Jump to content
Dogomania

Czy zakładasz psu kolcztke???Czy zrobiłbyś to gdybyś miał wielkiego psa???  

502 members have voted

  1. 1. Czy zakładasz psu kolcztke???Czy zrobiłbyś to gdybyś miał wielkiego psa???

    • Nie-psa to boli, wystarczy odpowiednie wychowanie a nie będzie ciągnął na smyczy.
      302
    • Tak-mam nad psem lepszą kontrole.
      32
    • Zależy w jakiej sytuacji, nie na każdym spacerze.
      169


Recommended Posts

Posted

Kolce czy halter służą do NAUKI... nie wystarczy założyć psu kolczatkę i sprawa załatwiona...
Niestety, często widzę psy szarpiące się na kantarze, czy dźwigane do góry na kolcach...:roll:

Nie jestem zwolenniczką stosowania tych patentów od razu, ale jeśli pies jest wyjątkowo silny i zwyczajna obroża nie skutkuje, to UCZENIE psa chodzenia przy nodze przy pomocy kolczatki, czy kantarka jest ok...przy czym kantar uważam za łagodniejszą pomoc...
Ale jak czytam o yorkach na kolcach, to mi się słabo robi... :roll:



W pełni się z Tobą zgadzam. Większość ludzi myśli, że kupi taką "pomoc" i po sprawie, a to tylko POMOC w nauce - nie rozwiązanie problemów.
A odnośnie moich poprzednich wypowiedzi: Ja nie mówię, że "halter jest jakiś mega bezpieczny i niech każdy go kupi, bo to rozwiąże wszystkie problemy" - ja tylko napisałam, że jest o wiele skuteczniejszy i lepszy od kolczatek, gdyż nie można nim zrobić AŻ TAKIEJ KRZYWDY JAK KOLCZATKĄ CZY DŁAWIKIEM - nie będę wyjaśniać już czemu, gdyż powinniście znać na to pytanie odpowiedź. Poza tym jest skuteczniejszy, gdyż na kolczatkę się pies uodporni, a na halter nie, gdyż mechanizm zawsze działa, bo nie sprawia psu bólu, na który mógłby się uodpornić. Ja wyrażam swoje zdanie na ten temat, jak każdy inny - proszę o jego uszanowanie, a nie pisanie, że nic o tym nie wiem i piszę bzdury -.- ja Wasze zdania szanuję i nikogo nie oceniam.

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Eta_carinae - nie wiem co wyrządza większą szkodę, doprawdy...
Czy krótkotrwały impuls kolczatką czy mocne pociągnięcie halti gdy pies się wyrywa.
Halti może narobić więcej krzywdy niż kolczatka. Niestety, ale tak jest.

Posted

Absolutnie, kolczatka jako przestarzałe narzędzie szkoleniowe nie nadaje sie na spacery!
Ku przestrodze- mój Atos to potęga w typie DONa- waży niemal tyle co ja i miałam problem z kontrolą na spacerach. Dlatego kupiłam kolczatkę. Przez pół roku mój futrzak chodził w tym żelastie i powiem, że było super- mogłam go powstrzymać przed napieraniem do przodu i czułam się pewniej. Ale zapłaciłam bardzo wysoką cenę- Atos przestał mi po części ufać; bał się zakładania nawet skórzanej obroży, a gdy porósł w zimową szatę i na jego szyi pojawiła się lwia grzywa, było koszmarnie- napierał ze strojoną siłą i kilka razy mnie przewrócił.
Forumowicze z psy.pl wbili mi do głowy, że powinnam to paskudztwo wyrzucić i wziąść się za naukę chodzenia na luźnej smyczy. Tak też zrobiłam. Już na pierwszym spacerze w `skórce` okazało się, że Atos pięknie chodzi na smyczy! Dziś nie muszę już się z nim szarpać, a spacery są dla nas obojga znów przyjemnością.
Wystarczy się wziąść od serca za naukę- nie ta metoda, to inna; jest ich kilka i do każdego psa można indywidualnie dopasować inną. A kolczatka, obroże zaciskowe, halter, to moim zdaniem, droga na skróty, która tak jak w moim przypadku, może wyprowadzić w pole.
Moje stanowisko w tej kwestii jest jednoznaczne.

