa nie potrzebuję. Bez względu, w jakiej konfiguracji ulepisz kolejny elaborat, co tam wypunktujesz, zacytujesz, podkreślisz, pogrubisz...Żal, że tacy "życzliwi" ludzie zajmują się "pomocą". Mydlisz ludziom oczy szkalując mnie na wszystkie możliwe strony, a jesteś ślepa na to, co być może dzieje się w klitce wypchanej zwierzyną w kamienicy na piętrze? Osoby życzliwe są w stanie zrozumieć, że nie dzieje im się nic złego, ale obiektywnie rzecz biorąc to jakiś koszmar, prawda? Możnaby wytoczyć jakieś kolejne wirtualne szambo.

Skoro więc garaż, 2 pomieszczenia w budynku gospodarczym, otwarta przestrzeń wokół domu, "drzewostan" ( uśmiałam się szczerze) wybieg i łąki to za mało na 16 psów, to nie rozumiem, jakim cudem akceptujesz 20 istot + człowiek ściśniętych jak snopki w maleńkiej klitce? Rozumiem, że tak, jak wyliczyłaś, 1 metr kwadratowy na istotę w zupełności powinien każdemu wystarczyć (sic!) Tylko to chyba jest właśnie koszmar. No i chyba twoje wyliczenia - matematyka nigdy nie zawodzi - nie mają zastosowania u mnie, bo mam tu hektary wybiegu i kilkadziesiąt metrów w pomieszczeniach, z których ty natrętnie typujesz jedno.

Mój garaż jest dostępny dla psów, które mają chęć tam sobie poleżeć. Jest lato, psy lubią leżeć na dworze. Koce są czyste, trzepane i prane. Mam palety, płyty styropianowe i dywany. Na chłodniejsze dni. I na pewno, mimo dwóch pomieszczeń zimowych, będą mogły leżeć w garażu. Tak długo, jak będą miały ochotę.


Cóż... jeśli ponownie uniemożliwia sie, "przez pomyłkę", odpowiedź na właściwym wątku?... a do tego stawia zarzuty kłamliwe i uwłaczające?

Nie będę rozpisywała się na inne ... zarzuty?... insynuacje?
... jak zwał tak zwał... po prostu zbyt wiele razy już to pisałam, a udowadniać, że Onek, to nie kot... ani odnosić się do opisów i porównywania warunków, o których nic nie wiem, nie widzę najmniejszego sensu.

Rozumiem, że musisz tak, a nie inaczej pisać...o interes trzeba dbać.

Rozumiem, choć z tonem, traktowaniem userów i insynuacjami nie zgadzam się... Przypominam, że sama wywołałaś wcześniejszą eskalację insynuacji, pomówień, chamstwa i wyzwisk, a i teraz ponownie usiłujesz przez dyskredytowanie człowieka, zniwelować wydźwięk przedstawionych przez niego faktów i opinii...

Ale poniższe stwierdzenie?:shake:

Czarodziejka napisał(a):


To dlatego nasłałyście na mnie Inspekcję Weterynarii w asyscie policji - bo psom tu podobno dzieje się krzywda.


# 535 z 2.09.2011
Czarodziejka napisał(a):
Przeżyłam dziś z samego rana nalot Powiatowego Inspektora Weterynarii z ekipą w asyście policji. Wszystko to z powodu Toro. Kontrola w mniej "prestiżowym" składzie powinna odbyć się natychmiast po zgłoszeniu pogryzienia przez pogotowie, ale jak to w naszych realiach bywa na pogotowiu pozmieniały się moje dane osobowe i adres, więc cały tydzień szukano mnie w innej miejscowości. Wczoraj znajomy wet ujrzał moje nawisko w dziwnej konfiguracji z resztą danych na biurku w inspektoracie i przyjechał sprawdzić. Psa już nie ma. Okazuje się, że w takich przypadkach pies musi być - nawet jego zwłoki. Nie potrafiłam podać bliższych informacji, więc podałam nr do jego opiekunki, który niestety nie odpowiadał. Sądziłam, że wreszcie się dodzwonią, ale woleli osobiście sprawdzić. Stąd ten nalot. Na szczęście był skan z lecznicy z dokładnymi danymi wstawiony nomen omen dziś rano, które natychmiast inspektor zweryfikował i Toro przejdzie obserwację na miejscu.
Przy okazji sprawdzono dokumentnie cały mój przybytek z ukierunkowaniem na bezpieczeństwo psów i ludzi, stan wszystkich psów i aktualne szczepienia. Nikomu nie życzę takiej niespodziewanej kontroli. Przeszłam ją pozytywnie, nikt nie miał żadnych zastrzeżeń ani do stanu psów ani do warunków.

