Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Kajka_72']Dzisiaj Sako mial "sadny dzien"
Umieralam ze strachu od samego rana. To byl dzien ,gdzie nalezalo podjac decyzje ZYCIE LUB SMIERC! Nie mozna bylo dluzej czekac. Za decyzje ponizej, jestem odpowiedzialna z Kasia po rowno. Ewentualne gromy przyjmuje na klate
Zdecydowalysmy , ze przed "ostatecznoscia", Sako zostanie poddany RM by miec pewnosc absolutna, ze szans nie ma.

Podjeto decyzje, poprzedzona rezonansem dwoch odcinkow ( gratulacje dla lekarzy, ktorzy stwierdzili, ze do rezonansu sie nie nadaje ) , dodatkowym RTG i innymi badaniami. Narkoza dla Sako nie byla zadnym zagrozeniem . Chlopak ma serce jak dzwon
Sako dzisiaj dostal kolejna ale juz bardzo powazna przepustke na zycie
Znaleziono przyczyne niesprawnosci psa. Jaka?...nie napisze z waznych powodow.
Przepraszam.
Nie jest to jednak dysplazja jak sugerowano, a zmiana pourazowa do usuniecia.
Dr podjal decyzje o natychmiastowej operacji -JUTRO.
Nie Kasia, nie ja ....doktor uwaza rowniez , ze nie ma powodu by poddac psa eutanazji, chociaz przed rezonansem tego nie wykluczal!
Prosze , 3majcie mocno kciuki jutr,o bo jednak operacja - to zawsze operacja jakies ryzyko istnieje.
Mam nadzieje, ze srodoperacyjnie nie wyjda niepozadane "dodatki" , a wiem, ze tak czasami bywa
Sakus to bardzo silny organizm, od dwoch dni zaczal sie lekko podnosic, przemieszczac samodzielnie, zmieniac pozycje...krotko mowiac , z "nieruchomosci" zamienial sie w "ruchomosc"
Poniewaz TO dobrze rokowalo....trzeba bylo jeszcze raz wszystko dokladnie przebadac i porzadnie zdiagnozowac :)

I takie sa ostatnie wiesci o Sako
Sakus zostal w klinice, Kasia jest w drodze do domu.[/QUOTE]
No to trzymamy kciuki!!!

Posted

[quote name='Kajka_72']
Sakus to bardzo silny organizm, od dwoch dni zaczal sie lekko podnosic, przemieszczac samodzielnie, zmieniac pozycje...krotko mowiac , z "nieruchomosci" zamienial sie w "ruchomosc":multi:
[/QUOTE]

i niech tak zostanie - nieruchomościom mówimy NIE!!!!! Sako walcz chłopie bo opiekę masz najlepszą!!!! Trzymam kciuki!!!! :kciuki: Winter :calus:

Posted

Kajka, Ty wiesz, co ja myślę... i że klucha w gardle... a poza wszystkim... Do stracenia nic tu nie było, można było próbować tylko zyskać i powalczyć.
Kasiu, jeśli podglądasz wątek... Ty też wiesz. Serduchem jestem z Wami.
Sako, tyle już zniosłeś... Walcz i Ty! Proszę. Tyle dobrych, życzliwych Ci myśli do Ciebie płynie.

Posted

[quote name='Kajka_72']Dzisiaj Sako mial "sadny dzien"
Umieralam ze strachu od samego rana.
To byl dzien ,gdzie nalezalo podjac decyzje ZYCIE LUB SMIERC! Nie mozna bylo dluzej czekac.
Za decyzje ponizej, jestem odpowiedzialna z Kasia po rowno. Ewentualne gromy przyjmuje na klate
Zdecydowalysmy , ze przed "ostatecznoscia", Sako zostanie poddany RM by miec pewnosc absolutna, ze szans nie ma.

Podjeto decyzje, poprzedzona rezonansem dwoch odcinkow ( gratulacje dla lekarzy, ktorzy stwierdzili, ze do rezonansu sie nie nadaje :angryy:) , dodatkowym RTG i innymi badaniami.
Narkoza dla Sako nie byla zadnym zagrozeniem . Chlopak ma serce jak dzwon.
Sako dzisiaj dostal kolejna ale juz bardzo powazna przepustke na zycie:lol:
Znaleziono przyczyne niesprawnosci psa. Jaka?...nie napisze z waznych powodow.
Przepraszam.
Nie jest to jednak dysplazja jak sugerowano, a zmiana pourazowa do usuniecia.
Dr podjal decyzje o natychmiastowej operacji -JUTRO.
Nie Kasia, nie ja ....doktor uwaza rowniez , ze nie ma powodu by poddac psa eutanazji, chociaz przed rezonansem tego nie wykluczal!

