hecia13 Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 Yana napisał(a):Skoro Omar jak to napisałaś zawłaszcza sobie osobę i na tym tle dochodzi to konfliktów, to ja pozbawiłabym go tego że tak powiem "dobra" ;-) jesli zachowuje się niewłaściwie. Np. gdyby przy kimś leżał i warczał na Lenę, to odesłałabym go na inne miejsce np. jego posłanie położone z daleka od danej osoby. Bo jeśli w takiej sytuacji nie zareagujesz a i Lena odejdzie, to Omar utrwala sobie taki nawyk, jak warczę to mam kogoś dla siebie, a człowiek to akceptuje. To właśnie robimy z Sharą (z Bulletem zresztą też) w takich przypadkach. Quote
drzalka Posted December 28, 2011 Author Posted December 28, 2011 Dzięki dziewczyny za rady. te bitwy włąsnie działy się dzień po dniu, io pewnie przez ten czas Oamr dużo sobie utrwalił, niestety. Dzisiaj nadal pst nie są w tych samych pokojach jedynie dlatego że Lena ma tą ranke na łapie, która może się odnowić przy jakich kolwiek nawet małych zatargach. Omar został z temperowany dosyć, i jest miziany jedynie kiedy na prawdę na to zasłuży. Widać jak mu sie zmienia w główce, bo jak nigdy sam przyszedł i zaczął się łasić okropnie jak kot, już nie stoi pod drzwiami wszystko my stawiamy na swoim. Nie ma podśpieszania przez niego czynności, czyli jedzenia wychodzenia itp. Wyciszamy go, ze tak powiem "spowalniamy" w domu. Wczoraj były dwie próby wprowadzania do pokoju Omara, gdzie była Lena. Wcześniej Omar był na dole, albo w pokoju u mnie. Po wprowadzeniu napewno byłysmy spięte, Omar od razu spinał się na Lene, także wyprowadziliśmy go odrazu pokazując stanowczo że nam się to nie podoba. Druga próba, spokojnie wprowadziliśmy go, i Omar od razu bęc na kanapie i zasnął w oka mgnieniu. To było dziwne, nawet nie popatrzył na Lene, czasem zerkał ale tak poprostu międzu chrapaniem. Dla bezpieczeństwa miał kaganiec ( niewiem czy to dobry pomysł, jemu wogóle kaganiec nie przeszkadza, ale bałyśmy się że znów Omar może odbrawić maniane. W tej chwili nadal sa osobno, wychodzimy z nimi osobno, wąchają swoje rzeczy. Gdy byłam z Omarem na podwórku, Mama akurat wypuściła Lene na balkon i.. zaczęli to siebie machać kuperkami jak nigdy, jakby się sto lat nie widzieli. Omar machał ogonkiem i patrzył na Lenke, tańcował. Lenka się ożywiła jak mnie zobaczyła, później Omara - wcześniej była przybita tak samo jego obecnością gdy ją kontrolował no i tym że jest poobijana i osłabiona. Na początku kulała, teraz się rozruszała, i chce na spacerek i wreszcie kręci ogonkiem i nie jest skulona. Nadal nie wiem czy to dobry pomysł żeby je puścić razem luzem. Omar niby popiskuje "ładnie" gdy słyszy jak Lena wychodzi np na spacer ( nie patrzy na nią, jak wychodzi nie próbuje się do niej dostać itp, ), ale po nim można się różnych rzeczy spodziewać no i to że Lenka jeszcze nie jest w pełni sił. Z drugiej stronyt znów nie chce ich separować, bo może być jeszcze gorzej. Quote
Yana Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 a może zacznijcie od wspólnego spaceru ? najlepiej dwie osoby, jedna z Omarem, jedna z Leną. Nie spuszczajcie ich ze smyczy tylko takie wspólne spacerowanie jakąś trasą. Zauważyłam, że to bardzo wzmacnia takie stadne więzi między psami. Ja w taki sposób zapoznaję Yanę z nowymi psami. Ona jest ogólnie bojowa do nowych psów, ale po kilku takich spacerach polegających na wspólnym wędrowaniu, zaczyna traktować innego psa jak członka swojego stada i wtedy mogę ja spuścić ze smyczy i nie ma już wrogich zamiarów. Quote
