Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wczoraj wieczorem przywiozłam niufkę (Kordę) z Katowic do mnie do Krakowa.
podróż minęła zaskakująco dobrze!!! aż niepokojąco dobrze..
psina bardzo spokojnie obserwowała migające światełka na autostradzie i nie wyglądała na bardzo zmartwioną:)
Nerwy pokazały się dopiero jak wysiadła pod domem, tzn. rozpaczliwie szukała swojego poprzedniego pana:-(. Zamiast pana spotkała moją drugą sunię (tzn. pierwszą), która ją głośno "obwarczała". W domu Korda z wielką radością przywitała wszystkich a na powarkiwania Baby starała się nie reagować, ale okazuje Babie respekt:loveu:, więc jest tak jak chcieliśmy żeby było. Niestety do teraz nic nie zjadła, wet mówi, że to nerwy i że trzeba poczekać, zwłaszcza że Kordusia ma troszkę za dużo ciałka:p. Poza tym maleństwo jest jak narazie zupełnie zdrowe. I właśnie śpi pod moimi nogami:loveu:. Czy jeszcze czegoś chcecie się dowiedzieć?

Posted

Jak już napisała Agnieszka, chcemy wiedzieć wszystko :evil_lol:
Osobiście mam nadzieję, na dluuuuugie :razz: relacje w stylu Kasie (opowieści o Aszocie lub Lincolnie) lub Camary.

Posted

O rany!!! nie wiem czy umiem pisać takie eseje, ale posatram się:)
No więc, jak na razie Kordusia ma jeden duży problem, mianowicie schody... ona nie umie chodzić po schodach, przynajmniej tych w naszym domu i ogrodzie. Na początku myślałam, że nigdy nie chodziła po schodach, co byłoby bardzo dziwne biorąc pod uwagę mieszkanie przez cztery lata na 10 piętrze w bloku. No, ale pomyślałam sobie, że widocznie dobre windy mają w Katowicach;). Okazało się, że to nieprawda, Asia (jej poprzednia właścicielka) powiedziała mi, że chodziła po schodach bez problemu??? Czy to może jest stres??? a może te schody są inne i stanowią dla psa jakiś problem. W każdym razie już opanowała schody w ogrodzie, jeszcze zostały te w domu. Oprócz tego, do tej pory słoneczko nic nie zjadło :-( już staję na głowie i nic. Czekam cierpliwie, mam nadzieję, że w końcu się przekona, na szczęście pije normalnie. Dzisiaj jest już zupełnie spokojna, obwąchała cały dom, dosłownie każdy kąt i już wszystkich poznaje, wita nas z wielką radością. Strasznie rozpacza jak wychodzimy, jutro będzie miała szkołę bo Jasiek (mój mąż) i ja wyjdziemy prawie na cały dzień. Zostanie tylko moimi rodzicami i Babą...
Jak do tej pory Baba powarkuje na Kordę i czasami szczeka na nią, ale Korda grzecznie "słucha" i odchodzi:), także mam nadzieję, że wszystko się między nimi ułoży.
A podsumowując wszyscy jesteśmy szczęśliwi, kudłaci i trochę opluci :loveu:

Posted

Ale sliczne panienki:loveu: :loveu: :loveu:
Tak sobie myślę, ze do twarzy byłoby czarnulce w slicznej czarnej, skórzanej ringóweczce :cool3: (całkiem jak z watku malawaszki na dogomaniackim bazarku ;) ).

Marysieńka wysyłam PW.

Posted

Właściwie to zacznę od wczorajszego dnia :)
No więc, wczoraj Baba poraz pierwszy porządnie wkurzyła się na Kordę,
rzuciła się na nią i "użarla" ją w bok szyi, na co Korda natychmiast jej oddała równie mocnym "gryzem " rownież w szyję...W tej potyczce na szczęście nic poważnego nikomu się nie stało. Jakoś smutno mi się zrobiło przez tą awantrę, ale w końcu podobno musi tak być i dziewczyny muszą ustalić swoje psie sprawy między sobą. Powinnam to doskonale rozumieć zwłaszcza jako biolog, ale gdzieś w głębi serca łudzę się, że może one od razu się pokochają, bez tych wszystkich psich kłótni;).


