Emma53 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Pyrdka napisał(a):Dzisiaj dotarłam na wątek psiaka. Jestem wstrząśnięta jego stanem. Przykre to, ale jestem pewna że do takiego stanu doprowadziła go nienależyta opieka. Trzymaj się dzielnie Sakuniu. Jestem pewna,ze psiak da znać,że chce już odejść a wyrazem miłości będzie pomoc w przejściu na druga stronę mostu. Też tak uważam. Quote
BERKANO Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 kiedy przekupy do was wszystkich dotrze, że NA STAROŚĆ NIE MA LEKARSTWA I STAROŚĆ NIE JEST CHOROBĄ A NATURALNĄ KOLEJĄ RZECZY!! Sako miał piękne ostatnie dni życia u Diany a wy ze swoim kompleksem Boga i chęcią podrasowania własnego ego kosztem cierpiącego psiaka zgotowałyście Mu tragiczny koniec u OBCYCH LUDZI U KTÓRYCH KILKA DNI TEMU PIES WINTER ZAGRYZŁ PSA DOGOMANIACKIEGO!!!!!!!!! Widać, że głęboko w uszanowaniu macie szacunek do spokojnej śmierci i pełne komunistycznego zapału z hasłem na ustach "POMOŻECIE" pomagacie samym sobie kosztem żywej istoty. jesteście przerażająco okrutne w swojej bezmyślności Moja przygoda z dogo tym postem się kończy definitywnie, bo mdłości dostaję przez egoizm, bezmyślność i okrucieństwo tzw miłośników zwierząt, którzy z tego szlachetnego forum zrobili polityczne debaty i przepychanki słowne- A GDZIE JEST ZWIERZE W TYM WSZYSTKIM????? Pozostanę tylko przy wątkach moich podopiecznych. Przykro mi Diano. Quote
docha Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 a czy Ty wiesz co to jest słowna przepychanka? właśnie to uczyniłaś!! a komu Ty insynuujesz bezmyślność i okrucieństwo? i kto Tutaj pomaga sam sobie i w jakim celu? no wyskoczył Filip z konopi i sobie hasa bezkarnie słowem!!! Quote
lilk_a Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 (edited) ale starość starości nierówna i nierówne umieranie .... każdy wie że śmierć jest nieuchronnym końcem życia , ktoś pisał tu o humanitarnej śmierci , więc może trzeba pozwolić Sako zakończyć życie z godnością ... widziałam w życiu parę psich śmierci , uczestniczyłam w umieraniu moich psów wiem że decyzja o eutanazji jest decyzją trudną , ale śmierć nadchodzi szybko i bezboleśnie ,zostaje jednak niepewność czy decyzja o uśpieniu psa była tą najlepszą , czy nie dało się już nic zrobić , czy nie popełniliśmy błędu , czy dla własnej wygody i spokoju sumienia nie zabiliśmy psa przeżyłam też naturalną śmierć mojej Nuki ... i wiem że już nigdy nie pozwolę na to by moje psy umierały wtedy , kiedy ja w swojej ludzkiej nieświadomości , w strachu przed bólem czy chorobą podejmę decyzję o zakończeniu ich życia Nuka wiedziała że nadchodzi ostateczne pożegnanie , była cicha i spokojna , od rana powolutku żegnała się z tym wszystkim co kochała, z podwórkiem , ze swoim synem ... szukała bliskości z nami i nie wiem skąd ale już wiedzieliśmy że to ostatnie chwile może widać to było w jej spojrzeniu , a może jest coś pozazmysłowego , co psy przekazują swoim bliskim , tym których kochają usiadła i z przymkniętymi oczami kiwała się na boki , mąż uklęknął koło niej na podłodze a ona położyła łeb na jego kolanach i tak trwali usiadłam obok nich i głaskaliśmy naszą sunię , przemawiając do niej przez łzy leżała cichutko i spokojnie oddychając coraz wolniej i ciszej usnęła spokojnie parę miesięcy po śmierci Nuki po badaniach okazało się że jej syn Nero choruje na raka jelita grubego ... to paskudna choroba , wymagająca samozaparcia w pielęgnowaniu psa po czterech miesiącach walki w chorobą lekarze