Nutusia Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 Też myślę, że wspólny spacer jest dobrym pomysłem. Gdy moje się ścięły po raz pierwszy, Joaa właśnie taki sposób mi poddała - wspólny spacer, na smyczach, taki "boczek w boczek"... Quote
drzalka Posted December 28, 2011 Author Posted December 28, 2011 I tak zrobimy jutro :) Omar leżał pod choinką, a Lena była u mnie i się wylizywała. Drzwi otwarłam ( nast. krok) i Omar wszedł po patrzył na okno , bo akurat kot był za oknem i wyszedł. Nie śpojrzał nawetna Lene. Drugi krok był gorszy bo akurat tato wszedł pogłaskac Lene, a Omar szedł za nim nachylony, jakby na Lene ( nie wiadomo, teraz trudno odczytać jego zamiary). Został wyprowadzony. Także na pewno najbardziej Omar zawłaszcza sobie Tate i Brata. Jego ogólnie bardziej ciagnie do mężczyzn, tzn ma przed nimi respekt i myślę że trochę ze strachu robi dla nich wszystko ( nie ze strachu przed moimi facetami , ale myśle że ma wspomnienia ze starego właściciela ). W tej chwili Omar przychodzi, patrzy na Lenke i wychodzi i sobie chodzi, położył się i śpią w jednym pokoju. Nic się niedzieje. Czasem popatrzy na nią z pod byka, ale na pewno przez nas, bo nadal sa w nas emocje i sami nie wiemy co może sie wydarzyc, także nie jesteśmy do końca wyluzowani i nie pozwalamy do końca żeby robili sobei co chcą i zebyśmy my nie zwracali na nich uwagi. Może później, na razie Omar chodzi sobie w kagańcu, narazie. Lenka się wyluzowała, nie była przytłoczona jego obecnością ( na początku gdy zostawała sama, czy ktoś wchodził to od razu patrzyła czy czasem Omar nie wchodzi ), a teraz lajtowo się lizała. Quote
drzalka Posted December 28, 2011 Author Posted December 28, 2011 Właśnie sama Lenka z góry zeszła do mojego pokoju, cichutko pociupała na legowisko. Omar poszedł się napić i na gorę posprawdzać kąty ( Lena jak przyszła wcześniej do pokoju gdzie Omar był sam, tak samo sprawdzała wszystkie zapachy w pokoju, każdy kąt) Omar rozluźniony już po wieczornym spacerku bez namordnika popatrzył , położył się i zaczął się myć tak jak i ona Na Omara podziałało takie "ochlastanie go zimną wodą", otrzeźwienie. Przestawił się chłopak w mik. Nie wiem czy nie za bardzo, bo raz gdy Lena była w pokoju, położył się, po patrzył kilka razy i wyszedł, podobnie jak Lena była na legowisku, to tak ją omijał łukiem. Może wtedy zbytni osaczyliśmy ich, i chłopak już nie wiedział co robić, czy ma jej unikać czy jak, gdy się trochę rozluźni damy im spokój i wolną rękę na tyle żeby się normalnie komunikowali. Tzn teraz też tak jest, ale nie do końca ufamy Omarowi w jego czynach, dlatego tez są nieco pod kontrolą. Najwidoczniej "troche" się zapomnieliśmy. :roll: Omar to zupełnie inny pies od Leny. Z Leną to można sobie że tak powiem "pogrywać" a ona i tak prze kochana zgodzi się i zrobi dla nas wszystko. Omar jest trudnym psem i z nim trzeba krótko i stanowczo. Quote
