Jo37 Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Kibicowałam Jadze i Ricie . Wspaniale ,że znalazły razem dom . Quote
Tiger Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Jo37 napisał(a):Kibicowałam Jadze i Ricie . Wspaniale ,że znalazły razem dom . To jest niesamowite !!!!!!! Naprawdę :) Do tej pory trudno mi w to uwierzyć !!!!!!:multi: :multi: :multi: :multi: Quote
asiakliny Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( 20 minut temu Rita odeszła. Na razie nie jestem w stanie więcej napisać bo jestem sama z dziećmi. Odezwę się wieczorem, jak wróci mąż. Quote
anielica Posted March 28, 2007 Author Posted March 28, 2007 O Boże, co się stało????? :placz: :placz: :placz: Quote
fona Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Ritaaaa :placz: :placz: Quote
Tootiki Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Boże... biedna sunia........ Ritulko... [*] [*] [*] [*] [*] Quote
asiakliny Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Siedzę i ryczę :placz::placz::placz: i nie wiem co napisać. Co się dokładnie stało nie wiem. Byliśmy wszyscy po południu na dworze Rita zachowywała się tak jak wczoraj, czyli głównie sobie leżała. Trochę pochodziła i znowu kładła się zmęczona. Poszliśmy na chwilę do sąsiadów po drugiej stronie drogi Rita nie chciała zostać na działce i poszła z nami. Byliśmy tam może z 15 minut i wróciliśmy. Sunie położyły się każda na swoim miejscu a my poszliśmy do domu bo musiałam ugotować obiad. Co jakiś czas wyglądałam tak jak zawsze, żeby sprawdzić gdzie są psy wszystko wydawało się w porządku. Jak wyjrzałam po godzinie zobaczyłam, że Rita mocno zieje jakby się bardzo zmęczyła. Zaniepokoiło mnie to bo nie chodziła nigdzie dalej. Ubrałam dzieci i wyszliśmy na dwór. Rita leżała za domem, mocno ziajała a z pyska leciała jej piana. Zostawiłam dzieci w piachu i zadzwoniłam do męża, który zadzwonił do wetki, która robiła jej wczoraj badania. Powiedziała, że to może aklimatyzacja, zmiana środowiska, żeby dać jej pić i zostawić w spokoju. Pić nie chciała. Chwilę posiadziałam przy niej, zaczął jej sinieć język a jak patrzyłam jej w oczy to wiedziałam, że odchodzi. Poszłam zobaczyć jak dzieci i zaprowadzić Jagę do domu, żeby nie przeszkadzała. Jak wróciłam Rita już nie żyła. Czułam, że już po wszystkim, bo jak szłam do Rity to Jaga zaczęła strasznie szczekać. Czuję się strasznie dzisiaj już nie jestem w stanie nic więcej napisać. Rito (*) Quote
outsi Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Rita... :-( Pewnie serduszko nie wytrzymało takiej porcji nowych wrażeń, nowych przestrzeni, nowej wolności... Ale warto było przecież czekać przez tyle lat dla tego jednego dnia........ Biegaj radośnie po Tęczowych Łąkach, Kochana Rituniu.......... ['] ['] ['] Quote
Blondella Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Życie nie jest sprawiedliwe. Całe życie w schronie, a jak juz znalazł się domek, to musiała odejść :shake: Quote
anielica Posted March 28, 2007 Author Posted March 28, 2007 Asiu, bardzo Wam współczuję, i bardzo Wam dziękuję, za dobre serca! To musiało być bardzo trudne - widzieć jak odchodzi i być bezsilnym. To pewnie serduszko było - może zawał? - wielkie zmiany, nawet te najszczęśliwsze to ogromny stres. Ale dzięki Wam Rita przez jeden dzień miała w końcu własny DOM, budkę, podwórko i Ludzi. Tylko szkoda, że chociaż wiosna i lato nie było jej dane :-( Pewnie biega teraz ze swoim Ritowym uśmiechem za Tęczowym Mostem. Razem z Berusią, Kudłasiem, Misiem i innymi biedakami, którym dane było zaznać tylko krótkiego szczęścia poza schroniskową kratą... Tam, za TM, cały czas jest wiosna. (') Quote
paros Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Rita, odeszłaś kochana, chciana, we własnym domku :-( :-( Tyle czasu czekałaś :-( to takie niesprawiedliwe :shake: Quote
Elypsa Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 tak strasznie przykro....wspólczuje z całego serca.... Quote
lupe Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 co za niesprawiedliwość :shake: :shake: i to jak znalazła cudowny dom.... .....Rita kochana.... :-( :-( (") (") Quote
kaLOlina Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 :cry: qrde... rita kochana... [*] zly dzien jest dzis niech juz sie skonczy:( Quote
Reno2001 Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 kaLOlina napisał(a): zly dzien jest dzis niech juz sie skonczy:( Ja też to czuję. Coś dzis jest w powietrzu dziwnego:razz: !! Quote
Tiger Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Nigdy się z tym nie pogodzę .......... NIGDY........ Jaki jest sens tego co robimy ? W obliczu takiej tragedii ? Jaki jest sens ???????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przecież jej serce nie wytrzymało..........ZE SZCZĘSCIA !!!!! Jest tak oczywiste ....... i jednocześnie tak paradoksalne .... Asiukliny , bardzo Wam współczuję , bardzo .....że musieliście przez to przejść ...... Bardzo mocno Was przytulam ...... Ja ......nie wiem kiedy ........i czy w ogóle się po tym pozbieram .....bo naprawdę ......gdzie jest sens .....tej walki ....... Quote
kaLOlina Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 jest sens... bo chodzi o to ze to szczescie ZAZNALA!!! rita wie juz co to milosc...to najwazniejsze jest!!1dzien milosci byl wazniejszy niz 8lat samotnosci w schronie :cry: moze wlasnie o to chodzilo...moze byl jej czas...a odeszla wiedac ze KTOS ja kocha... Tiger kazde zycie pieska jest wazne KAZDE i my chcemu dac im milosc szczescie a nie raz uratowac zycie... [*] Quote
Tootiki Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 Ja tak sobie myślę, że może Rita chciała już odejść, może była na to gotowa od dawna, tylko chciała umrzeć w Swoim Własnym Domu, przy Swoim Własnym Człowieku... Może na to tylko czekała... Może już była zmęczona i chciała odpocząć... I tak się stało... Odpoczywaj Malutka za Tęczowym Mostem... Quote
Masza4 Posted March 29, 2007 Posted March 29, 2007 Asiu, dzięki Wam Rita chociaż przez kilka godzin czuła się komuś potrzebna, czuła sie kochana i szczęśliwa... Daliście jej serce, a jej serduszko ze szczęścia nie wytrzymało :-( Pewnie biega sobie teraz za Tęczowym Mostem i patrzy na Waszą rodzinę. Chociaż przez ostatnie chwile mogła się uśmiechnąć, teraz śmieje się stamtąd do Was. Ritulo kochana będziemy o Tobie pamiętać! (*) Quote
Pitty Posted March 31, 2007 Posted March 31, 2007 Tak bardzo mi przykro.....:-( :glaszcze: Czytalam watek od paru tygodni i trzymalam kciuki za Rite.Jaka to ironia i zlosliwosc losu.:-( Ale to chyba uczy nas , ze doslownie kazdy dzien jest na wage zlota. :-(:-(:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.