powiedzieli nam że nie ma już ratunku , że trzeba Nerowi skrócić cierpienie , bo cierpiał , bo go bolało , bo już nic nie można zrobić decyzję o uśpieniu podjęliśmy wspólnie z mężem ... nadszedł moment pożegnania się z psem ... dotychczas najgorszy moment mojego życia ... Nero wiedział,po prostu wiedział .... nigdy nie zapomnę jego wzroku , nigdy nie zapomnę pytania w jego oczach "dlaczego?" lizał mnie po rękach ... prosił ... a ja nie wiedziałam o co nie wiedziałam wtedy i dziisaj nie wiem , czy prosił o śmierć czy o życie ponaglana przez lekarza pozwoliłam na ten ostatni zastrzyk i nie wybaczę sobie tego nigdy to post nie na temat i może nie na miejscu ale zawsze tu , na tym forum kiedy stykam się z tematem śmierci i dylematem co lepsze eutanazja czy naturalna śmierć wracają wspomnienia i piszę i pisać będę jeszcze nie raz decyzję o uśpieniu psa przemyślcie sto razy , nie doradzajcie siedząc przed monitorem , że zastrzyk będzie dla psa wybawieniem z tej drogi nie ma powrotu Edited February 9, 2012 by lilk_a Quote
Agucha Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Przerażające te zdjęcia! Niewyobrażalny ból i dyskomfort... Za co to wszystko? :( Przeczytałam cały wątek, i jak wreszcie dobiłam do końca odniosłam wrażenie, że szkoda było czasu na czytanie tego wiadra wylewanych pomyj i plucia jadem... Ktoś tu wcześniej już pisał - ręka rękę myje... dodam jedynie, że 2 obozy były i zapewne dalej będą. Na szczęście pozostaje jeszcze "etat widza" ... Sakuś, walcz chłopie o lżejszą starość! Dasz radę! Quote
piescofajnyjest Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 kochany Sakulcu.....czytam wszystko od deski do deski..... nie daj sie tej okropnej starosci!!! Quote
zula131 Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Sako ma ok. 11 - 12 lat. To nie jest jeszcze taka okropna starość... Mój Dino ma 14 lat, walczymy intensywnie z chorobą zwyrodnieniową, leczymy serducho. Chodzi, funkcjonuje, cieszy się życiem. I mam nadzieję, że jeszcze długo pobędziemy razem. Wierzę, że Sako też się podniesie. Nie jest już niczyj - ma swoich ludzi, swój dom, jest kochany. Żaden, nawet najlepszy, hotelik nie zastąpi domu. Quote
marra Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Chyba się jednak nie dowiem co z finansami Sakulca i jak z deklaracjami. Myślę że Winter powinna się pojawić na wątku i napisać jak się ma Sako chociażby z szacunku dla takich osób jak ja, które płacą na niego i wciaż mu kibicują. Do schroniska dzwonić nie będę żeby o to pytać. Jednak wszystko wskazuje na to że nie będzie tu żadnych informacji o nim tylko wiecznie te kłutnie więc i ja znikam z tego wątku skoro nikomu nie chce się pisać jak się ma pies. Quote
dangos19 Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 No właśnie, jak się ma Sakuś.........prosimy o informacje i co z deklaracjami. Ja za tydzień wyjeżdżam, będzie marzec, czas na zapłatę tylko gdzie i komu, czy dla Sakusia??????? Ci co są najbardziej zainteresowane stanem psiaka i finansami nic nie wiedzą. Walcz Sakusiu i nie cierp!!!!! Tak naprawdę to nie wiem jak to pogodzisz, biedaku. Quote
