punk Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 toyota napisał(a):Jest wiele psów, które reagują agresywnie w stosunku do innych psów. Nie wiem dlaczego robi się z tego tak ogromny problem ? Trzeba psa wychowywać i próbować socjalizować z innymi psami, ale tego nie zrobi się w parę dni. Ale jednak zostało tych parę dni! Przynajmniej można spróbować coś zrobić! Quote
Kasia25 Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 Samo hasło Dom Tymczasowy wzbudza we mnie wstręt, bo czasowo można sobie zaplanować spłacanie rat za TV np. Tymczasowo też mogą do mnie przyjechać goście w odzwiedziny i mogę im nadskakiwać a potem DO WIDZENIA i z bańki. Ale nigdy nie da się tego "tymczasowania" przewidzieć ze zwierzakiem. ( Nie podważam kwestii samego dt, są wspaniałe domy w których psy wychodzą na prostą i trafiają do wspaniałych ludzi ale tam nie ma ograniczeń czasowych i podziałów na mój i nie mój). Quote
dusje Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 donia11 napisał(a):jednych stać na swoje M innych nie... dusje chyba nie sens w tym, żeby potem złośliwie wypominać. czasem usiądz i pomyśl, że niektórzy nie mają tyle farta w życiu co TY i może dotrze, że jak wynajmujesz mieszkanie to czsem coś się komuś nie spodoba. i nie tylko traci je ten kto psa przygarnął, ale przede wszystkim pies! tego chcesz? i po co te złośliwości? robisz to żeby poczuć się lepiej od innych, bo nie rozumiem Twojej zjadliwości w ogóle... donia,zastanow sie nad tym tekstem j.w.Zeby nie bylo - nie mialam psa ani na kilka dni ani na stale, dopoki sie nie usamodzielnilam.Doskonale zdawalam sobie sprawe z faktu, ze domownicy nie wyrazaja zgody a ja nie mieszkam u siebie.Musialo uplynac wiele lat zanim moglam zaadoptowac psiaka i miec ich w ostatecznosci "sztuk" 4.W miedzyczasie wyprowadzalam na spacery psy sasiadow/taka namiastka posiadania psa/.Gdzie Ty widzisz zlosliwosc z mojej strony? Na dogo jestem juz dosc dlugo i widze,jakie problemy stwarza sie osobom chcacym adoptowac psa,mieszkajacym w wynajetym mieszkaniu.Widze tez, ile obelg leci pod adresem ludzi,ktorzy zwracaja psa bo ten wymaga behawiorysty itd.Toyota slusznie zauwazyla to samo.Nie ma zmiluj sie dla takich osob -jad plynie z niemalze kazdego postu bo biedny piesek wraca z adopcji a ci ludzie to swinie itd.Pytam po raz kolejny i wcale niezlosliwie - po co Betbet pies na DT? Najpierw stabilizacja a pozniej tymczasowanie i zdania nie zmienie. Zaproponowalam opcje szkolenia.500 zl za 7 tygodni,2x w tygodniu po 45 min.Akurat spojrzalam na kurs w Gdyni, ale w Gdansku z pewnoscia tez sie znajdzie.Co z tego? Betbet nie ma czasu i warunkow /kase z pewnoscia daloby sie zebrac na dogo/ wiec pies musi wrocic do schronu.Kto najbardziej ucierpi? Betbet czy pies? Po co to bylo.......psu? EDIT: umknelo mojej uwadze,ze psy na DT maja w tym osrodku szkolenie za DARMO! http://www.dogproject.pl/DogProject/friendly.html Poczytajcie. Quote
punk Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 dusje napisał(a):Zaproponowalam opcje szkolenia.500 zl za 7 tygodni,2x w tygodniu po 45 min.Akurat spojrzalam na kurs w Gdyni, ale w Gdansku z pewnoscia tez sie znajdzie.Co z tego? Betbet nie ma czasu i warunkow /kase z pewnoscia daloby sie zebrac na dogo/ Ja mógłbym podjechać raz w tygodniu z Kejti na szkolenie. Może ktoś jescze by mógł i może by się udało. Część kasy też mogę wyłozyć. Nie oddawajmy Kejti do schroniska!!!! Quote
