Jump to content
Dogomania

Czy zakładasz psu kolcztke???Czy zrobiłbyś to gdybyś miał wielkiego psa???  

502 members have voted

  1. 1. Czy zakładasz psu kolcztke???Czy zrobiłbyś to gdybyś miał wielkiego psa???

    • Nie-psa to boli, wystarczy odpowiednie wychowanie a nie będzie ciągnął na smyczy.
      302
    • Tak-mam nad psem lepszą kontrole.
      32
    • Zależy w jakiej sytuacji, nie na każdym spacerze.
      169


Recommended Posts

Posted

An1a, no dobrze, ale czy jest sens usypiać psa, który ma 18 miesięcy, a
Mój pies na ringu to istny 'anioł' jeśli tak można nazwać, prócz adhd (bo na ringu, jeśli jest z kimś innym niż mamą chodzi naokolo człowieka i nie chce się ustawić).
I dla mnie głupotą jest gadanie, że pies agresywny na spacerze już na wystawy jeździć nie powinien. A ja mówię tylko i wyłącznie o agresji na spacerze. Nic więcej. A ringówka, żeby nie zapeszyć jest tak samo dobra do utrzymania psa co inne 'narzędzie zbrodni' czyli np. kolczatka. Jeśli zaatakowałby kogoś na ringu - napewno nie jeździłabym z nim na wystawy, a z wystawy na wystawę, można powiedzieć, że jest coraz lepiej.
Przed ringiem zdarzają się powarkiwania na resztę młodzieży ale to normalne.
Nikt nikogo nie przemądrzy - taka jest niestety prawda, ale przestańmy postrzegać ludzi stosujących kolczatki jako katów swoich psów.
Wypowiadają się tu często ludzie którzy nie mieli do czynienia z molosem na spacerze (nie mówię że zawsze!). I nie mówię tu o małym molosie tylko takim ponad 70 kg samcu. Molos to niestety pies ktoremu należałoby pokazać gdzie jest jego miejsce. Wyobrażacie sobie mastifa demonizującego swojego pana? Bo ja widziałam takie zjawisko - widziałam psa (molosa) za wszelką cenę szkolonego pozytywnie, mającego ogromny można powiedzieć zły - temperament, niestety niekiedy niepohamowany..

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Esotiq chyba słabo się rozumiemy.
Nie wiem gdzie wyczytałaś o usypianiu swojego psa, bo odniosłam się do innej wypowiedzi.
Jest agresja i "agresja", różne psy i inne problemy. Ja swojemu psu dałam czas na zmianę, uśpię go jeśli znowu zaatakuje człowieka.
Widzisz teraz różnicę?
To teraz dalej - wiem jak ciężko utrzymać wściekłego psa na spacerach. O ile mogłam go wziąć za fraki i przytrzymać, to nie mogłam wyhamować jego darcia się.
W tym mi pomogła kolczatka.

Jeśli ktoś od dłuższego czasu powtarza to samo - do czego mu służy kolczatka, to czy robi z psem cokolwiek więcej?
Jeśli nie ma efektów, to znaczy, że albo metoda źle dobrana do psa, albo źle używane narzędzie szkoleniowe, albo kontakt pies-przewodnik do bani.

Posted

***kas napisał(a):
No to trzeba intensywnie pracować nad agresją psa. Bez tego możesz sobie zakładać i 50 kolczatek, kantarków, dławików i czego tam jeszcze sobie nie wymyślisz, ale bez pracy to nic niewarte...
Radziła bym się wybrać do porządnego szkoleniowca, który pokaże Ci jak z psem pracować, na KAŻDYM spacerze, jak nie oddzielać pracy od zabawy, jak skupiać psa na sobie.

