Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

bo nie moge ją tymczasować dłużej, bo początek był koszmarny, bo połowa ciotek mnie wyklęła za początki


Pies padł:



you talking to me?



Zestaw małego zostawacza w domu:



Dolina Radości - chyba widać?



Pies? ale tam jest pies? Jezu! tam jest pies. Widzę psa. Psa widzę!

  • Replies 409
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jest piekna, ale powoli uodparnia się na moje działania "na glebę".Ok glebnie, uspokaja się, wstajemy a ta znowu skoki, warki i... eeeeech.
Dzisiaj zastosowałam kilkakrotnie w Dolinie Radości. Sporo psów mijałyśmy. Jej reakcje były niepoprawne, ja ją sprowadzałam na glebę, a ludzie byli przerażeni tym jak maltretuję psa:P

Posted

Nie wiem. Paskudka podczas mojej nieuwagi zeżarła frędzelki od dywanika:/


No i w sumie całe to moje przeprowadzanie się w celu tymczasowania można potłuc o kant d... Skoro moja familia mnie opuszcza to nie wiem czy utrzymam lokum, o trzymaniu czegoś żywego można zapomnieć...


Martwi mnie jej załatwianie się. Codziennie ma 4 spacery. Na każdym zawsze się załatwia. Ale zazwyczaj dwa razy. Więc to nam daje 5-8 kup dziennie przy fakcie, że ona bardzo mało je. I zazwyczaj 1 kupa jest w miarę poprawna, ale druga to już porażka. dzisiaj na ostatnim spacerze były 3 i trzecia już się lałaaaaaa. Nie mam nawet jak tego sprzatać, bo się nie da.

Minąl ponad tydzień odkąd Kejti u mnie jest. to już chyba nie poschroniskowe?:/

Posted

Mała niewdzięcznica została dziś sama o 8:30. O 10:30 Olka wrociła z innego oddziału i zajrzała do domu...

Kejti ściągnęła suszarkę do naczyń, biorąc pod uwagę, że mam 3 kubki i może 5 talerzy to pozbawiła mnie włąsnie całego kompletu, również potłukła moją ulubioną miskę. Musiała wskoczyć na kuchenkę w kuchni. Kuchenkę GAZOWĄ... ściągnęła tez nową klatkę dla myszy, całe szczęście pustą... ale kaltka jest za 200 zł i miała isc na sprzedaż. Nie wiem czy nie połamała kuwety.

Próbowała dostać się do myszy które sotją wysoko na szafie. Nie udało jej się na szczeście.

Moja kuzynka ostatecznie przekonała sie do zostawiania Kejti w klatce. Będzie najbliższy tydzień kiblować, bo niestety skala zniszczeń jest coraz większa a wydatki z tym związane rosną...:/

To bardzo źle wróży dla Kejti. Ona nie nadaje się do zostawania w domu, pies który niszczy będzie wracał z adopcji, no chyba że zmaieszka u kogoś kto non stop jest w domu albo... na podwórku...

Posted

co do klatki, musisz to zrobić stopniowo. widziałam, że ona tam wchodzi bez problemu, spróbuj ją zamknąć na chwilę, potem na coraz dłuższe, potem zamknij i wyjdź na chwilę... aż do zostania na cały dzień. w ten sposób ona tam zostanie z chęcią i będzie bezpiecznie.
co do adopcji, ludzie po prostu muszą się z tym liczyć. moja adoptowana suka też przewraca mi mieszkanie co drugi dzień...

Posted

Robiliśmy tak w weekend. Z tym zamykaniem na trochę. Niestety Kejti nienawidzi klatki, nic to nie dawało, piszczała i nie chciała wchodzić. W sytuacji w której Olka teraz musi wyjść do 18 do pracy niestety nie ma czasu na stopniowe zamykanie. Po prostu mała trafi tam za chwilę i musi wytrzymać do 17: 30 zanim ja dojadę z pracy. Alternatywą jest odwiezienie jej do schroniska...
Boje sie, że będzie wyła... ale już po prostu dłużej tak się nie da. Jak zniszczy meble, telewizor to beknę za to, bo mieszkanie nie jest moje.

