Ty$ka Posted May 9, 2013 Posted May 9, 2013 O mamo, jakie piękne foty :mdleje: Moja kociczka też jest okropna, zawsze ją straszę, że porzucę :PP Z Misia jaki model :loveu: Mojemu też strasznie gorąco, no ale jeszcze ma na sobie zimowe futro ;). Quote
dagg Posted May 9, 2013 Author Posted May 9, 2013 Aleksandra95 napisał(a):A jak się czujesz ? :) i Twój brzuszek ? :p A dziękuję, ogólnie nie narzekam, brzuch dopiero zaczyna wystawać ponad normę. Wczoraj akurat byłam na usg, maluch ma już 5,7 cm ;) Ty$ka napisał(a):O mamo, jakie piękne foty :mdleje: Moja kociczka też jest okropna, zawsze ją straszę, że porzucę :PP Z Misia jaki model :loveu: Mojemu też strasznie gorąco, no ale jeszcze ma na sobie zimowe futro ;). Kocham mój nowy obiektyw. Czemu nie kupiłam go już dawno? :roll: Miśkowi ścięłam już grzbiet, ale nie sądzę, żeby mu to coś dało. W tak gorące dni jedynym ratunkiem jest chyba schowanie się w domu, gdzie w jednym miejscu faktycznie utrzymuje się chłodniejsza temperatura. Kociczki widać takie już są ;) Quote
Fides79 Posted May 10, 2013 Posted May 10, 2013 A dziękuję, ogólnie nie narzekam, brzuch dopiero zaczyna wystawać ponad normę. Wczoraj akurat byłam na usg, maluch ma już 5,7 cm ;-) oooo, gratuluje :lol: strasznie fajnie zobaczyć takiego maleńkiego człowieczka na usg pamiętam jak ja byłam na pierwszym usg w 12 tyg i lekarz tak powiększył maluszka, że był widoczny na cały ekran, aż krzyknęłam "boże jakie wielkie!" ;) a teraz moja pannica ma już 6 miesięcy i 70 cm :p Quote
dagg Posted May 10, 2013 Author Posted May 10, 2013 Na mnie chyba największe wrażenie zrobiło: pierwszy obraz, jaki się pojawił i myśl, że to jednak naprawdę ;) i moment, gdy włączył bicie serca, niesamowite. Quote
panbazyl Posted May 10, 2013 Posted May 10, 2013 fajne foty :) Fajne! tak - usg to niesamowita sprawa :) (tak na marginesie - polecam szpital w Świdniku - super opieka, sale kameralne, jak dla mnie rewelka! choć mój rejon to Lublin to za cholerę nie chciałam tam rodzić). Quote
Fides79 Posted May 10, 2013 Posted May 10, 2013 tak - usg to niesamowita sprawa :smile: (tak na marginesie - polecam szpital w Świdniku - super opieka, sale kameralne, jak dla mnie rewelka! choć mój rejon to Lublin to za cholerę nie chciałam tam rodzić). teraz to już nie ma czegoś takiego jak 'rejon', muszą Cie wszędzie przyjąć ;) Quote
dagg Posted May 10, 2013 Author Posted May 10, 2013 panbazyl napisał(a):fajne foty :) Fajne! tak - usg to niesamowita sprawa :) (tak na marginesie - polecam szpital w Świdniku - super opieka, sale kameralne, jak dla mnie rewelka! choć mój rejon to Lublin to za cholerę nie chciałam tam rodzić). Muszę sprawdzić, czy tam dają znieczulenie, bo to moje kryterium wyboru ;) Quote
panbazyl Posted May 10, 2013 Posted May 10, 2013 a teraz to nie wiem. 8 i 5 lat temu był tylko dolargan z ubezpieczalni :diabloti: a ten ból porodowy to przereklamowane zjawisko. Bo boli - fakt - ale ten moment po porodzie jest niesamowity - warto tego doświadczyć. Ekstremalne doświadczenie, ale niezapomniane i warte tego! dla mnie wartością dodaną jest zawsze przychylność personelu i dobra opieka nad matką i dzieckiem, oraz max 3-4 osobowe sale. Quote
dagg Posted May 11, 2013 Author Posted May 11, 2013 (edited) Wszystko to wina tv, wszędzie przedstawiają to mega dramatycznie i jak tu się nie bać? Edit: jeszcze wczorajszy Misiek w płatkach wiśni ;) Edited May 11, 2013 by daguerrotype Quote
Fides79 Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 nie ma co się bać, jak każdy strach tak i ten ma wielkie oczy, boleć boli, nie powiem, że nie fakt, każdy ma inną wytrzymałość, ja rodziłam bez znieczulenia radzę nie oglądać żadnych programów tv, nie czytać żadnych "strasznych" historii w internecie i nie słuchać koleżanek mówiących jak bardzo cierpiały ja osobiście nie chodziłam też do szkoły rodzenia, jedna koleżanka mi tylko powiedziała, że najważniejsze to współpracować z położną i jej słuchać, a ból jak mi powiedziała i jak sama go odczuwałam jest podobny do bóli miesiączkowych tylko silniejszy przyznam że akurat moja współpraca była kiepska, kazano mi chodzić ale nie chciałam, ale na sam koniec mocno się skupiłam na tym co położna z lekarką mówiły i w sumie wszystko