Kajka_72 Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 (edited) Marra doczytaj prosze co pisala Mysia. Na razie nalezy poczekac z pieniazkami na Sako. Chlopak jest diagnozowany. Jezeli nie zareaguje na leki ...Winter nie bedzie go trzymala przy zyciu na sile. Poki co, Sako ma sie dobrze i zapewniam -nie teskni za poprzednim miejscem. Ma apetyt, nawet probowal sie podniesc, o wynikach biochemii juz bylo pisane :smile: Sako poza silna anemia ma organy w porzadku. Informacje o Sako sa pisane na watku na biezaco. Nie widze powodu by Winter miala tu sie pokazywac i narazac na obelgi, ktore z pewnoscia nie beda jej oszczedzone. Zapewniam, ze ma co robic przy Sako. Czarodziejko gratuluje Ci szczerze takich przyjaciolek. Stoja za Toba murem . Godne podziwu. Nie chce mi sie nawet komentowac tych bzdurnych wypowiedzi o starosci odnosnie Sako. Opinia dr, ktory zajmuje sie teraz Sako byla jednoznaczna. Stan psa nie jest spowodowany jego wiekiem , a skrajnym zaniedbaniem i brakiem leczenia! To jest fakt! I nie probuj BERKANO nikomu wmawiac, ze ze starosci sie gnije :shake: , a tekst, ze "Sako mial piekne ostatnie dni zycia u Diany" zakrawa na kpine :( To juz jest tupet BERKANO. To piekno widac na zdjeciach!!! Weterynarzom, ktorzy ogladali Sako u czarodziejki sie nawet nie dziwie. Tez bym optowala za eutanazja gdyby mial u niej zostac. Lepsza smierc niz rozklad za zycia! Ale sytuacja sie zmienila. Teraz Sako ma czysto, cieplo,nalezyta opieke i zobaczymy jakie beda tego efekty. Czas pokaze czy uda sie go uratowac. Pies jest zadbany, pod opieka, leczony i ma wielka wole zycia. Czarodziejko, musze uczciwie przyznac. Rzeczywiscie dosyc jasno opisywalas stan psa. Nie zmienia to jednak faktu, ze zaniedbalas go karygodnie!!! Jesli nie masz warunkow dla starych i chorych psow,...nie nazywaj swojego platnego hoteliku- hospicjum, ktore jednoznacznie kojarzy sie z cieplem, opieka, godna staroscia, i nie bierz ich pod opieke, ktorej podolac nie potrafisz. Kasa to nie wszystko!!! Zreszta czas pokaze co dalej, ludzie ocenia, zycie zweryfikuje i zaplaci ! To tyle ....przepychac sie wiecej nie mam zamiaru i walczyc z absurdem tym bardziej . Edited February 9, 2012 by Kajka_72 Quote
Mysia_ Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Kochani piszemy na bieżąco co u Sakusia, ale nie jestem cały czas na dogo, niestety mam mnóstwo spraw na głowie :-( Tak jak pisałam wczoraj były wyniki badań - wątroba i nerki całe szczęście w porządku, ale jest silna anemia. Sako ma suchutko, nie zachowuje się jakby go bolało, jest zainteresowany wszystkim w koło - chce wstawać i przeczołgiwać się np. do jedzenia. Została zalecona wysokobiałkowa dieta... Jest w nim ogromna wola życia, ale jesli się nie podniesie to nic nam to nie da :-( Boję się, że leki zostały podane już za późno i za silne już są zaniki mięśni... Co do kosztów to pisałam parę postów wcześniej, że na razie wstrzymajmy się ze wszystkim, OK.? Pewnie rozstrzygnie się na dniach... Quote
Kajka_72 Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Mysia badz dobrej mysli...miesni nie odbudowuje sie z dnia na dzien :) Byle zareagowal na leki .Sako mimo wszystko jest slny. Quote
marra Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Mysia_ napisał(a):Kochani piszemy na bieżąco co u Sakusia, ale nie jestem cały czas na dogo, niestety mam mnóstwo spraw na głowie :-( Tak jak pisałam wczoraj były wyniki badań - wątroba i nerki całe szczęście w porządku, ale jest silna anemia. Sako ma suchutko, nie zachowuje się jakby go bolało, jest zainteresowany wszystkim w koło - chce wstawać i przeczołgiwać się np. do jedzenia. Została zalecona wysokobiałkowa dieta... Jest w nim ogromna wola życia, ale jesli się nie podniesie to nic nam to nie da :-( Boję się, że leki zostały podane już za późno i za silne już są zaniki mięśni... Co do kosztów to pisałam parę postów wcześniej, że na razie wstrzymajmy się ze wszystkim, OK.? Pewnie rozstrzygnie się na dniach... Teraz wszystko jasne. Quote
