Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Beatkoo, Mysia napisała tak tajemniczo, że nie da się z tego żadnych wniosków wyciągnąć. Poczekajmy.
Ja czekam też na relację winter7 jak Sako wchodzi w nowe stado. Jak znosi zmianę. I chciałabym usłyszeć - co sądzi o wypowiedziach weterynarzy, których odwiedziła, co oni powiedzieli. Chciałabym to wiedzieć. Ale jeśli Winter7 adoptowała Sako to oczywiście może się nie przejmować "moją ciekawością".

Posted (edited)

[quote name='róża35']Adoptowała?,nie ,to nie było w jej planie,Sakuś wytrzymaj jeszcze trochę!

chyba jednak bylo!

Winter7:

Przemyślałam całą tą sprawę, długo rozmawiałam z moim TZ i podjęliśmy decyzję, że moglibyśmy adoptować Sako do nas na DS..........

Edited by Kajka_72
Posted

Cantadorra gdybym mogla tez bym zabrala Sako " w takim stanie" ....bo wlasciwie nie wiadomo w jakim jest stanie. Bez badan nikt tego nie wie. Wiadomo tylko, ze wyglada bardzo zle, jest odparzony wiec zaniedbany...Jego stawy potrzebuja ciepla, sikanie pod siebie tez wcale nie musi byc problemem neurologicznym....mozna spekulowac ale bez badan nic konkretnego nie wiadomo.
Byc moze Sako ma szanse przy odpowiedniej opiece?...moim zdaniem przed zabawieniem sie w Boga trzeba byc pewnym, ze psu juz pomoc nie mozna. Cantadorra, pamietasz w jakim stanie byla Saba?... umierala. Nie stawala prawie na lapy, zalatwiala sie pod siebie..... i cala reszta "dodatkow" do tego. Zyje u nas juz 11miesiecy, a jak ? wiesz.
Nikogo nie zamierzam rozliczac, oskarzac i obrazac....wyrazam swoje prywatne zdanie nie stojac po zadnej ze stron.
Rowniez czekam niecierpliwie na info o piesku.