Patisa Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 drzalka napisał(a): Omar jest trudnym psem i z nim trzeba krótko i stanowczo. wiesz co, cieszę się, ze tak piszesz o Omarku. Pewnie wiele osób pozbyłoby się psa krzycząc, że to "głupi pies". Widać, że prawdziwy z Ciebie bokseromaniak :) No cóż, boksie to boksie. Niektóre są nieco wojownicze. Wtedy po prostu trzeba sie pilnować i wyłapywac jak najwczesniej wszelkie sygnały wysyłane przez psa odnosnie jego chęci dominacji. Też fakt, że inaczej zachowywac sie bedzie wobec nas pies, który mieszka z nami od zawsze lub bardzo długo, a taki, który tak naprawde niedawno stał sie członkiem naszego stadka. Trudno dziwić sie Omarowi, ze sam nie wie czasem jak się może/powinien zachować. dacie sobie rade. Z czasem na pewno wszystko się "dotrze" i każde z Was bedzie doskonale wiedziało gdzie jego miejsce :) Quote
Nutusia Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Omar nie jest pewnie sam w sobie trudnym psem. On miał dotąd trudne życie. Z winy człowieka. Teraz karta się odwróciła - wszystko, co go spotyka to zasługa - CZŁOWIEKA! Dzięki! Quote
Yana Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 drzalka Omar jest po prostu psem, który potrzebuje jasnych zasad, wytyczonych granic i konsekwentnego ich stosowania, czyli po prostu dyscypliny :-) ale wiele psów, także bokserów należy prowadzić właśnie w taki sposób. Dla Was to coś nowego, bo Lena ma zupełnie inny charakter i nie wymaga pewnie takiej konsekwencji. Pewnie też na początku Omar był rozpieszczany z powodu jego ciężkiej przeszłości. I to może byc też przyczyna, że zaczął pokazywać różki. Ale przeszłość trzeba zostawić i traktować go jak każdego innego psa, czyli kochać ale też wiele wymagać i wszystko będzie dobrze :-) Quote
hecia13 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Yana napisał(a):a może zacznijcie od wspólnego spaceru ? najlepiej dwie osoby, jedna z Omarem, jedna z Leną. Nie spuszczajcie ich ze smyczy tylko takie wspólne spacerowanie jakąś trasą. Zauważyłam, że to bardzo wzmacnia takie stadne więzi między psami. Ja w taki sposób zapoznaję Yanę z nowymi psami. Ona jest ogólnie bojowa do nowych psów, ale po kilku takich spacerach polegających na wspólnym wędrowaniu, zaczyna traktować innego psa jak członka swojego stada i wtedy mogę ja spuścić ze smyczy i nie ma już wrogich zamiarów. Ja bym była ostrożna... Omar i Shara są z tego samego miejsca, a Shara na wspólne spacery się nie nadaje. Psiaki się wzajemnie nakręcają i rzucają na wszystko co się rusza, albo przynajmniej jazgoczą, a każdy oddzielnie jest grzeczny. A jak nie mogą dopaść innego psa, atakują siebie nawzajem, przy czym Shara jest tu prowodyrem... Oddzielne spacery zdecydowanie im służą, w domu jest spokój. Quote
Yana Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 hecia13 napisał(a):Ja bym była ostrożna... Omar i Shara są z tego samego miejsca, a Shara na wspólne spacery się nie nadaje. Psiaki się wzajemnie nakręcają i rzucają na wszystko co się rusza, albo przynajmniej jazgoczą, a każdy oddzielnie jest grzeczny. A jak nie mogą dopaść innego psa, atakują siebie nawzajem, przy czym Shara jest tu prowodyrem... Oddzielne spacery zdecydowanie im służą, w domu jest spokój. Ale Omar i Lena z tego co czytałam chyba już chodziły razem na spacery. Moja Yana też jest bojowa i chce się rzucić na psa, dlatego ja zaczynam spacer w kantarku (szrpanie się z psem na obroży tylko go nakręca), szybkie tempo marszu, krótka smycz, pies przymojej nodze. Po jakims czasie emocje opadają, zdejmuje kantarek i dalej spacerujemy już na spokojnie, kontrolując, żeby psy się nie prowokowały. Po