(załączyłam cały i bez pogrubień, by nie było ,że wpływam na kogokolwiek)

Decyzja PLW o obserwacji Toro w treści zawiera informację o pogryzieniu "pani Agnieszki P. zamieszkałej"...i tu Twój prawidłowy adres. Czyżbym i z tym miała coś wspólnego?


Ja nie potrzebuję potwierdzenia jakie są warunki w dt zwanym "psim hospicjum"... byłam i widziałam (nikogo nie będę obrażać wskazywaniem wieku, okurarów, łatwością aplikowania leków uspokajających psom staruszkom... poglądami i marzeniami. To nie mój poziom i standard. Jednoznacznie przedstawiłam to co widziałam, czego nie widziałam nie mogłam opisać.).
Nie jestęm też naiwniarą, która nie wie w jakim stanie muszą być zwierzęta, by policja i weterynarz powiatowy zareagował.

Jeśli ja chciałabym kogokolwiek nasłać, to jednoznacznie informuję, że nie byłoby to pod kątem sprawdzania "warunków w jakich mieszkają psy i w jakim stanie są psy".

Czarodziejko-
[SIZE=2]piszę nie do moda, lecz do właściciela płatnego dt zwanego "hospicjum dla psów"... nim drugi raz obciążysz kogokolwiek własną nieodpowiedzialnością i błędami, które wyniknęły z Twojego działania, zastanów się dobrze!
Jest to działanie niezgodne z prawem
(KK rozdział XXVII, art.212)...

Jako, że jest to bezwzględnie krytyka i wytykanie działania bezprawnego... zgodnie z regulaminem podpisuję się:
Roma WIKTOR.


A propos: czy regulamin jednoznacznie nie obowiązuje wszystkich userów?

Regulamin Forum

Regulamin użytkowania publicznego forum Dogomania


I. ZASADY OGÓLNE.

1. Regulamin obowiązuje wszystkich zarejestrowanych użytkowników niniejszego forum dyskusyjnego, które znajduje się pod adresem Dogomania.pl.

2. Użytkownik, który zarejestrował się na forum, akceptuje jednocześnie wszelkie warunki regulaminu łącznie z jego kolejnymi zmianami i logując się zobowiązuje się do ich bezwzględnego przestrzegania.

3. Wszelkie publikowane na forum komentarze i posty to prywatne opinie użytkowników. Administratorzy oraz moderatorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za treść tych opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie regulamin, prosimy o zawiadomienie moderatorów lub administratorów forum Dogomania.


II. UŻYTKOWNICY:
(...)

"3. OPINIA, KRYTYKA
Jeśli chcesz przedstawić opinię na temat kogoś/czegoś, niech będzie to opinia oparta na Twoich osobistych doświadczeniach, poparta dowodami, a także podpisana Twoim imieniem i nazwiskiem. Każda inna jest niewiarygodna. Krytyka anonimowa będzie usunięta, wobec czego zastanów się zanim zaczniesz kogoś krytykować z imienia i nazwiska lub w sposób jednoznacznie identyfikujący. Publikowanie danych osobowych i teleadresowych, a także prywatnych wiadomości innych osób jest zabronione."

(...)
5. POSTY
a) Zabrania się pisania postów o treści:
- obraźliwej
- niecenzuralnej
- niezgodnej z prawem

- stanowiących reklamę, ofertę matrymonialną, oraz ofertę kupna–sprzedaży – nie dotyczy ofert znajdujących się w dziale Bazarek."

