Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Chciałabym przedstawić Wam moją zabawową ekipę, powrzucam trochę zdjęć w kolejności chronologicznej ;)

Misiek: wiejski kundelek moich (za 2 miesiące) teściów, poznaliśmy się na dobre, gdy miał ok. 6 miesięcy





Bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Tym bardziej, że jestem jedyną osobą w domu, z którą chodzi na spacery, co uwielbia :) A od 2 dni zaznajamiamy się z klikerem.



Prawda, że jestem ładniutki? :)

Edited by daguerrotype
  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

A potem pojawiło się COŚ .. czyli mały Bazyl :)



Zachwytom nie było końca. Nawet Misiek próbował się zachwycać, ale kot odwzajemniał mu się prychaniem, warczeniem i syczeniem ...







Posted

Pierwsze koty za płoty i ... po jakimś czasie było tak:





Tak, tak, ten kot jest szalony :diabloti:






Miśkowi po jakimś czasie znudziły się te zabawy, bo, o ile on jest delikatny, to kot nie umie się bawić bez użycia pazurów i zębów :)

Posted

no tak to jest, że sobie obiecuję, ze nie bede sie zagłębiać w żadne nowe galerie, a potem wypatrze fajny banerek, klikam i jestem "ugotowana":lol:

galeria widzę mocno początkująca, ale już mi się bardzo podoba, świetne zdjęcia :p no i oczywiscie czadowe zwierzaki :loveu:
bede zaglądac

pozdrawiam
i w wolnej chwilce zapraszam do siebie :)

Posted

Hej, dzięki za miłe komentarze! :)
Póki co wrzucam zdjęcia sprzed roku, a drugi kocurek pojawił się u nas ok. 2 miesiące temu, także... wszystko w swoim czasie :D
Na razie będę systematycznie zawalać wątek zdjęciami :D

Mały Bazyl szybko zaprzyjaźnił się z lipką, przyprawiając mnie początkowo o zawał serca:)


Raz jednak posanowił, że nie zejdzie sam...


Kocia joga, w tle domek uszyty dla kota przeze mnie :D


Młodego Bazyla interesowało praktycznie tylko jedno (teraz jest to wylegiwanie się ;) )


Hmm, nie za dużo tego kota, pyta Misiek? Przecież to psie forum!

Posted

A tak w ogóle to byłam w niedzielę na wystawie psów rasowych w Lublinie i trochę fociłam...

I tak: moje wielkie marzenie. Liczę, że zostanie spełnione w ciągu najbliższego roku, ewentualnie najbliższych dwóch lat (koniecznie duży i biały!):


Moje marzenie sprzed kilku lat. Ideał wyglądu psa. Jednak chyba zbyt trudny i niezależny charakter jak dla mnie...


Przenikliwe spojrzenie


Chyba jedyny taki na wystawie:


I coś słodkiego na deser :D

Posted

Shetanka -A nagi peruwiańczyk jest łatwym psem? Szczerze mówiać, nic nie wiem o tej rasie (poza tym jak wygląda :P)
Fides - to jest border w takim umaszczeniu? ja nawet nie wiedziałam ... :) ale szczeniak był przecudownej urody!

Ok, jedziemy dalej z tym koksem ;) Przeskoczymy szybko tegoroczną zimę i będzie wiosna w wątku ;)



Kotu początkowo baaardzo podobała się zima. Jednak po kilku tygodniach mu się znudziła i resztę zimy przespał ;) ale początkowo było tak:


Moje ulubione zimowe zdjęcie :)


Namolne pieski sąsiadów, których Misiek nie mógł się pozbyć :) Z początku warczał na nie, potem się przyzwyczaił i biegają razem, gdy się spotkają.