Posted

Prawda taka że do każdego psa trzeba po prostu dostosować odpowiednią metodę szkolenia. U niektórych się da wszystko wyklikać, wysmakować i wypiłkować, właściciele takich psów mogą się uważać za szczęśliwców. Nie każdy jednak pies jest taki...bywają psy trudne, trudniejsze, wersje extreme hard itd. itp.
To że na 10 psów halti działa nie znaczy że na wszystkie...niektóre psy tak jak np. mój - kompletnie nie zwraca uwagi że coś go ciągnie za pysk, potrafi nagle wyrwać do przodu i owszem zatrzyma się jak go pociągnie halter ale jest to tak duże szarpnięcie że po prostu bałam się że może stać jej się coś z karkiem. Więc takie gadanie że halti nie jest w stanie wyrządzić takich szkód jak kolce czy dławik jest dla mnie po prostu śmieszne. Używam kolców od hm 3 lat na niemalże każdym spacerze na smyczy i mojej suce nigdy nic się nie stało, nie ma podrapanej szyi...nie jest nawet zaczerwieniona. Można? można! Trzeba tylko nauczyć się korzystać i robić to z głową.

Do autora postu powyżej....jeśli pies na kolczatce szybko nie załapie chodzenia przy nodze to nie powinna być używana...bo pies na kolcach nie ma prawa ciągnąć.
Swoją drogą jeśli jedynym problemem byłoby u mnie to że pies ciągnie na spacerze to na pewno nie używałabym kolczatki.

Posted

Dokładnie, kolczatka nie jest do oduczania ciągnięcia.

milenaa mówisz o psie w typie dona - ja mam niemieckiego doga ważącego 75 kg (czyli niemal dwa razy więcej niż ja) i nie jest łatwo.
Chodziłyśmy z nim na pozytywne szkolenie, efekt był taki, że pies nas olewał, mimo, że szkoleniowiec super, polecany tu, jak i na molosach.
Nie każdemu psu takie bezstresowe szkolenie służy, ja boleśnie przekonałam się o jego nieskuteczności, myślę, ze boleśniej niż Ty - przez mojego własnego psa mało brakowało, żebym została kaleką na wózku.

Gdyby problemem w moim przypadku było tylko ciągnięcie - nie odważyłabym się na kolczatkę.
Ale mój pies nienawidził psów za płotem. A chyba można sobie wyobrazić jak drobna dziewczyna 47 kg leci za dogiem niemieckim z twarzą na asfalcie, bo piesek zobaczył drugiego za płotem i chciał do niego podbiec i naszczekać.
Ja po dogu już każdego psa wychowam. Dla mnie 45 kg onka to już na prawdę nic.

Posted

ale na pewno nie należy reklamować tych `skrótowców` jako metody, które pomagają. Wystarczy trochę ambicji i pracy, a może obejść się bez tego. A zadawanie psu bólu raczej nie poprawi sotsunków między psem a przewodnikiem.

Posted

to weź psa agresywnego, który nie reaguje na nic podczas kiedy chce kilim innego psa bądź jakiegoś człowieka i doprowadź go do ładu stosując pozytywne metody...życzę powodzenia
o ile ja mam psa 20kg i kiedy robi mi taki cyrk to jestem w stanie na zwykłej obroży ją odciągnąć o tyle osoby mające psy cięższe i silniejsze w takim przypadku są po prostu bez szans
już tutaj kiedyś pisałam że osoby, które tak zaparcie demonizują kolczatki po prostu nigdy nie spotkały się z psem problematycznym

ah i mój pies cieszy się jak biorę kolczatkę do rąk...kojarzy ją jedynie ze spacerem

Posted

Uważam, że żadne haltery, kolczatki, dławiki i inne wynalazki nie zastąpią klikera i smakołyków - najlepsze i najskuteczniejsze, a klikerem psu nie zrobisz krzywdy ;)
Czy tak trudno poświęcić jakiś tydzień na naukę, a potem cieszyć się spacerami i osiągnięciem, zamiast szukać coraz to nowszych urządzeń?