Posted

olga7 napisał(a):
Zaryzykuję dalej stwierdzeniem/powtarzam się /,że te posiadane palety ,plyty styropianowe i miękka wyściolka na wierzch -powinny mieć tam te psy przez caly rok.Nie tylko na chlodniejsze dni -czyli okres jesienno-zimowy .Bo chodzi w tym o to by psom bylo cieplej i miekko leżeć i spać przez calą dobę.Noce latem też nie są upalne a to są starsze psy,nieodołężne często i chorujące na różne choroby kostno-stawowe oraz niedomagające z innych powodów.Tam nie musza być stare dywany ani chodniki,bo są dość sztywne ,twarde ,ale powinny być bardziej miękkie ,przytulne wyściolki -np.mięsiste koce ,czy derki a nawet chocby stare puszyste kurtki itp.Cos w tym stylu itd. No i kazdy pies powinien mieć chocby plastikowe,ale swoje oddzielne,wyścielone legowisko -jakiś kawałek kącika wlasnego jakby.To w takim legowisku winny być te grube koce ,czy derki. Przecież można zakupić choćby używane koce ,kurtki miękkie o wyścielać nimi ,albo derkami, takie plastikowe chocby legowiska kazdemu psu .W razie zniszczenia ,wymieniać na nowsze.
Na te koszty są przecież przesylane pieniadze przez darczyńców i takie wydatki to normalne koszty ponoszone przez prowadzącego taki hotelik -prawda ? Trzeba zapewnić troche wygody tym starszym juz psom tym bardziej.Jak i zresztą kazdemu psu-nawet mlodemu.
Mam nadzieję,że nie bedzie to moj kolejny post usunięty . Jeśli mam rację w tym co piszę wyzej- poprzyjcie proszę moje prośby -postulaty jakby i niech zostaną one spelnione ,jako sluszne -dla dobra tych psów. Bo po to piszemy tu o tym wszystkim ,by zmienić na lepsze to ,co winno być zmienione a nie tylko po to by pisać i nic z tego nie wynikal dla psów w tym hoteliku.
Podkreslam wyraznie,że piszę tu o psach-ONkach w hospicyjnym hoteliku u Czarodziejki i zapewnienie im wygodniejszych warunkow a także cieplych pomieszczeń na okres jesienno-zimowy-wiosenny.




...przeklejam informacje bieżące o Retro z wątku Toro...
(trochę nie chronologicznie, ale czasu ciut mało, więc muszę się pospieszyć...)

23.09.2011

Toro i Retro w najbliższy weekend jadą do swoich domków tymczasowych.

Od kilku dni są razem- chwilowo, u BUDRYSEK.
Zostały zabrane z lecznicy, by nie generować dodatkowych i zbędnych kosztów. Innych propozycji chwilowych dt nie było.

Mają się całkiem dobrze: blisko 80m2 mieszkanie(dokładnie 78m2), 4 pokoje z balkonem(Retro uwielbia wylegiwać się na nim...oczywiście jak jest ładna pogoda)... każdy z psiaków na czas nieobecności BUDRYSEK ma swój pokoik. Retro prawie całe dnie przesypia w towarzystwie Gorbisi bez ogonka, Toro zaś znalazł sobie inną kocią towarzyszkę(ale nie pamiętam imienia:oops:)... z tym,że ta raczej śledzi Toro z szafy i pomrukuje do niego z wysokości.

W zasadzie oba psiaki pięknie zachowują czystość w domu...
Na spacerach psiaki sa niesamowite! Retro zaczyna nawet radośnie podskakiwać na widok innych psiaków(szczególnie jednego, który nie wiedzieć czemu przypadł mu do gustu... może przypomina mu szczęśliwą przeszłość?), ciągnie do dzieci... jest bardzo miły i spokojny...cudnie chodzi na smyczce!
Toro zaś to wulkan energii... BUDRYSEK śmieje się,że musi, go jak najszybciej zawieźć do dt, bo ją zamęczy! Dziadeczek ma tyle wigoru i ikry, że nie wystarczy mu króciutki spacerek- musi zrobić dłuuuuugą przebieżkę! Piękna postawa- wyciagnięta szyjka, naprężone mięśnie, ogonek postawiony i... maszeruje nieugięcie przed siebie.
Po schodach Toro chodzi pieknie, choć na początku miał opory, Retro jednak ze względu na stan nóżek znoszony i wnoszony jest po schodach. Pierwsze 4 schodki do klatki ładnie pokonuje i tu staje i czeka aż BUDRYSEK weźmie go na ręce... ot, wygodny staruszek, który szybko się uczy.

Zresztą oba bardzo szybko się uczą i wiedzą, gdzie skręcać i do której klatki się kierować.
Retro jest cichy i spokojny, większość czasu przesypia, natomiast Toro chętnie jeszcze pogaduje sobie i poszczekuje ciekawy wszystkiego co wokół się dzieje.

RETRO...robiący to co najbardziej lubi poza spacerkami statecznymi i...radosnymi:lol::



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us

...po rankach na nosie pozostały już jedynie "blizny"- miejsca bez sierści, ale i te szybko pozarastają, tak jak już zaczęły zarastać te na uszach...




...Wypis kosztów diagnozy, leczenia i pobytu Retro i Toro w lecznicy...




Uploaded with ImageShack.us


Bardzo prosimy o pomoc w uregulowaniu zobowiązań za te 2 staruszki...


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...