Dorin91 Posted June 17, 2011 Author Posted June 17, 2011 Już po wizycie, dom sprawdzony. Pani jednak nie ma 19 lat, a 30-40 (a przynajmniej tak mi się zdaje). Zaprosiła nas do środka, pokazała książeczkę zdrowia i odpowiedziała na wszystkie pytania. Teraz Jaga jest Bellą (takie imię wpisali jej pracownicy wydając ją ze schroniska). Weterynarz ocenił ją na 8 lat i zdiagnozował wirusowe zapalenie skóry, psina jest na antybiotykach. Zaćma podobno jest już zaawansowana. Jednak o złym stanie wątroby pani nic nie wiedziała, powiedziałyśmy jej o tym i mówiła, że poprosi weterynarza o badanie krwi. Pani ma firmę i przemieszcza się między Sosnowcem a Poznaniem (tam też ma drugie mieszkanie). Psina będzie jeździć z nią, będzie też zabierana do biura, żeby nie siedziała długo sama. Na spacery chodzi do parku i pani jest bardzo wyczulona na to, żeby sprzątać po psie. Mówiła, że długo się zastanawiała nad wzięciem psa ze schroniska, jednak w końcu się zdecydowała. Podobały jej się westie, dlatego chciała białego psa. A że Jaga (a raczej Bella) była jedynym małym i białym psem to padło na nią. Była już raz wykąpana i pani też ją trochę wyczesała, chociaż mała próbowała gryźć. Zamierzała się też do wizyty u fryzjera, jednak psina bardzo się zapierała, nie chciała wejść no i pani też miała wątpliwości co do salonu, więc zrezygnowała z wizyty. Powiedziała, że upatrzyła już sobie salon w Poznaniu i jak tam będzie za 2 tygodnie to wtedy z nią pójdzie. Bella jest jeszcze bardzo wystraszona, chociaż pani mówiła, że do niej już się przyzwyczaiła i bardzo się cieszy kiedy wraca do domu nawet po krótkiej nieobecności. Sunia ładnie chodzi na smyczy i jest grzeczna w domu, dlatego pani jest zadowolona, że ją wzięła. Jedyne co nas zaniepokoiło to żywienie - w kuchni stało Pedigree i Pufi. Jednak wytłumaczyłyśmy jej, że to nie jest dobre jedzenie dla psa i nie posiada żadnych wartości odżywczych. Poleciłyśmy jej albo dobrą karmę, albo jedzenie gotowane. Kobieta sobie wszystko zapisała, przekonałyśmy ją do żywienia gotowanego i mówiła, że przerzuci ją na taki pokarm. No i wytłumaczyłyśmy jej też co to jest pseudohodowla, bo jak jej powiedziałyśmy, że prawdopodobnie sunia została wyrzucona z takiego miejsca to była zaskoczona i nie wiedziała co to jest. Podsumowując - pani jest może troszkę niedouczona jeśli chodzi o psy, ale ma dobre intencje i nie jest oporna, słuchała tego co mamy do powiedzenia :) Wymieniła się z Kamilą numerami telefonów i mailem. Obiecała wysłać zdjęcia jak pojedzie za jakiś czas z Bellą do Poznania nad jezioro. No i zapraszała na ponowną wizytę za jakiś czas ;) Tak więc możemy spać spokojnie, jest w porządku i będziemy z panią w kontakcie :) Wieczorem będą zdjęcia. Jak jeszcze o czymś zapomniałam to Kamila dopisze Quote
Dorin91 Posted June 17, 2011 Author Posted June 17, 2011 O rany, tak długo to pisałam, że zdążyłaś mnie uprzedzić ;p O, na zdjęciach bardzo widać jakie ma jeszcze brudne łapy. Kobieta powiedziała, że chce ją jeszcze raz wykąpać. Chociaż myślę, że i tak jej się nie uda doprowadzić jej do porządku, to dopiero u groomera. Quote
Kama83 Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 no wlasnie, mialam ci pisac, ze juz zdazylam sie zjawic ;) Quote
ewes Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 świetnie, że sunia trafiła to tej Pani, na pewno jej tam dobrze :) Quote
Jasza Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 Kama83 napisał(a):a bo ja juz dzisiaj zmeczona jestem, wybaczcie... zaspalam rano do pracy i caly dzien sie juz kiepsko potoczyl ;) i jeszcze dotarlam dzis ja watek Mini - Isi i mi serce peklo... staram sie omijac takie watki, ale dzis sie nie udalo :( ano dobre, poza karma, to raczej nie ma sie do czego przyczepic :) wiec jesli tylko Pani wezmie sobie do serca nasze rady, to bedzie super :) jeszcze raz przepraszam, za brak entuzjazmu :) chcialam byc rzeczowa Nie przepraszaj, to nie był zarzut, tylko się zdziwiłam i pomyślałam, że może cos nie tak, że niby wszystko dobrze, ale masz jakieś przeczucia... Cieszę się, że Jagusi/Belli tak się poszczęściło. U Mini byłam. Masakra, nie potrafię nie myśleć o tym zwyrodnialcu. Quote