Betbet Posted June 25, 2011 Author Posted June 25, 2011 olenka pierdzielisz jak postrzelona. Masz w domu stado i psy które fajnie sie w stadzie zachowują. Spotkałyśmy się w warunkach sterylnych, na odludziu, gdzie psy mogły spokojnie do siebie podejść. Tymczasem na ulicy tak nie jest i to widział punk. Kejti rzucała sie do SUK i do SAMCÓW na jego oczach. Więc nie mów mi że ten problem był wymyślony. NIE CZYTACIE ZE ZROZUMIENIEM TEGO CO PISZĘ!!!!!! Były ustalenia z moją sąsiadką która ma sunię, że suczki mogą zostawać razem np u niej. To dawało pole do manewru. Gdyby Kejti zostawała z innym psem albo zostawała w domu nie niszcząć to MOGŁABY być u mnie BEZTERMINOWO. Początkowo faktycznie myślałam o czasie maksymalnie do lipca, bo wiem jak to jest gdy się ogłosi, że piesek może być ile się chce. Takie psy zalegają LATAMI w BDT. Na hoteliki sie zbiera, na psy które pogryzły twarz dziecku się zbiera ale na BDT nie!!! Dlatego dałam termin. Ale okazało się, że u sasiadki nie zostanie. W domu sama też nie zostanie. W klatce wyje i sa pretensje sąsiadów. Czy to tak ciężko zrozumieć???? Że sytuacja po prostu okazała sie cholernie trudna????????????? punk nie oddawajmy ale co miałam zrobić? Zabranie jej na szkolenie nie zmienia faktu ,że cały tydzień musiałaby gdzieś być... oprócz tego szkolenia... Szkolenie to jedno ale miejsce w którym by mieszkała podczas niego? U mnie nie może... Dziewczyny same wczoraj zadzwoniły, że ustaliły między sobą żeby zabrać Kejti. Więc wątek jest do zamknięcia. Kejti ma wyleczone oczka i leczone uszy. EDIT: Pojechała ze wszystkim co dostałam dla niej plus kaganiec, szampon, leki, ręczniki. Quote
punk Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Właśnie nie! Nie zamykajcie tego wątku! Niech to będzie przestroga! Terror Dogomanii staje się nie do zniesienia! Super jak ktoś weźmie psa i wszystko się udaje, ale nie daj Boże jak coś się posra... Wtedy taką osobę zajeździcie... Poczytajcie "Lot nad kukułczym gniazdem" Tam też jest facet, któremu się nie udało, ale przynajmniej spróbował... Dla mnie Betbet jest w porządku! Quote
akucha Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Betbet napisał(a):olenka pierdzielisz jak postrzelona. Masz w domu stado i psy które fajnie sie w stadzie zachowują. Spotkałyśmy się w warunkach sterylnych, na odludziu, gdzie psy mogły spokojnie do siebie podejść. Tymczasem na ulicy tak nie jest i to widział punk. Kejti rzucała sie do SUK i do SAMCÓW na jego oczach. Więc nie mów mi że ten problem był wymyślony. NIE CZYTACIE ZE ZROZUMIENIEM TEGO CO PISZĘ!!!!!! Były ustalenia z moją sąsiadką która ma sunię, że suczki mogą zostawać razem np u niej. To dawało pole do manewru. Gdyby Kejti zostawała z innym psem albo zostawała w domu nie niszcząć to MOGŁABY być u mnie BEZTERMINOWO. Początkowo faktycznie myślałam o czasie maksymalnie do lipca, bo wiem jak to jest gdy się ogłosi, że piesek może być ile się chce. Takie psy zalegają LATAMI w BDT. Na hoteliki sie zbiera, na psy które pogryzły twarz dziecku się zbiera ale na BDT nie!!! Dlatego dałam termin. Ale okazało się, że u sasiadki nie zostanie. W domu sama też nie zostanie. W klatce wyje i sa pretensje sąsiadów. Czy to tak ciężko zrozumieć???? Że sytuacja po prostu okazała sie