Betbet Posted June 23, 2011 Author Posted June 23, 2011 bo nie moge ją tymczasować dłużej, bo początek był koszmarny, bo połowa ciotek mnie wyklęła za początki Pies padł: you talking to me? Zestaw małego zostawacza w domu: Dolina Radości - chyba widać? Pies? ale tam jest pies? Jezu! tam jest pies. Widzę psa. Psa widzę! Quote
Betbet Posted June 23, 2011 Author Posted June 23, 2011 Siedzicie już 10 minut na tym kocu, nudaaaa! Uuuu pieeees:D:D:D:D To jest bardzo wielki pies... A może jednak odpocznę... Albo... mówiłam że tam jest pies? Pies tam jest! a dzieki motylkowi mamy wyróżnione ogłoszonko: http://ogloszenia.trojmiasto.pl/zwierzeta/ Quote
Telimenka Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Jest piękna... dosłownie ŚLICZNOTA! Domek musi się znaleźć! Quote
Betbet Posted June 23, 2011 Author Posted June 23, 2011 Jest piekna, ale powoli uodparnia się na moje działania "na glebę".Ok glebnie, uspokaja się, wstajemy a ta znowu skoki, warki i... eeeeech. Dzisiaj zastosowałam kilkakrotnie w Dolinie Radości. Sporo psów mijałyśmy. Jej reakcje były niepoprawne, ja ją sprowadzałam na glebę, a ludzie byli przerażeni tym jak maltretuję psa:P Quote
Telimenka Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Jestem ciekawa jaka jest inna metoda na tego typu zachowania. Quote
Betbet Posted June 23, 2011 Author Posted June 23, 2011 Nie wiem. Paskudka podczas mojej nieuwagi zeżarła frędzelki od dywanika:/ No i w sumie całe to moje przeprowadzanie się w celu tymczasowania można potłuc o kant d... Skoro moja familia mnie opuszcza to nie wiem czy utrzymam lokum, o trzymaniu czegoś żywego można zapomnieć... Martwi mnie jej załatwianie się. Codziennie ma 4 spacery. Na każdym zawsze się załatwia. Ale zazwyczaj dwa razy. Więc to nam daje 5-8 kup dziennie przy fakcie, że ona bardzo mało je. I zazwyczaj 1 kupa jest w miarę poprawna, ale druga to już porażka. dzisiaj na ostatnim spacerze były 3 i trzecia już się lałaaaaaa. Nie mam nawet jak tego sprzatać, bo się nie da. Minąl ponad tydzień odkąd Kejti u mnie jest. to już chyba nie poschroniskowe?:/ Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 Mała niewdzięcznica została dziś sama o 8:30. O 10:30 Olka wrociła z innego oddziału i zajrzała do domu... Kejti ściągnęła suszarkę do naczyń, biorąc pod uwagę, że mam 3 kubki i może 5 talerzy to pozbawiła mnie włąsnie całego kompletu, również potłukła moją ulubioną miskę. Musiała wskoczyć na kuchenkę w kuchni. Kuchenkę GAZOWĄ... ściągnęła tez nową klatkę dla myszy, całe szczęście pustą... ale kaltka jest za 200 zł i miała isc na sprzedaż. Nie wiem czy nie połamała kuwety. Próbowała dostać się do myszy które sotją wysoko na szafie. Nie udało jej się na szczeście. Moja kuzynka ostatecznie przekonała sie do zostawiania Kejti w klatce. Będzie najbliższy tydzień kiblować, bo niestety skala zniszczeń jest coraz większa a wydatki z tym związane rosną...:/ To bardzo źle wróży dla Kejti. Ona nie nadaje się do zostawania w domu, pies który niszczy będzie wracał z adopcji, no chyba że zmaieszka u kogoś kto non stop jest w domu albo... na podwórku... Quote
motyleqq Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 co do klatki, musisz to zrobić stopniowo. widziałam, że ona tam wchodzi bez problemu, spróbuj ją zamknąć na chwilę, potem na coraz dłuższe, potem zamknij i wyjdź na chwilę... aż do zostania na cały dzień. w ten sposób ona tam zostanie z chęcią i będzie bezpiecznie. co do adopcji, ludzie po prostu muszą się z tym liczyć. moja adoptowana suka też przewraca mi mieszkanie co drugi dzień... Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 Robiliśmy tak w weekend. Z tym zamykaniem na trochę. Niestety Kejti nienawidzi klatki, nic to nie dawało, piszczała i nie chciała wchodzić. W sytuacji w której Olka teraz musi wyjść do 18 do pracy niestety nie ma czasu na stopniowe zamykanie. Po prostu mała trafi tam za chwilę i musi wytrzymać do 17: 30 zanim ja dojadę z pracy. Alternatywą jest odwiezienie jej do schroniska... Boje sie, że będzie wyła... ale już po prostu dłużej tak się nie da. Jak zniszczy meble, telewizor to beknę za to, bo mieszkanie nie jest moje. Quote