ania shirley Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Każdy kto sie urodził musi kiedś odejść. Odpowiedzcie sobie na pytanie , czy lepiej odejść wśród życzliwych ludzi , w zimnie, bez odpowiedniej opieki czy wśród życzliwych ludzi, w cieple, otoczonym troskliwą opieką? Muszę przyznać,że nie rozumiem zwolenników jego uśpienia u Czarodziejki. Czy to tak wiele ucieszyć sie,że pies dostał szansę? Dziekuję WSZYSTKIM, którzy mu ja dali... Quote
Sarunia-Niunia Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Czytałam wątek Sakusia przez kilka godzin niemal do trzeciej nad ranem... I nie byłam w stanie napisać czegokolwiek, bo byłam w takim stanie, że jak nic dostałabym bana!!! Winter! Jesteś WSPANIAŁĄ OSOBĄ o WIELKIM SERCU!!!!! Jak dobrze, że stanęłaś na jego drodze!!! Życzę Ci z całego serca, aby Sakusiowi się udało!!! Jeżeli nawet będzie musiał odejść, to odejdzie w godnych warunkach, w cieple, przy LUDZIACH, którym na sercu leży Jego dobro!!!!! Nie będę komentować postów i wypowiedzi "towarzystwa wzajemnej adoracji", bo - cóż tu powiedzieć.... TO KARYGODNE I OBRZYDLIWE jak można było pozwolić i dopuścić do tego, żeby Sakusia doprowadzić do takiego stanu!!!!! Winter! Bądź dzielna! Walczcie z Sakuniem o zdrowie - niech Wam się uda!!! A te zdjęcia mówią same za siebie: i myślę, że nie wymagają ŻADNEGO komentarza!!! Quote
zuzlikowa Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 (edited) Nie zgadzam się z opinią, że to "kłótnia przedszkolaków"... nie ma obelżywych słów i epitetów ze strony osób przerażonych obecnym stanem Sako. Być może dlatego, że są tak przerażone i zdziwione:oops:... Musimy jednoznacznie mówić jak wyglada sytuacja w hotelach..."hospicjach"..."rajach"...bo inaczej za moment skażemy następnego psa na taką sytuację. Nie biorąc pod uwagę warunków w jakich umieszczamy psa starego, schorowanego... zapominając o jakości opieki bezpośredniej w "raju" oraz proponowanej w nim opieki weterynaryjnej... za moment skażemy następnego psa na taką sytuację. Mówi się o tym, że świadomi byliśmy warunków do jakich wysłany został pies... tylko, czy aby na pewno? Przecież nikt mający odrobinę uczuć nie skazywałby psiaka na powolne umieranie z gnijącymi ranami mając pełnię świadomości, w jakich warunkach psiak przebywa i w jakim jest stanie... Słowo to ogromna siła... i tu wygrało z rzeczywistym stanem warunków: "raj na ziemi dla psiaków"... "ogromne serce"..."Czarodziejka" ..."hospicjum dla starych i chorych psów"... rozwijane przed naszymi oczami piekne plany opieki nad nimi w czasie zimy... święte oburzenie gdy sucho i bez przebarwień opisuje się sytuację bytową schorowanych staruszków... ... Słowo, zastąpiło OBRAZ rzeczywisty garażu- nie otynkowanego, nie ogrzewanego, otwartego garażu z betonową wylewką( a może już się zmieniło?:razz:)... nasza imaginacja pozwoliła wytworzyć fałszywy obraz, wierzyć i ufać, że to jednak "raj"... ciepełko ogrzewane "ogromnym sercem"... idealne warunki dla staruszków i ciężko chorych psów...opieka weterynaryjna na miejscu i zaufana... Nie wolno pozwolić nam na to by taki OBRAZ nadal się utrzymywał... jest z gruntu fałszywy... to nie miejsce dla starych psów i nie dla ciężko chorych psów! No, chyba,że słowo "hospicjum" zamienimy na słowo "umieralnia" i w tym celu będziemy psy do tego raju wysyłać! Być może dostanę bana... ale po