cholernie trudna????????????? punk nie oddawajmy ale co miałam zrobić? Zabranie jej na szkolenie nie zmienia faktu ,że cały tydzień musiałaby gdzieś być... oprócz tego szkolenia... Szkolenie to jedno ale miejsce w którym by mieszkała podczas niego? U mnie nie może... Dziewczyny same wczoraj zadzwoniły, że ustaliły między sobą żeby zabrać Kejti. Więc wątek jest do zamknięcia. Kejti ma wyleczone oczka i leczone uszy. Hamuj Betbet, nikt nie używa takich inwektyw wobec ciebie, dałaś ciała i tyle. Cierpieć będzie pies, który w niczym nie zawinił. Nie wpisał się w twoją wizję szybkiej, bezproblemowej adopcji i tyle. Nie rozumiem, po co w ogóle porywałaś się na tymczasowanie psa, jeśli nie masz na to żadnych warunków lokalowych, czasowych i zdrowotnych?! Od początku reagowałaś histerycznie na każdy przejaw niesubordynacji suki. Nasze emocje przekladają się na zachowanie psa. Pies ze schroniska potrzebuje czasu, zrozumienia i cierpliwości. Wiesz chyba o tym? Sąsiadki, hoteliki, tymczasy zalegające w domach latami... o tym myśli się przed a nie po wyciągnięciu psa ze schronu. "Baty", które zbierasz za ta nieprzemyślaną decyzję to nic w porównaniu z tym, co czeka Kejti. Mam tylko nadzieję, że łatka psa niszczyciela i furiata nie przylgnie do tej suczki na stałe i nie przekreśli jej szans na adopcję. Quote
Betbet Posted June 25, 2011 Author Posted June 25, 2011 Wow, pojawiasz się na dogomanii po miesiącach nieobecności i od razu zawitałaś tu mnie zmiażdżyć. Miło Cię znowu widzieć, akucha. Właśnie zabezpieczałam się PRZED wizytą Kejti. Nie rozumiesz? PRZEWIDZIAŁAM, że może początkowo nie lubić zostawać sama. Stąd były WCZESNIEJSZE rozmowy z sasiadką, że będzie mogła tam zostawać. Bo miała UWIELBIAĆ inne psy i koty. Ale nie lubi, nie dogaduje się, koty goni, a z chęci dorwania moich myszy przewróciła calą kuchnię do góry nogami. Nie sadziłam że będą potrzebne WYJĄTKOWE warunki lokalowe w postaci ogrodu. Nie każdy ma ten luksus jaki masz Ty - dom ,ogdór o możesz mieć sobie 3 psy i 2 koty. Serdecznie zazdroszczę. Kejti? Co czeka Kejti? A gdyby poszła do nowego domu jako pies super bezproblemowy a potem wylazłoby co wylazło. Nie sądzisz, że miała duże szanse na wrócenie z adopcji??? Ze każdy dałby sobie radę, bo każdy ma możliwość siedzieć z psem w domu albo ma SWOJE mieszkanie najlepiej z ogrodem? Ona tutaj miała 8 h samotności, które musiały strasznie ją boleć. niszczyła, wyła nie dla zabawy tylko z cierpienia. Nie wiem co dla niej gorsze. I teraz będzie, że łatkę psu dołożyłam .To jest jakaś PARANOJA!!! Czyli miałam udawać, że jest ok??? Wiece co powinnam była zrobić? Wiecie co? ZATAIĆ wszystko, jakoś wytrzymać, nie wiem... trzymając Kejti chyba wpiwnicy.. a potem 1 licap przekazać ją nieświadomej Iloniejot. Całe baty spadłyby na nią jak coś. Nie powinnam nic mówić o zniszczeniach, o problemach w relacjach z psami, absolutnie nie powinnam się ważyć wspomnieć że coś jest nie tak!!! Powinnam dać sobie zniszczyć nieswoją właśność. Gdybym została wylana z psem z mieszkania byłabym waszą bohaterką? tylko gdzie wtedy podziałaby się Kejti? Ze mną na ulicy? Bo niestety ciężko było mi znaleźć to psiolubne i nie anormalnie drogie lokum. Więc kolejne mogłoby być jeszcze trudniej odnaleźć. Quote
