_Goldenek2 Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Sako ma specjalistyczne podkłady oraz obłożony jest pampersami, które żelują jego mocz. Jego skóra jest suchutka..... ale dopiero od dzisiaj :( Quote
ania shirley Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Beatkaa, nie pisz tego. Jeśli Sako wyzdrowieje (oby)- sama nie będziesz mogła ze sobą wytrzymać Quote
Perełka1 Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Kajka_72 napisał(a):Zle trafilas ....mam pojecie i to wieksze niz sobie wyobrazasz, dlatego tak wlasnie pisze! Zrozum prosze, ze pies , ktory sika pod siebie nie musi byc smierdzacy, gnijacy od spodu...moja suka sikala pod siebie przez 5miesiecy. Nie bylo mowy o odparzeniach, smrodzie i calej reszcie , ktora spotkala Sako. Beatko, ja tez pisałam Ci na wątku o moim psie, który sikał pod siebie przez 4 lata. Ale leżał na specjalnych podkładach, nie cierpiał. Dożył 14 lat. Quote
bakusiowa Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 Mysiu, jesteś młoda ale wcale nie jesteś głupia. To była mądra i odważna decyzja. Odważna dlatego że teraz będziesz potępiona przez wielu nawiedzonych. A pies jeżeli miałby żyć jeszcze tylko kilka dni to warto było to zrobić, bo jeśli odejdzie to przynajmniej w humanitarnych warunkach. Quote
ania shirley Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 bakusiowa napisał(a): w humanitarnych warunkach. I po badaniach , które wykażą ,że nie ma innego rozwiązania. Quote
Kajka_72 Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 (edited) Beatkaa, mam pytanie do Ciebie? czy Ty widzialas Sako u Czarodziejki? Przed chwilka widzialam zdjecia Sako po zabraniu go od czarodziejki :placz:Nie wrzuce ich tu ...:( Gwarantuje Wam...nie chcielibyscie tego ogladac :( Sporo widzialam ale TAKIEGO zaniedbania ....przysiegam !!!jak zyje ..nigdy!!! gnijacy pies od spodu ...to najlepsze okreslenie jego stanu i to z powodu , ze sikal pod siebie :shake: Szok. Przeciez to musialo gnic miesiacami :placz:bo odlezyny to maly pikus!!! Zzeral go amoniak. O jakichkolwiek zabiegach pielegnacyjnych nie moglo byc mowy:shake:. Wiem o czym pisze Beatkaa....dokladnie wiem. Szczesliwie tez widzialam zdjecia Sako teraz :-) Suchutki, nie slimaczace sie, oczyszczone rany, na podkladach lezal nawet spokojnie, na brzuszku :-) Qrcze, nawet spojrzenie ma inne. I nie mow mi Beatkaa, ze zmienil miejsce i teraz umrze z tesknoty za Czarodziejka. Pies nareszcie nie cierpi. I nawet jesli trzeba bedzie skrocic Sakusiowi zycie "za chwile" ,warto bylo go zabrac, by nie umieral Tak cierpiac, majac otwarte, wielkie rany :( Powiem Wam, ze gdybym przy jakies interwencji zobaczyla psa w takim stanie ...na pewno wezwalabym policje i pies zostalby odebrany wlascicielowi natychmiast!!! Edited February 7, 2012 by Kajka_72 Quote
azalia Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 (edited) To przerażające,jak czarodziejka mogła patrzeć na gnijącego psa i nic nie robić. Zresztą,to nie stało się od razu,jestem zszokowana,tym bardziej,że wszyscy wypowiadali się o niej pochlebnie.Jak mogła dopuścić do takiego stanu i cierpienia psa,powinna ponieść konsekwencje. Po tym,co się stało,nie powierzyłabym jej żadnego psa i przeniosła gdzie indziej te,które tam są.I na czarne kwiatki to się kwalifikuje. Nasuwa się jeden wniosek-trzeba kontrolować!!!A nie wierzyć we wszystko co napisze"opiekunka".Tym bardziej,że były już bardzo przykre doświadczenia wystarczy chociażby przypomnieć"Arktykę". Te zaniedbania(delikatnie mówiąc)można było przerwać wcześniej,ale wszyscy wierzą na słowo,a napisać lub powiedzieć przez telefon można wszystko. Nie wiem,dlaczego niektóre osoby się bulwersują,że Sakuś został zabrany do winter7 a co,miał tam zgnić do końca,albo zostać uśpiony.Przynajmniej dostał szansę,leży w cieple i jest suchy i zadbany. Edited February 8, 2012 by azalia Quote
