brazowa1 Posted November 12, 2006 Author Posted November 12, 2006 a co jest najgorsze w tym wszystkim?Paryska urosla w sile i jest swiecie przekonana,ze to ona przegonila rottweilera. Padam!:lol: :lol: :lol: :lol: Quote
akucha Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 Kocham takie opowiadanka :loveu: Ewa rokuje na super tekściarę!!!!! Brązowa, czaść zmienić tytuł i przenieść wątek :multi: :multi: :multi: Quote
malagos Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 Swietna opowieść! Brakuje małej damie kapelusika i parasolki, że by mogła pogrozić innym psom!:p Quote
iwlajn Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 Och Parysko, a nie wyglądasz na taką- słowo daję:) Quote
millarca Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Jutro idziemy na kontrolę. Paryska ciągle dużo kaszle, ale humor jej dopisuje. Aż nie mogę uwierzyć, że jeszcze do niedawna z własnej woli prawie nie schodziła z legowiska! Przedwczoraj ogromnie przypodobała się mojej mamie. Siostra była z Paris na spacerze i wlaśnie miały wracać, gdy sunia zauważyła mamę, wchodzącą do sklepu przed blokiem. Paris odmówiła wejścia na klatkę schodową, stała wpatrując się w sklepowe drzwi, a gdy mama w końcu wyszła, psinka odtańczyła na jej cześć istny taniec św. Wita. W domu jednogłośnie orzeczono, że Paris to potworna lizuska ;) Quote
akucha Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 E tam, zaraz lizuska :lol: Ona zna już swoją Rodzinkę :loveu: :loveu: :loveu: Cudownie, że tak się zmienia!!!! Chce żyć, wie, że ma dla kogo. Trzymam kciuki za jutrzejszą wizytę, mam nadzieję, że będą nienajgorsze wieści! Quote
brazowa1 Posted November 16, 2006 Author Posted November 16, 2006 Jest po prostu lizuska,potworna lizuska i chce zepchnac Domela z piedestalu! :evil_lol: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: kochana Paris! Jaka madra! Quote
kaerjot Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Mądra dziewczynka, wie kto w kuchni rządzi:loveu: Quote
millarca Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Już tradycyjnie na wstępie zaznaczę, że Paris ciągle kaszle, ale weterynarz po osłuchaniu jej powiedział, że serce jest stabilniejsze. Odstwilismy antybiotyk, na tygodniu mała, zwana przeze mnie także Myszką albo Bułeczką (Bułeczka bo Paryska:loveu: ) będzie miała robioną kontrolną morfologię. Quote
brazowa1 Posted November 16, 2006 Author Posted November 16, 2006 Buleczka,jak slicznie! :loveu: :loveu: :loveu: Quote
millarca Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Najnowsze paryskowe wyczyny: 1. Mała dama zaraziła mojego Domelka kaszlem kenelowym. 2. Wet powiedział, że gdyby Paris kaszlała, trzeba jej podać łyżeczkę flegaminy. Paris kaszlała, więc moja mama zmieszała jej flegaminę z karmą z puszki. Cóż na to Paryska? Skosztowała i... O nie! Dziwnie pachnie, dziwnie smakuje, ona tego więcej nie ruszy!!! Za to Domel jest stanowczo mniej wybredny, widząc, że koleżanka nie wykazuje zainteresowania poczęstunkiem, merdając ogonem, ruszył do miski. Ale, ale! Kolego! To przecież miska Paris! I cóż z tego, że zawartość Bułeczce nie odpowiada. Żaden inny pies JEJ miski nie będzie wylizywał!!!! Paris rzuciła się na Domela z przyszczekiem, warkotem i charkotem, a potem jeszcze dłuższą chwilę siedziała przy misce, strzegąc swej królewskiej własności przed niecnym, rudym uzurpantem. 3. Pogoniła mojego kota El Nina. El Nino ma w sobie coś z masochisty, więc myślę, że maleńka Paris sporo zyskała w jego oczach. 4. To ostatnie to grubsze świństwo: na porannym spacerze Paryska zaszarżawała na biedną, małą dziewczynkę śpieszącą się do szkoły. Życie, a przynajmniej kostki dziewczynki ocaliło jedynie to, że jakoś udało mi się bestię utrzymać na smyczy. Oburzona Paris posłała tylko za niedoszłą ofiarą wiązankę niecenzuralnych przekleństw, na szczęście w psim języku, którego jak sądzę dziecko nie znało, inaczej jego niewinność mogłaby doznać uszczerbku. W związku z tym mam pytanie: brazowa1, coś Ty mi sprzedała?!!! Quote
kaerjot Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 To ja może lepiej szybciutko zmienię temat. Millarca, dlaczego jeszcze nie masz bannerka? Kto jest w Twoim avatarku, czyżby Domelek? Quote
iwlajn Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 A Millarca mi pokazała zdjęcia Paryski!!!! Bo na komórce miała.:) Quote
akucha Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 No właśnie Brązowa, czy to ta sama Paris???? :diabloti: To jakiś diabeł tasmański jest!!! Biedna Millarca, dobrze, że ona krzepka babeczka jest, bo siła nie byle jak potrzebna, żeby tą bestyjkę utrzymać :evil_lol: Agresor nadmorski to!!! Dzieci nie lubi, przeklina, feee... Kocham takie potfforki i kocich masochistów :loveu: Quote