historii z Retro i Toro... i teraz po potwierdzającej podstawę naszych obaw sytuacji Sako, nie wybacze sobie, jeśli moja obojetność i wycofanie się, zaskutkuje śmiercią, cierpieniem i tragedią następnego psiaka staruszka. .. nie bedę komentowac wypowiedzi "psiapciułek"- nie miały i nie mają niczego wspólnego z rzeczywistym stanem psa- ani ze stanem wczoraj, ani dziś. A starość jako stan przymusowego "gnicia", to już absolutny fenomen świata "psioapciułek"... acha- i oczywiscie Sako cierpiacy, bo został zabrany z "raju" i jest u Winter. Podobnie nie komentuję słów Czarodziejki... wszystko z lekceważeniem obaw i "zawsze wcześniej komunikowane"... lekarki leczace psiaki(ogladające)...i stan Sako jak na zdjeciach:shake::-( wynkający nie wiadomo z czego- ot, uparł sie pies i nic nie mogła zrobić ani opiekunka, ani wetki, coby nie robiły i komu by komunikowały, uparty pies był złośliwy i doprowadził się sam do takiego stanu tak nagle i nieprzewidywalnie... a stan nie z kilku dni, nie z tygodnia... Tu nie ma co komentować- wypowiedział się już weterynarz mówiący nie o warunkach, ale już o bezpośredniej opiece. Nie wiem, jakie skutki przyniesie teraz podjete leczenie Sako... faktem jest, że wielu weterynarzy, w pierwszym odruchu, na widok tych ran i w zwiazku ze świadomością jak marne bedą rokowania psiaka, a jak znaczne koszty leczenia i jak trudna opieka, zasugerowałoby uśpienie Sako, ale wiem jedno: dokładnie takie samo było podejście wielu weterynarzy do Natalki po wypadku, do Alika z "nieoperacyjną" dysplazją, do Marcinka gnijącego za życia i zżeranego przez robale, do Magdy z potrzeaskaną miednicą, do... bardzo wielu bernardynów! Był cień malutki szansy, więc podjęto leczenie i psiaki żyją, cieszą się zdrwwiem, znalazły domy lub jeszcze je szukają!!! ...i dziś bardzo się cieszymy, że nie dałyśmy się zmanipulować emocjonalnym wrzaskom o " cierpieniu"... małych rokowaniach... dużych kosztach...opowieściom o eksperymentowaniu... o pseudodogomaniaczkach... o"oczach w bólu"..."o przedszkolakach wierzących w cuda"... Nie wiem, czy tak skończy się teraz podjeta próba leczenia Sako...mocno trzymam kciuki, by miał tyle samozaparcia i woli walki o własne życie... by miał jeszcze organizm na tyle silny, by tę walkę wygrać... Wiem jednak, że teraz nie cierpi bólu... teraz ma choć iskierkę nadziei, a jeśli odejdzie, to z pamiecią ciepła, troskliwej opieki, braku bólu... Trzymaj się Sako... my mocno trzymamy kciuki za Ciebie!!! Tylko tak możemy Cię dziś wesprzeć! Edited February 9, 2012 by zuzlikowa Quote
Beatkaa Posted February 9, 2012 Author Posted February 9, 2012 Otrzymałam oświadczenie lekarskie : Sako-leczenie,warunki utrzymania. Sako leczony był w kierunku zmian zapalnych i zwyrodnieniowych w układzie kostno-stawowym na co wskazywał wywiad i objawy kliniczne.Leki zastosowane to cocarboxylaza,Trocoxil.Po tym nastąpiła poprawa stanu ogólnego zwierzęcia zaczął wstawać i wychodzić na podwórze.Leczenie było kontynuowane:cocarboxylaza.1.02. nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia, pies przestał się podnosić.Zastosowano preparat witaminowy Combivit jako uzupełnienie leczenia.Zalecono przemywanie skóry preparatem Chitopan,na głębsza ranę w okolicy pachwinowej L zalecono stosowanie zasypki z oksytetracykliną.Przez cały okres leczenia p.Diana starannie wykonywała zalecenia.Pies leżał na miękkim posłaniu,miał na bieżąco zmieniane kocyki i ręczniki,na noc był okrywany kocami.Kilka razy dziennie był wyprowadzany lub wynoszony na podwórze.Opieka sprawowana nad Sako przez p.Dianę nie budzi zastrzeżeń. -- --------------- Pozdrawiam, Renata Adamska-Habryn Gabinet Weterynaryjny "Cztery Łapy" ul. Targowa 5 97-420 Szczerców tel. +48 509 814 971 Quote