akucha Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Ty nic nie rozumiesz, nic. Liczyłaś na to, że pies ze schronu będzie bezproblemowy, że w warunkach schroniskowych zdiagnozujesz na 100% zachowanie psa? Wycofaną, młodą suka po przejściach? To twoja wina, że masz problem. Sprowadziłaś psa do mieszkania, które nie jest twoją własnością. Pokaż mi psa na dogo, który na tymczasie czy w nowym domu nie sprawiał żadnych problemów. Co w tym dziwnego, że gania koty, chce zjeść myszy i zachowuje się histerycznie na widok obcych psów? Jest jakaś wyjątkowa w tym względzie? Ja nie mieszkam w domu z ogrodem. Mam mieszkanie. Nie uważam, że Kejti musiałaby wrócić z adopcji, nie postrzegam jej jako zwierzę-dziwo. Pies po przejściach, trzeba to zrozumieć, są tacy ludzie. Daleka jestem od prób zmiażdżenia kogokolwiek, próbuję cię zrozumieć, ale nie potrafię. Quote
olenka_f Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 problemowy pies siedzi w kojcu z Dejzi i Salwadorem wal sie Betbet, to ja widzę Kejti teraz, nie chce cie znać Quote
Betbet Posted June 25, 2011 Author Posted June 25, 2011 bez komentarza. To przykre. Pisz sobie co chcesz. dziękuję punk, naprawdę dziękuję, że byłeś, widziałeś i wiesz, rozumiesz jaka jest prawda. Quote
gameta Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Betbet napisał(a):bez komentarza. To przykre. Pisz sobie co chcesz. dziękuję punk, naprawdę dziękuję, że byłeś, widziałeś i wiesz, rozumiesz jaka jest prawda. Prawda jest jedna. Wziełaś psa bezmyślnie, okazało się, że... to jest pies i trzeba mu poświęcać czas (niemożlwe, a jednak) i nie jest taki słotaśny i koffany. Oddałaś psa do schroniska. To jest wątek Keyti a nie twój, o czym zdajesz się nie pamiętać od samego poczatku, bo wszędzie jest o tym, jak ciepi Betbet. Otóż wyobraź sobie, że cierpi pies. I to niewyobrażalnie. Nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, by oddac psa do schroniska. Tym bardziej psa po przejściach. Z raną po wrośniętej obroży. A ty? Próbujesz obrażać każdego na tym wątku, kto nie płacze nad tobą. Wstyd. I hańba, po 4 latach... Quote
Betbet Posted June 25, 2011 Author Posted June 25, 2011 Z poświęcaniem czasu problemu nie było. Siedziałam z nią non stop kiedy tlyko mogłam - po pracy, w weekendy żeby nie była sama. Chodziłyśmy rano i wieczorem na długie spacery. Ale to tutaj pies cierpiał, był nieszczęśliwy, wył i niszczył. Tego zdajesz się nie widzieć. Widzę, że jestem wyklinania gdzieś na równi z Arktyką, która zamknęła psy w oborze i wyjechała. To jest mój ostatni wpis w tym wątku, na Dogo musze sie rozliczyć jeszcze z pewnych rzeczy a potem już dam sobie urlop od pieniaczy, fanatyków, ludzi prostackich i bezmyślnych. Swoje zrobiłam, ciesze sie, że większość akcji kończyła się sukcesem. Niestety tego nikt nie będzie pamiętał, bo utkwi tylko ta jedna sytuacja. Chrzanię to. Quote
olenka_f Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Telimenka napisał(a):olenkaf Kejti jest u Ciebie? :):) w schronisku , u mnie w schronisku :( Quote