Dzisiaj dzień był bez żadnych kłótni, robiłyśmy porządki w ogrodzie, Korda czynnie brała udział w grabieniu liści, tzn. tarzała się w tym co właśnie zagrabiłam:mad:, potem z przejęciem obgryzała kakwałek gałęzi i biegała z nią po ogrodzie, najbardziej jednak podobało się jej mycie kosiarki:p (co nie skończyło się najlepiej). Korda w pewnym momencie wyrwała mi wąż (z lejącą się wodą) i zaczęła z nim latać po ogrodzie, w rezultacie wszystko było mokre łącznie ze mną i psami. Ponieważ dość długo nie mogłam zwierza opanować, jak w końcu udało mi się wyjać z jej pyska wąż, dostała ode mnie burę i klapsa (którego chyba nawet nie poczuła). W każdym razie jeszcze nigdy żaden pies nie słuchal mnie tak wnikliwie jak wtedy Korda. Przez resztę czasu siedziała grzecznie i patrzyła z żalem jak kończę mycie (więc chyba dotarło).
Tak z grubsza wyglądał dzisiejszy dzień;).
Myślę, że nasze nowe słoneczko powoli przyzwyczja się do nowego domu,
martwiłam się co będzie jak mnie i Jaśka nie będzie w domu, ale wtedy Korda siedzi z moimi rodzicami, których nie odstępuje na krok. A czasem zostaje sama z Babą i wtedy jak są same nie klócą się w ogóle.
A mam do Was pytanie może mi coś poradzicie, Korda strasznie ciągnie na smyczy, na razie chodzi w kolczatceBaby,ale to na nią w ogóle nie działa!!!
Czy może dławik jest lepszy? Bo jak na razie, na spacerze wygląda to tak:
Idzie Korda na smyczy, na końcu której ja latam w różnym kierunku i z różną prędkością w zależności od upodobań Kordy, a jeszcze w drugiej ręce trzymam Babę, która lata razem ze mną...:p Doradźcie coś!!!

Posted

marysieńka napisał(a):
A mam do Was pytanie może mi coś poradzicie, Korda strasznie ciągnie na smyczy, na razie chodzi w kolczatceBaby,ale to na nią w ogóle nie działa!!!
Czy może dławik jest lepszy? Bo jak na razie, na spacerze wygląda to tak:
Idzie Korda na smyczy, na końcu której ja latam w różnym kierunku i z różną prędkością w zależności od upodobań Kordy, a jeszcze w drugiej ręce trzymam Babę, która lata razem ze mną...:p Doradźcie coś!!!


Ja znalezionego niufka (ok.1,5 roku) który nigdy nie chodził na smyczy uczyłam chodzić na dławiku. Pamiętam, że był środek zimy i potwornie ślisko. Początkowo nie miałam żadnych szans na powstrzymanie Bono przed "wyborem kierunku i tempa":angryy: spaceru, ale "zatrudniłam" do tego celu mojego TZ. Zasada była jedna i niezmienna - pies ciągnie (ma napięty łańcuszek, tak że się dusi) TZ stoi w miejscu i nie rusza się nawet o krok. Pies w końcu zdezorientowany wraca "do nogi" - luzuje łańcuszek - spacer jest kontynuowany. Wyobraź sobie, ze po ok. 4-rech dniach niufek załapał o co chodzi i praktycznie nie miałam problemu ze spacerami. Do tej metody niezbędny jest jes jednak silny osobnik (ja nie miałam szans:oops: i żelazna konsekwencja.
Kolczatka moim zdaniem to nieporozumienie, bo praktycznie niczego niufa nie uczy.
Na razie odradzałabym też wspólne spacery obydwu psic z jednym przewodnikiem, bo dopóki Korda nie opanuje chodzenia przy nodze, spacer będzie męczarnią dla Ciebie i może wywoływać między niuniami dodatkowe konflikty. Spacer razem jak najbardziej wtedy gdy - ty prowadzisz ułożoną kaukazkę, silny TZ - Kordę na dławiku. Jak już suki solidnie dotrą sie między sobą i będą posłuszne dobrym wyjściem jest łącznik.

Posted

Niufa, dziekuję za radę, wczoraj kupiłam dławik i jest trochę lepiej, tzn. pies w ogóle zauważył, że ktoś jest na drugim końcu smyczy:p.