Frunę nad śniegiem do ciebie :D

Posted

Ciekawe zapachy nawet pod śniegiem się nie ukryją ;)


Nasze spacerowe tereny zimowe


Niskopodłogowy niedźwiedź polarny:


I moja zmora po takim spacerze - milion śniegowych kul wczepionych w sierść, które ciężko wydostać. W tym roku uszyję mu przed zimą kubraczek :D


No, i jeszcze historia z życia wzięta. Są u nas budowlańcy ocieplający dom. Któryś z nich zostawił otwarte drzwi do samochodu i wszedł do środka kot (który dopiero się pojawi na wątku), ja go zaraz przegoniłam, ale mój T. powiedział właścicielowi tego samochodu, żeby sprawdził przed odjazdem, czy nie ma kota w środku, a ten na to:
- Dobra, wyrzucę go gdzieś po drodze :shake:
T. wyjaśnił mu, że jak ma go gdzieś wyrzucać z samochodu, to tylko tu na podwórku, że chodzi tylko o to, żeby go przypadkiem nie wywiózł.
A on: Aha, myślałem, że chcesz się go pozbyć :shake:

Jak można w ogóle pomyśleć o wyrzuceniu biednego zwierzaka "gdzieś po drodze" ? :angryy:

Posted

No właśnie niestety można. Zbliża się okres wakacyjny i znowu mnóstwo psiaków/kociaków zostanie wyrzuconych z samochodu, bo państwo jadą na wakacje i nie mają co z pieszczoszkiem zrobić :/

Posted

Peruwiańczyki no do najłatwiejszych też nie należą, ale one właśnie mają charakter wręcz przeciwny, delikatny bardzo.. Są nieufne i strachliwe, trzeba z nimi delikatnie. Ale to ma też swoje plusy - na przykład na spacerach mój trzyma się blisko mnie lub chociaż blisko drugiego psa bo się boi odbiec za daleko ;) ale generalnie poza tą ich strachliwością to bardzo fajne piesy :D
A co do tej sytuacji eh szkoda gadać... Z tym wywożeniem zwierzaków to jakaś masakra...

Posted

zimowe zdjęcia są super,
fakt śniegowe kulki to zmora kudlatych psów, kubrak deczko pomoże, szczególnie osłoni korpus, i co ważne będzie izolacja brzucha, a na kulki na łapach najlepszy letni prysznic ;)

no pan budowlaniec, błysnął intelektem :shake::angryy:

a co borderów, to mają bardzo ciekawe umaszczenia :p

Posted

Pan budowlaniec wykazał się typowo polsko-wiejskim podejściem do zwierząt... niestety!
I skoro jesteśmy przy tym przykrym temacie, opowiem Wam, jak trafił do nas drugi, nieplanowany kot.

Pewnego kwietniowego dnia, wracałam z Miśkiem ze spaceru i spotkałam sąsiadkę, która powiedziała mi, że w opuszczonym domu (100m od nas) są kocięta. Skąd się wzięły? Ano, znikąd.. Albo to półdzika kocica, której nigdy nie było w tej okolicy się okociła, albo ktoś je po prostu wyrzucił z przysłowiowego samochodu...

Oczywiście od razu tam poszłam i od razu spotkałam dwa kociaki. Obydwa wydawały mi się dzikie i uciekały przede mną.
Potem, gdy wracaliśmy skądś samochodem, zobaczyłam czarne kocię na łące i dopiero uderzyło mnie, jakie jest maleńkie ... po odstawieniu samochodu poszłam tam i wołałam to kocię i ku mojemu zdziwieniu po chwili maluch biegł do mnie miaucząc w niebogłosy, minęło kilka minut zanim dał się dotkąć. Gdy się udało, okazało się, że to żywy szkielecik ... nigdy nie spotkałam tak chudego zwierzęcia. :shake:

Chodziłam tam kilka razy dziennie i dokarmiałam czarną, jak się okazało, koteczkę, która nieraz leciała do mnie z daleka, a nieraz w ogóle nie reagowała i zostawiałam jej karmę czy mięsko koło tego domu.

Drugiego kota nie było już widać. Nie wiedziałam co się z nim stało..

Wiek koteczki na oko oszacowałam na 10 tygodni.