(oczywiście nie mówię tu o trudnych psach, lub wyjątkowo nakręconych - tu kolczatka może się okazać niezwykle pomocna)

Posted

Dziewczyno, o jakim tygodniu na naukę mówisz?;)
Ja swojego psa na szkoleniu grupowym szkoliłam chyba ze 4 miesiące.
Oprócz tego od małego (czyli od 3ciego miesiąca życia, bo wtedy go kupiłam) go szkoliłam smaczkami i głaskaniem.
Mój pies na szkoleniu pozytywnym w ogóle nie miał poczucia, że ktoś jest dla niego Panem - miał zerowy kontakt z właścicielem, nie szanował go - miał nas totalnie gdzieś (mimo wielu godzin trenowania).
On jest baardzo nakręconym psem - bardzo łatwo się szkoli, do uczenia sztuczek nie używam kolczatki - używam smaczków i miłego głosu. On nie jest trudnym psem.!
On po prostu potrzebuje mieć nad sobą kogoś silniejszego, większy autorytet.
I ja uważam, że jeśli ktoś ma molosa to pozytywne szkolenie nie jest wskazane. Nie mówię absolutnie, że wszystkie trzeba kolczatką traktować - mówię tu raczej o tym, żeby czasem potraktować psa ostrzejszym głosem, ściągnąć obrożę mocniej, jeśli trzeba - przycisnąć do ziemi. Nie zawsze pies tego wymaga. Są słodkie, grzeczne molosy. Ale jeśli pies już zaczyna 'rządzić' to szkolenie pozytywne może to tylko pogorszyć.

Posted

Tu nie chodzi o to, czy kolczatki w ogóle można używać, tylko kto jej używa i w jaki sposób.
Zgadzam się z przedmówcami w takim zakresie, że kolczatką można zarówno narobić sobie i psu dużych problemów, jak i pomóc rozwiązać cięższe przypadki. Najlepiej jednak używać jej (przynajmniej na początku) pod okiem kogoś doświadczonego (i na jego zalecenie) i mieć cały czas świadomość, że spacer na kolcach to nie zwykły spacerek z telefonem przy uchu, ale non-stop szkolenie. To nie jest - wbrew obiegowej opinii - pomoc dla leniwych. Kolczatka sama w sobie, jak już ktoś wspominał, problemów nie rozwiąże, wręcz może je pogłębić.

Posted

[quote name='jonQuilla']ah i mój pies cieszy się jak biorę kolczatkę do rąk...kojarzy ją jedynie ze spacerem[/QUOTE]

a tu się zgodzę ;)
mój poprzedni pies
[*] był bardzo narwany - nie to, że ciągnął cały czas, tylko jak zobaczył kota/wrogiego psa/znienawidzonego przechodnia to wyrywał do przodu
ważył ok.40 kg, czyli nie tak mało
dlatego chodził na kolczatce
i jak się ją brało do ręki to "tańczył" z radości...

Posted

szkoda tylko, ze i tak 90% psów w kolcach na spacerach nie ma zadnych problemów z agresja....a ich własciciele maja glęboko w d...te rozwazania :(
uwielbiam agresywne Yorki i jamniki...widziałam sznaucery beagle....onki, donki i wszytsko bullowate to już standard...

Posted

[quote name='Kateczka']szkoda tylko, ze i tak 90% psów w kolcach na spacerach nie ma zadnych problemów z agresja....a ich własciciele maja glęboko w d...te rozwazania :(
uwielbiam agresywne Yorki i jamniki...widziałam sznaucery beagle....onki, donki i wszytsko bullowate to już standard...[/QUOTE]

A ja bullowatych agresywnych chyba z tej całej listy widziałam najmniej... Najwięcej onków, donków, spanieli, labków i wszelkich malizn, np. jamników, yorków, westie, shih tzu i wszystko na tę modłę.

Posted

Ja też bullowatych i onków/donków widziałam najmniej agresywnych, one zazwyczaj (przynajmniej u mnie w mieście) są zrównoważone, opanowane, skupione na właścicielu a wszystko w okół olewają ;) za to psy typu jamniki, yorki, sznaucery, laby, pinczerki to koszmar :shake:

Posted

[quote name='milenaa']Absolutnie, kolczatka jako przestarzałe narzędzie szkoleniowe nie nadaje sie na spacery!
Ku przestrodze- mój Atos to potęga w typie DONa- waży niemal tyle co ja i miałam problem z kontrolą na spacerach. Dlatego kupiłam kolczatkę. Przez pół roku mój futrzak chodził w tym żelastie i powiem, że było super- mogłam go powstrzymać przed napieraniem do przodu i czułam się pewniej. Ale zapłaciłam bardzo wysoką cenę- Atos przestał mi po części ufać; bał się zakładania nawet skórzanej obroży, a gdy porósł w zimową szatę i na jego szyi pojawiła się lwia grzywa, było koszmarnie- napierał ze strojoną siłą i kilka razy mnie przewrócił.
Forumowicze z psy.pl wbili mi do głowy, że powinnam to paskudztwo wyrzucić i wziąść się za naukę chodzenia na luźnej smyczy. Tak też zrobiłam. Już na pierwszym spacerze w `skórce` okazało się, że Atos pięknie chodzi na smyczy! Dziś nie muszę już się z nim szarpać, a spacery są dla nas obojga znów przyjemnością.
Wystarczy się wziąść od serca za naukę- nie ta metoda, to inna; jest ich kilka i do każdego psa można indywidualnie dopasować inną. A kolczatka, obroże zaciskowe, halter, to moim zdaniem, droga na skróty, która tak jak w moim przypadku, może wyprowadzić w pole.
Moje stanowisko w tej kwestii jest jednoznaczne.

Kolczatka w Twoim przypadku nie pomogła, ponieważ popełniłaś ten błąd, o którym pisałam... ;)
Założyłaś kolce, było ok, więc po sprawie...
Pies się uodpornił i w dodatku straciłaś jego zaufanie, co jest wynikiem braku nauki i stałym dyskomfortem jaki odczuwał...
Gdybyś kolców używała zgodnie z przeznaczeniem, a więc do nauki, problemu by nie było...

Eta_carinale - szanuję Twoje zdanie, ale w kwestii tego, że pies się nie przyzwyczaja do haltera nie masz racji...
Przykład mam pod nosem, pięknie przyzwyczajony, szamoczący się lab... czasem aż mnie ściska w żołądku, jak widzę i dziwię się, że sobie jeszcze karku nie skręcił...
Zagadałam kiedyś do faceta, to tylko machnął ręką, że "ona taka jest... już wszystkiego używali i dalej ciągnie"... ale używali na zasadzie "załóż i po sprawie"...


Może zwierz nie ten, ale podam Wam jeden przykład...
Miałam kiedyś do "naprawienia" kobyłkę... maluśka arabka, ponosiła w terenie na czym by nie szła...
Zaczynała jak każdy koń, od zwykłego wędzidła, ale, że kobyła temperamentna, a ludzie leniwi, to zaczęto jej zakładać coraz to ostrzejsze wędzidła, aż skończyła na munsztuku...
Pół roku pracy i koń chodził w dwóch paluszkach na gumowym wędzidle...
A musiałam zacząć "od końca", czyli najpierw jeździłam w tym cholernym munsztuku... bo przez to, że ją ludzie zniszczyli, stała się niebezpieczna i przełożenie ją od razu na normalne, mogłoby się skończyć dla mnie mniej więcej tak, jak Aysel bezstresowe szkolenie... ;)

Więc podsumowując - patenta do nauki tak, "iście" na skróty nie...
"Iście" zazwyczaj okazuje się drogą donikąd... ;)

Aha... ja też bulkowate rzadko widuję na kolcach...
Może dlatego, że ładniej się prezentują w pieszczochach... :evil_lol:

Posted

Wy chyba nie zrozumiałyscie :) 90% psów które wymieniłąm nosi kolce bo debilni właściciele są debilni a nie dlatego, ze pies jest agresywny!!My tutaj znamy tematy agresji u psów i się z nimi spotykamy tylko dlatego, ze się tym interesujemy i te przypadki , w ktorych trzeba użyć ostrzejszych narzędzi szkoleniowych nie oznaczają jakiejś ogólnej przypadłosci agresji u psów....
jestem w tym temacie już dwa lata..wielokrotnie zarzucano mi, ze moja akita jest za młoda zebym miała jakieś pojecie o tym co mówie....
owszem pies po przejściach sie zdarza....smakołykami mozna sie wtedy wypchac...ale kto z ludzi na ulicy spotykanych z pupilami na kolczatce ma takie problemy...o ile sam na własne życzenie się ich nie dorobił....
kolce niestety statystycznie robią więcej szkody zwierzętom niz korzysci dlatego powinny zostac całkowicie wycofane ze sprzedażyw zoologach i służyć wyłącznie jako narzędzie szkoleniowe i tylko i wyłącznie w rękach osoby, która się na takowym szkoleniu zna...
się wypowiedziałam ;)

