Jump to content
Dogomania

Czy zakładasz psu kolcztke???Czy zrobiłbyś to gdybyś miał wielkiego psa???  

502 members have voted

  1. 1. Czy zakładasz psu kolcztke???Czy zrobiłbyś to gdybyś miał wielkiego psa???

    • Nie-psa to boli, wystarczy odpowiednie wychowanie a nie będzie ciągnął na smyczy.
      302
    • Tak-mam nad psem lepszą kontrole.
      32
    • Zależy w jakiej sytuacji, nie na każdym spacerze.
      169


Recommended Posts

Posted

isabelle30 napisał(a):
a ja nie pisalam o polach mokotowskich.....o parku brodnowskim, o lesie brodnowskim.
zapewne wiele takich jest miejsc wokol nas. to jak je postrzegamy zalezy od tego jak sie dogadujemy i jak postrzegamy nasze zwierzaki przeciez. sa tacy co na widok psa zabieraja swojego szczeniaka i robia awanture bo ten drugi lata samopas! i rok potem juz maja problem. ale wiekszosc jednak ceni bardziej socjalizacje i proces uczenia sie od psa niz wszystkie szjkolenia tego swiata, pileczki do zameczenia itd. i to wlasnie my sie spotykamy w takich miejscach, gdzie kazdy ma swoje miejsce


U mnie też jest takie miejsce. Szczeniaczki cudownie się socjalizują. A mój pies, który już ma ponad rok i socjalizacji raczej nie wymaga, został kilkakrotnie zaatakowany/pogryziony. Przez te same psy, które bawią się z malutkimi pieskami i szczeniakami i świetnie je "wychowują".

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='iwona&CAR']A Ty widze ze strawic nie mozesz ze ktos moze sobie radzic inaczej :diabloti:
O sobie piszesz ze kundla szarpiesz ???? chyba nie o mnie , zawsze mialam rasowe psy , a zadnego psa nie szarpalam .
Iwonko droga :)
Kłaniają się w pas odrobina kultury osobistej oraz czytanie ze zrozumieniem.
Głupio mi trochę (bom chyba młodsza, skoro masz już któregoś tam psa), prawiąc tak elementarne porady :oops:, ale zaimki w drugiej osobie piszemy wielką literą – zwłaszcza wypowiadając się publicznie, zwłaszcza do osoby nieznanej bezpośrednio. Inaczej wychodzi zwyczajne chamstwo.
Czy rasowe masz/miałaś psy, to mnie akurat ani ziębi, ani grzeje, dla mnie pies to pies, rasę tudzież jej brak olewam sikiem parabolicznym :evil_lol:. Ale przeraża mnie fakt, że dorosła osoba, na tyle nieodpowiedzialna, by puszczać luzem bez kontroli agresywnego psa :angryy::mdleje:, sprawia sobie psa dużego, silnego i niezależnego, jakim jest CTR. Cóż, może w Australii taka kultura, na szczęście wolę inne klimaty.

[quote name='iwona&CAR']No tak masz racje jeszcze na Maltanczyka Ty bys wlozyla kolczatke TYLKO W CELACH SZKOLENIOWYCH oczywiscie :angryy:
Zauwaz ze napisalam ,albo inaczej wyolbrzymilam o moim Maltanczyku by dotarlo do niektorych ZE NIE MA TLUMACZENIA takiego ze jakis pies malutki zaczepil wielkiego psa i ten go rozszarpal i mial takie prawo!

NIGDY PIES NIE MA PRAWA ROZSZARPAC !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nawet na swoim terenie , ale dla ciebie to ble ble itd

Dla ciebie 50 psow naraz w parku jest niemozliwe by awantur nie bylo wsrod nich
- wyobraz sobie nie ma !!!!! tez tego strawic nie mozesz !!!!! nie dziwie sie , bo w Polsce trzeba z palami i gazem lzawoacym w takie parki wchodzic i obowiazkowo pies w kagancu :diabloti:
Maltana po pierwsze bym nie miała (nie mój typ), po drugie kolczatki bym mu raczej nie założyła :lol:, za to na pewno wychowałabym go choć odrobinę, choć na tyle, by nie rzucał się na inne zwierzęta. Dla Ciebie moja postawa jest dziwna, jak rozumiem?