Prosze , 3majcie mocno kciuki jutro, bo jednak operacja - to zawsze operacja. Jakies ryzyko zawsze istnieje.
Mam tez nadzieje, ze srodoperacyjnie nie wyjda niepozadane "dodatki" , a wiem, ze tak tez czasami bywa.
Sakus to bardzo silny organizm, od dwoch dni zaczal sie lekko podnosic, przemieszczac samodzielnie, zmieniac pozycje...krotko mowiac , z "nieruchomosci" zamienial sie w "ruchomosc":multi:
Poniewaz TO dobrze rokowalo....trzeba bylo jeszcze raz wszystko dokladnie przebadac i porzadnie zdiagnozowac :)

I takie sa ostatnie wiesci o Sako
Sakus zostal w klinice, Kasia jest w drodze do domu.Toniesamowiite.
Ja się dziś jakos dziwnie niespokojna czułam o Sako, dlatego bałam się tu pytac o cokolwiek.
Jak teraz zobaczyłam wpis Kajki i jego początek, myślałam,że umrę.
Czytałam zachłannie każdą linijkę.
I nie wiem co napisac, bo jestem wzruszona.
Jutro kciuki od rana.
Zapewniam.
I wierzę, że będzie dobrze,
ps
A jeśli chodzi o przeszłą diagnozę, strasznie mnie świerzbi, ale nic nie napisze.
Już nie chce dowalac.

Posted

Sakuniu, wierzę, że Twoje niewyobrażalne cierpienie nie było daremne :(... Od Ciebie i od wielkiej determinacji Twojego Anioła - Winter wszystko się zaczęło. Teraz czas wracać do żywych i zdrowych. Wiem, że się uda. Całym sercem jestem z Wami.

Posted

[quote name='majqa']Kajka, Ty wiesz, co ja myślę... i że klucha w gardle... a poza wszystkim... Do stracenia nic tu nie było, można było próbować tylko zyskać i powalczyć.
Kasiu, jeśli podglądasz wątek... Ty też wiesz. Serduchem jestem z Wami.
Sako, tyle już zniosłeś... Walcz i Ty! Proszę. Tyle dobrych, życzliwych Ci myśli do Ciebie płynie.[/QUOTE]

Majqus wiem, wiem ....tez poryczalam sobie najpierw nad Sakusiem , a pozniej nad decyzja dr :(
Powiem Ci, ze biorac wspolodpowiedzialnosc z Kasia za decyzje ( ktora zreszta tez poparlas) ...czulam sie jak kat stojacy z toporem nad glowa, czekajacy na ulaskawienie ' glowy" :( te godziny czekania byly straszne :(
Znowu jest szanasa ....realna szansa :)

Posted

Nie z resztą, a bez reszty poparłam. Ta decyzja wymagała odwagi i postawienia wszystkiego na jedną kartę ale tu się nie dało inaczej.
Głowa do góry Dziewczyny... Obie dla tego psiaka zrobiłyście, co tylko się dało. Reszta w rękach speca i losu.

Edit:
Wczoraj postawiłam na szali, nie miałam wyboru, życie własnego dziadzia. Myślałam, że wrócę z nim, a jakby bez niego, siedziałam w aucie, płakałam i czekałam, że wyjdzie doktor i rozłoży bezradnie ręce. Dziadzio wyszedł cało z opresji zabiegowej, okazało się, że podjęłam słuszną decyzję, co nie było takie pewne w chwili jej podejmowania. Teraz czas na Sako. Niech się fart mojego dziadzia i Sakusiowi udzieli.