Kama83 Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 Jasza, powiem Ci tak szczerze, ze wole byc ostrozna z tym entuzjamem tez... wiele powrotow ostatnio jest, albo takie akcje, jak u Heni.... ale mam nadzieje, ze tu nic takiego sie nie wydarzy, Pani wydaje sie byc dobrym czlowiekiem, poza tym brakiem doswiadczenia, sama jej otwartosc i dobroc budzi zaufanie. Quote
Dorin91 Posted June 17, 2011 Author Posted June 17, 2011 Nie ma doświadczenia, ale ważne, że jest otwarta na wszelkie rady ;) A, i jeszcze mi się przypomniało - Bella miała jakieś zmiany skórne na głowie, okazało się, że to zaskórnik. I jeszcze Pani powiedziała, że chce przywieźć do schroniska karmę dla psiaków :) Quote
Emiś Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 Dziewczyny podajcie Pani namiary na Lupusa, tam są nieodebrane wyniki suni i opis wizyty, warto, żeby miała to w jej dokumentacji. Quote
zapka Posted June 28, 2011 Posted June 28, 2011 macie nr tel. do tej pani od Jagi? U psa trzeba koniecznie sprawdzić poziom hormonów kory nadnerczy. Dzwoniła do mnie przed chwila pani (miłośniczka pudli) która miała pudla mającego identyczne objawy i nietypowa budowę ciała jak Jaga. Opisała mi wszystkie objawy jakie miał jej pies i prawie wszystkie zgadzają się z objawami Jagi, przede wszystkim nietypowy kształt ciała, wygięty tyłek, duży brzuch, placki łysiejące na skórze. Poza tym pies pije dużo wody i nie goją mu się rany. to są typowe objawy nadczynności kory nadnerczy. Quote
Kama83 Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 u naszej Jagi nie jest najlepiej... :( dobrze, ze ma chociaz dobra opieke... oto mail: " Witam Pani Kamilo, zgodnie z obietnicą przesyłam kilka fotek Belli z naszego urlopu. Dziś wieczór wróciliśmy już do Sosnowca. Jutro mamy kolejną wizytę u weterynarza. Przy ostatniej wizycie pokazałam lekarzowy narośla i zgrubienia jakie ma Bella przy ogonie, jedno jest dość pokaźne ( ok 8 cm-wielkości pięści). Diagnoza: nowotwór. Musimy uważać, czy guz nie rośnie. Dowiedziałam się podczas urlopu kilka przyczyn dla których Bella ma takie problemy. (Mamy w rodzinie miłośnika zwierząt, który praktyki odbywał w Schronisku dla zwierząt w Brandenburgu i mam przez to dostęp do obszernej literatury na temat psich schorzeń). Jedna możliwość to choroba Cushinga inna to problemy z nerkami. Wszystko potwierdzimy na dniach, gdyż wykonamy kompleksowe badanie krwi pod kątem nerek, wątroby i hormonów. Nie jestem w stanie powiedzieć co będzie. Na pewno jest to piesek bardzo chory, którego ktoś z premedytacją wyrzucił, bowiem nie miał finansów na jej leczenie. Szkoda, bo może się okazać, że trafiła do nas za późno. (Pani sugestia o tej chodowli też wydaje mi się prawdopodobna ilekroć patrzę na jej zwisającą skórę brzucha.) Będzie mi bardzo przykro jeśli się okaże, że niewiele można już dla niej zrobić, bowiem bardzo się zżyliśmy z nią a ona z nami. Wspaniale dostosowała się do podróży i dwóch domów. Jest prawdziwym towarzyszem w naszych urlopowych i codziennych wyprawach. Już nie męczy się tak szybko i odnalazła radości w życiu jak np. zabawa z piłką tenisową czy z innymi psami. Gdyby chciała nas Pani znowu odwiedzić proszę o telefon tak, byśmy mogły ustalić termin spotkania." zdjec jest wiecej, ale zalaczam najlepsze: Quote
Dorin91 Posted July 11, 2011 Author Posted July 11, 2011 O rany, biedna mała :( Mam nadzieję, że jeszcze uda się jej pomóc A tak jej się mordka cieszy na zdjęciu... Quote
