Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dlaczego nie ma wiadomości o maleństwie?

Feliksik, masz rację o tej strasznej mentalności wiejskich ( ale nie tylko) ludzi. Oni uważają się za coś ważniejszego od zwierzaka i chcą pokazać swoją nad nimi przewagę. W/g nich życie zwierzaka nie jest nic warte. Czują się panami świata. I nic nie jest w stanie ich wyprowadzić z tego myślenia.
Miałam kiedyś działkę na wsi, ale m.in z tego powodu zrezygnowałam z jej posiadania. Jak tłumaczyłam, że z chorym psem trzeba do weterynarza to tylko się ze mnie śmiali i mówili, że cała wieś by takiego wyśmiała jakby poszedł z psem, czy kotem do weterynarza. Weterynarz jest od zapładniania i leczenia zwierząt gospodarskich, a nie od takich "głupot". Pies jak nie ten to będzie następny...............i co ja tam miałam robić :(

Posted

Mam nadzieję, że przeczytam tu następnym razem dobre wieści o malutkiej. I jakby co, to ja też kupię tego wirtualnego bejsbola na drania.

Posted

EVA2406 napisał(a):
Dlaczego nie ma wiadomości o maleństwie?

Przepraszam Was... jest środek nocy, ja własnie dotarłam do domu.
Nie zawsze jest tak, ze możemy robić to co chcemy.
Miałam okropny dzień, chce mi się wyć... ale nie z powodu tej psinki, ani zadnej innej.
Nieszczęścia chodzą stadami...
Nie dałam rady skontaktować się z Panią doktor. Ale ma być jutro między 13 z 14.
Mam obiecane, że będę powiadomiona gdyby coś ważnego się wydarzyło. Skoro nikt z kliniki nie dzwonił, to nic złego się nie stało.
Czy jest tutaj ktoś z Wrocławia, kto moze odwiedzić malutką? Chciałabym chociaż na fotce ją zobaczyć...

Posted

co do bestialstwa ludzi to najgorsze jest, że :
1. skoro w worku z pieskiem były pampersy, to szczeniak pochodził z rodziny z małym dzieckien, czyli było więcej osób które przyzwoliły na ten czyn. Mają dziecko, to pewnie je kochają.... CO ZA OBŁUDA!!!!
2. co do wsi, to mentalności tych ludzi nie uda sie zmienić przez następne 200 lat, chyba, że strachem przed karami, jeśli byłyby dotkliwe, a przepisy JASNO sprecyzowane. Póki co to tak nie jest,
3. Zauważcie, że cała wieś w niedziele idzie do kościoła, spowiada się , modli.... Ale w typowym na wsi traktowaniu psów niczego złego nie widzą. Nie chcę urazić niczyich uczuć religijnych ani też obrazić kogoś kto mieszka na wsi (sama mieszkam), ale taka jest generalna zasada.
4. w miasatch żyje mnóstwo patologii i to oni przede wszystkim są sprawcami takich czynów, tłuką żonę, biją dzieci, chleją i pozbywaja sie nichcianych zwierząt....

Posted

Takich złych zachowań wobec zwierząt masę tez w duzych miastach, to idzie za wychowaniem, tym co wyniesiemy z domu. Broń boże nikogo nie usprawiedliwiam.
Moja wykształcona szwagierka mawia że nowa myszka dla dziecka kosztuje 10 zł a weterynarz do tej chorej 30. A mieszka w duzym mieście, żadna patologia, kasy w bród. To siedzi w ludziach. U nich w domu też w wojewódzkim mieście, nie mogło byc zwierząt bo brudzą no i maja się po cos przydać. Po co ci w bloku kot czy pies.
Mój mąż ode mnie nauczył się, że zwierzęta mają po prostu być, że nas uczą wrażliwości, miłości, cierpliwości. Ostatnio powiedział, że uczy się zwierząt na nowo. Inaczej na nie patrzy i zaczyna rozumieć. Nawet u ludzi normalnych to jest proces, który trwa. Niektórzy sie z tym rodzą, niektórzy się uczą jako dzieci inni dopiero jako dorosli.

Moi dziadkowie dzieki babci na wsi pierwsi mieli kojec a nie łańcuch dla psa, pierwsi wysterylizowali kotkę ale.. wcześniej pamietam raz znikające kociaki i babcię która płakała wściekła na dziadka, potem koty nigdy nie znikały, były odchowane i wydane w dobre ręce, a potem kotki się sterylizowało.
To wynikało chyba z niewiedzy że można inaczej nie zawsze ze złej woli czy bestialstwa. Ale tak macie rację w większości wypadków to tkwi tak głęboko, to przekonanie że tak się robi i już i co to zwierze nie to to inne, że trudno będzie wykorzenić. Jesli ktoś jest myślący weźmie przykład z innych.
Rodzina mojej babci zawsze szanowała zwierzęta, była krowa, koń który pierwszy był czyszczony i karmiony bo pracował na rodzinę, mieszkali w lesie, dokarmiali zwierzęta.

U mojego dziadka zwierzę to był przedmiot, psa można było kopnąć, nie nakarmić kota bo nie łowi myszy. Jak sie zwierzę starzeje to trzeba je zastrzelić, po co trzymać darmozjada.

