lilk_a Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 zajmowanie się wyrazem oczu Sako jest chyba teraz nieistotne... no ludzie :shake: dajcie mu trochę czasu .... tydzień ... dwa ... może miesiąc pies musi przede wszystkim dojść do równowagi termicznej , przebywając na zewnątrz całą energię jaką miał wykorzystywał na ogrzanie organizmu , to odruch bezwarunkowy każdy chyba wie że zimno dla starszych psów cierpiących na zwyrodnienie kręgosłupa psów jest zabójcze rany , odleżyny odpowiednio pielęgnowane można zaleczyć , chyba, że mróz dokonał już nieodwracalnych zniszczeń Quote
róża35 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Realia są jednak inne,pies cierpi nie wmawiajmy sobie ,że nie. Quote
Kajka_72 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 róża35 napisał(a):Realia są jednak inne,pies cierpi nie wmawiajmy sobie ,że nie. Roza, jestes wszechwiedzaca na Boga?...jestem raczej spokojna osoba ale nerwy mi puszczaja :angryy: Pies nie cierpi. dostaje srodki przeciwbolowe, rany sa przemywane , suszone, leczone wiec tez lek ma wlasciwosci znieczulajace.Nie marznie bo ma cieplutko. Co Ty opowiadasz???? ...nie czytasz tego co pisze....PIES JEST SPOKOJNY,ZAINTERESOWANY SWIATEM, PARADOKSALNIE... POGODNY wiec nie cierpi!!! Jesli odejdzie to nie z powodu bolu, a z powodu dyskomfortu zycia, czyli ... niemozliwosci poruszania sie. Fakt jest jednak taki...gdyby Mysia nie miala tyle odwagi ile miala i zdecydowala sie na uspienie Sako....stan w jakim jest pies, nigdy nie "wydostalby " sie na zewnatrz....czy sie myle??? Nie dziwie sie Winter, ze nie ma ochoty czytac opowiesci pt. "Jak winter zneca sie nad biednym Sako" . To jakis kosmos...:shake: fakt nie jest faktem, kazdy ma inna prawde....szok. Lilk_a, przeciez tutaj zaden konkret nie dotrze do niektorych Pan....szoka pradu :( Ja swoj juz naprawde wylaczam :( Quote
Anula Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 (edited) Jestem przekonana,że Sako nie cierpi,jest pod troskliwą opieką Winter,ma podawane środki przeciwbólowe,jest w cieple i przy człowieku,rany ma przemywane i chyba dostaje antybiotyk na rany.Trzymam kciuki za Sako,oby były dobre wieści a już są. Edited February 8, 2012 by Anula Quote
asikowska Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 skakanie sobie do oczu nie ma sensu, masę osób było na tym wątku ja też się do nich zaliczam i nie wpadłam na to żeby się wybrać do Sako i zobaczyć jak z nim jest, teraz obrzucanie się błotem nic nie da i trzeba jakieś wnioski wyciągnąć na przyszłość.. najważniejsze żeby bardziej nie cierpiał i trzymajmy kciuki za niego żeby udało mu się z tego podnieść, a złe emocje z pewnością mu w tym nie pomogą.. Quote
róża35 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 (edited) Oczywiście ,faszerowany lekami przeciwbólowymi jest spokojny,nie róbcie sie niektórzy lekarzami ,spokojnie,Sako i tak cierpi....... Edited February 9, 2012 by róża35 Quote
Kajka_72 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 asikowska , nie obrzucilam nikogo blotem ...poki co? ...koncentruje sie tylko na stanie Sako...bo tylko to mnie interesuje, a bzdur nie dam sobie wciskac , bo ja juz za duza dziewczynka jestem,...wiec reaguje. Quote
Bjuta Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 No dobrze. Czas chyba opuścić to spotkanie przedszkolaków. Odznaczam Sako z subskrypcji, będę się o niego dowiadywać w schronisku. Jeśli potrzebne będzie wsparcie finansowe - proszę o PW. Quote