[quote name='iwona&CAR']Smiechu warte :evil_lol: To siedz w domu ze swoim psem jak masz z nim problemy.

JESZCZE RAZ SWOJE W KOLKO POWTARZAM , wejdz w moje polozenie
- nie ma kolczatek i co ? sprowadzac nie wolno !
CO ZROBISZ ??????????????????????????
jak wg ciebie to niemozliwe by nie uzyc kolczatki , MYSLE ZE WTENCZAS BYS SOBIE PORADZILA ,poprostu bys uzyla rozumu ktorego teraz nie uzywasz wychowujac psa, a uzywasz tylko przemocy :mad: idziesz na latwizne :p
Mimo ordynarnego (i pełnego błędów :roll:) charakteru Twojej wypowiedzi będę uprzejma i spróbuję odpowiedzieć: gdybym w początkach pracy z moim psem nie mogła go fizycznie utrzymać podczas ataku, a nie mogłabym skorzystać z kolczatki, BYĆ MOŻE w sytuacji zagrożenia musiałabym użyć dławika (wolałabym nie) lub haltera (tym bardziej niechętnie). Szczerze mówiąc nie jestem pewna, postarałabym się wybrać narzędzie skuteczne i zarazem możliwie najmniej przykre dla psa.
A co Ty byś zrobiła, mając do czynienia z psem, który atakuje znienacka trudne do przewidzenia obiekty (ludzi/psy/inne stworzenia) i który JESZCZE (powtarzam do znudzenia, bo tu chodzi o początek pracy z trudnym psem) nie reaguje na komendy? Załóżmy, że nie dało się zapobiec konfliktowej sytuacji, nie każdą da się przewidzieć. CO ROBISZ W CZASIE ATAKU?

[quote name='iwona&CAR']JAK WIDZE BARDZO CI ZALEZY NA OSMIESZANIU MNIE ,CYTUJAC A NIE ROZUMIEJAC MOICH POSTOW , tylko w taki sposob potrafisz udowodnic jakim cennym narzedziem szkoleniowym jest wg ciebie kolczatka :shake:
Czyli brakuje argumentow :p
"Kiedy nie mozna zaatakowac mysli, atakuje sie mysliciela"
/Paul Valery/
Przekonalas mnie :evil_lol:
A twoj "adwokat" ktory tez ma malo co do powiedzenia zaraz mi napisze ze "mam pisac w kraju w ktorym zyje" - jak juz nie ma szans na wytlumaczenie sie z zakladania na szyje narzedzi tortur :shake:

Ośmieszać Cię nie muszę, radzisz sobie znakomicie ;)
Kto jest tym moim adwokatem? Poważnie pytam, bo nie wiem…

Zlituj się, błagam. Strasznie się czyta taką jezykową makabreskę, trudno z niej wyłowić jakikolwiek sens :shake:. Interpunkcja tragiczna, caps locka naprawdę nie boli, jeśli jest używany sporadycznie :cool1:, wykrzykniki i znaki zapytania też niekoniecznie chodzą stadami. A przede wszystkim po kiego grzyba tak, za przeproszeniem, drzesz japę? Zwłaszcza skoro podobno taka "pro-pozytywna" jesteś... :roll:

Posted

[quote name='Temida']Czy nie uważasz, ze skrzywdzony pies musi najpierw dojść do siebie, przejść okres resocjalizacji, stopniowej i cyklicznej pracy, a póżniej zacznie reagować na głos.
Z psem, którego nie jestem pewna i nie panuje nad nim nie umieszczam w samym środku zagrożenia, bo to świadczy tylko o braku rozsądku.
Napisałaś, że Twój pies zerwał kolczatkę i zaatakował innego psa. Sama więc chyba rozumiesz, że potencjalnie groźnych sytuacji nie zawsze da się uniknąć.
Tak, skrzywdzony pies musi dojść do siebie (dlatego, skoro mój kundel przez 7 miesięcy histerycznie bał się siadu, nie zmuszałam go do przyjęcia tej pozycji, tylko cierpliwie czekałam, aż mi zaufa i przestanie reagować strachem na moje próby porozumienia). Przy cierpliwej, spokojnej, pełnej miłości relacji ze zwierzem PÓŹNIEJ zacznie reagować. Ale ZANIM to później nastąpi, trzeba pilnować, by nikogo nie zjadł, prawda? Psa nie zamknę na 7 miesięcy w piwnicy, więc ponawiam: GDY PIES JESZCZE NIE SŁUCHA, A ZAATAKOWAŁ, CO ROBISZ?

[quote name='Temida']Czytam Cię bardzo uważnie. To, że preferujesz kolczatkę i tylko kolczatkę wynika z Twoich wypowiedzi.
Widzisz, ja też dopuszczam użycie kolczatki w pewnych sytuacjach, ale z pewnością w tej sferze też mamy odmienne zdanie.
Poproszę o zacytowanie mojej wypowiedzi, z której wynika, że preferuję kolczatkę i tylko kolczatkę.

[quote name='Temida'],,Krytykować - to znaczy dowieść autorowi, że nie robi tego tak, jakbym ja to zrobił, gdybym potrafił.''

Do swojego zdania i tak mnie nie przekonasz, więc szkoda zachodu.

Ładny cytat :). Spodobał mi się, naprawdę. Mogłabym poprosić o autora?

Ależ ja nie próbuję Cię przekonać do mojego zdania, spokojnie :). Moje jest takie o:
[quote name='Temida']Nie na stałę.
Tak w określonych* przypadkach.

* określonych - tj. uzasadnionych, gdy łagodne metody po prostu nie zadziałały

Jeśli uważasz inaczej, nie naciskam ;)

Posted

behemotka
,,Przy cierpliwej, spokojnej, pełnej miłości relacji ze zwierzem PÓŹNIEJ zacznie reagować. Ale ZANIM to później nastąpi, trzeba pilnować, by nikogo nie zjadł, prawda? Psa nie zamknę na 7 miesięcy w piwnicy, więc ponawiam: GDY PIES JESZCZE NIE SŁUCHA, A ZAATAKOWAŁ, CO ROBISZ?''

Później reagować. Mój pies jest moim przyjacielem, więc będzie ze mną przez całe życie, nigdzie mi się nie śpieszy.
Zgadzam się z Tobą, że pies nie może być odizolowany od wszystkiego, ale wszystko w granicach rozsądku.

Myślę, że na Twoje pytanie udzieliłam już wyczerpującej odpowiedzi.
Napisałam, jeśli nie pamiętasz, że ,,Psa, którego nie jestem pewna i nie panuje nad nim nie umieszczam w samym środku zagrożenia, bo to świadczy tylko o braku rozsądku.''
Dla dopełnienia gdyby zdarzyło się, że pies próbuje zaatakować np. w lecznicy myślę, że nie miałby ku temu okazji, gdyż istnieją jeszcze zabezpieczenia w postaci kagańca.

Raz miałam sytuację z bardzo skrzywdzonym, agresywnym dla zwierząt psem.
,,Niestety'' nie mogłam założyć mu, ani obroży, anu kolczatki, gdyż rany na szyi miały 2 cm głębokości od wgryzionego łańcucha.
Musieliśmy dać sobie radę inaczej.
Teraz sunia też chodzi tylko w szeleczkach, bo nic innego nie potrzebuje.

,,Krytykować - to znaczy dowieść autorowi, że nie robi tego tak, jakbym ja to zrobił, gdybym potrafił.''

Cytat, bardzo ładny, bo mówi prawdę.
Autor to czeski pisarz z przełomu XIX/XX Karel Čapek

,,* określonych - tj. uzasadnionych, gdy łagodne metody po prostu nie zadziałały''

w określonych tj. uzasadnionych, gdy inne metody jeszcze nie zadziałały, a pies musi znależć się w sytuacji z ewentualnym zagrożeniem.