brazowa1 Posted November 20, 2006 Author Posted November 20, 2006 W związku z tym mam pytanie: brazowa1, coś Ty mi sprzedała?!!![/quote] liiiii tam...czlowiek jakies dokumenty z glupoty podpisuje,a potem odpowiedzialnosc,odpowiedzialnosc :diabloti: :diabloti: :diabloti: ... Millarca,tak bardzo chcialabym zobaczyc Paryske ozywiona!!! Quote
akucha Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 brazowa1 napisał(a):W związku z tym mam pytanie: brazowa1, coś Ty mi sprzedała?!!! liiiii tam...czlowiek jakies dokumenty z glupoty podpisuje,a potem odpowiedzialnosc,odpowiedzialnosc :diabloti: :diabloti: :diabloti: ... Millarca,tak bardzo chcialabym zobaczyc Paryske ozywiona!!! A nie boisz się??? Quote
brazowa1 Posted November 29, 2006 Author Posted November 29, 2006 Ja nawet filmiki ogladałam z Paris :) Cos niesamowitego,jak ona szybko ogonkiem merdała. I tak pieknie reaguje na swoje imie :loveu: madra bestia,a taka staruszeńke zgrywała w schronie. Quote
akucha Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Chwalipięta!!!!! :cool3: A innym nie pokazała... Quote
millarca Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 kaerjot: pies na avatarku to faktycznie Domel. Pomyślałam sobie, że zamiast bannerka wezmę sobie link do tematu Ramisia w podpisie. Ramiś to taka moja ulubiona schroniskowa sierotka. O Paryskę martwię się trochę: przez ostatnich kilka dni miała kiepski apetyt. Najprawdopodobniej po prostu nie odpowiadała jej karma. Próbowałam ją przestawić na suchą. Na początku nawet ładnie jadła, ale potem najwyrażniej zaczęły dokuczać jej dziąsła (Paris ma straszny kamień nazębny, a ze względu na stan serca nie można go usunąć). Namoczonej suchej karmy Paris nie tylko nie chciała jeść, nie chciała jej nawet wąchać. Wyglądała na raczej urażoną pomysłem podania jej takiego czegoś do zjedzenia. Wczoraj kupiłam jej karmę w paszteciku i trochę jej zjadła. Od jutra wracamy na puszki k/d hillsa. Lubiła je i mam nadzieję, że gust jej się nie zmienił pod tym względem. Quote
iwlajn Posted December 3, 2006 Posted December 3, 2006 Oj Paryska, słuchaj Millarki i nie wybrzydzaj. Bo ci Domel pomoże opróżnić miseczkę:diabloti: Quote
millarca Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 Oj! Było gorąco!!! Nadal się boimy, ale już jest lepiej. Paris nie jadła, okazało się, że ma ropne zapalenie dziąseł. Zrobiono jej kontrolne badania krwi: mocznik 5x wyższy niż norma przewiduje. Akcja dzieje się w poniedziałek: Weterynarz powiedział, że sytuacja jest patowa: oczyszczanie kamienia to duże ryzyko, z drugiej strony bez oczyszczania długo nie pożyje. Decyzja należy do mnie. Ciągłe ładowanie leków przeciwzapalnych, przeiwbólowych, antybiotyk od czasu do czasu i trzymanie kciuków za to, żeby jednak coś zjadła, choć każdy kęs sprawiałby jej ból? Nie takiego życia chciałam dla Paris! Zdecydowałam się na narkozę. Paryska chyba zrozumiała, że tym razem szykujemy dla niej grubsze świństwo, bo próbowała ugryźć doktora, gdy ten podawał jej zastrzyk. Zasnęła błyskawicznie. Dość szybko też zaczęła się wybudzać, ale potem zrobiło się groźnie. Czas mijal, a ona ciągle nie była w stanie ustać na nogach, w płucach jej rzęziło, z sercem też było nie najlepiej. Weterynarz odesłał mnie do domu i kazał wrócić po nią o 17.00 (była 13.00), ale wcześniej jeszcze przedzwonić. Cóż było robić? Miałam ze sobą Domela, ktory ciągle nie może się wygrzebac z kaszlu kenelowego, ktorym zaraziła go Paris, a do tego dostal zapalenia gruczołów odbytniczych. Pojechaliśmy do domu. Dzwoniłam 2 razy i 2 razy prosili, żeby ją jeszcze u nich dla pewności zostawić dłużej. Zjawiłam się po nią po 19.00. Paris ciągle nie mogła ustać na nogach, a rzęziła gorzej, niż kiedy ją zostawiałam. Gdy doktor dowiedział się, że rano mam dyżur w schronisku i będę mogła przyjechać z Paris na kontrolę dopiero po południu, postanowił zostawić ją na noc w szpitalu. Juz trzymał ją razem z jej kocykiem na rękach, żeby ją odnieść do klatki, ale się nie dałyśmy!!! Zadzwoniłam do koleżanki, która zgodziła się mnie zastąpić (Dzięki Ola!!!). I Paris wróciła ze mną do domu. Liczyłam się z tym, że nie przeżyje narkozy, ale gdyby miała odejść sama w nocy porzucona nawet w najbardziej luksusowym szpitalu... przecież nie po to zabierałam ją ze schroniska!!! Dzisiaj, choć Paryska ciągle jest bardzo słaba, czuje się lepiej. Ma niską temperaturę, ale w granicach normy. Może już ustać na nogach (co prawda chwiejnie), a nawet przejść kilka kroków. Zaczyna interesować się otoczeniem. Nie je, ale to zrozumiałe, miała ropnie, nadżerki, usunięto jej kamień i część zębów, boli ją pyszczek. Z sercem i płucami jest lepiej niż wczoraj. To ciągle jeszcze jest walka o życie, ale weterynarz powiedział, że ma nadzieję, że pomalutku, powolutku Paryska dojdzie do siebie. Trzymajcie kciuki!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.