Jump to content
Dogomania

Kraków sunia NORA dzięki programowi Kundel JUZ W NOWYM DOMU!!!!


Recommended Posts

Posted

Inni muszą się starać o podwyższenie adrenalinki, a u nas dzięki naszym psiakom ciągle w górnych rejestrach.:cool3:


Tak bardzo sie cieszę, że nawet gdyby sie juz nic nie dało zrobić, to Norunia godnie spędzi te ostanie chwile, otoczona milością.

  • Replies 335
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

AgaG napisał(a):
Jadąc gdzieś w sparwie blakajacychc się psów zajrzałam do doktora Orła Po tym co mi mówil jestem zdruzgotana. szanse sa małe, żadne na jej długie życie...


Aga, sama nie wiem co powiedzieć... Ten lekarz jest na pewno bardzo bardzo dobry - wiele osób go niesamowicie chwali.. Ale o naszej leksie powiedział co wiesz... Ryczałam okropnie, a leksa chodzi do dzisiaj i skacze nawet..

Posted

wiecie co, nie ma lekarzy nieomylnych i cuda się naprawdę zdarzają...

przykładem może być Czaruś z Węgrowa na wózku, który miał do końca życia być na wózku, a właśnie zaczął tylnymi łapkami ruszać w nowym domu... co było absolutnie nie możliwe

a takie trudne diagnozy to chyba warto skonsultowac z kilkoma dobrymi lekarzami

Posted

Nie wiem, ten wet u nas powiedział,że jeżeli jest to ten guz Stickera, to dobrze sie go leczy chemioterapią i on sie rozpada całkowicie. ale jeżeli są juz przerzuty, to nie wiem.

Posted

malutka ma umowiony termin na czwartek
powiem wam ze ten guz wyglada okropnie..
ona ciagle krwawi, ma ogrmny srom jak na tak mala sunie...

nie wime co zrobic, byc moze trzeba skonsultowac....

Posted

termin operacji odwołałam u doktora Kujawskiego, no bo ta operacja nie wydaje się możliwa... ale w piątek o 12. 20 chcę Norę jeszcze jemu pokazać. Już jesteśmy umówieni. dzwoniłam dziś...ale sądząc po stanie suni dobrze nie jest. :-( Rozmawiałam tez z Kakulą =wetką. przy przerzutach na płuca nie ma szans pies. Ale pojadę ze zdjeciami oczywiście że tak... i zapytam..
Sunia jest jednak smutna, cichutka i mimo leków cały czas z guza obficie krwawi. :-( :-( :-( Zrobiłam jej legowisko z dwóch dużych poduch i wciaz sa na nich ślady świeżej krwi...:-( :-(

Na pewno nie pozwolę by cierpiała ale jesli da się jej wydłuzyć życie zrobię wszystko, by tak było..Na razie dokładnie wypytałam kakuli, jakie są objawy bólu nowotworowego u psa..
u psa. Na razie objawów ze strony płuc nie ma, ale podobno na raka płuc pies umiera szybko niestety i w mękach. Na pewno do takiego momentu nie dopuszczę... Bardzo mi jej żal, ale mam tez w sobie odrobinę radości, że ten czas który ma przed sobą spędzi w ciepełku, na podusiach, głaskana i całowana, a nie na zimnie w tej dziurze, skąd dziewczyny z Kielc ja wzięły..

Posted

Biedna maleńka... Ja też rozmawiałam dziś z weterynarzem i on też powiedział to samo, że przy przerzutach do płuc nie ma sensu męczyć psa operacją...:-(
Strasznie mi jej żal, dobrze, że chociaż ma teraz cieplutko, ręce do głaskania i kogoś kto będzie czuwał, czy nie cierpi.
Aga jesteś wspaniała.

Posted

te przerzuty to już pewne na 100%?...miała dodatkowe badania?...bo mojej suni kilka lat temu też stwierdzono przerzuty na płuca....a potem okazało się, że nie miala żadnego guza...a przerzuty okazały się obustronnym zapaleniem płuc....

...chwytam się każdej nadziei...ona taka młoda i cudna...

Posted

W piątek pojedziemy do Kujawskiego, niech on rzuci okiem na rtg płuc i na stan suni.

Posted

sUNIA JEST SMUTNA ALE JE, DZIŚ ZROBIŁA KUPKE Z KRWIĄ:-( :-(

Posted

Nie jest dobrze. Sunia prawie nie sika (jakies odrobinki), smutna jest, wciąz z guza krwawi, apetyt taki sobie. markaronu z kurczakiem odmówiła, ale do dwoch parówek z drobiu udało mi się ją przekonać. Prawie nie wstaje z poduszek. Tylko na powitanie gdy ktos wchodzi do domu i na tym koniec..:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(

Posted

Coś ją bidulkę boli... A czy ma blade dziąsła? Albo powieki (wewnetrzną stronę). Poproszę Maupę żeby weszła na ten wątek, ona miał psa z przerzutami do płc i pamięta jak to było... może coś podpowie.

