Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gucia znaleziono dzisiaj w Czeladzi na terenie szpitala ok. godz. 13. To 8-9 letni spory jamniczek. Pazurki ma pozdzierane w przednich łapkach bardzo mocno, jakby dłuuuugo już chodził. Niestety nie ma chipa, obroży z adresatką, ani nic, co pomogłoby odnaleźć właściciela. Bardzo spokojnie znosi podróż w samochodzie. Prawdopodobnie jeździł na przednim siedzeniu, nie ma choroby lokomocyjnej. Na dworze spokojnie reaguje na inne psy, w domu trochę go wkurza ADHD Zuzi - 3-letniego jamnika, ale nie jest agresywny. Płacze na razie bardzo i szuka... Z balkonu próbował się ewakuować. Muszę go pilnować, bo nie wiem do czego jest zdolny ... Jest mocno rozerotyzowany, co najdotkliwiej odczuwa moja nogawka, ale po sprowadzeniu na ziemię i ostro powiedzianym "nie" położył się grzecznie. Musiał mieszkać w domu. Pakuje się na kanapę, wywala kołami do góry, żeby wytarmosić brzucho. Ogólnie to bardzo kochane stworzonko, które mam nadzieję ktoś szuka ... Nie chce nic jeść, za to pije bardzo dużo wody i ciągle popiskuje.
Zdjęcia będą za moment.

Posted

Gucio nie mógł się oprzeć szyjce z indyka i postanowił jednak dziś coś zjeść, poprawił suchym i teraz mu się oczka kleją, a za chwilę wraca TZ i będzie wielkie powitanie. Chodzi za mną krok w krok. śmieszny malutek.

Posted

Gucio przespał noc prawie bez problemu, bo uznaliśmy, że mniej stresujące będzie nie wykąpanie go wczoraj, a zamiast tego spanko na fotelu. Trochę protestował, ale potem zakumał o co chodzi. I wszystko było ok do 5:30 rano. Wtedy mój TZ wyszedł do pracy i zaczęło się skamlenie, szukanie, a potem arie operowe. Już wiem, że nie wolno mu się pozwolić nakręcić w tym smutku. Boję się, że ten jego lęk separacyjny będzie trudny do przejścia.
Z pozytywów: pozwala sobie mieszać w misce, zabierać ją. Można go brać na ręce bez obawy, chodzi na smyczy całkiem ładnie, ale jego ogólny stosunek do wszystkiego jest taki, że ma to w nosie. Głęboko. Może to ze stresu?
Martwię się trochę o niego, bo pije baaaardzo dużo wody. Rano po przebudzeniu dwie takie miseczki, które Zuzi starczają na cały dzień. Trzęsie się też okropnie nawet jak śpi. Może on był leczony na cukrzycę?
Mam ogólne wrażenie, że mieszkał on ze starszymi ludźmi. Rozmawialiśmy wczoraj o tym z TZ i tak nam się obojgu wydaje. Na pewno nie był bity - nie boi się gwałtownych ruchów, spadły mi dziś blisko niego klucze na płytki, to tylko się odsunął. Albo jest głuchawy, albo się nie boi :)
Teraz leży na podłodze obok mojego krzesła i tak ni to piszczy ni głośno oddycha, marudzi sobie po prostu.
Niestety nikt w jego sprawie nie dzwonił. Bardzo bym chciała, żeby jego właściciele się znaleźli, bo on za nimi strasznie tęskni.

Posted

jofracy napisał(a):

Martwię się trochę o niego, bo pije baaaardzo dużo wody. Rano po przebudzeniu dwie takie miseczki, które Zuzi starczają na cały dzień. Trzęsie się też okropnie nawet jak śpi. Może on był leczony na cukrzycę?


Z tego co zauważyłam to Gucio ma bardzo ciemną skórę na brzuchu, a to + nadmierne pragnienie może świadczyć o chorobie tarczycy - niedoczynności, cushingu.
Ale może to być też objawem stresu.

Posted

Witam
Mam jamniora w podobnym wieku i jak DG32 obstawiam cushinga ( dużo pije, brzuch rośnie jak napompowany balon,a potem siusiu raz ale dłuuuuuuuuugo). Gucio wygląda na bardzo dobrze utrzymanego- błyszcząca sierść i spory brzunio ;) Obstawiam, że właścicielem są starsze osoby, przebywające w domu non stop-stąd wycie lęki psa przed samotynm zostawaniem w domciu. A sam Gucio prześliczy ;) Życze powodzenia w odnalezieniu właścicieli. A moze w szpitalu podpytac?

Posted

Z Guciem były spore problemy. Cały czas płakała i szczekał, nawet jak Magda była w domu, sąsiedzi dali ultimatum i dziewczyna musiała zawieźć go do schroniska. I wtedy zaczęły się kołomyje, takiego absurdu dawno nie widziałam, a pomagałam Magdzie telefonicznie tak jak umiałam. Początkowo źle ją pokierowałam, bo Czeladź ma umowę z Mysłowicami a nie z Chorzowem. Ale nawet gdy przyjechała na miejsce okazało się, ze nie chcą Gucia przyjąć, parę razy dzwoniłam do straży miejskiej i urzędu miasta w Czeladzi i każdy mówił co innego a Gucio czekał.

W koncu po 3 godzinach stwierdzono, że pies może trafić do schroniska tylko wtedy gdy go będzie łapać osobiście "rakarz", bo jego szansa na schronisko przepadła w momencie gdy ktoś go zabrał na noc do domu(paranoja?????). Kazano Magdzie wezwać straż w Czeladzi w miejscu gdzie go znaleziono i czekać, oczywiście puścić psa gdy przyjadą. Gdy tak zrobiła Gucio puścił się pędem w stronę jednego z bloków i przepadł...

Mamy nadzieję, że tam mieszkał, bo straż miejska go nie złapała. Jeszcze takiego absurdu nie widziałam, w Katowicach gdy wiadomo że pies został znaleziony na ulicy, psa przyjmują, nikt nie nakazuje z nim jechać na miejsce znalezienia, żeby powtórnie go łapać, nie jestem biegła w przepisach schroniskowych, ale jak TOZ w Mysłowicach ma taką umowę z Czeladzią to gratuluje pomysłowości...

ogłoszenie na SOS dla jamników niech będzie i na facbooku i nk, może ktoś go rozpozna, choć wydaje się nam, ze Gucio wrócił do domu, bo Magda wyraźnie widziała jak wybrał jeden z budynków i tam pobiegł, wcześniej na nieznanym terenie zachowywał się zupełnie inaczej i nie ciągnął w konkretnym kierunku...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...