Posted

rozumiem. w tej sytuacji faktycznie nie pozostaje nic innego, jak tam ją zamknąć. to zresztą bezpieczne też dla niej, rozrabiając może zrobić krzywdę sobie, Etna zbiła szklankę i rozcięła sobie język :(
boi się zostawać sama, w sumie nie jest co bardzo dziwne, ale uważam, że to da się wypracować odpowiednim nakładem pracy

Posted

Ja kprzyjdę do domu obejrzę jej łapy, bo natłuczonych rzeczy było bardzo dużo. Strasznie mi przykro, że nie jestem w stanie zaproponowac jej lepszych warunków i więcej czasu, ale gdybym wiedziała, nie wzięłabym jej do siebie po prostu żeby nie robić jej sieczki z mózgu, bo nie wiem co będzie z nią dalej. Ilonajot ma sunię i też nie chciałaby niszczącego psa:(

Najgorsze, że ona ma tak dziwnie. były dni kiedy NIC nie tknęła, a były dni takie jak dziś - totalny koszmar.

Posted

a może masz czas rano, żeby zmęczyć psa? może wtedy pójdzie spać, gdy wyjdziesz... ponoć dobrze jest też po powrocie z porannego spaceru 20min w domu być, ale nie zajmować się psem, żeby się wyciszył, nie nakręcał, że znów wychodzi na dwór, bo taki nakręcony wpada we frustrację i wtedy właśnie niszczy. chowaj wszystko, co możesz schować. może zostawiaj jakąś wielką, surową kość... chociaż czytałam, że nie interesuje się jedzeniem w samotności :/

Posted

Wychodze do pracy po 8. Normalnie wstawąłam ok 7. Odkąd jest Kejti wstaję o 6 żeby rano zrobić tak 30-40 minut spaceru a potem przygotować zabawki. Używam wszysktiego co lubi np szaleje za pasztetem. Dzis rano ściągnęła ze stołu Olki sniadanie - bułkę z pasztetem własnie:/

Pakuję to do kubełków. gdy jestem w domu szaleje za tym, za kością też. Ale jak zostaje sama... nie rusza niczego.

Rano próbuję ją zmęczyć, żeby biegała po wybiegu ale rzucane kijki jej nie kręcą, rzucane smakołyki tez nie. woli chodzić, węszyć i podsikiwac tam gdzie czuje inne psy. więc większość czasu weszy, węszy i zrobi parę susów. Mi nie wolno póki co biegać ani jeździć rowerem, jeszcze przez tydzień. Nie mogę się spocić.

Chowam co się da, pół pokoju rano przenosze do łazienki. Ale mebli nie pochowam... obgryzła dywanik, który jest na wyposażeniu mieszkania (frędzle przy dywaniku). Podobnie z kuchnią, po prostu dorwała się do rzeczy postawionych wysoko. Wskakuje na meble. Boję sie, bo wp okoju mam gigantyczną całą skzlaną witryne...

Musi po prostu siedzieć w klatce:(

Wieczorny spacer też ma minimum godzinę, wczoraj biegała na długiej smyczy po plaży trochę, bawiłyśmy się w "morze nas goni" bo Kejti się bała wody i uciekała przed falami na brzegu. Wyhasała się na maxa.

Posted

musi siedzieć w klatce, nie ma wyjścia skoro niszczy
do Ilony pójść nie może, klatka przy drugim psie to nic dobrego a puścić i ryzykować straty - nie ma mowy
mam nadzieję że te ogłoszenia coś dadzą i pójdzie szybko do domu

Posted

Jezu olenka nie strasz, to co ja mam z nią zrobić 1 lipca? zostaję zupełnie sama, bez pomocy już. 9 - 10 h w klatce ona nie wytrzyma będzie robić pod siebie... tym bardziej skoro ma wciąż biegunkę:(

Posted

naprawdę strasznie ją stresuje samotność... nie wiem, co więcej poradzić, musi być w klatce :( spróbuj z nią pracować, może coś się zmieni do tego 1 lipca... :/

Posted

tak jak napisala Ola - przy takim obrocie sprawy - u mnie DT niestety odpada:(
naprawde strasznie mi przykro ...

w zeszlym roku mialam haszczanke na tymczasie, ktora mi zdemolowala meble, dywan i kilka innych rzeczy - i naprawde juz sie na to nie pisze :(
wszystko musialam odkupic :( :( :(

wyznaje zasade "mierz sily na zamiary" ... nie ma sensu robic psu wody z mozgu i pakowac go w nastepny tymczas, gdzie tez psy beda zostawac kilka godzin same w domu

naprawde miejmy nadzieje, ze ekspresowo znajdzie domek! w razie co musimy wspolnymi silami cos przedsiewziac ...


pisalas Betbet na watku jamniczki Niki, ze jacys twoi znajomi interesowali sie Zeta ... i ze maja juz psa, ktory wrocil raz z adopcji, bo niszczyl. a oni sobie z tym poradzili.
moze do tych ludzi uderzyc??