Kolczatka to TYLKO narzędzie szkoleniowe-sama w sobie nic nie daje...:shake:
Spójrzmy prawdzie w oczy, Ony to psy, które bez odpowiedniego szkolenia, bez pracy, bez konkretnych jasnych zasad, mają skłonność do bitki. Umilają sobie czas, wynajdują zajęcie, skoro pańcio tego nie robi. Ot, specyfika rasy :roll:



Chciałam poddać go tresurze jak tylko skończył rok ale niestety w moim mieście nie ma miejsca gdzie by to robili a na dojazdy pozwolić sobie nie mogę bo pracuję nawet w weekend . Poza tym Neron jest usłuchany , potrafi wiele komend ale nie potrafi przejść spokojnie obok psa który go atakuję , i wtedy kolczatka jest mi bardzo pomocna , ja nikomu nie mówię że ma kolczatkę używać czy też ma tego nie robić , mnie pomaga więc jej używam ;)

Posted

dOgLoV napisał(a):
Chciałam poddać go tresurze jak tylko skończył rok ale niestety w moim mieście nie ma miejsca gdzie by to robili a na dojazdy pozwolić sobie nie mogę bo pracuję nawet w weekend . Poza tym Neron jest usłuchany , potrafi wiele komend ale nie potrafi przejść spokojnie obok psa który go atakuję , i wtedy kolczatka jest mi bardzo pomocna , ja nikomu nie mówię że ma kolczatkę używać czy też ma tego nie robić , mnie pomaga więc jej używam ;)


Niekoniecznie to muszą być zorganizowane co tygodniowe szkolenia, można się umówić na zajęcia indywidualne, wtedy kiedy Tobie pasuje. Możecie się spotykać np. raz w miesiącu :roll: Pomiędzy jednym a drugim spotkaniem ćwiczyć pracować, ćwiczyć, zawsze można się skonsultować telefonicznie. Jak się chce to się potrafi :diabloti:

Jak dla mnie pies usłuchany, to taki, który respektuje komendy zawsze i wszędzie, my cały czas nad czymś pracujemy...nie można z psem przejść szkolenia i założyć, że teraz piesek będzie super. Niestety to CIĄGŁA żmudna i trudna praca.

Na Twoim miejscu nie czekała bym na cud, w końcu i kolce mogą zawieść- chociażby nie wytrzymać. Widziałam już takie sytuacje :shake: i co wtedy?
Ja tam wolę mieć nad psem kontrolę, której nie opieram jedynie na przedmiotach...
No i agresje bardzo trudno odkręcić im dłużej się z tym zwleka tym jest potem gorzej...

Posted

Neron od pewnego czasu musi chodzić cały czas w kagańcu więc jeśli nawet bym go nie utrzymała to ma jeszcze zabezpieczenie na pysku , a ja nic nie mogę poradzić na to że ludzie puszczają rozwrzeszczane psy luzem , on jak był mały miał zwyrodnienie jąder przez co był bardzo agresywny , kastracja w pewnym stopniu pomogła ale jego agresja zakodowana w mózgu raz po raz daję o sobie znać stąd jego wyskoki ....

Posted

Jestem realistką i wiem, że nie każdego psa da się "naprawić". Mimo wszystko nie zrzucała bym na karb choroby każdego błędu wychowawczego, a bądźmy szczerzy-każdy je popełnia. :diabloti:

Mimo wszystko, polecam szkolenie pod okiem profesjonalisty. Szkoda co by się pies męczył i Ty przy okazji też.
Ja jestem zboczona w temacie ONów(moje niespełnione marzenie). Po prostu zazdroszczę ludziom potencjału, który maja w psie, a który się marnuje...:shake:

Posted

Wiem że chcesz dobrze i doceniam:) Onek to tez moje marzenie od dziecięcych lat i nie zwalam całkowitej winy na jego chorobę z dzieciństwa , na pewno dużo błędów wychowawczych popełniłam choć by taki że traktowałam go jak dziecko a nie jak psa , teraz mam tego skutki , pracuje z nim na własna rękę i widzę bardzo duże postępy ale nie wszystko od razu , kiedyś nie było mowy żeby spuszczony ze smyczy na komende "stój" stanął a teraz robi to bez problemu i kiedy podchodze merda ogonem ciesząc się że wykonał polecenie i jego pani jest zadowolona :)