motyleqq Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 rozumiem. w tej sytuacji faktycznie nie pozostaje nic innego, jak tam ją zamknąć. to zresztą bezpieczne też dla niej, rozrabiając może zrobić krzywdę sobie, Etna zbiła szklankę i rozcięła sobie język :( boi się zostawać sama, w sumie nie jest co bardzo dziwne, ale uważam, że to da się wypracować odpowiednim nakładem pracy Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 Ja kprzyjdę do domu obejrzę jej łapy, bo natłuczonych rzeczy było bardzo dużo. Strasznie mi przykro, że nie jestem w stanie zaproponowac jej lepszych warunków i więcej czasu, ale gdybym wiedziała, nie wzięłabym jej do siebie po prostu żeby nie robić jej sieczki z mózgu, bo nie wiem co będzie z nią dalej. Ilonajot ma sunię i też nie chciałaby niszczącego psa:( Najgorsze, że ona ma tak dziwnie. były dni kiedy NIC nie tknęła, a były dni takie jak dziś - totalny koszmar. Quote
motyleqq Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 a może masz czas rano, żeby zmęczyć psa? może wtedy pójdzie spać, gdy wyjdziesz... ponoć dobrze jest też po powrocie z porannego spaceru 20min w domu być, ale nie zajmować się psem, żeby się wyciszył, nie nakręcał, że znów wychodzi na dwór, bo taki nakręcony wpada we frustrację i wtedy właśnie niszczy. chowaj wszystko, co możesz schować. może zostawiaj jakąś wielką, surową kość... chociaż czytałam, że nie interesuje się jedzeniem w samotności :/ Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 Wychodze do pracy po 8. Normalnie wstawąłam ok 7. Odkąd jest Kejti wstaję o 6 żeby rano zrobić tak 30-40 minut spaceru a potem przygotować zabawki. Używam wszysktiego co lubi np szaleje za pasztetem. Dzis rano ściągnęła ze stołu Olki sniadanie - bułkę z pasztetem własnie:/ Pakuję to do kubełków. gdy jestem w domu szaleje za tym, za kością też. Ale jak zostaje sama... nie rusza niczego. Rano próbuję ją zmęczyć, żeby biegała po wybiegu ale rzucane kijki jej nie kręcą, rzucane smakołyki tez nie. woli chodzić, węszyć i podsikiwac tam gdzie czuje inne psy. więc większość czasu weszy, węszy i zrobi parę susów. Mi nie wolno póki co biegać ani jeździć rowerem, jeszcze przez tydzień. Nie mogę się spocić. Chowam co się da, pół pokoju rano przenosze do łazienki. Ale mebli nie pochowam... obgryzła dywanik, który jest na wyposażeniu mieszkania (frędzle przy dywaniku). Podobnie z kuchnią, po prostu dorwała się do rzeczy postawionych wysoko. Wskakuje na meble. Boję sie, bo wp okoju mam gigantyczną całą skzlaną witryne... Musi po prostu siedzieć w klatce:( Wieczorny spacer też ma minimum godzinę, wczoraj biegała na długiej smyczy po plaży trochę, bawiłyśmy się w "morze nas goni" bo Kejti się bała wody i uciekała przed falami na brzegu. Wyhasała się na maxa. Quote
olenka_f Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 musi siedzieć w klatce, nie ma wyjścia skoro niszczy do Ilony pójść nie może, klatka przy drugim psie to nic dobrego a puścić i ryzykować straty - nie ma mowy mam nadzieję że te ogłoszenia coś dadzą i pójdzie szybko do domu Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 Jezu olenka nie strasz, to co ja mam z nią zrobić 1 lipca? zostaję zupełnie sama, bez pomocy już. 9 - 10 h w klatce ona nie wytrzyma będzie robić pod siebie... tym bardziej skoro ma wciąż biegunkę:( Quote
motyleqq Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 naprawdę strasznie ją stresuje samotność... nie wiem, co więcej poradzić, musi być w klatce :( spróbuj z nią pracować, może coś się zmieni do tego 1 lipca... :/ Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 próbuję, próbuję... czekam na cud, że moze znajdzie sie dom stały, bo tak naprawde nic innego jej nie ratuje w tej sytuacji:( Quote
Ilonajot Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 tak jak napisala Ola - przy takim obrocie sprawy - u mnie DT niestety odpada:( naprawde strasznie mi przykro ... w zeszlym roku mialam haszczanke na tymczasie, ktora mi zdemolowala meble, dywan i kilka innych rzeczy - i naprawde juz sie na to nie pisze :( wszystko musialam odkupic :( :( :( wyznaje zasade "mierz sily na zamiary" ... nie ma sensu robic psu wody z mozgu i pakowac go w nastepny tymczas, gdzie tez psy beda zostawac kilka godzin same w domu naprawde miejmy nadzieje, ze ekspresowo znajdzie domek! w razie co musimy wspolnymi silami cos przedsiewziac ... pisalas Betbet na watku jamniczki Niki, ze jacys twoi znajomi interesowali sie Zeta ... i ze maja juz psa, ktory wrocil raz z adopcji, bo niszczyl. a oni sobie z tym poradzili. moze do tych ludzi uderzyc?? Quote
