Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja tam bym tej kocicy dała imię bardziej pasujące do jej charakterku, np. Cholera albo Zaraza :evil_lol: I nie wiem, kto Wam wmówił, że kotki są przytulaste - największe miziaki świata to kastrowane kocury, kotki są wredne :evil_lol:

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='evel']Ja tam bym tej kocicy dała imię bardziej pasujące do jej charakterku, np. Cholera albo Zaraza :evil_lol: I nie wiem, kto Wam wmówił, że kotki są przytulaste - największe miziaki świata to kastrowane kocury, kotki są wredne :evil_lol:[/QUOTE]
Hmm.. no, to chyba moja wina, bo ja sama sobie tak powiedziałam ;)
Ja ją ostatecznie nazywam Pińdzią, jak jest miła to nazywam ją tak jak na samym początku "Malusia", ale mięszy sobą naczęściej mówimy o niej "mała gnida", ale u nas wszystkie zwierzęta to są "gnidy", więc to jej w niczym nie wyróżnia :)
Natomiast mój mąż ma dla niej swoje imiona, ale może nie powinnam ich pisać :)

Posted

[quote name='evel']Ja tam bym tej kocicy dała imię bardziej pasujące do jej charakterku, np. Cholera albo Zaraza :evil_lol: I nie wiem, kto Wam wmówił, że kotki są przytulaste - największe miziaki świata to kastrowane kocury, kotki są wredne :evil_lol:[/QUOTE]
dlatego ja szukam kocura bez jaj, a tu same kocice..... Koty bez jaj są cudne - domu się trzymają, są w miarę miziste. :)

Posted

A właśnie zapomniałam dodać, że nasz Bazyl po kastracji był bardziej miziasty, ale po kilku tygodniach wrócił do swojej normy, czyli przyjmie głaskanie, gdy leży i czasem pomruczy, ale sam z siebie nie przyjdzie..

Posted

Nie wiem, jak u Was, ale u nas błoto. A tam, gdzie nie ma błota, są piękne kałuże. Kudłaty pies po prostu musi pięknie wyglądać przy takiej pogodzie ;)



Poza tym myślę i myślę o tym piesku...

Posted

[quote name='daguerrotype']A właśnie zapomniałam dodać, że nasz Bazyl po kastracji był bardziej miziasty, ale po kilku tygodniach wrócił do swojej normy, czyli przyjmie głaskanie, gdy leży i czasem pomruczy, ale sam z siebie nie przyjdzie..[/QUOTE]
mój Ziutek tez przychodzil kiedy to ON chciał a nie ja - widocznie bezjajeczni faceci tak mają.

I co z Tukanem? Fajny koleś z niego :)

Posted

Ja jestem osobą typu "chcę, ale się boję". Najbardziej się boję, że nie będę umiała sprawiedliwie podzielić uczuć pomiędzy dwa psy ...

Posted

też się bałam opinii chłopa, ale wie, że marzę o duplu i uznał, że nie zbiedniejemy :) i tak to na mojej głowie będzie zaadaptowanie psa do nowych warunków..

Posted

jak chcesz niedrogiej karmy surowej to mam dobre namiary na środowym jarmarku piaseckim (do 2.50 za kg max).
i jak już biuro będzie gotowe to zapraszam :) na razie strach sie bać tam być.

Posted

[quote name='daguerrotype']Ale ja się do Was do Gardzienic na spacer wybieram, a nie do biura :P[/QUOTE]
biuro jest jak to biuro - nudne.
Pewnie, że do chałupy :) jak się zrobi ładniej to dam namiary na gps czy jakos tak ;) bo na razie to za błotem w prawo a tam kolejne błoto za ktorym w lewo i znów błoto.... albo rzeką spływ - tak na pewno się nie zgubisz :) i błota nie ma - chyba, że przy wysiadaniu na brzeg.