zula131 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 (edited) [quote name='róża35']Oczywiście ,faszerowany lekami przeciwbólowymi jest spokojny,Kajka 72 ja nie boję się twoich malutkich nerwów,nie róbcie sie niektórzy lekarzami ,spokojnie,Sako i tak cierpi....... Do tej pory tylko czytałam, ale i mnie poniosło. Nie skomentuję tego wpisu, bo brakło mi słów, po prostu :angryy::-( Edited February 8, 2012 by zula131 Quote
róża35 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 No właśnie ,tylko przedszkolaki wierzą w cuda....brawo,Biuto! Quote
lilk_a Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 róża35 napisał(a):Oczywiście ,faszerowany lekami przeciwbólowymi jest spokojny,Kajka 72 ja nie boję się twoich malutkich nerwów,nie róbcie sie niektórzy lekarzami ,spokojnie,Sako i tak cierpi....... nieraz leki przeciwbólowe to jedyny sposób , taki stan odleżyn boli niesamowicie to nie są już powierzchniowe odleżyny , zmiany z tego co widać na zdjęciach dotarły już prawdopodobnie do kości więc boleć musi leczenie musi potrwać , dochodzi do tego jeszcze prawdopodobnie zanieczyszczenie ran wynikające z dotychczasowej pielęgnacji ja bym się właśnie tego obawiała teraz najbardziej.... ogólnej infekcji Róża , wg Twojego podejścia do bólu to wszyscy ludzie po wypadkach , ciężkich operacjach , ba , wszyscy ci którzy cierpią na migrenowe bóle głowy , często tak silne że nie do zniesienia .... powinni ustawić się w kolejce do eutanazji wszystkie zwierzęta po amputacjach , w chorobach nowotworowych , po wypadkach ... do uśpienia litości ...:shake: 1 Quote
róża35 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Rozmawiałam z lekarzem :humanitarnie postąpmy z psem,nie leczmy go jak człowieka.Weterynarz zadał mi pytanie :po co?Sako ma tak się męczyć ,nie chodząc? Quote
lilk_a Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 no tak , my ludzie panowie świata , panowie życia i śmierci ... humanitaryzm to bardzo szerokie pojęcie Quote
Pyrdka Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Dzisiaj dotarłam na wątek psiaka. Jestem wstrząśnięta jego stanem. Przykre to, ale jestem pewna że do takiego stanu doprowadziła go nienależyta opieka. Trzymaj się dzielnie Sakuniu. Jestem pewna,ze psiak da znać,że chce już odejść a wyrazem miłości będzie pomoc w przejściu na druga stronę mostu. To mój pierwszy i ostatni post na tym wątku. Quote
Hotel KADIF Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 [quote name='róża35']Ja rozmawiałam z nim prawie godzinę ,diagnoza jest taka :pies cierpi ,cały w bólu ,należy uśpić.Psa nie można już uratować!!!! Różo!!! A na jakiej podstawie ten cały dr. Rybiński wydał taką opinię?! :crazyeye: I bardzo Cię proszę - nie puszczaj mojego postu koło ucha! Oczekuję od Ciebie konkretnej odpowiedzi, skoro rozmawiałaś z nim godzinę, to powinnaś znać temat "diagnozowania" ewentualnej śmierci Sako! Czy dr wet wyżej wymieniony zlecił lub wykonał badanie krwi, moczu? Czy skierował psa na rtg jakiejkolwiek cząstki jego ciała (nieważne czy kręgosłupa, stawów, nogi, łapy itd) w celu stwierdzenia stanu psa i ewentualnego ulżenia w cierpieniu? A może tylko go powąchał i na tej podstawie stwierdził, że pies jest do uśpienia??!!!:angryy: Quote
_Goldenek2 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Winter zadała to pytanie kilkakrotnie. Niestety wet nie chciał bądź nie umiał odpowiedzieć. Quote