gameta Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Betbet napisał(a):Z poświęcaniem czasu problemu nie było. Siedziałam z nią non stop kiedy tlyko mogłam - po pracy, w weekendy żeby nie była sama. Chodziłyśmy rano i wieczorem na długie spacery. Własnie dlatego propozycja szkolenia odpadła, bo miałaś tyle czasu dla niej, tak? I nie było marudzenia, że trzeba wstać godzinę szybciej? Nie, nie, samą radość z obcowania z psem dawało tu się zauwazyć codzień. Betbet napisał(a):Ale to tutaj pies cierpiał, był nieszczęśliwy, wył i niszczył. Tego zdajesz się nie widzieć. Widzę, że jestem wyklinania gdzieś na równi z Arktyką, która zamknęła psy w oborze i wyjechała. Nooooo a teraz za to jest szczęśliwa, przecież trafiła do Ciechocinka i wyleguje się w spa. Na równi? Nie nie, jesteś gorsza niż Arktyka, bo ona była obca na dogo i kierowała nią chęć zarobku, ty byłaś/jestś doświadczonym dogomaniakiem, z ogromnym kredytem zaufania i sympatią wielu osób. Nikt się nie spodziewał, że możesz odwalić coś takiego. Betbet napisał(a):To jest mój ostatni wpis w tym wątku, na Dogo musze sie rozliczyć jeszcze z pewnych rzeczy Och, tak, jeszcze trzeba się rozliczyć z bazaru na Keyti, żeby pokryć wydatki, głównie jak mniemam za te dwa ręczniki z lumpeksu... Betbet napisał(a):a potem już dam sobie urlop od pieniaczy, fanatyków, ludzi prostackich i bezmyślnych. . Oj, pewnie będą niepocieszeni... Ale napisz to w wątku, w którym się wypowiadają, bo tu mogą nie trafić... Betbet napisał(a):Swoje zrobiłam, ciesze sie, że większość akcji kończyła się sukcesem. Niestety tego nikt nie będzie pamiętał, bo utkwi tylko ta jedna sytuacja. Chrzanię to. Grunt to dobre samopoczucie ! upssss, chyba po raz pierwszy w tym watku byłam ciut zośliwa... Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 i naprawdę sądzisz gameta,że Betbet ma dobre samopoczucie?Nie wydaje mi się.. Widzisz-my domy tymczasowe,którym się nie udało też czujemy np.wstyd,żal,niemoc,bezsilność.. A uwaga o ręcznikach z lumpeksu-była poprostu przykra..Szkoda,że po 4 latach i akcjach udanych teraz kiedy sie nie udało pada tyle przykrych,okrutnych słów.Wam chodzi oto,że suka wróciła do schronu?Fakt-wróciła,ale czy wdeptanie Betbet w glebę to zmieni? Ona odchodzi z dogomanii i tu postawię pytanie-czy to,że stąd znika pomoże tej suce?Wg mnie nie.A wg Was?Kto zyska na jej odejściu?Psy?Ejże... Elżbieta Quote
Betbet Posted June 25, 2011 Author Posted June 25, 2011 Potworze, mam fakturę za leki Kejti które sa w schronisku razem z nią. Natomiast bazarkowicze dostali informację, ze mogą się WYCOFAĆ z bazarku jeśli uważają podobnie jak Ty. Robię bazarki od wielu lat i NIGDY nie miałam problemów więc twoje marne próby zmówienia mi teraz jakiegoś oszustwa czy podobnych rzeczy są po prostu poniżej wszystkiego. To już jest pomówienie. Tak, jestem gorsza niż Arktyka... taaaak... pisz sobie, Twój niewyparzony język niejednokrotnie objawił się na dogo i dałaś się poznać raczej głównie z tej strony. Quote
gameta Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 nie insynuuję twojej nieuczciwości - nadinterpretujesz, pewnie z nerwów. Co więcej, wcale nie odmawiam ci poprzednich zasług, ba, sama uważam, że robisz świetne banerki i zrobiłaś dużo dobrego na dogo. Ale to, co zrobiłaś tym razem jest złe, z gruntu złe. I godne potępienia. Wątek nie jest poświącony mojej osobie, więc nie będę tu opisywać z jakiej strony dałam się poznać i komu. Quote