Beatkaa Posted February 7, 2012 Author Posted February 7, 2012 (edited) Przepraszam,ale jak już pierzemy brudy to pierzmy. Sakusiowi życzę jak najlepiej od zawsze na zawsze... Przykro się to wszystko czyta :(:(:( I przepraszam,ze na tym wątku,ale chyba warto to w końcu napisać. Botti z otwartym guzem, w schronisku w Zabrzu, gnijąca.Szkoda,że wtedy nie podjęto decyzji i NIKT do niej nie zaglądał,mimo,że w schronisku wiedziano,że ma nowotwór.Nie była to kwestia niewiedzy tylko zaniedbania.Nie było szansy na operację co stwierdzono bez zrobionego prześwietlenia,tylko na "oko" więc co to za diagnoza? Czemu choć raz w miesiącu ktoś nie obejrzał tego guza i nie sprawdził co się z nim dzieje? Czemu pozwolono jej cierpieć? Po wyjściu ze schroniska w prześwietleniu okazało się,że nie ma przerzutów i operacja byłaby możliwa,niestety za późno dowiedziałam się o nowotworze Botti i nie było już szans.Psa nie można było dłużej męczyć. Tylko to ja się później nasłuchałam tego wszystkiego u weta,co to za schronisko,że pies jest w takim stanie? z takim guzem? że gnije po prostu? Jak w ogóle można było do czegoś takiego dopuścić? Wstyd mi było,ale cóż,łatwo teraz pisać na kogoś,przykre to wszystko,ale taka prawda.Nie zamierzałam o tym pisać,ale jak już wszystko wychodzi na jaw to proszę bardzo i takie są fakty.Piszę to po to,by każdy potrafił zobaczyć też swoje błędy,nie tylko czyjeś jeśli są. http://www.dogomania.pl/threads/221944-Botti-chora-na-nowotwór...odeszła-przy-kochającym-człowieku-za-TM. http://img859.imageshack.us/img859/5172/sfsdfsdf010.jpg Edited February 8, 2012 by Beatkaa Quote
Kajka_72 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Beatkaa , ja znowu czegos nie rozumiem . Dlaczego piszesz o Botti?Kto pierze brudy? ...nie wiem do kogo i o co masz pretensje? Do mnie?....do mnie mozesz miec pretensje jesli zapoznasz sie z psami pod moja opieka i uznasz, ze czegos nie dopilnowalam, i ze ich dobrostan nie jest taki, jaki byc powinien. Ja pisze o konkretnym psie, na ktorego watku jestem, o konkretnym -rzeczywiscie karygodnym zaniedbaniu i to nie dzien , dwa, tydzien ...uwierz....zdjecia porazaja :( Wiem , ze opieka nad trudnymi zdrowotnie psami wymaga czasu i poswiecenia, wiem bo takie mam ....ale na Boga ...jak wiem, ze sobie nie poradze-nie podejmuje sie tego. To chyba oczywiste. Pomagac trzeba madrze, bo same checi niestey nie wystarcza. Dobrymi checiami to pieklo wybrukowali. Jak widzisz...rozlicza sie w zyciu za efekty , a nie za checi. Nie TY sie opiekowalas na codzien Sako , tym bardziej nie rozumiem Twoich "upartych" postow, zamknietych na fakty. Domyslam sie, ze tez Ci zle ze swiadomoscia, ze stan Sako jest, jaki jest ale sprobuj przekonac sie, ze teraz dostal szanse. Czy ja wykorzysta ? nie wiem ...ale szanse ma, ktorej u Czarodziejki mu nie dano. To fakt! Quote
docha Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 czasami warto zaplątać się przez przypadek na taki wątek i zorientować się kto ma jakie priorytety. Beato, sama nie wiesz ile jest w Tobie goryczy, a świat naprawia się dobrem a nie nienawiścią. Quote