dangos19 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Kochany Sakusiu, trzymaj się psinko. Jeżeli jest potrzeba to podtrzymuję moją stałą deklarację i proszę o nr. konta Quote
azalia Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 A ja widzę w oczach Sakusia wolę życia.Aż miło popatrzeć na zadbanego,zaopiekowanego psa,czyściutkiego,leżącego w ciepełku. Gdyby biedacek był od początku tak zadbany i leczony,jego stan nie byłby aż tak zły. Quote
czerda Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 ja ....tylko zapytam czy macie dla niego np. solkoseryd lub inny lek lub jakieś leki są potrzebne Quote
ewu Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Dziewczyny skontaktujcie się pilnie z Panią Teresą Borcz. Pani Teresa leczyła potworne przypadki odleżyn u piesków -sparaliżowanych. Zaproszę ją na wątek jeśli wyrazicie zgodę. Nie chcę mieszać Osobie , która opiekuje się bezpośrednio Sakusiem. Czekam na cynk albo same możecie zaprosić Panią Borcz. Quote
Beatkaa Posted February 8, 2012 Author Posted February 8, 2012 (edited) Poproszę o numer konta,na który mam przesłać Sakusiowe pieniążki,które mam na koncie. EDIT: ewentualnie jeśli chcecie mogę przekazać pieniazki dla jakiegoś potrzebujacego zabrzańskiego psiaka. Edited February 8, 2012 by Beatkaa Quote
Kajka_72 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 ewu, decyduje teraz Winter , a jej na watku nie ma. Pewna jestem jednak, ze zrobi wszystko zeby Sako mial najlepsza opieke, potrzebne leki :-) Slyszalam o pani Teresie Borcz i o efektach jej leczenia. Ale za Winter decyzji podejmowac chyba nikt tutaj nie moze. Na watek zaprosic zawsze mozna ;-) Quote
Czarodziejka Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Długo wstrzymywałam się przed skomentowaniem tego, co się stało, bo brak mi słów. Każdy moment pogorszenia stanu zdrowia Sako jest tu opisany. Każda wizyta weta i każdy lek, każda odleżyna i moje wszystkie niepokoje. Kiedy już nie ma ratunku i konieczna jest eutanazja nagle pojawia się Winter7 i w ostatnim momencie przed zastrzykiem zabiera go do kolejnego weta. I jakie to jest humanitarne! Dlaczego nie wcześniej? Przecież jego stan jest już tragiczny! Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko, żeby tego psa uratować, żeby stanął na łapy i jeszcze normalnie sobie pożył. Na miarę moich możliwości i warunków. Nie był w mieszkaniu, bo nie ma takiej możliwości, nie był w temperaturze pokojowej, ale nie marzł. Nie kąpałam go, bo nie mam jak, więc cuchnął moczem i mocz wżerał mu się w skórę, o czym pisałam. Czemu wtedy nie padła propozycja zabrania go? Ja w rozmowie z Beatką wielkorotnie się wypowiedziałam i na wątku chyba też, że dla dobra psa jak najbardziej byłoby to korzystne. Poza tym, on nie przyjechał do mnie na domowy pobyt. Sako prawie 6 tygodni tylko leżał. Podniósł się dosłownie na kilka dni, a potem znów zaczęło się pogarszać. Kwestia odleżyn poruszana była od tygodni. Raz było lepiej, raz gorzej, potem już tylko źle. W ubiegły wtorek były u mnie 2 wetki i już wtedy Sako powinien być uśpiony, ponieważ w ich opinii ratunku dla niego nie było. Nie zrobiłam tego tylko dlatego, że nagle poprawił mu się apetyt i pojawiła się nadzieja, że jednak się podniesie. Cały czas byłam w kontakcie telefonicznym z Beatką. Wetki jednak tak optymistycznie do tego nie podeszły i powiedziały, że nawet jeśli Sako będzie miał dobry