Posted

sadze ze jesli nie ogranie sie posłuszenstwa z odpowiednią metoda pod okiem specjalisty, i tu dodam specjalisty w rasie rowniez i nie jakiegoś tam domorosłego szkoleniowca ale człowieka mającego na to papier odpwoeidni i dorobek to mozna sobie palcem w bucie pomachac.

tym bardziej jeśli pies jest ma twardy charakter i jest mocny psychicznie tym wieksze wyzwanie.
i tu pytanie... czy jest w nas taka determinacja czy to zrobić czy czekac na nieszczescie, bo o to to najłatwiej na kazdym spcerze.
A nie mozna wymagac od swiata zeby się cale osiedle miato , region zamkneło w domach bo idzie"pimpek " z mordem w oczach a za nim powiewa własciel.

W kazdym rasie.. dopbieranie psa to wazny element , bo własnie jego gabaryty jak i Specyfikacja rasy to piorytety a spodziewać sie mozna wszystkiego po psie gdy nam dorasta.

Sama chcorowałam na CC .. ...wybrałam hodowle, psa w miocie...
Tyle ze gdy juz"otrzźwiałam" zdałam sobie sprawe ze jeśli trafi mi się pies z "jajami" bedzie problem bo gdy właśnie powlecze mnie 50 kg(a to wiecej niz ja waze) to tragedia gotowa.
I cały urok peknie jak banka mydlana.
dodatkowo to miałbyć moj pierwszy pies az tak duzy a doświadczenia zero....

Fakt miłością moja TTb - i takiego też sobie sprawiłam i trafił mi sie własnie niezależny , uparty nie łamliwy osobnik i mimo z enie wazy 50 kilo to czuje go na smyczy i bywa krytycznie.
Tyle ze tutaj to cos zdziałam(a ja sie w klikanie nie bawie itp) i jestem w stanie stojąc na ziemi doprowadzić go do pionu.
A takiego CC z tym charakterem ,tonawet nie chche myslec jakbym na smyczy prowadziła.

Owszem popełniłam błedy w wychowaniu , i o tyle pogorszył sparawe jego charakter , nieświadomie umocniłam to co generalnie w nim siedzialo od zawsze.
Ale nie narzekam , bojednak jest moim ideałem TTB tyle ze ucze sie tego psa wciaż od nowa.

codziennie posłuszenstwo powtarzamy , umaniam .. wiadomo.
I sa efekty po piewszy raz od kilku lat moj pies biega luzem i nie namierza szczekajacych psów kilometr dalej.
I to tez nie tak ze na smyczy chodził itp- miałam swoje sposoby (potrzeba matka wynalazku) by psa wybiegac i miał siedobrze był zmęczony i zadowolony.

Kolce owszem sa nam pomocne bo szarpniecie smyczą na zwykłej obrozy zaden bodziec dla niego.

Szczescie nam się trafiło w pstaci szkoleniowca , który generalnie specjalizuje sie w TTb , jest czeskim pozorantem II stopnia,
Sam posiada AST z którymz dał okolo 20 poskich , czeskich i niemieckich egzaninów.
wiec ni spadł z drzewa.
Zajmuje sie szkoleniem psów dla policji wojska i obrony cywilnej itp.

i to dzieki niemu wiem wiecej o swoim psie ,dobierał metody , rozmawiał z emna obserwował , pokazywał.

Na dzien dzsiejszy na spacerach mam lużna smycz heheh(to dla mnie brzmi dumnie) ;)
A nawet jak sie S zapieni to szybko pokazuje mu jego "miejsce"...

troche mi sie zjechalo z temtu - wybacznie.

w kazdym razie dobrze uzywana kolczatka nie jest złem.. ale DOBRZE! uzywana...