Kama83 Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 " Witam Pani Kamilo, jesteśmy właśnie po wizycie u weterynarza i powiem, że troszkę mnie ta wizyta przytłoczyła. Gruczolakorak przy ogonie rozwija się dość prędko. Lekarz zastosował sondę ze sterydami do wewnątrz guza i leki przeciwzapalne. Wszelkie próby ustalenia, jakie hormony odpowiadają za wygląd sierści i skóry (czy to kora nadnerczy, jajniki czy tarczyca) na razie muszą poczekać. Następną wizytę mamy w środę i lekarz zasugerował podanie hormonów tarczycy po dwóch dniach. Będziemy stopniowo wykluczać lub też ustalać, które hormony szwankują. Odbiorę też jej wyniki z lecznicy, o której Pani pisała ( lekarz nie pobrał jej krwi do badania, poczeka na wyniki , które mu doniosę). Niestety usunięcie operacyjne guza nie wchodzi w grę, gdyż trwale uszkodzilibyśmy jej odbyt i sunia miałaby poważne problemy z załatwianiem się. Ponadto, jeśli jest to zespół Cushinga musimy liczyć się z tym, że jest on niewyleczalny i że mogą wystąpić inne guzy, przy narządach odpowiedzialnych za hormony. Lekarz też wspomniał, że jeśli wyniki krwi wątrobowe będą złe, trzeba będzie wykonać usg i ustalić czy nie ma przerzutów. Właściwie nie wiem , co myśleć i mówić. Lekarz wspomniał, że w najbliższych tygodniach wyjaśni się, czy Bellę da się uratowac czy też będzie lepiej dla niej, by poddać ją eutanazji. Oczywiście też się cieszę, że mam ją przy sobie, tylko przykro mi, że wiele więcej nie mogę dla niej zrobić. Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie." Quote
zapka Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Kamila, podpowiedz pani żeby w pierwszej kolejności sprawdzili poziom kory nadnerczy, zbyt wysoki poziom tych hormonów świadczy właśnie o chorobie Cushinga. Na to podaje się leki i pies wraca do zdrowia. Jaga ma typowe objawy. Pisałam o tym powyżej. No na guza już niestety nie mam rozwiązania... Quote
Kama83 Posted July 12, 2011 Posted July 12, 2011 ale oczywiscie pisalam o tym... nowe info z tej godziny: "Dzień dobry, byłam w lecznicy, gdzie są wyniki Belli. Pani doktor zna mojego pieska i pobiegłyśmy wczoraj raz jeszcze na badanie do niej. Pani doktor widzi szansę w operacji, którą ustaliłyśmy na dziś o 12.00. Stwierdziła, że bez zabiegu i na lekach daje psu miesiąc " i po psie", jak się wyraziła. Z operacją są szanse, więc chcę ją wykorzystać. Proszę trzymać kciuki. Pozdrawiam ..." Quote
Emiś Posted July 13, 2011 Posted July 13, 2011 A ja przed chwilą wróciłam z kontroli z Barym przy okazji której spotkałam Panią razem z Jagą :D Sunia dostawała kroplówkę po zabiegu. Dziewczyna bardzo dobrze wygląda. No i Opiekunka jej się świetna trafiła :) Pani jest w Suni zakochana, bardzo zaangażowana w jej leczenie. Obiecała odwiedzić wątek, tak więc czekamy na wieści z pierwszej ręki :) Quote
Kama83 Posted July 14, 2011 Posted July 14, 2011 ja wczoraj mialam od Pani telefon, Jaga / Bella po operacji dostala ataku agresji, nie chciala wysiasc z auta... Ale w koncu udalo sie ja wyciagnac. Operacja przebiegla pomyslnie, kopiuje: "Witam Pani Kamilo, zapewne już Pani wie, że operacja przebiegła pomyślnie. Wycięty guz został oddany do badania histopatologicznego. Za okolo tydzień dostanę wyniki. Również z pomocą lekarzy z lecznicy udało nam się opanować atak furii Belli i kontynuować leczenie. Piesek jest przerażony, miał traumatyczną operację, więc są jasne wszelkie opory. Ponadto jak któraś z Pań to określiła: jest to pies z charakterkiem :) Będę informować Panią na bierząco. Pozdrawiam" Quote
zapka Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 wczoraj i ja miałam przyjemność poznać panią od Jagi u weta :) sunia faktycznie taka zgaszona, apatyczna. Oby wyniki były OK. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.