kilku spacerach jest już przyjaźń. Poza tym podstawą jest jednak szkolenie i codzienna praca z psem. Jak pierwszy raz wyszłam na spacer z dwoma bokserami, to mało mi rąk nie pourywały. Jednak krok po kroku zaczynając od krótkich spacerków nauczyły się spokojnie i bez ekscesów spacerowac we dwojkę. Przy czym nasze spacery to jest jednak praca i skupienie na mnie, chwile kiedy biegają luzem i robią co im się podoba przeplatane są ćwiczeniami. Ale w ten sposób coraz mniej uwagi zwracaja na otoczenie, a więcej na mnie. Quote
drzalka Posted December 29, 2011 Author Posted December 29, 2011 Tak jest.Lena jest zupełnie inna i do niej się przyzwyczailiśmy, do jej zachowania. Psy chodziły prawie zawsze na wspólne spacery. Omara brałam czasem samego, żeby nauczyć go ładnego spokojnego chodzenia wśród obcych miejsc i psów. Normalnie psy spacerują razem i nigdy źle nie było. Chyba ze zobaczyły psa i był blisko to wiadomo obydwa reagowały i cięższej było ich utrzymać. Psy rano się obudziły i zaczęły się niuchać i cieszyć i do mnie i do siebie. Tak jak zawsze, niestety po chwili gdy Lena usiadła na Omara legowisku ( nie wiem czy to była kwestia tego) Omar stanął nad nią i po chwili rzucił się, oderwałam go i odesłałam namiejsce mówiąc stanowczo że to było złe. Omar prostestuje, spina się i stoi udając że nie słyszy itp. Ale ja nie ustępuje. Później Omar był na siku, potem brałam Lene, Omar też znów chciał iść z nami, i poszedł na schody za Leną, wrócił sie znów poszedł, obwąchał jej tyłek i znów na nią. Znowy go odciągnęłam i do siebie. Teraz już wróciłam do domu, gdzie psy były w osobnych pokojach. Wrócili też rodzice. Pokoje sa otwarte jak jesteśmy w domu, więc Psy podeszły się przywitać . Omar nadal sie spina jak jest Lena. Zostaje ciągle wyprowadzany. On chce się do niej dostać i wąchać, niucha w góre nosem. Tyle ze on raz chce sobie ją powąchac i tyle, a raz zaczyna sie na nią rzucać.. Czuje że on jest spięty, ciągle zwraca mu się uwagę.. Ciagle patrzy się na mnie z pod byka zimnym spojrzeniem, gdy jest odsyłany . On ogólnie zawsze chodzi za nami krok w krok, gdy np jestem przy kompie to siedzi przy mnie w ryty i sie nie porusza. Quote
Yana Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 drzalka a pracujesz z nim jakoś ? tzn szkolisz ? uczysz komend ? bo z jednej strony trzeba reagować kiedy zachowuje się niewłaściwie, ale z drugiej strony trzeba temu psu pokazać kiedy jest dobrze, trzeba dac mu szansę, żeby zasłużyl na nagrodę i pochwałę. Kiedyś przeczytalam w jakiejś mądrej książce, że żeby wychowanie było skuteczne to trzeba dawać o wiele więcej pochwał niż korekt. Ja bym np. poćwiczyła odsylanie na miejsce także bez takiej stresującej sytuacji, kiedy jest już nakrecony. Tylko jako nową komendę, na luzie, z pochwałami i nagrodami, gdy załapie o co chodzi. Póżniej gdy to opanuje np. w obecności Leny, która może sobie gdzies tam z inną osobą siedzieć. I tak można sobie wymyślać różne komendy i ćwiczyć różne sytuacje, np. zostań, wyjdź, noga itp. Quote