Posted

[quote name='Kajka_72']Majqus wiem, wiem ....tez poryczalam sobie najpierw nad Sakusiem , a pozniej nad decyzja dr :(
Powiem Ci, ze biorac wspolodpowiedzialnosc z Kasia za decyzje ( ktora zreszta tez poparlas) ...czulam sie jak kat stojacy z toporem nad glowa, czekajacy na ulaskawienie ' glowy" :( te godziny czekania byly straszne :(
Znowu jest szanasa ....realna szansa :)
Ja nawet nie chcę sobie wyobrażać, co przezywałyście!
Dlatego wczoraj nie było wieści.
A ja, mój mózg parował.
Ale mój mózg się tu nie liczy. Najwazniejsze jest ostatnie zdanie!
Majqa,masz rację. Klucha w gardle i paraliż palców...
Będzie dobrze!

Posted

[quote name='Kajka_72']Dzisiaj Sako mial "sadny dzien"
Umieralam ze strachu od samego rana.
To byl dzien ,gdzie nalezalo podjac decyzje ZYCIE LUB SMIERC! Nie mozna bylo dluzej czekac.
Za decyzje ponizej, jestem odpowiedzialna z Kasia po rowno. Ewentualne gromy przyjmuje na klate
Zdecydowalysmy , ze przed "ostatecznoscia", Sako zostanie poddany RM by miec pewnosc absolutna, ze szans nie ma.

Podjeto decyzje, poprzedzona rezonansem dwoch odcinkow ( gratulacje dla lekarzy, ktorzy stwierdzili, ze do rezonansu sie nie nadaje :angryy:) , dodatkowym RTG i innymi badaniami.
Narkoza dla Sako nie byla zadnym zagrozeniem . Chlopak ma serce jak dzwon.
Sako dzisiaj dostal kolejna ale juz bardzo powazna przepustke na zycie
Znaleziono przyczyne niesprawnosci psa. Jaka?...nie napisze z waznych powodow.
Przepraszam.
Nie jest to jednak dysplazja jak sugerowano, a zmiana pourazowa do usuniecia.
Dr podjal decyzje o natychmiastowej operacji -JUTRO.
Nie Kasia, nie ja ....doktor uwaza rowniez , ze nie ma powodu by poddac psa eutanazji, chociaz przed rezonansem tego nie wykluczal!

Prosze , 3majcie mocno kciuki jutro, bo jednak operacja - to zawsze operacja. Jakies ryzyko zawsze istnieje.
Mam tez nadzieje, ze srodoperacyjnie nie wyjda niepozadane "dodatki" , a wiem, ze tak tez czasami bywa.
Sakus to bardzo silny organizm, od dwoch dni zaczal sie lekko podnosic, przemieszczac samodzielnie, zmieniac pozycje...krotko mowiac , z "nieruchomosci" zamienial sie w "ruchomosc":multi:
Poniewaz TO dobrze rokowalo....trzeba bylo jeszcze raz wszystko dokladnie przebadac i porzadnie zdiagnozowac :)

I takie sa ostatnie wiesci o Sako
Sakus zostal w klinice, Kasia jest w drodze do domu.

Winter, Kajka - jesteście Wielkie!!!!!

Oczywiście jutro łapska zaciśnięte za Sakusia!!!
Nawet nie wiem co napisać, bo tego co czuję, nie umiem ująć w słowa...
Sakuniu! Trzymaj się Kochany i Wy dziewczyny też!!!

[quote name='malizna78']Toniesamowiite.
Ja się dziś jakos dziwnie niespokojna czułam o Sako, dlatego bałam się tu pytac o cokolwiek.
Jak teraz zobaczyłam wpis Kajki i jego początek, myślałam,że umrę.
Czytałam zachłannie każdą linijkę.
I nie wiem co napisac, bo jestem wzruszona.

Jutro kciuki od rana.
Zapewniam.
I wierzę, że będzie dobrze,
ps
A jeśli chodzi o przeszłą diagnozę, strasznie mnie świerzbi, ale nic nie napisze.
Już nie chce dowalac.
Miałam dokładnie to samo odczucie - strach i ulgę, i się pobeczałam!!!! Ech, ze szczęścia!!!!!!!!!!!!