Posted

olenka_f napisał(a):
musi siedzieć w klatce, nie ma wyjścia skoro niszczy
do Ilony pójść nie może, klatka przy drugim psie to nic dobrego a puścić i ryzykować straty - nie ma mowy
mam nadzieję że te ogłoszenia coś dadzą i pójdzie szybko do domu


Olu z zrobisz jej wyroznione allegro?? te allegra sa skuteczne zazwyczaj

Posted

Ilonajot tak, rozmawiałam z nimi jako pierwszymi. Bo ja pracuje z tą dziewczyną. Ale nie chcą tej suczki:(:(:(

Boże gdybym wiedziała, że ona niszczy tez bym nigdy w zyciu jej nie wzięła bo po prostu nie moge. Nie chciałam jej tego zrobić, że wziąć i oddać:(:(:(:(Muszę odkupić dywanik, kilka talerzy, boję się ,że ona wyje mi w tej klatce. Jeśli będę miała zgłoszenie sąsiadów to muszę jej coś znaleźć w trybie 24 h...:(

Wszysyc patrza jaka ładna i miła dopóki nie rzuca sie na psa na spacerze albo nie dowiadują się, że źle znosi samotność. Wtedy już nie jest ładna dla nikogo. Nie wiem co mam zrobić... Jest mi jej szkoda, gdy człowiek jest w odmu ona jest naprawdę kochana. No dobra, jednak kradnie ze stołu jedzenie, ale wciąż jest taka... spokojna i domaga się pieszczot.


Myślę o płatnym hotelu... ale co wsadzić ją do kojca i placić za to? w schronisku ma kojec za darmo... Ja pierdylę...jestem już maksymalnie zdenerwowwana...

Posted

Betbet, przecież już dawno postanowiłaś, że ten pies wróci do schroniska i nawet się nie zawahasz... Więc po co te głodne kawałki o biciu się z wyborem? Powiem ci jedno - na nikim, naprawdę na nikim z dogo nie zawiodłam się tak bardzo jak na Tobie. I wiciąż nie mogę uwierzyć w całą tą historię i to wszystko co tu zostało napisane. No zupełnie mi się to nie chce zmieścić we łbie...

Posted

Wiesz co Ci powiem? Oficjalnie powiem Ci - wal się. Nie, nie postanowiłam tego. Zostałam totalnie zaskoczona sytuacją, a Ty jako jedyna nie zrobiłaś ZUPEŁNIE NIC w sprawie Kejti natomiast dwukrotnie już tutaj mnie zaatakowałaś. Nie udzieliłas ani jednej sensownej rady, nie zaproponowałaś nic. Nawet dobrego słowa.

Twoim zdaniem po prostu się zabawiłam tak? Wzięłam sobie pieska, pokazałam mu domek a teraz z lubością i satysfakcją oddam go za kratki? Nagle mi się odmieniło, tak? 4 lata pomagam jak umiem, bardziej mniej, ile moge a tym razem wybrałam sobie ofiarę?

Czy Ty w ogóle zastanawiasz się zanim cokolwiek napiszesz? Od momentu gdy Ci ludzie zrezygnowali z Kejti chodze i wyję. Ale nie przywykłam wy;lewac łez przed innymi więc siedze z tym sama w domu.

Co Twoim zdaniem, kur*** powinnam zrobić??????????? CO??????????? Rzucić pracę i zając się Kejti?

Jesteś okrutna, niesprawiedliwa, chamska i prostacka. Mam dość Dogomanii i jej kretyństwa, szybkich osadów i łatwego oskarżania ludzi, którzy nic złego nie zrobili. Trzęsie mnie jak Cię czytam. Bardzo czesto pojawiasz się na watkach i jedziesz po ludziach jak po burych sukach tylko po to żeby wyładować jakieś swoje chore frustracje.

Był już jedne który oskarżał mnie o kłamstwo. Przyjechał, zobaczył, przeprosił. I to jest człowiek, którego szanuję. Miał prawo wątpić ale się pofatygował i zaproponował pomoc na ile mógł...

PODOBNIE JAK ILNAJOT NIE MOGĘ SOBIE POZWOLIĆ NA ZNISZCZENIA W DOMU. W NIE SWOIM DOMU. I NIE BYŁO TAK, ŻE NIE MYSLAŁAM O ADOPCJI KEJTI. MYSLAŁAM. ALE TO JEST PO PROSTU NEIREALNE. MUSIAŁABYM RZUCIĆ PRACĘ!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...