A tak w ogóle to u nas jest wszystko w porządku. wczoraj Baba nawet zamerdała ogonem na Kordę!!!.
Korda już załapała o co chodzi z tym całym "ogrodem" i teraz co pięc minut prosi żeby ją wypuścić, chodzi sobie (po mamy grządkach:mad:) wącha i tarza w śniegu, ogólnie rzecz biorąc jest bardzo zadowolona.
A , no i wczoraj pierwszy raz zjadła całą miskę suchej karmy, bez żadnych dodatków. Do tej pory jedyne co ją interesowało to, to co my mieliśmy na talerzach, bardzo lubi np. zrazy zawijane w sosie na ostro:p.
Mam kolejna pytanie do Was:
jak myślicie czy pies, który do tej pory żył w bloku, może być jakos wydelikacony? tzn chodzi mi o ogród, bo Baba siedzi na zewnątrz większość dnia i to na zimnym betonie (tak lubi), boję się, że Korda jest na to za delikatna,
a problem w tym, że ona też chce tak siedzić...Co o tym myslicie?

Posted

marysieńka napisał(a):

Mam kolejna pytanie do Was:
jak myślicie czy pies, który do tej pory żył w bloku, może być jakos wydelikacony? tzn chodzi mi o ogród, bo Baba siedzi na zewnątrz większość dnia i to na zimnym betonie (tak lubi), boję się, że Korda jest na to za delikatna,
a problem w tym, że ona też chce tak siedzić...Co o tym myslicie?

To znowu ja.;)
Psy przebywające długo na dworze mają trochę inne futro od tych "blokowych". Mają bardzo gęsty podszerstek, który tworzy właśnie izolację od zimna i wilgoci. Przeważnie psiaki mieszkające w bloku (generalnie w wyższych temperaturach) nie budują aż takiego podszerstka. Myślę, że na Twoim miejscu stopniowo zwiększałabym czas przebywania na dworze a wtedy niunia powinna zacząć "zarastać". W przypadku niufków silny podszerstek jest zaletą w oczach sedziów na wystawach i wtedy niufek wygląda pięknie.
Zawsze trzeba jednak zapewnić psom miejsce gdzie mogą schować się przed zimnem, wiatrem czy deszczem. Powinno być ono dobrze izolowane od spodu żeby nie dopuścić to reumatyzmu.

Posted

marysieńka napisał(a):
Niufa, dziekuję za radę, wczoraj kupiłam dławik i jest trochę lepiej, tzn. pies w ogóle zauważył, że ktoś jest na drugim końcu smyczy:p.

A tak w ogóle to u nas jest wszystko w porządku. wczoraj Baba nawet zamerdała ogonem na Kordę!!!.
Korda już załapała o co chodzi z tym całym "ogrodem" i teraz co pięc minut prosi żeby ją wypuścić, chodzi sobie (po mamy grządkach:mad:) wącha i tarza w śniegu, ogólnie rzecz biorąc jest bardzo zadowolona.
A , no i wczoraj pierwszy raz zjadła całą miskę suchej karmy, bez żadnych dodatków. Do tej pory jedyne co ją interesowało to, to co my mieliśmy na talerzach, bardzo lubi np. zrazy zawijane w sosie na ostro:p.
Mam kolejna pytanie do Was:
jak myślicie czy pies, który do tej pory żył w bloku, może być jakos wydelikacony? tzn chodzi mi o ogród, bo Baba siedzi na zewnątrz większość dnia i to na zimnym betonie (tak lubi), boję się, że Korda jest na to za delikatna,
a problem w tym, że ona też chce tak siedzić...Co o tym myslicie?

Witaj.
Uważaj na dziewczyny. Bo może być bardzo źle....
Niuf z bloku jest wydelikacony ale szybko się przyzwyczai.
I to nieprawda ze niuf blokowy ma mniej podszerstka. Kazdy kto zna Seti i Kissi to zobaczy. Seti całe życie w łóżeczku a Kiska całe życie w kojcu. Kiska w stosunku do Seti jest łysa. Prawie nie ma podszerstka a Seti to wielka kula kudłów i zawsze taka była.... To genetyczne a nie zalezy od tego czy na dworze pies jest czy w domu.
Powtarzam jeszcze raz - uważaj.
Kiska to dominantka. Seti suka poddańcza. Kissi omłoty sprawia regularnie Seti. Ale Seti się nie broni więc na razie jest cała. I Kissi wcale nienormalna nie jest. To cudowny pies z zerową agresją do ludzi - wszystkich. Ale w stadzie to ona rządzi. Myślę ze jak kaukazka zechce pokazać ze rzadzi to Korda nie będzie stała jak to ciele tak jak Seti.....I wtedy będzie strasznie....To nie stanie się od razu tylko za jakiś czas.
Piszę to nie po to abyś się bała tylko abyś uważała bo mam na uwadze dobro psów.
Pozdrawiam i życzę powodzenia z całego serca !!