Posted

Ano właśnie w tym rzecz. Już chyba bardziej obrazowo się nie da. ;)
Kolce to dobra rzecz- pod warunkiem, że dobrze używane, no i służące do pracy, a nie jako metoda sama w sobie. :cool3:

Posted

Bardzo mały, malutki odestek psów to psy NAPRWDĘ trudne, z odchyłami, wymagające "specjalnych" metod szkolenia. Cała reszta to psy, które mają problem ze swoimi właścicielami - niczego nie uczone, szkolone "od święta", za szczeniaka brane na dławiki albo kolczatki, rasą (charakter, temperament, wielkość) kompletnie niedostosowane do opiekuna, niewybiegane, niekonsekwentnie prowadzone itd. Ewentualnie z premedytacją szczute. Stąd się biorą problemy i w większości problemów żadna kolczatka do niczego nie jest potrzebna, a wręcz może zaszkodzić.

Bo może zaszkodzić - nieumiejętnie i niepotrzebnie stosowana.

Ja być może stosowałabym kolczatkę, w końcu pierwszym świadomie przeze mnie nabytym psem był pitbull... kurde, morderca. Na szczęście - nieszczęście Tanga ma achalazję przełyku, więc w grę wchodziło tylko szkolenie na szelkach. Dzięki temu prawie nie udało nam się znaleźć szkoleniowca w Szczecinie :evil_lol:

I pies, i jego choroba, i konieczność dostosowania metod, nauczyły mnie bardzo wiele. W razie potrzeby, pracując z psami, nakładam łańcuszek zaciskowy. Chodzą przy nodze, są pod kontrolą, dostają za to nagrody, wracają na zawołanie. Dodam, że jestem w stanie utrzymać na kantarze konia, a więc i na obroży dużego, a nawet olbrzymiego psa. Fakt, szarpnięcia nie są przyjemne, ale konieczność zakolczatkowania dla uzyskania kontroli nad własnym psem... dla mnie to dziwne jest...

Posted

Ja dostałam od sąsiada kolczatke bo widział jak mi pies ręce ze stawów wyrywa:-)
założyłam ale zostałam dość dobitnie upomniana z zapytaniem czy chce by pies dostał raka szyi;-) nie ukrywam, że jak mnie będzie boleć za bardzo i przesadzi założe mu. Ale niestety obawiam się, że kolczatka jest nieskuteczna, kiedyś miałam psa, który tylko początkowo na nią reagował, potem przyzwyczaił się do kłucia i szarpał tak samo jak w zwykłej smyczy.
Wiec generalnie jestem przeciw, mój pies jak widzi dzieci lub inne psy jest jak w amoku, mówienie do niego, nagrody itp. są bezsensowne, ale ma ok 7 miesięcy więc może mu to przejdzie:-)

Posted

To jest straszne:-) a ja mam tylko średniej wielkości psa a jak mi czasem szarpnie bo coś zauważy, a nie daj Bóg do tyłu tak, że mi się ręka wykręci to ból jest. No nie wiem, trzeba się zastanowić co mniej boli;-) jego kolczatka czy nas ręce. On ma wybór:-) zawsze może przestać się ciągnąć:-) ale jak tak pociągnie bo coś zobaczy to nie ma zmiłuj się, ani groźby ani prośby nie pomogą:-)

Mój pies strasznie skacze:-( więc czasem jak musze z kimś zamienić słowo, a ten ktoś nie życzy sobie psa na ubraniu, przydeptuje wtedy smycz a że lekka nie jestem może sobie próbować podskakiwać do woli:-)

Ale myśle, że z Molosem ten numer by nie przeszedł:-)


Wybaczcie ale z tymi katami psów z powodu kolczatki to lekko przesadzacie :-) Psa nie musi boleć, nikt mu się nie kazuje ciągnąć!
Jestem generalnie przeciw ale nie popadajmy też w paranoje!

A myślicie, że jak pies się dusi na smyczy, ciągnie i parcha i nie oddycha bo woli się ciągnąć to jest to zdrowsze? mam wątpliwości, coś musi być nie tak skoro pies mi już dwa razy zwymiotował jak za bardzo "szalał" na spacerze. Kolczatka kłuje w skóre chwile i pies przestaje ciągnąć a pies dusząc się zakleszcza sobie aorty itd. Trzeba by się zastanowić co jest gorsze dla zdrowia.


