Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 10.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mokka napisał(a):

Wszyscy ją lubią, a ona z miną niewiniątka z zimną krwią to wykorzystuje. Manipuluje Wami :evil_lol: .


milo dla odmiany byc zmanipulowana przez psa.Od lat juz to ja manipuluje psami wiec znalezc sie po innej stronie barykady jest fajnie .Do tego ona tak niezwykle delikatnie brala ta kluske ,jakby wogole jej nie zalezalo na tym a tylko mi robila uprzejmosci :lol:

Przed chwila wykrecilam sobie kleszcza z szyji.Na psach nie znalazlam nic .Chyba wzorem Betty spryskam sie Frontlainem :placz:

Posted

Romas napisał(a):
milo dla odmiany byc zmanipulowana przez psa.Od lat juz to ja manipuluje psami wiec znalezc sie po innej stronie barykady jest fajnie .Do tego ona tak niezwykle delikatnie brala ta kluske ,jakby wogole jej nie zalezalo na tym a tylko mi robila uprzejmosci :lol:

Prawie to kupiłaś :lol: .

Romas napisał(a):
Przed chwila wykrecilam sobie kleszcza z szyji.Na psach nie znalazlam nic .Chyba wzorem Betty spryskam sie Frontlainem :placz:

Ino pamietaj, coby się nie kąpać. Ani przed, ani po, ani w trakcie...

Posted

Romas napisał(a):
Mokka napisala cyt "I jeszcze sobota"
A gdzie niedziela ??

W niedzielę brakowało wolnych rąk, grupa początkująca jest dość liczna i absorbująca :evil_lol: .

Ale już od nastepnych zajęć będziecie podzieleni, więc z pewnością znajdzie się jakiś wolontariusz do popstrykania :lol:.
Ja nawet miałam aparat w niedzielę, ale naprawdę nie miałam czasu nic ufocić.

Posted

Mowilas ;)
A ja dziekuje bardzo za brawa, chociaz musze sie przyznac, ze handlerem sie nazwac jeszcze nie moge:lol:
A no i to ja musze podziekowac tym, ktorzy mi pieska na ring oddaja, bo w koncu ja sie ucze, i dotychczasowe wystepy to takie poczatkowe lekcje badz co badz (mimo trzech cwc :P )

Posted

Romas, zdecydowanie Monuch kocha mnie bardziej :cool3: bo tylko mnie się słucha :evil_lol:

to jak z tym treningiem? jest w piątek o 17.00, a w niedzielę już nie, tak? :p

Posted

talut napisał(a):
Romas, zdecydowanie Monuch kocha mnie bardziej :cool3: bo tylko mnie się słucha :evil_lol:

to jak z tym treningiem? jest w piątek o 17.00, a w niedzielę już nie, tak? :p

Samba mnie widac nie kocha ani nikogo innego bo się nie słucha:evil_lol:
Jest i w piątek [za swiąteczną niedziele] i w niedziele [normalnie] tylko na 10:30 teraz chodzimy S i M :diabloti:

Posted

Romas napisał(a):
Betty i Tosca Gartulacje !



dzieki :cool3: jestem szczesliwa z tego ze taka piekna ocena, i Zaklina ma wielkie w tym zaslugi :p

A ja mam kolejne zmartwienie z Tosca :-( chyba zbankrutuje niedlugo... dzis kupilam kostke-adresowke za 25 zl, ale slicznie wyglada i jest ok. ale moim zmartwieniem jest to ze chyba jest chora na babeszje :-( tragedia, znow pojdzie 70 zl, a kupilam tydz temu kropelki, moze to kleszcz z poniedzialku ja zarazil? teraz zadnego nie moge znalezc od czasu zakropienia(wtorek tydzien temu).
Ostatni posilek Tosca zjadla w sobote wieczor, swoja kosc, troszke jej zostawila...no ale ok, uznalam ze sie najadla, bo tak pewnie bylo. w niedziele przed wystawa, chcialam jej dac ten kawalek, ktory zostawila, ale nie chciala, schowalam i pojechalismy na wystawe, na smakolyki ladnie chodzila i myslalam ze jest ok. Na wieczor w niedziele tez nic nie chciala... i tu sie zaniepokoilam, bo to troche dziwne z jej strony. No i dzis rano nie zjadla bialego serka, ktory zawsze wcina ze smakiem. zjadla dwa kawalki, trzeci wyplula, tak jakby chciala a nie mogla. Pojechalam do skzoly, wrocilam, serek nie ruszony. Wyszlam na dwor, nie chciala biegac, tylko sie wysiusiala(nie spojrzalam nawet jaki kolor moczu), i przebiegla truchcikiem do mnie starsznie dyszac jakby robila niewiadomo jaki ciezki wysilek. Po powrocie wzielam miske do reki i dalam kawalek sera do pyszczka-zjadla, kolejny zjadla, kolejny rzucilam na podloge, i zjadla, ucieszylam sie, ale postawilam miske, powachala i poszla sie polozyla. :-( wode pije. Ale stoi i dyszy bez powodu(wet poprzednim razem powiedzial ze takie dyszenie bez powodu to objaw babeszji), no i jeszcze jedno, ze kupilam jej ulubiona szyje indycza, dalam kawalek oderwanego miesa, zjadla, ale calosci nie chciala...
No i kurcze znow tragedia...:shake:

Posted

betty, kopiuję co napisałam na Weterynarii:

betty, nie czekaj do jutra! Zmierz jej NATYCHMIAST temperaturę i jeśli ma podwyższoną, pędź do weta NATYCHMIAST!!! Jak poczekasz do jutra, to mogą jej już nie uratować, nie mówiąc o tym, że nawet jeśli przeżyje, to może mieć uszkodzone organy wewnętrzne już na całe życie.

Tu nie ma żartów - każda chwila się liczy. :angryy:

Posted

niestety nie mam jak jechac do weta, tata tylko wypomina ze tyle pieniedzy na kropleki poszlo i po co ja je kupowalam skoro jest chora teraz? :placz: :placz: ja nie wiem co robic? najblizszy wet zamkniety, samochodu nie mam. mamy nie ma jeszcze i wroci za godzine, wiem tez ze nie pojedzie bo jak zwykle wykreci sie ze jest zmeczona, bo bedzie. Poprzednim razem tez nie chciala jechac wieczorem kazala czekac do rana, bo nic jej nie bedzie... :placz:

Posted

Betty, gdybyśmy my czekali 'do rana' to już bym nie miała Barika:-(

Ale trzymam kciuki, bo skoro od poniedziałku to się wlecze, to nie ma postaci nadostrej, więc do jutra rana może jeszcze nie będzie takich strat. Koniecznie wlewaj w nią mnóstwo picia. I trzymam kciuki, żeby jednak Mama chciała jechać do weta...

Posted

Sajko napisał(a):
Betty, gdybyśmy my czekali 'do rana' to już bym nie miała Barika:-(


:( jejku, to takie smutne :( :placz:

Sajko napisał(a):
Ale trzymam kciuki, bo skoro od poniedziałku to się wlecze, to nie ma postaci nadostrej, więc do jutra rana może jeszcze nie będzie takich strat. Koniecznie wlewaj w nią mnóstwo picia. I trzymam kciuki, żeby jednak Mama chciała jechać do weta...


nie, nie od poniedzialku... od wczoraj, bo w sobote zjadla jeszcze duza kosc, a w niedziele nie chciala nic, jedynie jeszcze smaczki z reki na wystawie jadla, pozniej popoludniu zrobila sie szybko jakas nieswoja, ale nie podejrzewalam ze moze byc chora, pozniej reszte dnia po powrocie do domu przespala, nie chciala wychodzic nigdzie! co jest dziwne w jej przypadku, stanela na progu i stala, stala poki jej nie zawolalam z powrotem.
no i dzis jest o wiele gorzej, tez nic nie je, wziela kawalek jedzenia do pyska zjadla, tak jakby chciala a nie mogla, reszte zostawila...a to jej ulubione jedzenie :roll:
Pije dosc sporo, co mnie wlasnie zdziwilo ze tak pije duzo...
Jak napisalam na watku weterynarii o kleszczach, tata dzwoni do wetow bo go przekonalam jednak(zdziwienie) i moze zaraz pojedziemy...

a tak w ogole to sie zalamac mozna, :placz: :placz:

Posted

Betty, w poniedziałek znalazłaś kleszcza (dobrze zrozumiałam?) czyli juz tydzień, więc wygląda na nieostrą postać.

Od razu niech pobierają krew, jak będzie wodnista to niechybnie babeszjoza. Mam nadzieję, że jednak dziewczyna ma tylko sensacje żołądkowe...

Posted

Tyle że zdaje mi się, że Tosca już miała kiedyś babeszjozę, więc to niekoniecznie z kleszczem jest związane - może być nawrót, tak jak u Atosa.

betty, wytłumacz tacie, że ponieważ pies już kiedyś babeszjozę przechodził, to żadne kropeli ani nic innego nie pomogą - ona jest już chora na całe życie i takie nawroty mogą się zdarzać. To z kropelkami nie ma nic wspólnego. Kropelki mogą jedynie zapobiec świeżym zarażeniom - nie zapobiegną jedna odnawianiu się tego świństwa, które już w niej siedzi. Więc kropelki moga w Twoim przypadku co najwyżej zmniejszyć częstotliwość ataków choroby poprzez zapobiegnięcie nowym zarażeniom.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...