drzalka Posted December 29, 2011 Author Posted December 29, 2011 Tak jest Omar jest szkolony, podobnie jak Lena. Rózne sztuczki jak i ucze go podstawowych ćwiczeń PT. On wykonuje je w mik bo to żarłok na smakołyki. Za zabawke też zrobi, bo i zabawkami na uczył się bawić. Jesteśmy po spacerze z psami. Było wzorowo . Psy szły sobie przodem, i każde zerkało na siebie pod nie uwagę drugiego , np. gdy Lena się odwróciła Omar zerkał i odwrotnie ( pewnie teraz do widzimy bo kiedyś to było normalne i nei zwracalismy uwage na ich jezyk) W pewnym momencie zaczeli razem niuchać, ocierać się, zmieniać miejsca. Czasem Omar za bardzo się wpatrywał to zwracałam jego uwagę na mnie, choć myślę ze jestem przewrażliwiona , bo później tez tak łypał i ciągnął a okazało się ze chciał poniechać to co wcześniej niuchała Lena. Myśle że połowa tych spinek, i patrzenia "dziwnie" na Lene bierze eis z tego ze on nie do końca wie co się dzieje, ze sa izolowani, potem są razem, nie mogą za bardzo kontaktować przez nas . Było super, po powrocie zjedli papu razem w pewnej odległości. I poszli nyny. Do skończenia remontu nie będziemy "zapraszać" , i sprawiać psom okazji do spięć. Będziemy osobno je szkolić, razem wyprowadzać we dwójkę i razem będą jeść i powoli będa normalnie łazić koło siebie. Quote
Alicja Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Drzalko , napisz może do Jacka Gałuszki ( na str. Wesoła łapka powinien być adres mailowy http://wesolalapka.pl/blogi.html?blogger=Jacek+Ga%C5%82uszka) on ma doświadczenie z psiakami , to jeden z lepszych szkoleniowców http://wesolalapka.pl/kontakt/kontakt/jacek-galuszka.html Quote
anetta Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 uUu Omarku, coś ty taki wyrywny się zrobiłeś :nono: Trzymam kciuki że żyły ze sobą tak jak na początku. Quote
drzalka Posted January 2, 2012 Author Posted January 2, 2012 Hej W tej chwili jest pod kontrolą. Mam cały czas kontakt z Kasią z hodowli Chluarain, która ma duże doświadczenie w różnych przypadkach psio-psich i bardzo jej dziękuje za dużo rad i pomysłów i to że podtrzymuje mnie na duchu :) Wszystko wskazuje na to że Omar robi z Lenką to , co kiedyś robiła mu Shara. Omar na uczył się przez swoje całe życie tego by przeczekać atak ( czy Shary czy byłych właścicieli) oraz tego że nawet, gdy daje wszelki sygnały uspokajające ciałem itp że nie chce wdawać się w bójki i tak będzie lany - gryziony.( możlliwe że i Ludzie nawet gdy Omar się kulił itp, oni nadal nie przestawali go bić, tak samo Shara gryść) To prawdopodobnie robi w tej chwili z Leną. Omar nie zna takich odruchów, zachowuje się podobnie jaj np psy bullowate hodowane do walk, czy jako mięso armatnie . Jedynym ich "wyłącznikiem" jest człowiek - jeżeli już. Musi to w nim tkwić baaardzo głęboko. Nasza w tym rola by odkręcić tyle ile się da. I MOCNO i DOTKLIWE pokazać mu że to co robi w stosunku do Leny jest ZŁE i nie przynosi żadnych korzyści, a wręcz kare. Nie mozemy mu zabrać tego co w tej chwili dostał, bo może to spotęgować jego zachowanie, lecz miarkować mu wszelkie nagrody, i robić to jedynie gdy my tego chcemy i naprawdę zasłuży. Niestety parę dni temu zdążył się kolejny atak Omara, całkiem nie oczekiwany i bez żadnego zapowiedzenia ( warkotów boruczeń - nic). Lenka odniosła niestety dotkliwej rany - dziurę na łapie i po drugiej stronie dużego sińca ( Omar musiał się "szczepić" w łapę, myślę ze robi to przy odciąganiu). W tej chwili jest stan zapalny i spory obrzęg. Lenka dostała antybiotyki, spray i tabletki. Trzymajcie kciuki żeby wszystko ładnie się wygoiło ! Psy mają kontakt ze sobą przy nas ( Omar przy Lenie ma założony kaganiec). Razem wychodzą na spacery ( to miejsce nie jest jeszcze "spalone" więc tu jak najczęściej) i na siku. Lena często pragnie kontaktu z Omarem, ale sama się Obawia jego wybuchów. Omar tez chce Lene , chce być w jej towarzystwie, ale przez walki ten kontakt mają racjonalnie dawkowany. Gdy są same muszą na ten czas być izolowane dla swojego bezpieczeństwa. Kupujemy bramkę zabezpieczającą, na pewno będzie swobodniej nie będziemy na niego tak patrzyć i obserwować , damy im więcej luzu. Quote