Posted (edited)

[quote name='malizna78']Toniesamowiite.
Ja się dziś jakos dziwnie niespokojna czułam o Sako, dlatego bałam się tu pytac o cokolwiek.
Jak teraz zobaczyłam wpis Kajki i jego początek, myślałam,że umrę.
Czytałam zachłannie każdą linijkę.
I nie wiem co napisac, bo jestem wzruszona.
Jutro kciuki od rana.
Zapewniam.
I wierzę, że będzie dobrze,
ps
A jeśli chodzi o przeszłą diagnozę, strasznie mnie świerzbi, ale nic nie napisze.
Już nie chce dowalac.
Wyczulas:)
Umawiajac Kasie z Sako, na wizyte, slyszac , ze "nigdy nie widzialem psa lezacego tak dlugo bez pomocy" , slyszac: , " byc moze trzeba bedzie go "dospic" po rezonansie " sparalizowalo mnie od stop do glow. Wiadomo bylo, ze decyzja musi byc podjeta dzisiaj . Tak jak napisalam ...ZYCIE lub SMIERC.
To straszne obciazenie ! Ja dzisiaj nie spalam wcale ,jak zombie i to przemielony przez maszynke- sie czuje. Mimo to szczesliwy zombie ;)
Oczywiscie , po udanej operacji musi nastapic intensywna rehabilitacja ale ona ma szanse byc juz skuteczna :)

Sarunia , ja nie....bron Boze! Nie zawstydzaj mnie .
Nie ma w sukcesie Sako zadnej mojej zaslugi.
Nic nie robie, nawet pieska nie widzialam. Jestem tylko do dyspozycji Kasi w kazdej chwili, sluze rada i pomoca na tyle , na ile potrafie .Kasia potrzebuje wsparcia i we mnie je ma ... To wszystko.

Edited by Kajka_72
Posted

Sakusiu ,dzielny piesku i ja trzymam kciuki za CIEBIE ,kochany misiu..
Masz ogromne pokłady siły i walczysz , jak Tygrys :p o lepsze , godne życie .
Winter dla Ciebie też ślę dobre fluidy :lol:

Posted

[quote name='Kajka_72']
Nie jest to jednak dysplazja jak sugerowano, a zmiana pourazowa do usuniecia.
Dr podjal decyzje o natychmiastowej operacji -JUTRO.[/QUOTE]
Gdyby winter na pewnym etapie się poddała wyraźnemu oporowi, Sako nawet nie miałby szansy na diagnozę...
A jak jego psychiczna sfera? Polubił się z rodziną? Zaakceptował nowe miejsce? Merda ogonem? Uśmiecha się?

Posted

[quote name='Vectra']Czyli bez tej diagnostyki i operacji , Sako sam by nie wstał ?
ja tak zrozumiałam
Kajka_72 napisała "Nie jest to jednak dysplazja jak sugerowano, a zmiana pourazowa do usuniecia."
tzn że gdyby nie operacja to Sako chyba by nie wstał

Posted

SAKO - tylko tak dalej!! Szczęście , które Cię odnalazło w osobie Winter , niech już nigdy Cię nie opuszcza!!!
Winter - Tobie trzeba dziękować za Sako, ale też za inne psy, które nie będą umierały w tym zimnym garażu.

Pomyślałam sobie niedawno,że Sako będzie symbolem "wyzwolenia z raju", jakkolwiek potoczą sie jego losy (nie napiszę otwarcie, wiadomo o co chodzi). Dziś uważam ,że będzie żywym, zdrowym i szczęśliwym symbolem. :) :)

Posted

[quote name='Kajka_72']Wyczulas:)
Umawiajac Kasie z Sako, na wizyte, slyszac , ze "nigdy nie widzialem psa lezacego tak dlugo bez pomocy" , slyszac: , " byc moze trzeba bedzie go "dospic" po rezonansie " sparalizowalo mnie od stop do glow. Wiadomo bylo, ze decyzja musi byc podjeta dzisiaj . Tak jak napisalam ...ZYCIE lub SMIERC.
To straszne obciazenie ! Ja dzisiaj nie spalam wcale ,jak zombie i to przemielony przez maszynke- sie czuje. Mimo to szczesliwy zombie ;)
Oczywiscie , po udanej operacji musi nastapic intensywna rehabilitacja ale ona ma szanse byc juz skuteczna :)

.Nawet mi nie mów.
Serio. Nie wyobrażam sobie tego.
A podziw?
Nie piszę, bo nie ma takich słow, którymi mogłabym Wam dziekowac.
Za wszystko!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...