Esotiq napisał(a):
An1a, no dobrze, ale czy jest sens usypiać psa, który ma 18 miesięcy, a
Mój pies na ringu to istny 'anioł' jeśli tak można nazwać, prócz adhd (bo na ringu, jeśli jest z kimś innym niż mamą chodzi naokolo człowieka i nie chce się ustawić).
I dla mnie głupotą jest gadanie, że pies agresywny na spacerze już na wystawy jeździć nie powinien. A ja mówię tylko i wyłącznie o agresji na spacerze. Nic więcej. A ringówka, żeby nie zapeszyć jest tak samo dobra do utrzymania psa co inne 'narzędzie zbrodni' czyli np. kolczatka. Jeśli zaatakowałby kogoś na ringu - napewno nie jeździłabym z nim na wystawy, a z wystawy na wystawę, można powiedzieć, że jest coraz lepiej.
Przed ringiem zdarzają się powarkiwania na resztę młodzieży ale to normalne.
Nikt nikogo nie przemądrzy - taka jest niestety prawda, ale przestańmy postrzegać ludzi stosujących kolczatki jako katów swoich psów.
Wypowiadają się tu często ludzie którzy nie mieli do czynienia z molosem na spacerze (nie mówię że zawsze!). I nie mówię tu o małym molosie tylko takim ponad 70 kg samcu. Molos to niestety pies ktoremu należałoby pokazać gdzie jest jego miejsce. Wyobrażacie sobie mastifa demonizującego swojego pana? Bo ja widziałam takie zjawisko - widziałam psa (molosa) za wszelką cenę szkolonego pozytywnie, mającego ogromny można powiedzieć zły - temperament, niestety niekiedy niepohamowany..

Posted

[quote name='an1a']Esotiq chyba słabo się rozumiemy.
Nie wiem gdzie wyczytałaś o usypianiu swojego psa, bo odniosłam się do innej wypowiedzi.
Jest agresja i "agresja", różne psy i inne problemy. Ja swojemu psu dałam czas na zmianę, uśpię go jeśli znowu zaatakuje człowieka.
Widzisz teraz różnicę?
To teraz dalej - wiem jak ciężko utrzymać wściekłego psa na spacerach. O ile mogłam go wziąć za fraki i przytrzymać, to nie mogłam wyhamować jego darcia się.
W tym mi pomogła kolczatka.

Jeśli ktoś od dłuższego czasu powtarza to samo - do czego mu służy kolczatka, to czy robi z psem cokolwiek więcej?
Jeśli nie ma efektów, to znaczy, że albo metoda źle dobrana do psa, albo źle używane narzędzie szkoleniowe, albo kontakt pies-przewodnik do bani.
Matko a kaganiec? ja kupiłam szmaciany, pies nawet jeść w nim może, a że nie lubi spokojnieje bo go nie bawi obskakiwanie przechodniów w kagańcu i jest spokój. Tzn. generalnie wychodze bez ale jak musze zakładam. Ja bym nawet nie pomyślała o uśpieniu psa! jeżeli gryzie ludzi nalezy chodzić na spacery jak nie ma ludzi, wczesnym rankiem np. Brać psa zaspanego na spacer, wtedy nie od razu szaleje na polu, jak przesadzi na spacerze kaganiec, z czasem nauczy się, jak się zachowywać. No i te nagrody, jak się go uda przywołać do porządku nagroda. Coś musi zaskoczyć, nie zaraz usypianie:-(

Oczywiście z niektórymi psami jest to droga przez męke... ale trzeba próbować nie każdy pies jest taki sam

Posted

Wszystko ładnie i pięknie napisane ale trudne czasami do zrobienia , fakt że w mojej miejscowości nie ma porządnego szkolenia psów ( jest jedno ale koleś bierze kase jak za dobre szkolenie a uczy psa podstaw które już umie ) troszeczke mi to uniemożliwia , musiała bym znależć porządą szkołę z fachowcami co pewnie było by najbliżej we Wrocławiu do którego mam 150 km a trzeba było by tam dojeżdzac pewnie parę razy w tygodniu do tego cena szkolenia , ja nie zarabiam 5 tyś na miesiąc żeby sobie na to pozwolić :roll: nie tylko ja mam "niebezpiecznego" psa , ale ja w jakiś sposób pilnuję żeby do tragedii nie doszło a ilu jest właścicieli którzy wolno puszczają większe bestie twierdząc że jak się ktoś boi psa to ma koło niego nie przechodzić , to im przydało by się szkolenie a nie mojemu psu któremu raz na kiedyś zdaży się "wyskoczyć" do zaczepiającego go psa ....

