erka Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 Inni muszą się starać o podwyższenie adrenalinki, a u nas dzięki naszym psiakom ciągle w górnych rejestrach.:cool3: Tak bardzo sie cieszę, że nawet gdyby sie juz nic nie dało zrobić, to Norunia godnie spędzi te ostanie chwile, otoczona milością. Quote
AniaB Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 AgaG napisał(a):Jadąc gdzieś w sparwie blakajacychc się psów zajrzałam do doktora Orła Po tym co mi mówil jestem zdruzgotana. szanse sa małe, żadne na jej długie życie... Aga, sama nie wiem co powiedzieć... Ten lekarz jest na pewno bardzo bardzo dobry - wiele osób go niesamowicie chwali.. Ale o naszej leksie powiedział co wiesz... Ryczałam okropnie, a leksa chodzi do dzisiaj i skacze nawet.. Quote
Ela_and_Krzys Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 wiecie co, nie ma lekarzy nieomylnych i cuda się naprawdę zdarzają... przykładem może być Czaruś z Węgrowa na wózku, który miał do końca życia być na wózku, a właśnie zaczął tylnymi łapkami ruszać w nowym domu... co było absolutnie nie możliwe a takie trudne diagnozy to chyba warto skonsultowac z kilkoma dobrymi lekarzami Quote
erka Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 Nie wiem, ten wet u nas powiedział,że jeżeli jest to ten guz Stickera, to dobrze sie go leczy chemioterapią i on sie rozpada całkowicie. ale jeżeli są juz przerzuty, to nie wiem. Quote
AniaB Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 nie wiem co proponować.. my poszlismy do innego weterynarza, który postawił inną diagnoze no ale to nie był nowotwór.. Quote
Perfi Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 moze kujawski by ja obejrzal? w koncu tyle psow u niego leczymy, moglby ja wepchnac gdzies w wizyty :oops: Quote
AniaB Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 musi przede wszystkim Aga zadecydowac co z małą Quote
Ela_and_Krzys Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 mysle ze trzeba zapytac kilku lekarzy - w trudnych przypadkach w przypadku ludzi tez zbiera sie konsylium - kazdy lekarz oprocz wiedzy ma jeszcze swoje doswiadczenia Quote
kiwi Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 malutka ma umowiony termin na czwartek powiem wam ze ten guz wyglada okropnie.. ona ciagle krwawi, ma ogrmny srom jak na tak mala sunie... nie wime co zrobic, byc moze trzeba skonsultowac.... Quote
AgaG Posted October 31, 2006 Author Posted October 31, 2006 termin operacji odwołałam u doktora Kujawskiego, no bo ta operacja nie wydaje się możliwa... ale w piątek o 12. 20 chcę Norę jeszcze jemu pokazać. Już jesteśmy umówieni. dzwoniłam dziś...ale sądząc po stanie suni dobrze nie jest. :-( Rozmawiałam tez z Kakulą =wetką. przy przerzutach na płuca nie ma szans pies. Ale pojadę ze zdjeciami oczywiście że tak... i zapytam.. Sunia jest jednak smutna, cichutka i mimo leków cały czas z guza obficie krwawi. :-( :-( :-( Zrobiłam jej legowisko z dwóch dużych poduch i wciaz sa na nich ślady świeżej krwi...:-( :-( Na pewno nie pozwolę by cierpiała ale jesli da się jej wydłuzyć życie zrobię wszystko, by tak było..Na razie dokładnie wypytałam kakuli, jakie są objawy bólu nowotworowego u psa.. u psa. Na razie objawów ze strony płuc nie ma, ale podobno na raka płuc pies umiera szybko niestety i w mękach. Na pewno do takiego momentu nie dopuszczę... Bardzo mi jej żal, ale mam tez w sobie odrobinę radości, że ten czas który ma przed sobą spędzi w ciepełku, na podusiach, głaskana i całowana, a nie na zimnie w tej dziurze, skąd dziewczyny z Kielc ja wzięły.. Quote
.Ania. Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 Biedna maleńka... Ja też rozmawiałam dziś z weterynarzem i on też powiedział to samo, że przy przerzutach do płuc nie ma sensu męczyć psa operacją...:-( Strasznie mi jej żal, dobrze, że chociaż ma teraz cieplutko, ręce do głaskania i kogoś kto będzie czuwał, czy nie cierpi. Aga jesteś wspaniała. Quote
Aga_Mazury Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 te przerzuty to już pewne na 100%?...miała dodatkowe badania?...bo mojej suni kilka lat temu też stwierdzono przerzuty na płuca....a potem okazało się, że nie miala żadnego guza...a przerzuty okazały się obustronnym zapaleniem płuc.... ...chwytam się każdej nadziei...ona taka młoda i cudna... Quote
Neris Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 Podobno wszystko zależy od tego jak duże są przerzuty... Ale ja też zawsze chwytam się każdej nadziei, Aga... Może skonsultować z Jagielskim? Quote
AgaG Posted October 31, 2006 Author Posted October 31, 2006 W piątek pojedziemy do Kujawskiego, niech on rzuci okiem na rtg płuc i na stan suni. Quote
AgaG Posted November 1, 2006 Author Posted November 1, 2006 sUNIA JEST SMUTNA ALE JE, DZIŚ ZROBIŁA KUPKE Z KRWIĄ:-( :-( Quote