Szanuję Twoje poglądy, ale pozostaję wierna własnym.
Pozdrawiam.

Posted

temido, a wiesz, że zachowanie powtarzające się samoczynnie się utrwala, wiec jeżeli pies przez te 7 miesięcy atakował by inne psy to masz zdecydowanie więcej do odkręcenia?
a juz w ogóle pomijam fakt, że nie wyobrażam sobie wychodzenia na spacer z psem atakującym, i NIC nie robienia przez np 7 miesięcy. :shake: no i też nie bardzo wiem, jak i kiedy wyprowadzać psa, co by nie miał okazji spotkać się z innym pieseczkiem.

I tak popieram kolce, w określonych przypadkach, gdzie użyte mądrze robią więcej dobrego niż złego.
I nie nie popieram kolczatki jako "cudownej metody" przeciwko ciągnięciu psa na smyczy.

I jestem pełna podziwu dla takich osób jak Julisz(ka) czy an1a, bo nie wiem czy sama dała bym radę pracować z takimi psami jakie one wyprowadzają(iły) na prosta.

Posted

jakas dziwna dyskusja sie tu rozpetala. gdy moj pies zaatakowal pierwszy raz bylam w pelnym szoku. po drugim razie zaczelam myslec nad dzialaniami naprawczymi (ataki bez obrazen zadnego psa, raczej na duze psy). po kolejnym ataku gdy ten drugi walnal swoja glowa prosto w zeby Brutusa - widzielismy to bardzo wyraznie z drugim wlascicielem, decyzja o podjeciu intensywnej pracy. praca praca praca, odwrazliwianie, uczenie sie komunikacji psow i z psem, opanowanie sygnalow uspokajajacych miedzy psami zeby moc wlasciwie oceniac sytuacje. nie ma atakow, nie ma bojek. sa tylko czasem pyskowki. jest swietnie poki co....
nigdy nie przyszlo mi do glowy uzyc kolczatki! pies chodzi na mieciutkiej obrozy wylozonej skorka cieleca! i ma sile traktora! ale jej nie uzywa zeby nami przeorac trawnik. dziwne jakies chyba.

Posted

isabelle30 napisał(a):
jakas dziwna dyskusja sie tu rozpetala. gdy moj pies zaatakowal pierwszy raz bylam w pelnym szoku. po drugim razie zaczelam myslec nad dzialaniami naprawczymi (ataki bez obrazen zadnego psa, raczej na duze psy). po kolejnym ataku gdy ten drugi walnal swoja glowa prosto w zeby Brutusa - widzielismy to bardzo wyraznie z drugim wlascicielem, decyzja o podjeciu intensywnej pracy. praca praca praca, odwrazliwianie, uczenie sie komunikacji psow i z psem, opanowanie sygnalow uspokajajacych miedzy psami zeby moc wlasciwie oceniac sytuacje. nie ma atakow, nie ma bojek. sa tylko czasem pyskowki. jest swietnie poki co....
nigdy nie przyszlo mi do glowy uzyc kolczatki! pies chodzi na mieciutkiej obrozy wylozonej skorka cieleca! i ma sile traktora! ale jej nie uzywa zeby nami przeorac trawnik. dziwne jakies chyba.

Strasznie dziwne.... :roll: W przypadku mojego psa ataki były zawsze z poważnymi obrażeniami. Jeden mu w bójce ściągnął zębami kaganiec i 4 osoby siedziały przy psach i czekały, aż mój rozluźni szczęki, bo wyrywać policzka, razem z uchem i kawałkiem szyi nie było sensu, a nic do podważenia zębów pod ręką nie było.

Opisałam jedną sytuację pies-pies. Agresję do ludzi już opisywałam wcześniej, więc o pracy, uczeniu i innych pierdołach pisać nie musisz.
Każdy "agresor" luzem podbiegający do mojego psa i szukający zaczepki stawał się ofiarą.
Dlatego mój pies jest hamowany przy KAŻDYM psie, który podbiega w celach zadymy, bo jeśli jeszcze raz przekroczy pewną granicę, będzie bardzo ciężko cokolwiek odkręcić.