Alicja Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 Kurcze , to naprawdę nie jest łatwa sytuacja . Paulina , jakby coś to wiesz ...wołaj Quote
drzalka Posted January 2, 2012 Author Posted January 2, 2012 Wiem.. To jest bardzo trudno sytuacja. Omar zachowuje się jak "łowca" to niejest zwykła agresja. To jest w sumie najgorsza sytuacja do odkręcenia. On przed atakiem czai się, w zupełnej ciszy ( wcześniej wydawał jakiekolwiek sygnaly ostrzegwcze ), zastyga na kilka sek ( i to wlasnie musimy wychwytywać) by upolowac ofiare. Najgorsze jest to , że od samego początku było widać że ( dawałam Kasi filmiki poglądowe z całego okresu bycia u Nas Omara) że on próbuje Lene, i od początku np nie które zabawy, w cale nie były zabawami, On Nas się boi więc ciągle pokazuje nam całym sobą, że nic nam nie grozi i nam nie chce zrobić krzywdy, co innego w stosunku do Leny. Niestety nie działaliśmy do początku tych starć tak jak powinniśmy, więc Omar juz wie że jest od Leny silniejszy pod każdym względem i może sobie z nią poradzić, ona nie jest dla niego zagrożeniem w żadnym stopniu. Najbardziej szanuje facetów ( na pewno ma na to wpływ były właściciel) i o nich najbardziej jest zazdrosnych i zazwyczaj przy nich do chodziło do bójek ( nigdy nie psy nie walczyły gdy były same w pomieszczeniu czy w ogólnie w domu) dla tego przynajmniej teraz nie mogą być w jednym pomieszczeniu razem przy Tacie czy Darku. Najgorsze również w tej chwili może być rozłam rodziny przez Omara., który może to wyczuć i spotęgować zachowanie. Mój tato na prawdę kocha Lene i przez to wszystko rożne rzeczy przychodziły mu na myśl, choć wgłębi duszy polubił Omara Mama bardzo mnie wspiera i pomaga mi przy psach w szkoleniu i wychowaniu. Niestety babcia zaczęła bać się Omara. Chcemy dla Omara jak najlepiej i będziemy próbować by wszystko wróciły do normy w psim stadzie. Quote
Yana Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 To rzeczywiście problem jest dużo bardziej skomplikowany, niz się na poczatku wydawał. Wygląda, że to nie są "zwykłe" psie konflikty. Omar pewnie nigdy nie nauczył się prawidłowych zasad życia w stadzie, stąd te ataki bez wstępnych sygnałów ostrzegawczych, których psy maja przecież szeroki wachlarz i służą własnie do unikania poważnych konfliktów. Nie rozumie także sygnałów wysylanych przez Lenę. W całej tej sytuacji szkoda Leny, która nagle znalazła się w trudnej i bardzo niekomfortowej dla niej sytuacji :roll: Quote