Posted

dOgLoV napisał(a):
Wszystko ładnie i pięknie napisane ale trudne czasami do zrobienia , fakt że w mojej miejscowości nie ma porządnego szkolenia psów ( jest jedno ale koleś bierze kase jak za dobre szkolenie a uczy psa podstaw które już umie ) troszeczke mi to uniemożliwia , musiała bym znależć porządą szkołę z fachowcami co pewnie było by najbliżej we Wrocławiu do którego mam 150 km a trzeba było by tam dojeżdzac pewnie parę razy w tygodniu do tego cena szkolenia , ja nie zarabiam 5 tyś na miesiąc żeby sobie na to pozwolić :roll: nie tylko ja mam "niebezpiecznego" psa , ale ja w jakiś sposób pilnuję żeby do tragedii nie doszło a ilu jest właścicieli którzy wolno puszczają większe bestie twierdząc że jak się ktoś boi psa to ma koło niego nie przechodzić , to im przydało by się szkolenie a nie mojemu psu któremu raz na kiedyś zdaży się "wyskoczyć" do zaczepiającego go psa ....

a zakładałaś mu kaganiec? co do szkoleń, próbuj ilekroć masz czas nagrodami, dasz sobie rady! i nigdy nie bądź agresywna w stosunku do takiego psa, to nie zadziała:-( daj czas sobie i psu, planuj sobie każde wyjście z nim, i wychodź w kagańcu lub gdy się da bez a zakładaj jak coś zbroi, ale musisz być konsekwentna, z czasem się nauczy, mój gryzł i nie wierzyłam, że przestanie, teraz tylko kłapie na widok człowieka ale nie gryzie;-) ufff

PS. wolno biegające psy? wystarczy telefon na policje, za wolno puszczonego psa jest kara ok 200 zł!

Posted

Iwona77 napisał(a):
a zakładałaś mu kaganiec? co do szkoleń, próbuj ilekroć masz czas nagrodami, dasz sobie rady! i nigdy nie bądź agresywna w stosunku do takiego psa, to nie zadziała:-( daj czas sobie i psu, planuj sobie każde wyjście z nim, i wychodź w kagańcu lub gdy się da bez a zakładaj jak coś zbroi, ale musisz być konsekwentna, z czasem się nauczy, mój gryzł i nie wierzyłam, że przestanie, teraz tylko kłapie na widok człowieka ale nie gryzie;-) ufff

PS. wolno biegające psy? wystarczy telefon na policje, za wolno puszczonego psa jest kara ok 200 zł!


Tak nosi kaganiec , w sumie bardziej z racji tego że jest chory na trzustkę i nic poza zaleconym pożywieniem jeśc nie może a zawsze na dworze coś zwędził i później tydzień wycięty z życiorysu , 4 razy w nocy na dwór i 2 zastrzyki dziennie :shake: więc o tyle jestem spokojniejsza że choć by nawet mi się wyrwał to nic nie zrobi , poza tym on ma "agresję smyczkową" jak jest spuszczony luzem nie ten pies a kiedy jest na smyczy i jakiś pies na niego szczeka to diabel w niego wstępuję :angryy:

dziękuję za rady ;)