apetyt, to pojawią się odleżyny i nie dam sobie z nimi rady. I niestety tak się stało. Sako był na podkładach i ręcznikach, które wciąż zmieniałam. Nie leżał pozostawiony sam sobie. Przewracałam go kilka razy dziennie - widać za rzadko, rany wciąż oblewał mocz, wnikał w sierść. Wszystko jest opisane. Odleżyny i ranki miał przemywane Chitopanem i zasypywane Tetraoxycykliną. Dostawał zastrzyki przeciwbólowe. To co przyschło odparzyło się za jakiś czas ponownie. Robiłam to, co byłam w stanie zrobić. Miał opuchnięte prącie, wetki odrzuciły sugestię cewnikowania. Dokładnie tydzień po wizycie wetek i ich opinii pojechałam do innego lekarza, do którego mam zaufanie, żeby ostatecznie się wypowiedział i zrobił to, co należy w razie konieczności zrobić. I Sako nie powinien już żyć. Diagnozowanło go 3 lekarzy. Wiem, że część z was była za wcześniejszym uśpieniem go, ale ja na prawdę miałam nadzieję, że on się podniesie. Kilka dni prawie nie jadł, potem nagle zwymiotował i apetyt mu wrócił. Myślałam, że władza w ciele też wróci. Wszystkie te szczegóły były znane lekarzom i Beatce, bo tylko z nią byłam w kontakcie tel. Nie będę się wypowiadać na jego dalszych losów, ponieważ w opinii lekarzy Sako się nie podniesie, a odleżyny nie znikną. Dr Rybiński stwierdził, że dalsza opieka nad nim, nawet najlepsza, to znęcanie się nad zwierzęciem, bo jego rokowania są złe. Zarzucono mi tu, że Sako był w ogóle bez opieki medycznej i że wet chciał go uśpić bez uzasadnienia. Mam nadzieję to uzasadnienie uzyskać i tutaj przedstawić, jak również opis leczenia zatwierdzony przez lekarki, które go tu kilkakrotnie odwiedzały. Nie będę się do tych opinii stosunkować, komentować i podważać, bo nie jestem wetem. Sako nie leżał i nie czekał na koniec. Wciąż do samego końca jeszcze miałam nadzieję, że będzie lepiej. Jeżeli chodzi o moje sumienie, to szczerze żałuję że nie pozwoliłam mu odejść wtedy, kiedy jeszcze nie pogorszył się stan jego skóry. Mimo opieki i troski o tego psa nie udało mi się powstrzymać tego, co według lekarza było i tak nieuniknione. Żałuję również, że uległam Winter7 i pozwoliłam zabrać Sako, mimo, że dr Rybiński był stanowczo przeciwny i nakazał uśpienie. Sako jest już wykąpany, jest w ciepłym mieszkaniu, ma pieluszkę, będzie przewracany z boku na bok co pół godziny i tak będzie czekał na eutanazję, bo ona w końcu nastąpi. Dlaczego tak późno dostał ten raj??? Quote
Mysia_ Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Co do pieniążków Sakusia na razie poczekajmy... Sako na szczęście ma nerki i wątrobę w porządku, niestety ma silną anemię, ale to akurat przy jego stanie nic dziwnego. Dużym problemem jest silny zanik mięśni wskazujący na to, że psiak już od dłuższego czasu praktycznie nie używał tylnych łap.. :-( Zalecona jest wysokobiałkowa dieta. Oczywiście leki dostaje, skóra jest na bieżąco osuszana i pielęgnowana według wskazań weta... Sako pomimo wszystko ma ogromną wolę życia - na widok smakowitego jedzenia próbuję się podczołgiwać i wstawać... Teraz przed nim decydujące dni, jeśli jakimś cudem wstanie to wszystko inne można by było wyprowadzić... ale musi wstać, nie wiem czy to w ogóle możliwe przy tak spóźnionym leczeniu, ale tak bardzobym chciała, żeby był dla niego jakiś ratunek :-( To nie jest pies, który leży na ziemi jak szmata, on sie interesuje, obserwuje wszystko, bardzo chciałby wstać :shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.