ewu Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 (edited) Jestem zszokowana tym co przeczytałam... Płaciłam długo stałą deklarację na Sako , cofam ją !!!!!! Wycofam także za Rafiego skoro to taki hotelik!!!!!! Edited February 8, 2012 by ewu Quote
marra Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Bardzo fajnie że wyciągacie wszyscy swoje brudy jednak nie zapominajcie w tym wszystkim o tym biednym zwierzęciu. Jeżeli został przeniesiony w inne miejsce i taka decyzja została podjęta to ja ją akceptuję i ufam tym którzy takową podjęli (być może naiwnie). Kajka może jednak zdecyzdujesz się wrzucić tutaj te zdjęcia ? A Winter może skrobnie tu kilka słów co z Sakulcem, jak zniósł badania i jak się ma ? Quote
zuzlikowa Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 (edited) [quote name='Beatkaa'][I] Uważam,że pies się nie podniesie,a sytuacja zakrawa o wątek Retro.Tyle w temacie.Znów afera wybuchnie i już widzę sypią się oskarżenia odnośnie Czarodziejki.Cóż...historia lubi się powtarzać,bardzo to przykre :( Nie miałam najmniejszego zamiaru odzywać sie u Sako, ale przywoływanie i "wycieranie" sobie gęby Retro(*), nie dało mi takiej szansy! To czego nie zauważono tutaj na wątku, zauważyłyśmy z BUDRYSEK natychmiast po przywiezieniu Toro i Retro do Czarodziejki... i nie zapominajcie, że były 2 psy zawiezione do "hospicjum" Czarodziejki i 2 zostały zabrane natychmiast, gdy tylko powstała taką szansa... Nieszczęście Retro nie leżało w tym, że został zabrany z garażu Czarodziejki, a w tym, że warunki, które wydały sie lepsze dla staruszka: ciepłe mieszkanie, opieka weterynaryjna bez mała w domu, nie były takimi w istocie. Ale tego nie mogłyśmy przewidzieć, w przeciwieństwie do sytuacji Retro i Toro, gdyby zostały w "hospicjum" Czarodziejki. Nie zapominajcie także, że gdy Retro był pod bezposrednią opieka BUDRYSEK, w jej awaryjnym dt: odżył, wypiękniał, nabrał wigoru, siły... Nawet przez sekundę nie żałowałam, że zabrałyśmy Retro i Toro z tego cudownego raju... jeśli czegokolwiek żałowałam, to tego, że przedobrzyłyśmy i miast obydwa psiaki umieścić w hoteliku, dla starszego i mniej sprawnego psiaka- Retra wybrałyśmy... lepsze warunki. I to ma być zarzut? A historia będzie się tak długo powtarzać, jak długo stare, schorowane psiaki bedą trafiały w takie warunki... Wcześniej, czy później znowu padną pytania: dlaczego pies jest w takim stanie... ? Chyba, że... opiekunowie bedą przewidujący i nie zostawią swoich schorowanych i starych podopiecznych w garażach, stodołach, oborach, a będą pamietac, że starość i choroba lubią ciepło, wygodę... kołderki... kaloryferek... miast wyszydzać i kpić, może pora przyjąć to za oczywistość? i rzeczywiście- "bardzo to przykre", że powtarza się po raz kolejny historia, przed którą ostrzegałyśmy: stary pies w "raju"..."hospicjum"..."z wielkim sercem"... Tylko dlaczego w takim stanie i w bólu? Sako, piesku... nie wiem ile jeszcze dni przed Tobą... bardzo pragnę, by jak najwiecej!!! Ale bardzo sie cieszę, że już nie w garażu tego raju. Mam nadzieję, że nadzieje jakie pokładamy teraz w domowych warunkach, w Twoim przypadku w pełni się spełnią! Winter... Twoja decyzja jest opluwana, podważana, obrzucana błotem... i nie ważne co powiesz, dalej tak bedzie! Więc nie zwracaj uwagi na to i zadbaj teraz o Sako ... nie pozwól by w jakikolwiek sposób zaciążyło to na tym czego psiak potrzebuje - jeśli będzie miał najmniejszą szansę... daj mu ją z pełną determinacja, jeśli jednak nie będzie pozytywnych zmian, nie miej oporu by pomóc Sako spokojnie odejść!... i zupełnie nie zwracaj uwagi na to, co tu zostanie powiedziane! Patrz tylko na Sako! I prawdę mówiąc, nie chcę oglądać zdjęć upodlonego Sako:(... wolałabym zdjęcia, które pokażą jak dochodzi do siebie... Edited February 8, 2012 by zuzlikowa Quote