Posted

Iwona77 wyskoczyłaś jak Filip z konopi, radze przeczytać CAŁY wątek, a potem pomyśleć, jeszcze raz czy aby na pewno kolczatka służy od oduczenia ciągnięcia. 7 miesięcznego psa, nie pakuje się w kolce, bo ktoś nieudolny nie potrafi z psem wypracować luźnej smyczy...:shake:
W dodatku te kolce od sąsiada, a chociaż dopasowane to to? Odpowiednią kolczatkę kupuje się w specjalistycznym sklepie, gdzie kolce nie są ostre, a kolczatka sama w sobie lekka.
No i dalej, skąd Twój pies ma wiedzieć, że ma iść na luźnej smyczy, nie skakać na ludzi, byc cacy? Pokazałaś mu jak ma się zachowywać? Pokazałaś odpowiednie zachowanie za jakie będzie nagradzany?
taki przykład obrazowy.
Jesteś w obcym kraju, nie znasz języka. Czegoś od ciebie chcą, a Ty nie wiesz czego, bo poza tym, że gadają nie dali Ci nic co by pomogło Cię jakoś naprowadzić. W pokoju masz fotel i nic więcej. Siadasz na fotel-dostajesz po łbie. Obchodzisz fotel-dostajesz po łbie. Siadasz obok fotela-dostajesz po łbie. kładziesz rękę na fotelu-dostajesz po łbie. I tak jeszcze wiele razy, a im chodziło o to, żebyś fotel podniosła i przestawiła w inne miejsce.
O ile łatwiej by ci było gdyby ktoś pokazał co masz zrobić?:roll:

Tak mniej więcej funkcjonuje pies w naszym świecie, niestety u większości "miłośników"
Kolce źle użyte robią więcej szkody niż pożytku...

Posted

dOgLoV napisał(a):
Tak nosi kaganiec , w sumie bardziej z racji tego że jest chory na trzustkę i nic poza zaleconym pożywieniem jeśc nie może a zawsze na dworze coś zwędził i później tydzień wycięty z życiorysu , 4 razy w nocy na dwór i 2 zastrzyki dziennie :shake: więc o tyle jestem spokojniejsza że choć by nawet mi się wyrwał to nic nie zrobi , poza tym on ma "agresję smyczkową" jak jest spuszczony luzem nie ten pies a kiedy jest na smyczy i jakiś pies na niego szczeka to diabel w niego wstępuję :angryy:

dziękuję za rady ;)


Być może mimowolnie przekazujesz psu swoje zdenerwowanie. Właśnie przez smycz, przez ciąganie jej, czy szarpnięcia. Tym samym dajesz sygnał psu, że coś jest nie tak...staraj się gdy widzisz psa, nie ściągać smyczy, a zmienic kierunek spaceru np. ewentualnie natychmiast zając psa komendami, czyms na czym się skupia(żarciem?)
Może w tym tkwi cały problem tej waszej agresji...

Posted

Fakt nie czytałam wątku, mój pies bardzo kocha ludzi i psy, nawet jak mu czasem powiem nie wolno i uda mi się go przywołać do porządku to chce ze skóry wyskoczyć, merda od szyi do szyi i aż kwiczy z radości bo chce iść do człowieka:-) Myśle, że dopóki mu ta fascynacja nie przejdzie nauka będzie przynosiła efekty jak dotychczas, do pewnych rzaczy on się musi poprostu "zestarzeć". Tak było z sikaniem, z gryzieniem i z zabawą, nie umiał się wogóle bawić, ale przyszło z czasem:-) pisałam też wątki na ten temat;-) pies wolał gryźć bo zabawki go absolutnie nie interesowały:-)

Ja psa uczyłam tak, nie zrobiłam kroku dopóki sam nie rozluźnił smyczy, z czasem zaczął skakać jak żaba i krecić się w kółko i mnie zaczepieć do zabawy. Na początku skutkowało a potem już nie:-) Ale ja wierze, że znajde sposób i naucze go w miare ładnie chodzić na smyczy:-)