Posted

Owszem zgadzam się że większość właścicieli psów zakłada kolce dlatego bo tak mu pasuje ale to nie wina kolców tylko złego wyedukowania. Kolczatki powinny być w obiegu jednak nie tak dostępne jak są w tej chwili, przy każdym egzemplarzu powinna być chociażby krótka i treściwa informacja jak używać i kiedy.
Świata nie da się zbawić i szczerze mówiąc widząc tyle okrucieństwa wobec zwierząt kolczatki nie robią na mnie wrażenia...bo zazwyczaj te psy mimo tego są szczęśliwe, mają dobry dom, pełną miskę i są zdrowe.
Można wsiadać na ludzi którzy używają kolczatek, można wsiadać na ludzi którzy używają najtańszej karmy ale problem okrucieństwa wobec zwierząt na tym nie polega także chyba lepiej skupić się na poważniejszych rzeczach niż na robieniu tragedii z czegoś co tak na prawdę jest najmniej istotne.

Posted

najgorsze co widziałam u siebie na wiosce to psa na "oko"30-40 kg przy budzie na łańcuchu i w kolczatce.ten pies na szczęście raz na jakiś czas jest spuszczany z łańcucha ale z kolczatki niestety nie

Posted

Ja widziałam i takich, którzy nakładali psu kolczatkę jak normalną obrożę i pies biegał sobie w niej po podwórku... -.-
Dodatkowo była już za mała i wbijała się psu w szyję.
Niektórzy ludzie to niereformowalni debile. Tylko psów szkoda, ale jak już JonQuilla powiedziała świata nie zmienisz...

Posted

dokładnie,obroże która kupuje się na całe zycie,która się nie niszczy,nie pęka ,pies jej nie zgryzie i się nie urwie,takie jest właśnie myslenie niektórych

Posted

Arwilla, w tym właśnie sęk- kolczatka pomoże, jeśli sie umie jej używać, ale duży odsetek właścicieli problemowych psów (na spacerach), jest tak jak ja nieświadomych.

To jest kontrowersyjny temat- każdy może mieć inne zdanie w tej sprawie. Ja wyraziłam swoje. ;)

Ale na pewno nie popieram drogi na łatwiznę- wiele psów pod okiem cierpliwego przewodnika można nauczyć chodzenia na luźnej smyczy bez naszych `udogodnień`.
Tylko problem w tym, że najczęściej brak jest wytrwałości.

Dla mnie kolce to ostateczna osateczność.

Posted

trzeba sobie odpowiedzieć jaki jest stosunek kolców na psach problematycznych do tych, które po prostu ciagną...albo sa duże czy bullowate :) ja bym obstawiała jakieś 1 do 50....

Posted

[quote name='omry']Ależ ja żadnej kolczatki nie bronię.. Widzę po prostu, że Iwan nie zmienia swojego podejścia, gdy wypuszczam go z jego terenu i zakładam kolczatkę. Dalej cieszy się tak samo i zachowuje się tak samo.[/QUOTE]
Po trosze się zgodzę. Gdyby kolczatka była takim okropieństwem, połowa psów byłaby okaleczona lub martwa wskutek jej stosowania. Bez przesady - stosowana jako obroża kolczatka to głupota, najczęściej niewygoda, czasem brutalność, a rzadko zagrożenie. Demonizując ją nadmiernie, można tylko zrobić z siebie oszołoma zamiast wytłumaczyć Kowalskiemu, że kolce są specjalistycznym narzędziem szkoleniowym, a nie standardowym elementem wyposażenia psa...

Dla jasności dodam, że absolutnie nie jestem zwolenniczką kolczatek. Uważam, że w uzasadnionych konkretnych przypadkach (agresji w amoku, bez kontaktu z otoczeniem) jej użycie ma sens - pod warunkiem, że jest zaplanowane z głową i stosowane jako korekta, a nie kara albo magiczny środek kontroli. Jeszcze głupsze jest używanie kolców jako ozdoby czy remedium na ciągnięcie :roll:

Swoją drogą, nie rozumiem też zastosowania łańcuszka, jeśli wygodniejsza (dla psa, bo to chyba ważniejsze) jest skórzana albo materiałowa obroża bądź szelki.