ładnie i gładko poszło po znieczuleniu nie wolno prze 24 godz wstawać, a jak ktoś nie doczyta na karcie albo nie napisze odpowiednio dużymi literami, to później są bardzo niemiłe komplikacje w postaci niezwykle silnych bólów min głowy i z tego co wiem, to ze znieczuleniem jest tak, że można je podać tylko do pewnego momentu, jak nie będą mieć anestezjologa akurat do dyspozycji to nici ze znieczulenia tak czy tak całkowicie też się zgadzam z tym co napisała panbazyl, przychylność personelu to bardzo ważna sprawa a w chwili gdy kładą nowo narodzone maleństwo na Twoim brzuchu to zapominasz o całym świecie, o bólu o zmęczeniu liczy się tylko ten maleńki najpiękniejszy na świecie człowieczek :p Quote
panbazyl Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 dokładnie - nie czytaj żaden prasy okołoporodowej! Nie oglądaj żadnych filmów czy innych tego typu spraw - tylko się bez sensu nakręcisz , będziesz się głupio bać co ma duży wpływ na dziecko -a po co? Ja też nei chodziłam do szkoły rodzenia, nie mialam czasu nic czytać ani oglądać czegokolwiek - a moja współpraca też byla kiepska (chyba) bo miałam dośc wszystkiego przy pierwszym porodzie - wszystko nowe, nowa sytuacja - no dziki człowiek jak nie wiem co. Cała akcja porodowa tzw II faza trwała u mnie 45 minut co mnie się wydawało wiecznością wtedy, ale moment jak maly człowiek ląduje na brzuchu już z tej naszej strony - niezapomniane przeżycie! Nie wiem czy przy cesarce jest to dostępne - ale to niezapomniane uczucie! Drugi poród to juz pelna świadomość, choć wiadomo - nic takie samo nie jest. Tu już wiedzialam mniej więcej co i jak. Calośc porodu od pierwszego bólu do efektu końcowego 1.5 godziny a II faza 10 minut.... Bylam swiadoma wszystkiego. I tu bardzo pomogło mi oddychanie - nawet nie wiedziałam, ze coś tak durnego jak oddechy mogą tak pomóc przy rozluźnieniu bólu - w fazie bólu trzeba oddychać jak pies - tak szybko ziać - pomaga :) To moje 10 minut to było coś fajnego - lekarz nawet nie dobiegł na sam poród (mieli cesarkę w tym czasie) były tylko położne - i przyznam się, ze to było super, bo dziewczyny nie były spięte obecnością lekarza, opieprzyły jeszcze mojego chlopa, że chce zwiewać w "bardzo ważnych sprawach" zamiast być przy mnie - faceci przy porodzie zachowują się baaardzo dziwnie, mam wrażenie, ze chętnie by zemdleli ale jest im głupio. No i to, ze się do niczego w tym czasie nie nadają to fakt - przy pierwszym porodzie sama sobie i dziecku musialam robić zdjęcia, bo nagle faceci zapomnieli jak to się robi - mój mąż zapomniał, lekarz jak dostał aparat to się za głowę złapał - a co on ma z tym zrobić???? on nie potrafi..... uch. Więc urodzilam dziecko i przejęłam inicjatywę fotograficzną. Quote
Fides79 Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 panbazyl, z tym fotografowaniem to niezła jazda, ha ha ha :lol: ja nie potrafię określić ile czasu trwała która faza, albo mi się wlókł czas niemiłosiernie, albo mijał bardzo szybko od pierwszych bóli do pojawienia się małej minęło 11 godzi i 10 min, pamiętam tylko że małą urodziłam na 4 parcia i to wszystko ;) Quote
dagg Posted May 11, 2013 Author Posted May 11, 2013 Uff, całe szczęście, że zostało mi jeszcze pół roku ;) Staram się właśnie nie oglądać i nie czytać wszystkiego, co mogłoby mnie zestresować, a dodatkowo skupiać się na myśli, że dostanę znieczulenie i w ogóle nie będzie mnie bolało ;) Tylko nie wiedziałam, że potem trzeba tyle leżeć... Mój mąż ostatnio wspomniał, że on nie chce być obecny przy porodzie, więc mu wytłumaczyłam, że to nie jest jego decyzja tylko moja i mu powiem, czy będzie czy nie, jak tylko zdecyduję ;) We wszystkich opowieściach, jakie słyszałam (fakt nie było ich zbyt dużo) pojawia się ten moment, o którym wspominacie, gdy jest już po wszystkim i kładą dziecko na brzuchu matki. Quote