róża35 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 No Właśnie ,prosimy o te szokujące zdjęcia i pojawienie się na wątku Winter7,nie ma się czego bać:shake: Quote
Mysia_ Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Droga Beatko widze, że do Ciebie kompletnie nic nie dociera :shake: Jestem przeciwniczką zaśmiecania wątków innymi psiakami i wolałabym to robić na ich wątkach, ale skoro Ty i tak robisz swoje to... Chyba z milion razy pisałam, że Botti miała kontrolowany ten guz, że nie był o wiele mniejszy w momencie odkrycia go, że w miarę możliwości był zasuszany, a Botti była zabezpieczana odpowiednimi lekami przeciwbólowymi i w momentach kiedy guz pękał, zaczynał się sączyć.. Wierze naszej wetce, która wiele razy pokazała, że jest niemalże cudotwórczynią, że guz już wtedy nie był operacyjny, bo ubytek skóry byłby za duży i po prostu w żaden sposób nie dało by się tego zszyć. Botti przez długi czas była jeszcze dobrej w kondycji, przecież Ty i inni wolontariusze wychodzili z nią na spacery czy ktoś z Was zgłaszał, że Botti bardzo źle się czuję, że gnije? :crazyeye: Wetka nie dawała jej wiele czasu, zastanawiała się nad eutanazją, ale jeśli suka biega skacze, cieszy się, ma apetyt czy decyzja ta powinna być taka prosta? Wzięłaś w Botti w momencie pogorszenia, jadła jeszcze chętnie, ale już chyba z trzy dni obserwowałam, że jest zdecydowanie smutniejsza. Ta decyzja lada moment o tak musiałaby zapaść. Pisząc gnijąca Botti widać, że nie widziałaś Sako. Botti mieszkała w schronisku wśród 300 psów, a Sako w hoteliku.. Po tym jak zobaczyłam jego zdjęcia przepłakałam dwie godziny i uwierzcie mi, że gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądać to bym nawet tego maila nie otwierała. Quote
Hotel KADIF Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Poczytałam wątek i zapisuję! :shake::-( Quote
ania shirley Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Mysiu- wklej zdjecia. Nie dla sensacji, ale żeby uchronić inne psy. Na pwno będa następne, skoro nawet na tym wątku są jeszcze ludzie , którzy uważają ,że Sako było tam dobrze. Quote
róża35 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Mysia_ napisał(a):Co do tego chłoniaka to nie mam pojęcia jak długo to trwa, jak widać na pierwszym zdjeciu Sako z przed 4 lat juz miał łysy brzuch i problemy ze skórą, ale te takie brzydkie ropne zmiany są od niedawna. Gdzieś 2 miesiące temu zaczęły się straszne problemy z uchem, cały czas pomimo długiego leczenia bardzo niefajne to ucho wyglądało, a Sako jest trochę nieobsługiwalny przy takich zabiegach, ale nie ma co się dziwić to nic przyjemnego :shake: i dlatego Pani doktor musiałać poddac go narkozie, żeby sprawdzić co sie w uchu dzieje - wtedy udało się jej go dokładnie pooglądać i wtedy padła taka diagnoza... Jeśli dobrze liczę to było 12 maja. Jak widać,ten łysy brzuszek Sako i problemy ze skórą już miał od dawna ,jeszcze kilka lat w schronie,uszko miał zaropiałe,gdy trafił do weta ,sama zwróciłam uwagę ,będąc z nim na spacerze ,gdy był w klinice..... Quote