Posted

Dzisiaj rozmawiałam z dwoma rożnymi wetami, którzy widzieli Sako, ale też poradziłam się takich, którzy Sako nie widzieli, ponieważ chciałam również opinie bez zbędnych emocji... Pierwszy wet u którego dzisiaj był Sako to weterynarz do którego zawiozła go Czarodziejka i weterynarz, który chciał Sako od razu uśpić. Pan weterynarz widział Sako pierwszy raz w życiu, krzyczał do słuchawki, że sprawę zgłosi na policję, że jak można do czegoś takiego dopuścić, że to karygodne, itd. itd. prawdę mówiąc mało konkretów, ale człowieka był wyraźnie wściekły... Poprosiłam Pana grzecznie czy jeśli uśpi Sako czy jest mi w stanie napisać swoją opinię - Pan się na to nie zgodził, spytałam czy może mi po prostu odpowiedzieć na pytanie czy to w jakim stanie jest Sako jest efektem zaniedbania i czy gdyby wcześniej ktoś udzielił mu pomocy można byłoby mu pomocy to się dowiedziałam, że nie zamierza mi odpowiadać na moje pytania :roll:
Dowiedziałam się jeszcze tyle, że makabryczne odleżyny to długo trwający proces.
Nie znam tego człowieka i jego kompetencji na pewno nie podważam, ale dla mnie decyzja o eutanazji nie jest decyzją łatwą, którą podejmuję codziennie i na prawdę uważam, że mógłby udzielić nam więcej informacji, a nie tylko miotać się nad Sako leżącym na podłodze i wykrzykiwać, że to on jest weterynarzem i to on wie najlepiej :roll:
No cóż prawdę mówiąc kompletnie nie wiedziałam co dalej... Poprosiłam Winter i Czarodziejkę czy mogłyby by pojechać z Sako razem do Kliniki mieszczącej się 30 km dalej, ponieważ z pierwszym Panem weterynarzem nie dało sie po prostu rozmawiać, nie mógł podać powodu ewentualnie eutanazji tylko cały czas krzyczał :roll:
Czarodziejka nie mogła, dlatego Winter pojechała sama.
Wet z Kliniki w Łodzi powiedział mi, że pies jest w stanie bardzo złym, że stan skóry jest tragiczny - odleżyny, odparzenia - wszystko w ropie, smród moczu... Niestety uznał, że są to bardzo duże zaniedbania.
Zapytałam wprost czy według niego pies kwalifikuje się do eutanazji, odpowiedź była taka, że widzi Sako pierwszy raz w życiu, że wszystko inne byłoby by do wyleczenia, że jest to kwestia odpowiedniej pielęgnacji, higieny i oczywiście leków, ale jeśli nie wstanie to nie widzi sensu dalszego męczenia Sakusia. Jednak Sako w żaden sposób nie był leczony po tym jak siadł totalnie na te nóżki i jako kompetentny lekarz musi podjąć próbę, jeśli pies nie zareaguje na leki to wtedy rzeczywiście nie będzie ratunku.
Sako został zabezpieczony odpowiednimi lekami, według weta po tych lekach nie cierpi (to zaznaczyłam chyba z parędziesiąt razy, żeby Sako tylko nie cierpiał).
Z relacji tych dwóch wetów to tyle...
Oprócz tego dowiedziałam się jeszcze tyle od znajomych wetów, że podawanie Trocoxilu musi być kontrolowane przez weterynarza, że zwierze musi mieć regularne badania! Sako od kiedy przyjechał z Zabrza nie miał robionych żadnych badań, chociaż podobno zostało wpisane w książeczce czy jakiś papierach z Kliniki takie właśnie zalecenie.
Niestety po poważnym pogorszeniu stanu zdrowia Sako nadal nie został przez nikogo zdiagnozowany, na co miał czekać? Jakim cudem miało mu się polepszyć skoro nie zostały podjęte żadne kroki w tym celu? To że przyjechały zobaczyć go jakieś dwie Panie doktor na prawdę wcale mu nie pomogło :shake:
No cóż lecę dalej...
Nie wątpię w to, że Czarodziejka kocha te psiaki, że robi wszystko najlepiej jak potrafi... Być może te zaniedbania są w jakimś stopniu nie świadome, może to my powinniśmy wymusić już dużo wcześniej wizytę z Sako u dobrego weta, nie wiem... Wiem, że Czarodziejka tą sytuację przeżywa bardzo i z góry ja przepraszam jeśli teraz w jakikolwiek ja uraziłam czy urażę, ale po prostu piszę jakie są moje odczucia i moje zdanie...
Czarodziejka wczoraj w rozmowie ze mną powiedziała, że Sako mieszka w nieogrzewanym budynku, ale wiedzieliśmy, że takie warunki u niej są i takie warunki nam proponowała. Ja durna nie wiedziałam, więc o to absolutnie pretensji nie mam, ale wiem już teraz, że ten hotelik to nie miejsce dla takich psiaków jak Sako...
W domu mama 11 i pół roczną ONkowatą sunię , która ma poważne problemy zwyrodnieniowe - ledwo udało nam się uniknąć operacji :roll: Wika jest pod ciągła opieką wetów, każdy niepokojący sygnał zawsze konsultujemy z wetem, mam czasem wrażenie, że pomimo to cierpi :roll: Dostaje cały czas Arthroflex, co jakiś czas włączamy jakieś silniejsze leki (na trocoxil się nie zdecydowaliśmy, bo uznaliśmy to za zbyt duże ryzyko)... Wika śpi w domu gdzie teraz jest ponad 20 stopni na plusie, śpi na swoim posłaniu pod kaloryferem, na dwór wychodzi w taką pogodę na jakieś 5 minut... Ostatnio mój tata o niej zapomniał i wziął ją po 30 minutach, położyła się w holu i ani kroku w jedną ani w drugą stronę... Na szczęście sytuacja została opanowana.. Piszę o tym po to, żeby wszyscy zdali sobie sprawę jak wielkie znaczenie w przypadku psów z wyrodnieniami ma wysokość temperatury i warunki w jakich żyją.
Dostałam na PW wiadomość, że przecież w schronisku psy też żyją na wybiegach, a też są stare i schorowane... Tylko z taką różnicą, że schronisko to schronisko, a nie hotelik. Na stałych wybiegach mieszka aktualnie 14 psiaków (mam nadzieję, że dobrze policzyłam) , oprócz tego doliczyć trzeba też psiaki, które mieszkają w kojcach, bo i one nie mają wejścia do budynku z Centralnym ogrzewaniem - oczywiście wszystkie mają porządne ocieplane budy wyłożone słomą... Czyli 14 + 9 = 23 psiaki na 300 naszych podopiecznych... Czy na jakimś wybiegu bądź zewnętrznym kojcu widział ktoś schorowanego dziadka, który nie potrafi w ogóle wstać? Ja prawdę mówiąc nie... Zdajecie sobie sprawę z tego, że zimno w taka pogodę jest wszystkim zwierzakom, prawda? Tylko, że te, które są jeszcze sprawne - poruszają się bez większych problemów jakoś sobie poradzą, a te które cały czas leżą nie mają żadnych szans na rozgrzanie się...
Przykro mi, ale warunki w jakich ostatnio żył Sako nie były godnymi warunkami dla niego.
Możecie myśleć sobie o mnie co chcecie, że się czepiam.. wtrącam, że jestem młoda i głupia... w sumie nie obchodzi mnie co o mnie myślicie...
Dodam jeszcze tyle, że jest mi po prostu wstyd, że Sako tyle musiał czekać na pomoc i że nikt wcześniej nie zwrócił na to uwagi :-(
Teraz do zabrzańskiej ekipy: musimy wspólnie przedyskutować sprawę DT i hotelików, nie chcę tego przerywać, bo można w ten sposób pomóc wielu psiakom, ale nie możemy pozwolić na to, żeby taka sytuacja miała jeszcze kiedykolwiek miejsce. Musimy przemyśleć kwestie odpowiedzialności, umowy z domem tymczasowym, kontroli tego miejsca, itd. itd. Jakoś trzeba to zebrać w jedną całość... Nie wiem, może na naszym wątku ogólnym? Nie ma sensu zaśmiecać wątku Sako...