I teraz Cię zaskoczę - mój pies chodzi teraz w miękkiej skórzanej obroży :multi::evil_lol:

Posted

[quote name='Temida']Później reagować. Mój pies jest moim przyjacielem, więc będzie ze mną przez całe życie, nigdzie mi się nie śpieszy.
Zgadzam się z Tobą, że pies nie może być odizolowany od wszystkiego, ale wszystko w granicach rozsądku.

Myślę, że na Twoje pytanie udzieliłam już wyczerpującej odpowiedzi.
Przeciwnie, odpowiedzi nie udzieliłaś w ogóle. Piszesz, że później reagujesz. Fantastycznie. A WCZEŚNIEJ? W sytuacji zagrożenia?

[quote name='Temida']Dla dopełnienia gdyby zdarzyło się, że pies próbuje zaatakować np. w lecznicy myślę, że nie miałby ku temu okazji, gdyż istnieją jeszcze zabezpieczenia w postaci kagańca.
Zabezpieczenia w postaci kagańca szczególnie skutecznie działają w przypadku, gdy pies startuje przez ulicę (!) do faceta idącego po drugiej stronie. No przecież nie będę piesia szarpać, lepiej żeby go łagodnie i pozytywnie samochód rozjechał, tak? :diabloti:
Ponadto duży, silny pies potrafi zrobić krzywdę również w kagańcu, więc myślę, że trzeba mieć nad nim bezpośrednią kontrolę, a nie polegać tylko na narzędziach i tym, że kiedyś, jak już "dojdzie do siebie", zacznie nas słuchać.

[quote name='Temida']w określonych tj. uzasadnionych, gdy inne metody jeszcze nie zadziałały, a pies musi znależć się w sytuacji z ewentualnym zagrożeniem.

Szanuję Twoje poglądy, ale pozostaję wierna własnym.
Pozdrawiam.
Właśnie zacytowałaś własny pogląd i się z nim nie zgodziłaś ;)
Dzięki za autora :)

Posted

behemotka

,,Dzięki za autora :smile:''

Nie ma za co;) Cała przyjemność po mojej stronie.

Miło nam się prowadzi tą polemikę.

Myślę, że na tyle poznaliśmy swoje poglądy, że dalsze, jakże przyjemne riposty są już zbędne.
Moje zdanie poznałaś ja Twoje.
Niestety, i ja i Ty jesteśmy osobami, które walczą o swoje poglądy wiernie i do końca.
Nie jesteśmy wstanie się przekonać, więc możemy się wzajemnie uszanować.

Pozdrawiam:lol:

Posted

an1a, a probowalas odwrazliwiania? strasznie chyba ciezko zyc z czworonogiem nie lubiacym calego psiego swiata?. a gdy przyjdzie pies nieagresor?
ogladal niedawno jak J. Galuszko wykorzystuje do odwrazliwiania psa terapeute ktory zaprowadza spokoj.
dzis 2 razy zapobieglam awanturze gdy Brutus pogonil najpierw beagla ktory odwazyl sie zaszczekac na moja corke, a potem sila rozpedu dobermana. moj lagodny slodki glos i pieszcotliwe zawolanie "pluszak spkoj" zawrocilo psa w "powietrzu".
uwierz mi nie wierzylam 2 miesiace temu w cuda gdy Brutus po raz kolejny powalil wiekszego i bardziej doswiadczonego psa na ziemie i trzymal zebami za gardlo....golden! dasz wiare? teraz wytezam cala siebie na spacerach i pracuje przede wszystkim nad okielznaniem jego meskich zapedow. ale sie oplaca.
odpuszcza nawet psom ktore wczesniej byly wrogami nr 1

