brazowa1 Posted November 2, 2006 Author Posted November 2, 2006 Chipa nie ma.Jest w zlym stanie,ciagle spi,"zasypia stres" .Wiekowy i chory. Kurcze,gdzie jest ten jego wlasciciel i co robi,zeby znalezc psa?????? Pewnie grzeje teraz sie w ciepelku i mysli,ze co???? Quote
Wola Posted November 3, 2006 Posted November 3, 2006 Ja pierwsze co to bym schroniska obdzwoniła zostawiła ogłoszenia i dzwoniła dzień w dzień jakby mi psiak zaginął...Przecież to najprawdopodobniejsza opcja...A ten ktoś to chyba ma gdzieś psa skoro sie nie odzywa Quote
iwlajn Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 Po kwarantannie trzeba będzie go przerzucić na PWP. Quote
wredne_słonko Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 Czemu prawie nikt do niego nie zagląda :shake: Marne szanse :-( Oby znalazł się właściciel.. Quote
iwlajn Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 wredne_słonko napisał(a):Czemu prawie nikt do niego nie zagląda :shake: Marne szanse :-( Oby znalazł się właściciel.. Pokaż się dobrym ludziom smutasku. Quote
brazowa1 Posted November 10, 2006 Author Posted November 10, 2006 Nazywa sie Rumiś... Zalatwia sie :) Nawet pokazal w biurze (nielegalnie przemycony przez Ewe,ktora pracuje w schronisku) jak ladnie robi kupe :cool3: Ale ciiiiiiii Biedny,starenki. Quote
Wola Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Ooo:) Super że się psiaczek troche odstresował,(moze za mocno skoro kupke w biurze:evil_lol:) ale po takich przeżyciach mozna mu wybaczyc;) Quote
iwlajn Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 No właśnie myślałam nad imieniem dla niego, a tu już wymyślone- bardzo ładne. Niech przyniesie mu szczęście. Quote
kaerjot Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 Rumiś ma jak rozumiem chętkę na pracę w biurze Quote
iwlajn Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 Imię jednoznacznie wskazuje że piesek Rumiś to chyba powinien szukać domku w Rumii. Quote
kaerjot Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Oj maluszku, jeszcze nie wiesz, ze tu domku się na początku szuka Quote
iwlajn Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Piesku piesku niech sie dla ciebie też domek znajdzie. Brązowa, czy można go już wstawiać na allegro czy on jeszcze na kwarantannie? Quote
iwlajn Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Rumiś smutasku, pokaż się wszystkim. Rudaski teraz w modzie. Quote
millarca Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Właściwie piesek ma na imię Ramiś, nie Rumiś. Znaleziono go na śmietniku. Podobno leżał tam kilka dni, zanim ktoś zadzwonił do schroniska. W boksie siedzi cały czas smutny, zrezygnowany. Zabrany na spacer albo do biura ożywia się, domaga pieszczot (lubi być drapany po brzuszku), interesuje się otoczeniem. Ramiś jest jednostronnym wnętrem, cierpi na zaparcia, najprawdopodobniej ma powiększoną wątrobę i śledzionę, być może chore nerki. Obawiam sie, że w schronisku długo nie pożyje, a przecież ma jeszcze tyle milości do zaoferowania. Czy ktoś uratuje Ramisia? Quote
kaerjot Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Na pewno, tylko ten ktoś jeszcze o tym nie wie Quote
iwlajn Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Ciekawe czy smutasek da się jutro zaprosić na spacerek? Quote
millarca Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 On bardzo lubi spacerki i są mu one bardzo, bardzo potrzebne! Quote
wredne_słonko Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Maluchu na góre! Może ktoś zakocha się w tym pycholku.. Quote
brazowa1 Posted November 18, 2006 Author Posted November 18, 2006 kazdy ma swoja wersje jego imienia-nasza wetka nazywa go Remis. Dla mnie to Rumis i tyle :) Piesio zaliczyl dzis spacerek z Millarca i chyba stal sie jej ulubiencem... a to starszy,naprawde starszy pies,takie ze schroniska juz nie wychodza. Quote
akucha Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Rumis, może jednak sie uda, leć na pierwszą stronę!!!! Millarca ma serducho wielkie, martwi się... Quote
iwlajn Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Rumiś wydawał mi się bardzo smutny. Kiedy chciałam go wziąć na spacerek, siedział w swoim koszyczku i patrzył na mnie wyczekująco. Weszłam do boksu, zawołałam go, wyszedł z koszyczka, podszedł, dał sobie nałożyć smyczkę i ZACZĄŁ MERDAĆ OGONKIEM!!! To było takie wzruszające, bo on przez cły spacerek tak merdał. Bardzo dużo siusiał i długo i trzy razy zrobił kupkę. Ale te spacerki go ożywiają, nawet później jakoś tak raźniej wyglądał jak leżał w koszyczku. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.