Chyba chciałam napisać jeszcze dwa razy tyle, ale to może za chwilę, albo już jutro...

Posted

Przeczytałam uważnie. Wydaje mi się, że w jednej sprawie możesz nie mieć racji. Jednak opinie dwóch pań wet. które go widziały to jest fakt. Trudno uważać, że akurat te dwie są głupie, a tamci mądrzy.
Nie wierzę, że Sako wstanie. Wydaje mi się to zupełnie bez sensu, że Winter wrzuciła go w nową sytuację. Ale bardzo chciałabym się mylić.

Posted

Przed chwilą rozmawiałam z Winter. Sako zjadł ładnie kolację, jest umyty, wysuszony, leży na specjalistycznych podkładach, dostał leki, w tym przeciwbólowe..... Miał dziś w klinice zrobioną całą biochemię. Weterynarz coś więcej będzie mógł powiedzieć jak jutro zobaczy wyniki badań. Do piątku trzeba zaczekać, aby zobaczyć jak Sakuś reaguje na podane leki.
Ma naprawdę wspaniałą opiekę i jeżeli będzie można go dalej leczyć tzn. jeśli wet uzna, że jest jakaś szansa to Winter na pewno to zrobi.

Posted

każdy z nas jest trochę winny bo za bardzo skupiliśmy się na tym żeby pokazać kto ma racje, nauczka na przyszłość że najbardziej liczy się zwierzak któremu pomagamy a nie nasze racje..Sako kochan przykro mi że nie umieliśmy Ci bardziej pomóc..

Posted

"Poprosiłam Pana grzecznie czy jeśli uśpi Sako czy jest mi w stanie napisać swoją opinię - Pan się na to nie zgodził." -
Ja słyszałam inne zdanie na ten temat i wręcz przeciwnie zgodził się na wydanie takiego orzeczenia.

"Czarodziejka wczoraj w rozmowie ze mną powiedziała, że Sako mieszka w nieogrzewanym budynku, ale wiedzieliśmy, że takie warunki u niej są i takie warunki nam proponowała. Ja durna nie wiedziałam, więc o to absolutnie pretensji nie mam, ale wiem już teraz, że ten hotelik to nie miejsce dla takich psiaków jak Sako..."

Wszyscy wiedzieliśmy i się z tym liczyliśmy.

Zabawę w Pana Boga właśnie robi winter7,nie pochwalam tego eksperymentowania na psie w tym stanie.Nie wiem czy gdyby u mnie pies został pogryziony to później wszyscy z uśmiechem dawaliby mi w opieke psa,tylko dlatego,że mam pieniądze i transport by to wszystko zorganizować.Śmieszne jest też dla mnie to,że sama winter7 nie odezwie sie już na dogo słowem.
Uważam,że pies się nie podniesie,a sytuacja zakrawa o wątek Retro.Tyle w temacie.Znów afera wybuchnie i już widzę sypią się oskarżenia odnośnie Czarodziejki.Cóż...historia lubi się powtarzać,bardzo to przykre :(

Posted

Bjuta napisał(a):
Przeczytałam uważnie. Wydaje mi się, że w jednej sprawie możesz nie mieć racji. Jednak opinie dwóch pań wet. które go widziały to jest fakt. Trudno uważać, że akurat te dwie są głupie, a tamci mądrzy.
Nie wierzę, że Sako wstanie. Wydaje mi się to zupełnie bez sensu, że Winter wrzuciła go w nową sytuację. Ale bardzo chciałabym się mylić.