drzalka Posted January 3, 2012 Author Posted January 3, 2012 Dokładnie tak jest ! Lenka po tych wszystkich zajściach bardzo osowiała, miała przez chwile mała depresje, nie wstawała, wsłuchiwała i podnosiła łeb , gdy Omar chodził sobie i czy czasem nie chce do niej przyjść. Gdy przechodził gdzieś w pobliżu cała drżała. Z dnia na dzień robi się coraz weselsza.Rusza kuprem jak miło. Więcej wstaje chce wychodzić. Wącha Omara z daleka, na polku chce się z nim bawić, zaczepia go ( Omar na smyczy też ma odruchy do zabawy, ale na razie basta do puki Lenka nie będzie w pełni sprawna, ale i tak dla bezpieczeństwa Omar będzie miał kaganiec, w którym czuje się dobrze i nie przeszkadza mu w niczym) Z jednej strony chce z nim przebywać w jednym pomieszczeniu ( Omar też już teraz daje mniej sygnałów ,z których mogłyby wyniknąć kłopoty, wywąchują się , Omar więcej luźno macha ogonem i nie spina uszu). Z drugiej strony Lenka ciagle się wacha, bo nie może sie spodziewać jego ataku.. Ranka głęboka, ale przez okłady z sody obrzeg na całej łapie ładnie schodzi ! Wyglądało to tak, jakby wyciek był przez ranę, więc pewnie nie będzie trzeba nic nacinać ! :) Remont powoli dobiega końca, więc psy będa mieć wreszcie więcej przestrzeni i może sytuacja choć trochę wróci do poprzedniego stanu. Emocje opadły więc to też wielki plus na przyszłość Sesja się zbliża i jeszcze więcej roboty, ale tak to bywa że im mniej się ma czasu, tym więcej można go wygospodarować i wszystkie obowiązki tak po układać że ma się go więcej niż by się wydawało :) Trzymajcie kciuki za Nas kochani ! Quote
Nutusia Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 Ja trzymam nieustająco i równie nieustająco podziwiam determinację, upór i cierpliwość! Quote
drzalka Posted January 3, 2012 Author Posted January 3, 2012 Wiesz, to jest Nasz pies. W chwili wyrwania go z tej psiej tragedii to my jesteśmy odpowiedzialni za niego i jego zachowanie. To bardzo trudne - to prawda ale to jedyne przez nas akceptowane wyjście. Praca, praca i jeszcze raz praca. Oddanie go i szukanie dla neigo nowego domu ( tak,tak.. wokół znajomych rodziców,są rozne głosy ktore do nas w żaden sposób nie trafiają i są tylko dzikim szumem dla uszu) nie wchodzi w gre, to my przejęliśmy wszelką odpowiedzialność za los Omarka i będziemy się starać tyle i le możemy. Omar dużo wniosł do naszego domu, jest bardzo oddany i świata po za nami nie widzi. Może to prawda że łatwiej by było, gdyby jednak Omar był w domu jedynakiem , by był sam dla właściciela, ale to nie zmienia faktu , że nadal miałby takie samo podejście do psów jakie ma w tej chwili. To zdrowy, kochający ponad życie pies, niestety życie , jego los go nie oszczędził. Może i Lenka nie jest w najlepszej sytuacji teraz, Dużo pracy przed nami, wcale nie łątwiej, moze i nigdy nei będzie tak między psami jak bysmy chcieli, lecz staramy się by każde z nich było szczęśliwe . Quote
drzalka Posted January 3, 2012 Author Posted January 3, 2012 Znalazłam wreszcie na Omara patent, którego trudno zmęczyć, nawet doprowadzić do ziajania ( przyzwyczajony do różnych warunków jest naprawdę wytrzymały) - bączek ze smakami. Ileż on się na męczy i nawet bez smaków zabawka jest atrakcyjna. Lenki ranka zaczyna się goić. Wygląda nie pozornie ( jeśli można to tak ująć ) , ale jest dosyć głęboka, lecz na szczęście zaczyna się spajać. Link do fotek, jak wyglądało to po zajsciu ( 2 pierwsze fotki ) i dzisiaj : https://picasaweb.google.com/117093795026790117420/100NCD8005?authkey=Gv1sRgCKOmibbfzIK2Aw Jestem bardzo dzielna ! Quote
Alicja Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 O rany ta rana naprawdę paskudna . Uważajcie aby się ropien nie zrobił , no i ten siniak:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.