Posted

Pysia napisał(a):

Niuf z bloku jest wydelikacony ale szybko się przyzwyczai.
I to nieprawda ze niuf blokowy ma mniej podszerstka. Kazdy kto zna Seti i Kissi to zobaczy. Seti całe życie w łóżeczku a Kiska całe życie w kojcu. Kiska w stosunku do Seti jest łysa. Prawie nie ma podszerstka a Seti to wielka kula kudłów i zawsze taka była.... To genetyczne a nie zalezy od tego czy na dworze pies jest czy w domu.

Oczywiście masz Pysiu 100% rację, że gęstość podszerstka jest uwarunkowana genetycznie.
Jednak ten sam pies przebywający dłużej na dworze (lub często pływający) będzie budował bardziej gęsty podszerstek (w ramach własnej zdolności osobniczej). Oczywiście u suk na wygląd futra wpływają jeszcze zmiany związane z cyklem hormonalnym, ale to już inna bajka.;)

Posted

niufa napisał(a):
Oczywiście masz Pysiu 100% rację, że gęstość podszerstka jest uwarunkowana genetycznie.
Jednak ten sam pies przebywający dłużej na dworze (lub często pływający) będzie budował bardziej gęsty podszerstek (w ramach własnej zdolności osobniczej). Oczywiście u suk na wygląd futra wpływają jeszcze zmiany związane z cyklem hormonalnym, ale to już inna bajka.;)

To wszystko jest nieważne. Ważne jest aby było dobrze.
Odezwij się Marysieńko bo się niepokoję....

Posted

czekamy na dalsze relacje. Marysienka - napisz prosze o tym ugryzieniu - jaka byla sytuacja, moze sami ją wywolaliscie,a pies nie byl winny. Czy ugryzienie poważne, czy wet byl potrzebny? Myzle, ze zobaczymy sie za jakies 2 tygodnie :)

Posted

Marysia strasznie zagoniona, chyba jest na polowaniu :evil_lol: :roll: (tak ato już praca...)
Ale nie trzeba sie niepokoić. Jak tylko upoluje jakąś wydrę to pewnie sie tu pojawi ;)

Posted

Kasie napisał(a):
Marysia strasznie zagoniona, chyba jest na polowaniu :evil_lol: :roll: (tak ato już praca...)
Ale nie trzeba sie niepokoić. Jak tylko upoluje jakąś wydrę to pewnie sie tu pojawi ;)

Brrr. W taką pogodę chodzić gdziekolwiek to tylko lubią nowofundlandy (moja np kocha deszcz,najlepiej ze śniegiem, zawieruchę i przeraźliwe zimno):diabloti: .
Ja to w pracy sobie siedzę w miłym ciepełku z pyszną kawką i wcale się nie niepokoję o los slicznych dziewczyn tylko mnie ciekawość zżera.:evil_lol: :evil_lol:

Posted

a ja mam niufka napisał(a):
a ja pamiętam zupełnie inne opisy z życia Kissy i Seti - prawie sielanka.

Opisy są normalne - tak jak jest :) Ale stado to stado. Powtarzam - Seti jest ciele więc żyją razem. Ale takich cieląt jest bardzo niewiele...
Wiem jak było ze sznaucerką teściowej i Kiską. Na początku tylko warkoty Soni...Ale jak Kiska stwierdziła ze ma dość to krew bryzgała z obydwuch stron. Przegrała oczywiście sznaucerka ale waży 40 kg. więc nie ma się co dziwić...Gdyby nie pomoc ludzi to nie żyłaby już. Nie wyobrażam sobie walki psów o podobnej wadze.....Jeszcze jeżeli tak jak Sonia i Kissi zadna nie odpuści....Koniec świata!!!!

Posted

Oj, przepraszam nie mam w ogóle czasu, bo "poluję" na różne dzikie zwierza (Kasie mnie rozumie:p) jutro przed południem napiszę co u nas słychać.