[quote name='zaba14']Mój sunia niestety ciągnie na smyczy , mimo że mała ma mnóstwo siły :/ kolczatki nigdy bym jej nie założyła ... :/ próbowałam już dławika efekt jest taki że gdy go ma na sobie to faktycznie nie ciągnie, ale jednocześnie chyba się go boi bo wystarczy że wyjmę go z kieszeni a ona już idzie ładnie, a nie o to mi chodzi :/ próbowałam zawracać w drugą stronę gdy tylko pociągneła i to też nie dało rezultatu, nie wiem czy jestem za mało wytrwała czy też ona nie czuje jak szarpie na smyczy :/[/QUOTE]
Dławik - moim zdaniem - wcale nie lepszy od kolczatki, też działa na zasadzie bólu i strachu przed bólem.

Obroża uzdowa też może zrobić krzywdę. Plus dla wielu psów jest baaaardzo niekomfortowa, znacznie gorsza od kolców.

Metod jest mnóstwo - smaki, zabawki, drzewo... Czasem trzeba ćwiczyć do znudzenia (nad tymczasowaną seterką, która spędziła całe życie w kojcu i nie wiedziała, co to spacer albo smycz, namordowałam się na tysiąc i jeden sposobów przez kilka miesięcy, w końcu doszłyśmy do porozumienia :smile:). Dopasować technikę do psa i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.

A tymczasem, dopóki się nie uda, z mechanicznych "zapobiegaczy" najlepsze są chyba szelki z kółkiem z przodu. Do tego kółka doczepiamy smycz i życzymy parowozowi powodzenia w ciągnięciu :lol:. Siła przyłożona do smyczy po prostu obróci zwierza, powinno podziałać.

[quote name='Fafenkufen']A szelki odpadają bo dla psa szelki = ciągnięcie.[/QUOTE]Mogę poprosić o doprecyzowanie? Masz na myśli swojego psa czy ogólnie każdego psa?

Posted

[quote name='Eta_carinae']Dobra, może masz rację, ale na pewno wolę halter, niż kolczatkę.
Zanim cokolwiek polecę, dużo o tym czytam - nie zakładaj zaraz, że nic o tym nie wiem - sama używałam przez pewien czas haltera i zapewniam, że jest o wiele bezpieczniejszy niż kolczatka - mój pies się nieraz czegoś przestraszy i Wiesz co się wtedy dzieje? Nic.
Prawdopodobieństwo skręcenia karku jest tak niewielkie, że nie ma obaw - a kolczatkami i dławikami wyrządza się psu o wiele większą krzywdę. Kolczatka, to jeszcze, ale dławik może trwale uszkodzić psu szyję. Halter ma to do siebie, że nie sprawia psu bólu, nie wbija się, nie kuje, tylko działa na zasadzie mechanicznej - siła z jaką pies ciągnie zostaje stłumiona poprzez przemieszczenie wszystkiego na kufę, co powoduje, że pies automatycznie przestaje - nie ma możliwości pociągnięcia kufą, nawet, jakby chciał. Żadma bzdura na kółkach - zapewniam Cię.Znany mi haszczak ciągnie wcale nieźle na halterze, nieznacznie tylko słabiej niż na obroży :roll:

Co do bólu... Przy szarpnięciu halter jak najbardziej może sprawiać ból - tak samo jak kolczatka. Na dodatek w przeciwieństwie do kolców halter działa na kufę, miejsce dla większości psów bardzo wrażliwe na najlżejszy dotyk. Wiele psów po nałożeniu haltera natychmiast zamyka się w sobie, popada w apatię, słabo reaguje na bodźce - po prostu dlatego, że tak źle czują się z pętlą na pysku.

"Prawdopodobieństwo skręcenia karku jest* tak niewielkie, że nie ma obaw" :crazyeye:. Fajne podejście :shake:. Analogicznie: Prawdopodobieństwo przebicia tchawicy ze skutkiem śmiertelnym jest tak niewielkie, że nie ma obaw, więc kolczatka jest fajna. A to, że nie od razu zabijemy, tylko uszkodzimy psa, to nieważne.

* słowo klucz: JEST

Halter stosowany jako obroża - tak samo jak kolczatka stosowana jako obroża - JEST niebezpieczny. Może zrobić krzywdę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...