docha Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 taka jest prawda jak pisze Zuzlikowa. tak bym chciała wyrazić swoje odczucia, ale myśli mam skłębione. Czy te pomieszczenia nie mają drzwi zewnętrznych??! Beato, ja w tej sytuacji jaka zaistniała wstydziłabym się wstawiać to oświadczenie, bo to już źle świadczy o pani wet. Quote
azalia Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Pani wet to niewąpliwie znajoma lub nawet przyjaciółeczka czarodziejki.Gdyby p.Diana starannie wykonywała zalecenia wetki,zmieniała ręcznik,kocyki,smarowała i zasypywała to Sakuś nie byłby w tak przerażającym stanie,to jest kpina z ludzi. Quote
Kajka_72 Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 (edited) [quote name='Beatkaa']Otrzymałam oświadczenie lekarskie : Sako-leczenie,warunki utrzymania. Sako leczony był w kierunku zmian zapalnych i zwyrodnieniowych w układzie kostno-stawowym na co wskazywał wywiad i objawy kliniczne.Leki zastosowane to cocarboxylaza,Trocoxil.Po tym nastąpiła poprawa stanu ogólnego zwierzęcia zaczął wstawać i wychodzić na podwórze.Leczenie było kontynuowane:cocarboxylaza.1.02. nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia, pies przestał się podnosić.Zastosowano preparat witaminowy Combivit jako uzupełnienie leczenia.Zalecono przemywanie skóry preparatem Chitopan,na głębsza ranę w okolicy pachwinowej L zalecono stosowanie zasypki z oksytetracykliną.Przez cały okres leczenia p.Diana starannie wykonywała zalecenia.Pies leżał na miękkim posłaniu,miał na bieżąco zmieniane kocyki i ręczniki,na noc był okrywany kocami.Kilka razy dziennie był wyprowadzany lub wynoszony na podwórze.Opieka sprawowana nad Sako przez p.Dianę nie budzi zastrzeżeń. -- --------------- Pozdrawiam, Renata Adamska-Habryn Gabinet Weterynaryjny "Cztery Łapy" ul. Targowa 5 97-420 Szczerców tel. +48 509 814 971 Ja piernicze....az komentowac to trudno :shake: Beatko, prosze Cie...nie pakuj sie w ten balagan :( to tylko pogorsza sytuacje i pograza nawet wetke:shake: Czy to ta sama pani dr, ktora powiedziala, ze poczekamy tydzien i jak sie nie poprawi -uspimy? A gdzie do opinii dolaczone sa wyniki badan?....a zapomnialam ...pani dr przeprowadzila wywiad i ma rentgena w oczach, wiec po objawach klinicznych wie wszystko. Co za fenomen:crazyeye: W ogole bardzo merytoryczne to oswiadczenie! Tekst: "Kilka razy dziennie był wyprowadzany lub wynoszony na podwórze " jest bardzo "wiarygodny". Rozumiem , ze pani doktor byla przy tym !!! Zapomniala dopisac do opinii, ze rzeczywiscie ...kocyki zasikane byly zmieniane i ....wietrzone, by ponownie wrocic na swoje miejsce. Te wiedze mam z postow wczesniejszych. Cudnie!! Opieka absolutnie doskonala ...masz racje Zuzlikowa, trafil sie cholernie uparty pies, ktory mimo fantastycznego leczenia, perfekcyjnej opieki, postanowil sobie pognic na zywca :shake: Wstydzilbys sie Sako :mad: Pania dr nalezalo by zglosic do Komisji Etyki Lekarskiej (tak to sie chyba nazywa) bo po pierwsze... leczenie jest nijakie ( ale to juz do oceny innych lekarzy. Ja tylko nie wiem, ktory wet bez badan laboratoryjnych, sprawdzenia stanu nerek i watroby odwazy sie podawac trocoxil???szok), po drugie kumoterstwo az w oczy gryzie!!! Stan psa jest oczywista oczywistoscia, zaniedbanie