Posted

A więc pojechałam dziś do Lublina. Niestety dopiero w samochodzie mój mąż próbował poddać w wątpliwość sensowność wzięcia drugiego psa.. On jechał w swoich sprawach, także do schroniska pojechałam sama.
Tukan jest... pudlem. I to dużym. Na zdjęciach wygląda bardziej na mix, ale na żywo widać, że ma kędziory, a sierść jest w dotyku mieciutka jak kaczuszka ;) ponadto jest spory i naprawdę silny, gdy go dostałam na smyczy, to w pierwszej chwili mnie pociągnął, bo nie spodziewałam się, że taki chuderlak będzie miał tyle siły. Połaziliśmy sobie przed schroniskiem, Tukan nie umie chodzić na smyczy, strasznie ciągnie i nie reaguje na imię, w pewnym momencie tak szarpnął na smyczy, że się z niej zerwał, tylko nie wiem, jak to się stało, bo i kółeczko przy obroży i karabińczyk były całe. No, i zaczął gonić ptaki, całe szczęście, że tak teren jest ogrodzony przez okoliczne firmy i nei miał, gdzie uciec. I tak gonił i gonił, a gdy się w końcu zmęczył, podbiegł do jednego z wyprowadzanych psów.
Jak zobaczyłam jak śmiga, to się przeraziłam, że nie da się go złapać i było mi straaaasznie wstyd, ale podobno nie jestem pierwszą osobą, której uciekł, zresztą była to ewidentna złośliwość rzeczy martwych!
Nie wiem, ile z nim łaziłam.. zainteresował się mną tylko, gdy przeciągałam się z nim smyczą.
Mam więcej i mniej wątpliwości. Taki paradoks ;)
Gdy pogonił te ptaki, już sobie wyobraziłam, co by było, gdyby zobaczył sarny. A potem przypomniało mi się, że przecież mamy jeszcze kury! Miśka nie odwołam, gdy zobaczy sarnę, nie chcę mieć dwóch głuchych psów, tym bardziej jeśli jeden z nich będzie miał faktycznie możliwość je dogonić.
Potrzebuje gruntownego szkolenia. Boję się, że nie dam rady go dobrze wyszkolić...
Nie wiem, jak by to było z Miśkiem, myślałam, że Tukan jest mniejszy, ale jest między nimi duża dysproporcja.
No i mąż, pfff.

A pies cudo, nie do wiary, że jeszcze nikt go nie wziął, choć inne psy piszczą i stają na łapkach, gdy się podchodzi do boksu, a on skacze jak zająć do góry i szczeka :P

Posted

dobrze, ze masz wątpliwości. Ja zawsze miałam dopiero jak zwierzak był już w domu, po czym byłam "zła" sama na siebie za swoje decyzja jakieś 2 dni a potem miłość dozgonna. (jak szok poporodowy zupełnie!).
Moje psy sa z tych co kury lubia, ale we własnej gębie. Więc żadnych pierzaków nie mamy u siebie ( i dobrze, bo nie lubię drobiu jak łazi po ogrodzie, grzebie w kwiatach i zostawia placki z quano).
Ja mogę Ci go wyszkolić w nie byciu chytrym na żarcie w misce - tzn aby się nie rzucał jak stado wilków na michę. Skuteczne przywoływanie u nas kuleje.... za to mam doskonale psy wystawiające zwierzynę.... ale tego uczyć nie będę.

Posted

A mój mąż jak gdyby nigdy nic dzwonił do mnie godzinę temu z pytaniem, czy jest nowy pies w domu i czy byłam w schronisku i czy wspaniały ten pies i, że nie da się oszukać i, że nadsłuchuje szczekania w słuchawce ... pfff, faceci.

Muszę się przespać z moimi wątpliwościami.

Ojj, Panbazylu już myślałam, że ty możesz mi go wyszkolić i kropka ;)

Misiek nie umie wystawiać zwierzyny, bo gonienie saren, dopóki mu tchu nie zabraknie, nie można chyba nazwać wystawianiem? ;)

Posted

ja mogę Ci pomóc na ile potrafię - zaden problem. Tylko nie potrafię aż tak dużo. Ale kilka rzeczy mogę podszkolić. Żaden problem :) więc jak juz facet będzie pewny, to jutro pakujcie się do samochodu i do Lbl wyjazd :) I na następny weekend do mnie - od rana zaczniemy.

Posted

Już prawie się zdecydowałam. Myślę, że jeśli go nie wezmę, będę żałować.
Co prawda, jeśli go wezmę, też mogę żałować, choć nie wydaje się diabłem, wydaje się bardzo pozytywny i bez traumy schroniskowej, zresztą warunki w schronisku w Lublinie są 100 razy lepsze niż w schrosnisku w Gdyni.

Właśnie sprawdzałam, ile kosztuje zabranie psa pociągiem do Gdyni, bo zasadniczo chciałam pojechać na świeta wielkanocne, choć, gdybyśmy go wzięli, to chyba zbyt szybko na takie podróże...

Ponadto myślę nad imieniem, niestety nic sensownego nie mogę wymyśleć.

Myślę, że musimy pojechać oboje i razem go zobaczyć ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...