Posted

Rozmawiamy teraz o psie, którego miałam, ten teraz (a jakby ten sam :diabloti: tylko po kolcach) to inny świat, więc odpowiadam jak było
[quote name='isabelle30']an1a, a probowalas odwrazliwiania? strasznie chyba ciezko zyc z czworonogiem nie lubiacym calego psiego swiata?. a gdy przyjdzie pies nieagresor?
Jeśli wyraźnie nie pokaże uległości - wciśnie w glebę - dla zasady.
Psiego świata? A co z ludzkim? :evil_lol: On lubił tylko siebie i mnie, a mnie tylko dlatego, że od początku mu pokazałam, że na mnie się nie rzuca, nie gryzie ani nie warczy.
[quote name='isabelle30']
ogladal niedawno jak J. Galuszko wykorzystuje do odwrazliwiania psa terapeute ktory zaprowadza spokoj.
Mój komentarz po wypowiedzi Berek jest zbędny :evil_lol:
[quote name='isabelle30']
dzis 2 razy zapobieglam awanturze gdy Brutus pogonil najpierw beagla ktory odwazyl sie zaszczekac na moja corke, a potem sila rozpedu dobermana. moj lagodny slodki glos i pieszcotliwe zawolanie "pluszak spkoj" zawrocilo psa w "powietrzu".
uwierz mi nie wierzylam 2 miesiace temu w cuda gdy Brutus po raz kolejny powalil wiekszego i bardziej doswiadczonego psa na ziemie i trzymal zebami za gardlo....golden! dasz wiare? teraz wytezam cala siebie na spacerach i pracuje przede wszystkim nad okielznaniem jego meskich zapedow. ale sie oplaca.
odpuszcza nawet psom ktore wczesniej byly wrogami nr 1
Nooo nie dam wiary, jeśli po raz kolejny pies wywija numer i dalej chodzi bez kagańca. Rasa do mnie nie przemawia, bo najwięcej spięć było z labami + golden też się gdzieś zapodział.
Ja to wiem, że się opłaca. Męskie zapędy? Mój pies jest wykastrowany. 1,5 roku temu nie wierzyłam w cuda, że mój pies uniknie uśpienia.
W czym pies ma być bardziej doświadczony? :roll: już się nie wytężam na spacerach, po 6 latach mam urlop psychiczny.

Posted

W lutym 2006 roku, Inki Sjosten udzielała wywiadu miesięcznikowi "Mój Pies", spytaliśmy, co zaskoczyło ją w podejściu Polaków do psów. Odpowiedziała wtedy:
„To, że jednocześnie całują swoje psy i zakładają im kolczatki.”
Wyraziła przy tym nadzieję, że nie jest to wyrazem złej woli,
a wynika z dawnych przyzwyczajeń...
Z takimi nawykami należy jednak walczyć.
Inki pokazuje nam, jak skutecznie uczyć psa posłuszeństwa na co dzień,
bez uciekania się do nieprzyjemnych i - co tu kryć - przestarzałych metod.

No ale przeciez od Inki Sjosten, szwedzkiego szkoleniowieca i sędziny, autorki wielu filmów i podręczników o szkoleniu psów, mamy tu w tym temacie duzo madrzejszych :p

Posted

"Wciąż można spotkać wielu TRENEROW psów posługujących się metodą dławienia i szarpania, posługujących się KOLCZATKAMI, łańcuszkami zaciskowymi, obrożami elektrycznymi, którzy nie zdecydowali się wkroczyć w nowoczesną, humanitarną erę szkolenia psów.
Zapytaj - Dlaczego ? Szkoleniowców którzy chcą znęcać się nad psem przez szkolenie oparte na karach, szarpnięciach korekcyjnych, przymusie podczas gdy łagodne metody szkolenia są o wiele lepsze, powszechnie znane i stosowane na całym świecie."

COAPE Association of Pet Behaviourists and Trainers


Dlaczego ? bardzo proste, brak wiedzy :p
No i zawsze musimy przeciez byc madrzejsci ,
od tej organizacji ROWNIEZ !!!


CZYTAJAC WYPOWIEDZI NIE TRUDNO ZGADNAC KTO JEST WASZYM IDOLEM ,
Zaklinacz Psów, Cesar Millan - gratuluje !