Dodam, że nie chce go "traktować" kolczatką, mam pewne opory jednak

[quote name='***kas']Iwona77 wyskoczyłaś jak Filip z konopi, radze przeczytać CAŁY wątek, a potem pomyśleć, jeszcze raz czy aby na pewno kolczatka służy od oduczenia ciągnięcia. 7 miesięcznego psa, nie pakuje się w kolce, bo ktoś nieudolny nie potrafi z psem wypracować luźnej smyczy...:shake:
W dodatku te kolce od sąsiada, a chociaż dopasowane to to? Odpowiednią kolczatkę kupuje się w specjalistycznym sklepie, gdzie kolce nie są ostre, a kolczatka sama w sobie lekka.
No i dalej, skąd Twój pies ma wiedzieć, że ma iść na luźnej smyczy, nie skakać na ludzi, byc cacy? Pokazałaś mu jak ma się zachowywać? Pokazałaś odpowiednie zachowanie za jakie będzie nagradzany?
taki przykład obrazowy.
Jesteś w obcym kraju, nie znasz języka. Czegoś od ciebie chcą, a Ty nie wiesz czego, bo poza tym, że gadają nie dali Ci nic co by pomogło Cię jakoś naprowadzić. W pokoju masz fotel i nic więcej. Siadasz na fotel-dostajesz po łbie. Obchodzisz fotel-dostajesz po łbie. Siadasz obok fotela-dostajesz po łbie. kładziesz rękę na fotelu-dostajesz po łbie. I tak jeszcze wiele razy, a im chodziło o to, żebyś fotel podniosła i przestawiła w inne miejsce.
O ile łatwiej by ci było gdyby ktoś pokazał co masz zrobić?:roll:
Tak mniej więcej funkcjonuje pies w naszym świecie, niestety u większości "miłośników"
Kolce źle użyte robią więcej szkody niż pożytku...

Posted

Iwona77 napisał(a):
no widziałam właśnie zdjęcia, że ma kaganiec:-) e tam taki mały onek, myślałam, że to coś wiekszego;-) z takim dasz sobie rade:-)
PS. śliczny jest:-)


dziękuję :)

Posted

***kas napisał(a):
Być może mimowolnie przekazujesz psu swoje zdenerwowanie. Właśnie przez smycz, przez ciąganie jej, czy szarpnięcia. Tym samym dajesz sygnał psu, że coś jest nie tak...staraj się gdy widzisz psa, nie ściągać smyczy, a zmienic kierunek spaceru np. ewentualnie natychmiast zając psa komendami, czyms na czym się skupia(żarciem?)
Może w tym tkwi cały problem tej waszej agresji...


Żarciem nie mogę bo poza białym miesem i karmą nic jeśc nie możę żadnych smakołyków :placz: a komendy mu wydaję typu "noga" , "fe" ale rzeczywiście nigdy nie zmieniam kierunku spaceru tylko próbuję go nauczyć że ma przejść spokojnie hmmmm widocznie źle robię :-(

Posted

dOgLoV napisał(a):
Żarciem nie mogę bo poza białym miesem i karmą nic jeśc nie możę żadnych smakołyków :placz: a komendy mu wydaję typu "noga" , "fe" ale rzeczywiście nigdy nie zmieniam kierunku spaceru tylko próbuję go nauczyć że ma przejść spokojnie hmmmm widocznie źle robię :-(



bron boże nie jestem ekspertem, jeżeli jest to agresja smyczkowa(to musi ocenić specjalista) to rozsądniej jest zmienić kierunek spaceru, a nie ściągać smycz, bo przecież nie pozwolisz psu się rzucać na luźnej smyczy...Ponadto nie widzialam sytuacji, nie wiem, jak to faktycznie u was jest. Podrzucam tylko pomysły, co ja bym zrobiła w takiej czy innej sytuacji...:roll:

Posted

***kas napisał(a):
bron boże nie jestem ekspertem, jeżeli jest to agresja smyczkowa(to musi ocenić specjalista) to rozsądniej jest zmienić kierunek spaceru, a nie ściągać smycz, bo przecież nie pozwolisz psu się rzucać na luźnej smyczy...Ponadto nie widzialam sytuacji, nie wiem, jak to faktycznie u was jest. Podrzucam tylko pomysły, co ja bym zrobiła w takiej czy innej sytuacji...:roll:


Nie no spokojnie ;) ja też znawczynią nie jestem dlatego śledzę tutaj wątki żeby się z nich czegoś nauczyć ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...