zuzlikowa Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 (edited) róża35 napisał(a):No Właśnie ,prosimy o te szokujące zdjęcia i pojawienie się na wątku Winter7,nie ma się czego bać:shake: ...a nie myślicie,że Winter ma teraz co robić przy Sako? Jeśli jest w stałym kontakcie z innymi dziewczynami, to niech one zajmą sie pisaniem na wątku,przekazywaniem informacji(nawet jeśli nie są kompletne...), a Winter niech nie marnotrawi czasu na nas... to nie my jesteśmy zagrożone!... nie nasze życie wisi na włosku. Kto wie, czy to nie są ostatnie dni i chwile Sako. Edited February 8, 2012 by zuzlikowa Quote
dangos19 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Tak bardzo mi żal Sako, biedny psiaczek, ile on musiał się nacierpieć.......... Nie chcę komentować wypowiedzi na wątku, przez przypadek można kogoś skrzywdzić a tego nie chcę. Na początku stycznia pomogłam odejść mojej Łatce. Sunia miała rozsianego nowotwora wątroby, wyniki były niepoliczalne, co chwilę u weta, zastrzyki, kroplówki, USG i znów badania kontrolne, bez poprawy, nie wstawała, wynosiłam ją na siku choć nie miała czym, brzuch przeokropny i tkliwy to było okropne i jak piszę teraz o niej to płaczę. Wczoraj jedna kobitka powiedziała mi....ależ proszę pani,....ona nie wyglądała źle... Zrobiło mi się bardzo przykro, ta pani widziała ją może 2 razy a jej choroba była w środku i nie było jej widać na zewnątrz. Piszę o tym dlatego, bo bardzo łatwo można kogoś zranić nie zdając sobie z tego sprawy. Quote
Hotel KADIF Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 [quote name='zuzlikowa'] Kto wie, czy to nie są ostatnie dni i chwile Sako. Popieram decyzję odebrania Sako od Czarodziejki! Nikt nie powinien "zdychać" śmierdzący własnym moczem, w odleżynach i z ranami! Czy to człowiek czy to zwierzę..... Nawet jeśli okaże się, że Sakusiowi zostało tylko kilka dni odejdzie czysty, suchy i odpowiednio zaopiekowany. Głęboko w to wierzę, bo miałam okazję poznać winter osobiście przy okazji robienia sesji fotograficznej dla zabrzanina Pimpka Niestety!! Dogo kolejny raz zaatakowało człowieka, o którym mam jak najlepsze zdanie i którego, co najważniejsze, znam OSOBIŚCIE a nie tylko z klepania w klawisze!:shake: Quote
_Goldenek2 Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Nie znam winter osobiście. Z Kasią spotykałam się na kilkunastu wątkach i wiem jedno .... to osoba o szczerozłotym sercu, nie bojąca się wyzwań i ryzykownych decyzji i co najważniejsze posiadająca szeroką wiedzę na temat psiaków. Widziałam zdjęcia Sakusia po zabraniu go od Czarodziejki .... całą noc przeryczałam .... mimo, że widziałam też zdjęcia Sako u Kasi. Mam do Niej pełne zaufanie, że Sako będzie miał perfekcyjną opiekę. Quote
Beatkaa Posted February 8, 2012 Author Posted February 8, 2012 Jestem po rozmowie z wetkami od Czarodziejki i dr.Rybińskim.Załatwimy to formalnie. Przykra jest ta nagonka.Ale wszystko się oczywiście wyjaśni.Najlepiej krzyczcie i oskarżajcie !!! I zjedzcie mnie teraz z góry na dół...ale sama postanowiłam dojść do prawdy i niestety prawda nie jest taka jak sądzicie... Quote
Anula Posted February 8, 2012 Posted February 8, 2012 Weszłam na wątek i przeczytałam go.Jestem w szoku.Sako w nie ocieplanym pomieszczeniu, z ranami na ciele,odparzeniami - to się w głowie nie mieści.Wiedząc o tym jak można jeszcze było przeszkadzać Winter w zabraniu go z tych warunków nie przystosowanych dla psa chorego. Czekam też na wiadomości o Sako.Trzymam mocno kciuki za Sako. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.