"tam gdzie kończy się wiedza, tam zaczyna sie przemoc"

Posted

[quote name='iwona&CAR']No ale przeciez od Inki Sjosten, szwedzkiego szkoleniowieca i sędziny, autorki wielu filmów i podręczników o szkoleniu psów, mamy tu w tym temacie duzo madrzejszych :p

Nie, ale są ludzie z doświadczeniami i o innych poglądach. A wg mnie teraz po prostu ich obrażasz.

A propos 'psa po przejściach nienauczonego komend i atakującego'... Najpierw za wszelką cenę nie dałabym dopuścić do ataku, po drugie nauczyłabym go komend. Po kolei... a jeśli zaatakowałby - to znaczy, że coś zrobiłam źle i trzeba więcej czasu.

Osobiście jestem zwolenniczką pozytywnych metod, ale gdy już wszelkie możliwe metody się wyczerpały... -> profesjonalista, jak nie pomoże -> bodźce negatywne. Nie wszystko da się załatwić smaczkami ale nie można też iść na łatwiznę... Mam wrażenie, że myśląc jak niektóre osoby, nawet wydanie komendy 'nie', 'fe', 'przestań' jest znęcaniem się, bo przecież zabraniamy mu jego ulubionej rzeczy... Są granice, to pies może a to nie.

I myślę, że topic można już zamknąć... w koło Macieja o tym samym, te same argumenty, kłótnie. Bez sensu.

Posted

[quote name='iwona&CAR']W lutym 2006 roku, Inki Sjosten udzielała wywiadu miesięcznikowi "Mój Pies", spytaliśmy, co zaskoczyło ją w podejściu Polaków do psów. Odpowiedziała wtedy:
„To, że jednocześnie całują swoje psy i zakładają im kolczatki.”
Wyraziła przy tym nadzieję, że nie jest to wyrazem złej woli,
a wynika z dawnych przyzwyczajeń...
Z takimi nawykami należy jednak walczyć.
Inki pokazuje nam, jak skutecznie uczyć psa posłuszeństwa na co dzień,
bez uciekania się do nieprzyjemnych i - co tu kryć - przestarzałych metod.

No ale przeciez od Inki Sjosten, szwedzkiego szkoleniowieca i sędziny, autorki wielu filmów i podręczników o szkoleniu psów, mamy tu w tym temacie duzo madrzejszych :p
Pisałm już to kiedyś, ale powtórzę - nie wierzę, że Inki nie wie, iż w Skandynawii (tudzież w Szwecji) również używa się kolczatek.

Posted

A ja na (mam nadzieję) zakonczenie powiem tylko, że większość osób potępiających kolczatki i praktykujących bezstresowe wychowanie, najprawdopodobniej nigdy nie miała do czynienia z naprawdę problemowym psem.
I AMEN! :diabloti:

Posted

w zadnym wypadku...tak sobie poprostu zażartowałam:evil_lol: serio...dla rozładowania atmosfery...pewne jest, że nikt tu nikogo nie przekona do swoich racji...ale takie prawo człowieka mieć swoje zdanie;)