malagos Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 Agusiu, jesteś cudna, ze ją wziełaś... Wiek jak się okazuje nie ma nic wspólnego z zapadaniem na nowotwory...:cool1: Quote
AniaB Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 biedna mała:-( :-( to są właśnie sytuacje, w których właściwie nie wiadomo co robić, aby psu pomóc i ulzyc a nie zaszkodzic.. Quote
AgaG Posted November 1, 2006 Author Posted November 1, 2006 Nie jest dobrze. Sunia prawie nie sika (jakies odrobinki), smutna jest, wciąz z guza krwawi, apetyt taki sobie. markaronu z kurczakiem odmówiła, ale do dwoch parówek z drobiu udało mi się ją przekonać. Prawie nie wstaje z poduszek. Tylko na powitanie gdy ktos wchodzi do domu i na tym koniec..:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Quote
Neris Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 Coś ją bidulkę boli... A czy ma blade dziąsła? Albo powieki (wewnetrzną stronę). Poproszę Maupę żeby weszła na ten wątek, ona miał psa z przerzutami do płc i pamięta jak to było... może coś podpowie. Quote
AgaG Posted November 1, 2006 Author Posted November 1, 2006 patrzyłam na te dziąsła, nie są bardzo blade. Dzięki temu, że .Ania. ma termin na kontrolę Pigwy jutro, pojedziemy razem i już jutro obejrzy Norę doktor Kujawski. Wiem jedno: u mojej mamy przechowuję 14-tego z kolei psa, sama miałam na tymczasie jeszcze kilka (w gabinecie u kakuli, w mieszkaniu pustym w czasie wakacji itd) nigdy żaden pies nie był tak smutny. Nawet Dars choć potem pożył w nowym domu tylko dwa miesiące, jednak trochę kręcił się po gabinecie, a nie tylko leżał...Martwię się...:-( :-( Dokładnie wypytałam mamę, ona z tych poduch właściwie się nie rusza. Quote
Maupa4 Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 Neris napisał(a):...Poproszę Maupę żeby weszła na ten wątek, ona miał psa z przerzutami do płc i pamięta jak to było... może coś podpowie. Tak Maupa miała briarda który miał czerniaka skóry i który przerzucił się na płuca. Tak więc w zasadzie miał on raka płuc ... Mój pies w momencie zdiagnozowania raka płuc praktycznie nie miał płuc (jego płuca były wielkości zwiniętej pięści). Zaraz Wam napiszę o przerzutach do płuc ... tylko chwilę muszę pomyśleć. Quote
erka Posted November 2, 2006 Posted November 2, 2006 Jakie to szczęście, że mąż mojej znajomej wypatrzył ja na tym lotnisku. :-( Nawet nie mogę myśleć, jak umierałaby tam w cierpieniach , a przecież te trzy szczeniaczki jeszcze cały czas ją ssały, dodatkowo ja męcząc.:placz: Quote
kiwi Posted November 2, 2006 Posted November 2, 2006 ja sobie wogole nie moge wyobrazic porodu a takim ogromnym guzem... Quote
Maupa4 Posted November 2, 2006 Posted November 2, 2006 chciałam Wam napisać o raku płuc - z własnego doświadczenia. Jakie Nora ma te przerzuty - jakiej wielkości są guzy? Jeżeli są to "wielkościowo" małe guzy to przecież to można leczyć. Mój pies praktycznie nie miał płuc a mimo to żył jeszcze pół roku (pod ścisłą opieką lekarza). Przy raku płuc największym "problemem" dla właściciela jest wybranie momentu kiedy trzeba pomóc psu odejść - nie można dopuścić do tego aby pies zaczął się dusić (udusił się) i właśnie dlatego ważne jest kontrolowanie koloru śluzówek (oczy i dziąsła). Ale "szarzenie" śluzówek następuje dopiero wtedy gdy psu zaczyna brakować tlenu do oddychania - czyli w momencie kiedy pies nie ma już tych płuc. Nawet gdy tych płuc już praktycznie nie ma podaje się leki które wspomagają oddychanie. Rak płuc nie boli !!! pies nie jest świadomy tego że jest chory - jego te płuca nie bolą - jemu po prostu oddycha się coraz ciężej, szybciej się męczy ... ale do takiego "stanu" na prawdę "droga jest bardzo daleka"... i nie jest tak że dzisiaj oddycha swobodnie a nagle w jednej chwili zaczyna się dusić ... ja dowiedziałam się że mój ma raka tylko dlatego że go ostrzygłam - i po ostrzyżeniu zobaczyłam że mój pies jest chudy ... niepokojąco chudy mimo tego że normalnie je. Pies cały czas zachowywał się normalnie - jadł, chodził na spacery, biegał, spał, załatwiał się normalnie ... może warto było by pokazać prześwietlenie płuc i innym lekarzom ? nie zawsze to co wygląda na raka okazuje się rakiem ... może te guzy w płucach to nie guzy może to jakieś zwapnienia ?... (mój pies nie miał guzów - mój pies nie miał płuc !!! płuca duzego psa były wielkości zwiniętej pięści a pozostałą przestrzeń wypełniała "woda" - tylko też przy interpretacji zdjęcia przez dobrego lekarza zadano mi pytanie na co chorował ... i diagnoza że to rak zapadła dlatego że miał czerniaka a czerniak jest zawsze złośliwy i zawsze daje przerzuty mimo "wycięcia" i są to przerzuty albo do płuc albo do mózgu) nie wiem czy "mądrze" napisałam ale bardzo się starałam ... jezeli macie pytania to pytajcie ja na waszym miejscu skonsultowałabym diagnozę z innymi lekarzami ... a tego drugiego guza to trzeba jej zoperować (tak myślę) Magda Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.