w leczeniu i pielegnowaniu widoczne!!! Opinia lekarza zajmujacego sie Sako jest jednoznaczna. Powtarzac jej juz nie bede. Moze pani dr porozmawialaby z lekarzem opiekujacym sie teraz Sako ...bo o standardach ani medycznych, ani etycznych, ani pielegnacyjnych nie ma pojecia!!! Moze zobaczylaby Sako teraz , co udowodnilby jej jednak, ze dobra opieka, to zupelnie cos innego niz widziala w hospicjum! Moze warto uswiadomic pani dr, ze pies nie musi cuchnac, byc oblepiony odchodami i gnic na zywca przy dzisiejszej medycynie weterynaryjnej i oczywiscie dobrej opiece! ??? Jak pragne zdrowia ...rece opadaja :( ja bym sie po tym wszystkim ze wstydu spalila, a sumienie by mnie zezarlo na zywca. Edited February 9, 2012 by Kajka_72 Quote
joteska Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 (edited) mnie sumienie gryzie do dzisiaj ...:-(:-(:-( bardzo mnie gryzie i potrafię sie przyznać, że nie zażądałam kategorycznie wezwania weta do eutanazji psa przywiezionego już w złym stanie do hospicjum , konającego przez 2 dni bo był weekend i byłyby duże wydatki choć były na to środki, bo wierzyłam ślepo....tylko prosiłam, popełniłam błąd a za mają naiwność pies odszedł w niehumanitarny sposób i bardzo ciężko mi z tą myślą :shake:. Nasuwa mi sie jeden wniosek- musimy wiedzieć w jakich warunkach faktycznie przebywają nasi podopieczni w hotelach czy hospicjach i jakoś to kontrolować, uznawać fakty a nie teorię życzeniową mając na względzie dobro całkowicie od nas zależnych bezbronnych psów trzymanie psa w kagańcu w wymuszonej pozycji na grzbiecie z jego starszym kręgosłupem by wyschnął oklejony odchodami jest dla mnie czymś niedopuszczalnym i Czarodziejka tu niczego nie ukrywała trzymam mocno kciuki za Sako, za jego wolę życia, życzę mu by wywalczył sobie życie !!! nawet jeśli nie będzie ono długie. I bardzo Winter dziękuję za trzeźwy umysł, determinację i pomoc dla Sako jakich w odpowiednim momencie zabrakło mi Edited February 9, 2012 by joteska Quote
bakusiowa Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 [quote name='joteska']mnie sumienie gryzie do dzisiaj ...:-(:-(:-( bardzo mnie gryzie i potrafię sie przyznać, że nie zażądałam kategorycznie wezwania weta do eutanazji psa przywiezionego już w złym stanie do hospicjum , konającego przez 2 dni bo był weekend i byłyby duże wydatki choć były na to środki, bo wierzyłam ślepo....tylko prosiłam, popełniłam błąd a za mają naiwność pies odszedł w niehumanitarny sposób i bardzo ciężko mi z tą myślą :shake:. Nasuwa mi sie jeden wniosek- musimy wiedzieć w jakich warunkach faktycznie przebywają nasi podopieczni w hotelach czy hospicjach i jakoś to kontrolować, uznawać fakty a nie teorię życzeniową mając na względzie dobro całkowicie od nas zależnych bezbronnych psów trzymanie psa w kagańcu w wymuszonej pozycji na grzbiecie z jego starszym kręgosłupem by wyschnął oklejony odchodami jest dla mnie czymś niedopuszczalnym i Czarodziejka tu niczego nie ukrywała trzymam mocno kciuki za Sako, za jego wolę życia, życzę mu by wywalczył sobie życie !!! nawet jeśli nie będzie ono długie. I bardzo Winter dziękuję za trzeźwy umysł, determinację i pomoc dla Sako jakich w odpowiednim momencie zabrakło mi Bardzo mnie zastanawia to, dlaczego konajacy pies leżał w kagańcu? Quote
docha Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 czarodziejka zakładała Sako kaganiec na czas zabiegów pielęgnacyjnych, żeby nie chapał po rękach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.