Ilonajot Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 olenka_f napisał(a):musi siedzieć w klatce, nie ma wyjścia skoro niszczy do Ilony pójść nie może, klatka przy drugim psie to nic dobrego a puścić i ryzykować straty - nie ma mowy mam nadzieję że te ogłoszenia coś dadzą i pójdzie szybko do domu Olu z zrobisz jej wyroznione allegro?? te allegra sa skuteczne zazwyczaj Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 Ilonajot tak, rozmawiałam z nimi jako pierwszymi. Bo ja pracuje z tą dziewczyną. Ale nie chcą tej suczki:(:(:( Boże gdybym wiedziała, że ona niszczy tez bym nigdy w zyciu jej nie wzięła bo po prostu nie moge. Nie chciałam jej tego zrobić, że wziąć i oddać:(:(:(:(Muszę odkupić dywanik, kilka talerzy, boję się ,że ona wyje mi w tej klatce. Jeśli będę miała zgłoszenie sąsiadów to muszę jej coś znaleźć w trybie 24 h...:( Wszysyc patrza jaka ładna i miła dopóki nie rzuca sie na psa na spacerze albo nie dowiadują się, że źle znosi samotność. Wtedy już nie jest ładna dla nikogo. Nie wiem co mam zrobić... Jest mi jej szkoda, gdy człowiek jest w odmu ona jest naprawdę kochana. No dobra, jednak kradnie ze stołu jedzenie, ale wciąż jest taka... spokojna i domaga się pieszczot. Myślę o płatnym hotelu... ale co wsadzić ją do kojca i placić za to? w schronisku ma kojec za darmo... Ja pierdylę...jestem już maksymalnie zdenerwowwana... Quote
olenka_f Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 no właśnie te ograniczenia czasowe, kurde DT z terminem :shake: Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 olenka_f nawet gdyby nie było terminu to pies niszczacy nie może u mnie być, bo nie będzie siedział 9 - 10 h w klatce. Quote
gameta Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 Betbet, przecież już dawno postanowiłaś, że ten pies wróci do schroniska i nawet się nie zawahasz... Więc po co te głodne kawałki o biciu się z wyborem? Powiem ci jedno - na nikim, naprawdę na nikim z dogo nie zawiodłam się tak bardzo jak na Tobie. I wiciąż nie mogę uwierzyć w całą tą historię i to wszystko co tu zostało napisane. No zupełnie mi się to nie chce zmieścić we łbie... Quote
Betbet Posted June 24, 2011 Author Posted June 24, 2011 Wiesz co Ci powiem? Oficjalnie powiem Ci - wal się. Nie, nie postanowiłam tego. Zostałam totalnie zaskoczona sytuacją, a Ty jako jedyna nie zrobiłaś ZUPEŁNIE NIC w sprawie Kejti natomiast dwukrotnie już tutaj mnie zaatakowałaś. Nie udzieliłas ani jednej sensownej rady, nie zaproponowałaś nic. Nawet dobrego słowa. Twoim zdaniem po prostu się zabawiłam tak? Wzięłam sobie pieska, pokazałam mu domek a teraz z lubością i satysfakcją oddam go za kratki? Nagle mi się odmieniło, tak? 4 lata pomagam jak umiem, bardziej mniej, ile moge a tym razem wybrałam sobie ofiarę? Czy Ty w ogóle zastanawiasz się zanim cokolwiek napiszesz? Od momentu gdy Ci ludzie zrezygnowali z Kejti chodze i wyję. Ale nie przywykłam wy;lewac łez przed innymi więc siedze z tym sama w domu. Co Twoim zdaniem, kur*** powinnam zrobić??????????? CO??????????? Rzucić pracę i zając się Kejti? Jesteś okrutna, niesprawiedliwa, chamska i prostacka. Mam dość Dogomanii i jej kretyństwa, szybkich osadów i łatwego oskarżania ludzi, którzy nic złego nie zrobili. Trzęsie mnie jak Cię czytam. Bardzo czesto pojawiasz się na watkach i jedziesz po ludziach jak po burych sukach tylko po to żeby wyładować jakieś swoje chore frustracje. Był już jedne który oskarżał mnie o kłamstwo. Przyjechał, zobaczył, przeprosił. I to jest człowiek, którego szanuję. Miał prawo wątpić ale się pofatygował i zaproponował pomoc na ile mógł... PODOBNIE JAK ILNAJOT NIE MOGĘ SOBIE POZWOLIĆ NA ZNISZCZENIA W DOMU. W NIE SWOIM DOMU. I NIE BYŁO TAK, ŻE NIE MYSLAŁAM O ADOPCJI KEJTI. MYSLAŁAM. ALE TO JEST PO PROSTU NEIREALNE. MUSIAŁABYM RZUCIĆ PRACĘ! Quote
olenka_f Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 jutro jestem w pracy, jeśli macie czas przywieźcie Kejti, to nie ma sensu wszystko Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.