Betbet Posted June 25, 2011 Author Posted June 25, 2011 Ja już dostałam wystarczającą karę. Idź się powysilaj, porób Kejti jakieś banerki, ogłoszenia, idź pomóż innym psom. Kary są dla mnie dwie, przepotężne: -świadomość, że Kejti jest w schronisku - odejście stąd, gdzie zaczeynał się i kończył każdy mój dzień od kilku lat Więc dajcie sobie już spokój. I tak, nerwy oraz stres są przeogromne, a w tej chwili przy porównaniu z Arktyką a nawet stwierdzeniu, że jestem gorsza, podejrzewam już wszystkich o wszystko, że zaraz będę miała groźbę procesu itp. Wychodzi na to, że jeśli robisz coś z założenia i z gruntu źle, bo jesteś złym człowiekiem to i tak jesteś lepszy niż ktoś, kto po prostu nie poradził sobie w sytuacji jednorazowo. Takie są prawa dogo. Wiele chwil tu przeszłam. Pięknych i tych mniej. Na zawsze zapamiętam niektóre psy i pewnych ludzi. Ogłoszenia Kejti będą kontynuowane, jej status w schronisku sprawdzę sobie na stronie. Bazarkowicze zostali poinformowani że Kejti jest w schronisku i mogą zrezygnować z wpłat. Każda nadpłata zostanie wpłacona na rzecz schroniska, ale czy schronisko zechce to potwierdzić po otrzymaniu przelewu to już nie wiem. Quote
punk Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Betbet, Wyluzuj. Nie ma o co się pienić. To są wojownicy klawiatury! W oczy w tzw. "REALU" mało kto byłby Ci to w stanie powiedzieć... Trzymaj się i nie odchodź z Dogomanii. Jeszcze wiele mozna zrobić! Quote
brazowa1 Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 waldi481 napisał(a): czy wdeptanie Betbet w glebę to zmieni? Ona odchodzi z dogomanii i tu postawię pytanie-czy to,że stąd znika pomoże tej suce?Wg mnie nie.A wg Was?Kto zyska na jej odejściu?Psy?Ejże... o dziwo zgadzam się z Waldi (ale nie wiem,czy z żoną waldi,czy z mężem) Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 Z żoną,z żoną.. ------------------- A z innej beczki-przed wielu,wielu laty jako zapaleni miłośnicy zwierząt postanowilismy przygarnąć kota.Kapitalny,czarny był..Chciałam dobrze nie?I nie udalo mi sie..Nasz pies dostawal histerii..Tak mi było żal,że pies się denerwuje,że wyje,że piszczy..I poprosiłam by osoba od,której był kotek go zabrała.Ja nie umiałam go wprowadzić..I został zabrany,nikt mnie nie rugał,nie ubliżał,nie był złośliwy.. A byli to ludzie z organizacji-powiedzieli,,trudno-szukamy domu dalej,,Dałam wyprawkę,zabawki,żwirek.. Boże jak ja chciałam,żeby on został..Tęsknię za nim do dziś..Było mi wstyd,że nie umiałam go wprowadzić do stada..Bo nie umiałam..Ile łez-jaka rozpacz..Jaki wstyd.. Bo czasami tak jest,że cos nie wyjdzie mimo najlepszych chęci..Wtedy jeszcze nie znałam dogomanii.. A porównanie Betbet z Arktyką-no to darujcie... Ostra jazda... Elżbieta Quote
punk Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 waldi481 napisał(a):Z żoną,z żoną.. ------------------- A z innej beczki-przed wielu,wielu laty jako zapaleni miłośnicy zwierząt postanowilismy przygarnąć kota.Kapitalny,czarny był..Chciałam dobrze nie?I nie udalo mi sie..Nasz pies dostawal histerii..I poprosiłam by osoba od,której był kotek go zabrała.Ja nie umiałam go wprowadzić..I został zabrany,nikt mnie nie rugał,nie ubliżał,nie był złośliwy.. Bo czasami tak jest,że cos nie wyjdzie.. A porównanie Betbet z Arktyką-no to darujcie... Ostra jazda... Elżbieta Z mojej strony SZACUN WIELKI! :-) Serdecznie pozdrawiam Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 25, 2011 Posted June 25, 2011 I dodam jedno-kotek ma cudowny dom.Urósł-znalazł ludzi,którzy dali mu dom.Jest zdrowy i bardzo kochany. I może w przypadku tej suni też się uda? Ela Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.