Fides79 Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 a ja Ci powiem, że to powinna być Wasza wspólna decyzja, nie zmusisz męża do bycia przy Tobie mojej koleżanki mąż nie chciał ale później zmienił zdanie i bardzo się cieszył, że był przy niej mój partner założył że będzie i też był pojechał ze mną do szpitala, a że była 1:00 w nocy to położna go odesłała do domu i kazała czekać na telefon kiedy może przyjechać i chyba koło 8:00 po niego dzwoniłam okazał się bardzo pomocny, niósł ciężką torbę, pomagał wejść na łóżko lub zejść z niego, podtrzymywał przy chodzeniu, podawał wodę do picia i po prostu był obok co było dla mnie bardzo ważne jak miało go nie być to go położne wypraszały na korytarz i już w chwili gdy wylądowałam na fotelu porodowym też był obok mnie, nie stał tam gdzie nie powinien i nie zaglądam tam gdzie nie chciałam, po urodzeniu małej położna pozwoliła mu przeciąć pępowinę, potem go grzecznie wyprosiła, ja zostałam pozszywana, przetransportowana na łóżko i do sali poporodowej i wtedy do nas dołączył ponieważ masz jeszcze trochę czasu, to na spokojnie przedyskutujcie swoje za i przeciw i zdecydujcie czy chcecie być razem w czasie porodu oczywiście o ile szpital w którym masz zamiar rodzić oferuje taka możliwość Quote
dagg Posted May 11, 2013 Author Posted May 11, 2013 (edited) Oczywiście musiałam sobie poczytać dziś o okolicznych szpitalach, skoro już zeszło na ten temat ;) Faktycznie, Panbazyl, z tego, co czytam Świdnik ma dużo dobrych opinii, zwłaszcza w kontekście położnych, ale też tego, że praktycznie nic ze sobą nie trzeba zabierać, bo szpital wszystko oferuje. Fides, myślę, że jednak będę zmuszać męża, żeby był. Może tylko na korytarzu w trakcie, ale przed i po, żeby był pod ręką ;) Żeby się zaraz jakiś moderator nie przyczepił, zaraz wrzucę zdjęcia Miśka ;) Edit: Gdzie jest miejsce dla psa? Jak to gdzie - wszędzie ;) Zazwyczaj w tym miejscu wyleguje się kot. Edited May 11, 2013 by daguerrotype Quote
Fides79 Posted May 12, 2013 Posted May 12, 2013 to macie super z tym szpitalem, u nas niestety trzeba zabierać prawie wszystko :roll: co do obecności męża to możesz go spróbować przekonać mówiąc jak ważna jest dla Ciebie jego obecnośc i że będziesz się czuła bezpieczniej gdy z Tobą będzie ;) ha ha ha ale Misiek sobie znalazł miejscówkę i jaki z niej zadowolony:lol: Quote
panbazyl Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 Świdnik ma super położne! Są to rewelacyjne osoby - jak dziecko płacze to położna jest szybciej przy dziecku niż matka - bo zanim matka pozbiera swoje szanowne jestestwo do kupy to położna już zajmuje się maluchem. Zawsze dzieci są tam wykąpane przez położne, ubrane, dopilnowane. Pieluchy są tyle co potrzeba - nie ma po co brać z domu - tak samo jak wkładki dla kobiet (sorki za temat, ale te co są już po wiedzą jak to potrzebne) - tyle co potrzebujesz tyle bierzesz. Nikt nie robi głupich uwag w stylu - a na co to bierzesz czy podobne. No i sale małoosobowe (bardzo ważne jest to, bardzo - bo cisza i spokój i mozliwość wyspania się to podstawa). Położne jak trzeba aby matka się wyspała też wezmą dziecko. No i nie jest to "fabryka" gdzie jest multum kobiet i drugie multum dzieci i wielki wrzask oraz tabuny odwiedzających. Zdjęcia Miśka cudne! Pokazuj więcej. Misiek jest tak fotogenicznym stworem że aż miło patrzeć na niego :) Quote
dagg Posted May 14, 2013 Author Posted May 14, 2013 Mówisz i masz ;) Choć Miśka nie za dużo, bo pech chciał, że inne czterołapy mi się przypętały ;) Potem z pszenicy wyskoczyło na nas takie coś: Kto powiedział, że koty to czyściochy? Quote
andegawenka Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 I troszkę różowego:iloveyou: https://lh4.googleusercontent.com/-67NdpcDpMtE/UZJ7F7yWmPI/AAAAAAAADHc/KuDG8PrZjQY/s640/DSC_0699.JPG Quote
Obama Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 fantastyczne zdjęcia,ale to pewnie wiesz...:cool3: Quote
Ty$ka Posted May 16, 2013 Posted May 16, 2013 Jakie wspaniałe :loveu: A te kolorki na fotkach, no cudo :loveu: Quote
dagg Posted May 16, 2013 Author Posted May 16, 2013 Nie wiem, co wpłynęło na Miśka, ale ostatnio jest przegrzeczny. Zamiast trzymać się na spacerach 50-100m ode mnie chodzi 1-15m ode mnie. Gdy się zatrzymywałam, żeby coś sfotografować wracał i kładł się do mnie i czekał aż ruszymy dalej, zamiast buszować w tym czasie. Albo wyczuwa mój odmienny stan, albo nie chce mu się spacerować, choć wychodzimy dopiero pod wieczór, kiedy jest chłodniej, albo jest taki wdzięczny za gnaty, których ostatnio sporo dostaje, bo udało mi się nabyć ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.