Posted

Majowa, masz sporo racji- nie można generalizowac że wieś to ciemnogród a w miastach jest cacy. Sama mam sąsiada-zwykły, prosty chłop z Mazur- jak mu sunia zginęła to w ulewę latał po całym Mokotowie jej szukał (a waży 150 kg więc widok był ciekawy) nie wiedział tylko że sunię w międzyczaisie zgarnęłam z podwórka i grzała pupinę u mnie w kuchni w towarzystwie Carusa :)
Kiedyś opowiadał mi p.Wojda(prowadzi podwarszawski cmentarz dla zwierząt) że przyjechał do niego klasyczny bandzior. Takie dwa na dwa do uszczelniania futryn,łańcuch na szyi,broń wystająca zza pazuchy,nowiutki mercedes.Przyjechał pochowac stareńkiego stafforda i ryczał jak bóbr bo psiak był dla niego jak dziecko.

Znam też przypadki oddawania psów lub wręcz ich wyrzucania bo państwo zmieniają wystrój wnętrza i pies do kanapy nie pasuje.

Posted

Witaj kochane maleństwo , teraz zaczęłaś nowe życie już nigdy nikt nie zrobi Ci czegoś podobnego bo tutaj są cioteczki które na to nigdy, za nic w świecie nie pozwolą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

Malutka ma doskonały humor :)
Jest bardzo cierpliwa, w pokorze znosi wszelkie zabiegi, które się przy niej wykonuje. Jakby wiedziała, że te piekące kroplówki to dla jej dobra. Dostaje leki neurologiczne, po których zdecydowanie sprawniej się porusza.
Dostała środki odrobaczające w małej dawce, po których przyplątała się biegunka. Jest na diecie weterynaryjnej (RC Intenstial).
Sygnalizuje chęć wyjścia za potrzebą :)
Biega po lecznicy, bawi się. Ogólnie zachowanie oceniane na duży plus.
Dzięki wielu osobom pracującym w klinice rzadko zostaje sama. Uwielbia towarzystwo ludzi.
Pani doktor powiedziała, że powinna wrócić do pełni zdrowia, ale pozostanie psinką o wyjatkowej urodzie - może jej pozostać skośne oczko (widzi!) i lekka deformacja. Ale to wszystko w miarę wzrostu będzie mniej widoczne niż w tej chwili...
Jest pozwolenie na odwiedzenie malutkiej, wycałowanie mordki i zrobienie zdjęć.
Kto z Wrocławia może podskoczyć ???

Posted

Jak się cieszę!!! I z kondycji maleńkiej i z oczka, bo bałam się, że Minióweczka je straci... Cudnie, Malutka! Jeszcze niedawno mieszkałam we Wrocławiu, już byłabyś w moich ramionach i na fotkach :)

Posted

Witam
Tayga - znam kogoś z Wrocławia,kto byłby zainteresowany odwiedzinami ale potrzebne jest nazwisko lekarza,którego należy pytać o suczkę :)

Posted

arabiansaneta napisał(a):
Szkoda, że mieszkam w drugim końcu Polski - wymiziałabym to słodkie pysiunio! Ciekawe, na jak dużego psa to wyrośnie.


Wygląda na onkowatą :)

Dobre wieści, dziękuję tayga :)

Posted

lis napisał(a):
Witam
Tayga - znam kogoś z Wrocławia,kto byłby zainteresowany odwiedzinami ale potrzebne jest nazwisko lekarza,którego należy pytać o suczkę :)

Powolutku... na fb zgłosiło się kilka osób.
Nie wiem czy się w klinice ucieszą jak ich tak wszyscy zaczną nachodzić codziennie.
Ustaliłam na razie wizyty raz w tygodniu. Dam znać jak się zwolni jakiś termin :)

Posted

Super że maleńka ma tak silną wolę życia!!! sama odratowałam jedną biedę, której groziła amputacja łapki, do tego rak, śruty, same dramaty, ale siła woli u piesków i pragnienie miłości są ponad wszelki ból i cierpienia, życzę szczęścia!!pozdrawiam serdeczie tayga:*

Posted

dzięki Tayga za wieści i uszy do góry!

Ulv jest z Wro.

co z transfuzją krwii malutkiej? Czy poziom cukru jest kontrolowany? bo jeśli ma taki problem to będzie do końca życia psem specjalnej troski, na zastrzykach i sprawdzaniu poziomu cukru we krwii do tego specjalistyczna dieta.

wkleiłaś tego linka bazarkowego na 1 post? :
http://www.dogomania.pl/threads/209677-Dla-Sako-z-dysplazj%C4%85-Emki-Mini-Isi-i-Cookie-bi%C5%BCuteria-perfumy-do-04.07-do-22-00

polukam jak bazarki trzymają się dla niej:loveu:

Posted

Uratowałam kiedyś kota z jezdni, który wpadł pod samochód. Myslałam, że nie żyje, bo leżał i się nie ruszał. Był nieprzytomny i też miał uszkodzona czaszkę. Ponieważ kot był dziki nie dało sie nim normalnie zając, i na trzeci dzień uciekł. Potem widywałam go parzez długi czas, więc chyba wrócił do zdrowia. Mam nadzieję, że z sunią też będzie ok.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...