Posted

w skrocie nasza historia. moj pierwszy pies byl przybleda, straszny zabijaka. pies po przejsciach. mial powazne problemy. po roku pracy okazalo sie ze to aniol wcielony, aczkolwiek niektore problemy nigdy nie przestaly istniec np lapczywe polykanie jedzenia o ile juz cos zjadl.
terz Brutus. pierwszy raz zaatakowal gdy mial 7-8 miesiecy. to byl szczeniacki wybryk, zadnych krzywd. polegl pudel z ktorym do tamtego razu pieknie sie bawili. potem zaczal sie okres wzmozonych cieczek. ataki aczkolwiek niegrozne powtarzaly sie co jakis czas. zaczelam powaznie sie zastanawiac nad kagancem, chodzeniem na smyczy. ale nie bylo to dobre wyjscie. intuicja nie pozwolila mi na taki krok. wiec zaczelam szukac wbicia do zakutego lebka zasad wspolzycia w spoleczenstwie. ale jakos nie bylo efektow. dopoki nie wyrzucilam ze slownika slowa "nie" i nie nauczylam sie zachowywac i wyrazac absolutnie bezemocjonalnie.
w najgrszym momencie musialam sie mocno rozgladac wokol bo kolejne awantury dawaly mu to co daje kolejna dawka narkomanowi. zaczely sie zadrapania.potem rozwalil ucho innemu goldenowi, tez takiemu samemu narwancowi.jego wlasciciele uzywali metod "twardych". wtedy zrozumialam. absolutnie nie tedy droga. gdy poczytalam nowe podejscie do jezyka psow, wyjasnienia poszczegolnych zachowan, czy kombinacji gestow zrozumialam ze podczas spotkania 2 samcow absolutnie nie wolno ingerowac. zaczelam Brutusa odwrazliwiac. po kilkanascie razy mijalismy psa wroga. stosowalam gest rozdzielajacy. potem Brutus siadal naprzeciwko mnie, ja robilam z siebie kompletnego glupa oblizujac sie, mrugajac oczami itd. dawalam smakole. kwakalam, gdakalam. a wrog przechodzil za moimi lub Brutusowymi plecami. potem odwazylam sie (gdy juz nauczylam sie obserwowac zachowanie psow wzgledem siebie) pozwolic mu pogadac po psiemu. teraz to dziala. i trening mamy po kilka razy dziennie, na kazdym spacerze. zawsze konczy sie ok. nawet gdy Brutus jest spuszczony ze smyczy a drugi pies na smyczy paszczy i rzuca sie. wiem ze nie moge podejsc do Brutka, musze go przywolac. i robie to ze stoickim spokojem, bezemocjonalnie pozwalajac mu na zaprezentowanie swoich gestow. dziala zawsze. brutus odchodzi i przybiega do mnie po nagrode. zawsze gdy cos w szkoleniu nie wychodzi po przeanalizowaniu okazuje sie ze bylam podekscytowana, rozemocjonowana itd. wiec trenuje stoicki spokoj a to trudne oj trudne. ale Brutus jest mlodziakiem, nie moge tej szansy zmarnowac. prawdziwy egzamin przejdziemy zima gdy nadejdzie kolejny okres cieczkowy. a pzryznam ze tego lata juz powaznie myslalam nad kastracja (zeby zlikwidowac poped plciowy i wlasnie te agresje)
nie rzuca sie juz na psy. malo tego, zaczal stosowac gesty rozdzielania wobec innych psow. ale nadal broni kumpli gdy wyczai ze dostaja w skore... praca dluga jeszcze przed nami
bradziej doswiadczone - mialam na mysli psy kilkuletnie ktore juz nie jedno futro uszkodzily i nie raz same oberwaly

Posted

no piekny artykul pierwsza czesc wypowiedzi godna powielenia. druga zalosna raczej. agresja u psow nie bierze sie znikad. i jezeli jedynym rozwiazaniem autora jest twarda reka....
co innego dyscyplina i mam nadzieje ze to wlasnie autor mial na mysli.
ale oczywiscie zgadzam sie ze z kazdym psem nalezy postepowac inaczej. do Ona czy dobermana trzeba podchodzic bardziej konsekwentnie niz do jamniora czy goldka.

Posted

isabelle30 napisał(a):
no piekny artykul pierwsza czesc wypowiedzi godna powielenia. druga zalosna raczej. agresja u psow nie bierze sie znikad. i jezeli jedynym rozwiazaniem autora jest twarda reka....
co innego dyscyplina i mam nadzieje ze to wlasnie autor mial na mysli.
ale oczywiscie zgadzam sie ze z kazdym psem nalezy postepowac inaczej. do Ona czy dobermana trzeba podchodzic bardziej konsekwentnie niz do jamniora czy goldka.


Dlatego wkeiłam ten link. Nie zabieram głosu za często, nie czuje się w tym mocna bo moje psy nigdy nie sprawiały mi kłopotu , nauka przychodziła im łatwo, zawsze były przylepami, zero agresji.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...