A teraz tylko szybciutko do Niufy:
Nuifa, dostałyśmy perzent, bardzo dziękujemy!!! i wiesz Korda dużo lepiej chodzi na tej ringówce:p. Naprawdę świetny prezent, jeszcze raz dziękujemy.
Do jutra dziewczyny

Posted

Niufa Święty Mikołaj! Prezent robi :loveu: Tylko dlaczego Marysia dostała fajniejszy? Bo ja mam od Niufy podłogę w czerwone psie łapy :mad: :roll:
I nijak tego usunąć nie idzie. Nie to, żeby mi sie prezent nie podobał :oops: Ja juz sie nawet przyzwyczaiłam, ale jakos nie mogę przekonać rodziców że to oryginalny wzór :razz:

Posted

Kasie napisał(a):
Niufa Święty Mikołaj! Prezent robi :loveu: Tylko dlaczego Marysia dostała fajniejszy? Bo ja mam od Niufy podłogę w czerwone psie łapy :mad: :roll:
I nijak tego usunąć nie idzie. Nie to, żeby mi sie prezent nie podobał :oops: Ja juz sie nawet przyzwyczaiłam, ale jakos nie mogę przekonać rodziców że to oryginalny wzór :razz:


:oops: :oops: Ze wstydu moja twarz przybrała kolor plam na Twojej podłodze.:oops: :oops:
Na przyszłość obiecuje poprawę.:lol:
Ja już tak nawet myślałam, że te plamy to były jednym z powodów pozostawienia u siebie Lincolna. Bo tak jak przychodza goście to możesz powiedzieć zaskoczona: "o piesek wlazł w coś czerwonego:evil_lol: " i już nikt się nie dziwi, a tak to ile mysiałabyś się biedna natłumaczyć . Tymi łapkami Lincuś przypieczetował swój pobyt u Ciebie.

Posted

Niufa, ja nie chcę przyszłych razów... Ja już mam dość ran, maści, opatrunków etc.
A z tymi łapami to masz rację, tak teraz będę to tłumaczyła. Linki wszedł w coś czerwonego.

Posted

Wreszcie mam trochę czasu, żeby napisać co nieco :p

Nasze czarne słoneczko ma się całkiem dobrze (kremowe słoneczko też ma się dobrze). Mamy tylko jeden problem, mianowicie Korda nie ma umiaru w zabawie, tzn. nie rozumie kiedy mówię dość. Staram się jej wyraźnie pokazać, że nie jestem zadowolona, ale to nic nie daje. Ignorowanie też nie pomaga, ani jakieś klapsy w moim wykonaniu (to ją wręcz rozbawia). Porywa np. jakieś ubranie i ja nie jestem w stanie nic zrobić!!! Może macie jakieś sugestie?.
Poza tym wszystko jest ok, jeśli chodzi o awantury między psami, to występują sporadycznie i nie są jakieś poważne. Baba warczy na Kordę, bo jest po prostu zazdrosna. Jakiekolwiek kłótnie pojawiają się tylko w naszej obecności. Jak dziewczyny zostają same w domu, to śpią koło siebie w jednym pokoju, chociaż mają cały dom do dyspozycji. Do tej pory nie było żadnej poważnej awantury (takiej z obrażeniami ciała). Jeśli w ogóle coś się dzieje, to zawsze Baba zaczyna i najczęściej kończy się na warczeniu Baby na Kordę.Tylko trzy razy było coś więcej, tzn. Korda "odpyskowała" Babie. W rezultacie dochodzi do sprzeczki, która polega na "kotłowaniu się " przez kilka sekund nawet się nie gryzą... I awantury ani się nie nasilają ani nie słabną. Ja myślę, że z psami jest jak z ludźmi, każdy ma inny charakter i od tego wiele zależy. Nie można niczego uogólniać, przecież to, że jedne psy się gryzą, nie znaczy, że wszystkie tak robią...Obie nasze suki nie są jakoś bardzo zażarte. Korda nigdy nie zaczyna, jest raczej ugodowa, a Baba wcale nie jest do końca przekonana, że powinna ją atakować. Dlatego najczęściej wygląda to tak, że Baba zaczyna (bez dużego przekonania) a Korda spokojnie się usuwa. A jeśli Korda jednak się wkurzy, to chwilę się kłócą , ale jak mówię "bez przekonania". Ja mam nadzieję, że moje psy się nie "zjedzą", jestem dobrej myśli (zresztą nie mam chyba wyjścia:p )

A ze śmieszniejszych rzeczy, to wczoraj Korda wlazła do oczka wodnego mojej Mamy:mad: .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...