Posted

patrzyłam na te dziąsła, nie są bardzo blade. Dzięki temu, że .Ania. ma termin na kontrolę Pigwy jutro, pojedziemy razem i już jutro obejrzy Norę doktor Kujawski. Wiem jedno: u mojej mamy przechowuję 14-tego z kolei psa, sama miałam na tymczasie jeszcze kilka (w gabinecie u kakuli, w mieszkaniu pustym w czasie wakacji itd) nigdy żaden pies nie był tak smutny. Nawet Dars choć potem pożył w nowym domu tylko dwa miesiące, jednak trochę kręcił się po gabinecie, a nie tylko leżał...Martwię się...:-( :-( Dokładnie wypytałam mamę, ona z tych poduch właściwie się nie rusza.

Posted

Neris napisał(a):
...Poproszę Maupę żeby weszła na ten wątek, ona miał psa z przerzutami do płc i pamięta jak to było... może coś podpowie.


Tak Maupa miała briarda który miał czerniaka skóry i który przerzucił się na płuca. Tak więc w zasadzie miał on raka płuc ... Mój pies w momencie zdiagnozowania raka płuc praktycznie nie miał płuc (jego płuca były wielkości zwiniętej pięści).
Zaraz Wam napiszę o przerzutach do płuc ... tylko chwilę muszę pomyśleć.

Posted

Jakie to szczęście, że mąż mojej znajomej wypatrzył ja na tym lotnisku. :-( Nawet nie mogę myśleć, jak umierałaby tam w cierpieniach , a przecież te trzy szczeniaczki jeszcze cały czas ją ssały, dodatkowo ja męcząc.:placz:

Posted

chciałam Wam napisać o raku płuc - z własnego doświadczenia.

Jakie Nora ma te przerzuty - jakiej wielkości są guzy? Jeżeli są to "wielkościowo" małe guzy to przecież to można leczyć. Mój pies praktycznie nie miał płuc a mimo to żył jeszcze pół roku (pod ścisłą opieką lekarza). Przy raku płuc największym "problemem" dla właściciela jest wybranie momentu kiedy trzeba pomóc psu odejść - nie można dopuścić do tego aby pies zaczął się dusić (udusił się) i właśnie dlatego ważne jest kontrolowanie koloru śluzówek (oczy i dziąsła). Ale "szarzenie" śluzówek następuje dopiero wtedy gdy psu zaczyna brakować tlenu do oddychania - czyli w momencie kiedy pies nie ma już tych płuc. Nawet gdy tych płuc już praktycznie nie ma podaje się leki które wspomagają oddychanie.

Rak płuc nie boli !!! pies nie jest świadomy tego że jest chory - jego te płuca nie bolą - jemu po prostu oddycha się coraz ciężej, szybciej się męczy ... ale do takiego "stanu" na prawdę "droga jest bardzo daleka"... i nie jest tak że dzisiaj oddycha swobodnie a nagle w jednej chwili zaczyna się dusić ...
ja dowiedziałam się że mój ma raka tylko dlatego że go ostrzygłam - i po ostrzyżeniu zobaczyłam że mój pies jest chudy ... niepokojąco chudy mimo tego że normalnie je. Pies cały czas zachowywał się normalnie - jadł, chodził na spacery, biegał, spał, załatwiał się normalnie ...

może warto było by pokazać prześwietlenie płuc i innym lekarzom ? nie zawsze to co wygląda na raka okazuje się rakiem ... może te guzy w płucach to nie guzy może to jakieś zwapnienia ?... (mój pies nie miał guzów - mój pies nie miał płuc !!! płuca duzego psa były wielkości zwiniętej pięści a pozostałą przestrzeń wypełniała "woda" - tylko też przy interpretacji zdjęcia przez dobrego lekarza zadano mi pytanie na co chorował ... i diagnoza że to rak zapadła dlatego że miał czerniaka a czerniak jest zawsze złośliwy i zawsze daje przerzuty mimo "wycięcia" i są to przerzuty albo do płuc albo do mózgu)

nie wiem czy "mądrze" napisałam ale bardzo się starałam ... jezeli macie pytania to pytajcie

ja na waszym miejscu skonsultowałabym diagnozę z innymi lekarzami ... a tego drugiego guza to trzeba jej zoperować (tak myślę)

Magda

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...