Dostała ode mnie ogłoszenia w internecie i po kilku dniach znalazły się dwa chętne domki. Jeden koło Lublina i jeden w Łodzi. W Lublinie miałaby do towarzystwa legwana i papugę, a w Łodzi drugiego kota, więc zdecydowałam się ją oddać do Łodzi. Przemiła Pani przyjechała już dwa dni po naszej rozmowie telefonicznej! Ok. 300 km w jedną stronę :crazyeye: ale wiem, że to był dobry wybór, bo z innym kotem na pewno czuła się pewniej.

Jednak jak już szykował się domek dla małej czarnej, odnalazło się drugie kocię, szare i zupełnie dzikie, tzn przylatywał po jedzenie, ale nie było szans na dotknięcie, ponieważ burasek był trochę większy, zakładałam, że to chłopak. W końcu raz go złapałam, gdy jadł i to się potwierdziło.

Gdy przyjechała Pani z Łodzi i zabrała koteczkę (u której w dniu odjazdu odkryłam robaki w sierści, które okazały się sierściojadami ... :roll:), mój TZ uznał, że nie możemy tego drugiego zostawić samego i uzbrojeni w zimowe rękawice poszliśmy go łapać :evil_lol: (też dostał ogłoszenia, ale nikt go nie chciał...)

Po kilku minutach był w domu. Do dyspozycji dostał tylko korytarz, żeby nie mógł się schować w żaden kąt i nie wyjść już do końca świata :P

Gdy go wypuściliśmy, był przerażony, biegał wzdłuż ścian szukając miejsca, gdzie mógłby się schować. Serce mi się krajało :placz: Zrobiłam mu domek w kartoniku, wyścieliłam polarkiem i tam się chował. I odpierwszego dnia przechodził intensywną kurację obgłaszczającą i choć chował się wgłąb kartonu, to podczas głaskania mruczał :multi:

A w ogóle, kotki które oceniłam na 2,5-3 miesiące weterynarz ocenił na ok. 5, bo miały już zęby stałe! :shake:

Malucha odrobaczyliśmy, pozbyliśmy się sierściojadów i łzawienia w oczach i oswajaliśmy, oswajaliśmy, oswajaliśmy ...

Po dwóch miesiącach, lata za nami po całym domu i ciągle chce jeść :P studnia bez dna ... sporo urósł, śpi z nami w łóżku, włazi na kolana i domaga się pieszczot i jest kochany i przezabawny ... Jednak boi się obcych. Nawet dzieci.

Nasze koty są wychodzące i gdy jest na dworze i są wspomniani już budowlańcy, nie przyjdzie do domu, bo będzie się bał koło nich podejść, ale i tak widać, że jest szczęśliwy :)

I kilka zdjęć:

Na "wolności" ..


Zaglucone oczęta :shake:


Pierwsze dni, ze wstępem do naszego pokoju :)




Wszystkei koty zabijają Małego Głoda :)

Posted

Nie wiem, czy to efekt działania sierściojadów, ale sierść miał bardzo lichą, a nawet ubytki ...


A teraz mamy szczęśliwego (moim zdaniem;) ), choć nieufnego kociaka.


I takie obrazki::cool3:


Posted

Są słodkie zwłaszcza, gdy myją się nawzajem :loveu:

Ale czas już oddać wątek prawowitemu właścicielowi :cool3:

Misiek ma dwie obsesje: jedną jest przegryzanie różnych rzeczy (np. ostające paska od obróżki, sznurków itp., na całe szczęście w ogóle nie interesuje go przegryzanie kabli :multi:), a drugą chęć posiadania tego, co akurat my mamy - może to być jedzenie, nawet sucha bułka z ręki jest dość zmaczna, a może to być patyk, gdy się ma w ręku patyk, musi go zdobyć :cool3: A jak zdobędzie musi go rozszarpać :)







Chwila refleksji nad strumykiem ;)


I my razem :cool3: Spacery na smyczy wymuszone cieczkami okolicznych suk ... :roll: Na wsi zapachy bardzo się roznoszą i nie sposób przywołać psa ...
[IMG]http://img155.imageshack.us/img155/8027/dsc2560kopia.jpg" class="ipsImage" alt="">

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...