Bjutko, ale te Panie go nie badały... Co może zrobić lekarz weterynarii po za gabinet w sprawie tak poważnie chorego psa? Na prawdę nie wiele... :-( Te Pani tydzień temu powiedziały, że jak przez tydzień się nie polepszy to będzie trzeba go uśpić.. Tylko jak miało się polepszyć skoro wtedy w żaden sposób mu nie pomogły? Sako miał czekać na cud? :-(

Też mam ogromne obawy czy Sako się nie podniesie... Trudno mi uwierzyć w to, że się uda, ale nie dziwię się też wetowi, który uważa, że spróbować trzeba. Ja do końca życia nie zapomnę staruszka Timbę, który leżał przez 3 tygodnie bezwładnie w schroniskowej łazience... Na siku i kupę wystawiałam go na trawnik podtrzymując obiema rękami... Wstał po 3 tygodniach w prima aprilis...

Posted

Mysia_ napisał(a):
Bjutko, ale te Panie go nie badały... Co może zrobić lekarz weterynarii po za gabinet w sprawie tak poważnie chorego psa? Na prawdę nie wiele... :-( Te Pani tydzień temu powiedziały, że jak przez tydzień się nie polepszy to będzie trzeba go uśpić.. Tylko jak miało się polepszyć skoro wtedy w żaden sposób mu nie pomogły? Sako miał czekać na cud? :-(

Też mam ogromne obawy czy Sako się nie podniesie... Trudno mi uwierzyć w to, że się uda, ale nie dziwię się też wetowi, który uważa, że spróbować trzeba. Ja do końca życia nie zapomnę staruszka Timbę, który leżał przez 3 tygodnie bezwładnie w schroniskowej łazience... Na siku i kupę wystawiałam go na trawnik podtrzymując obiema rękami... Wstał po 3 tygodniach w prima aprilis...


A ja się dziwię wetowi,bo dla niego to męczarnia i nie życzę nikomu takiego końca.Bo ja na starośc nie chciałabym żeby mnie przerzucano z miejsca na miesce,tylko pozwolono spokojnie odejść.

Posted

Mysiu...wierze,ze Sako wyjdzie z tego przy odpowiedniej opiece. Twoj post nie zdziwil mnie za bardzo. Po zdjeciach, opisach widac bylo jak bardzo zaniedbany byl pies....:( Oby teraz bylo lepiej.
Beatkaa...;chyba Cie nie rozumiem. Sako ma szanse, w koncu normalna opieke, jest diagnozowany, a Ty idziesz w zaparte. O co Ci chodzi ....o piesni pochwalne dla Czarodziejki, czy o dobro psa....bo nie pojmuje:( Nie oszukujmy sie ...to kolejna lekcja i mam nadzieje zainteresowani wyciagna wnioski.
Beatkaa:

A ja się dziwię wetowi,bo dla niego to męczarnia i nie życzę nikomu takiego końca.Bo ja na starośc nie chciałabym żeby mnie przerzucano z miejsca na miesce,tylko pozwolono spokojnie odejść.
A ja bym chciala zeby mnie na starosc przerzucono w miejsce cieple, umyto, dano srodki bym nie cierpiala i to wsrod zyczliwych mi osob . Nie chcialabym umrzec odparzona, nie leczona, w zimnie i sama :(

Posted

Kajka_72 napisał(a):
Mysiu...wierze,ze Sako wyjdzie z tego przy odpowiedniej opiece. Twoj post nie zdziwil mnie za bardzo. Po zdjeciach, opisach widac bylo jak bardzo zaniedbany byl pies....:( Oby teraz bylo lepiej.
Beatkaa...;chyba Cie nie rozumiem. Sako ma szanse, w koncu normalna opieke, jest diagnozowany, a Ty idziesz w zaparte. O co Ci chodzi ....o piesni pochwalne dla Czarodziejki, czy o dobro psa....bo nie pojmuje:( Nie oszukujmy sie ...to kolejna lekcja i mam nadzieje zainteresowani wyciagna wnioski.


Jakbyś miała trochę pojęcie o takich chorobach neurologicznych to byś tak nie pisała.
Pewnie,winter7 go uratuje i będzie jego wybawczynią! Chciałabym w to wierzyć,ale to raczej nie historia z happy endem.Zobaczymy kto będzie miał rację.Szkoda tylko psa....

Posted

Ale to jest różnica "dać mu odejść" czy 'pomóc mu odejść'. Żeby pomóc trzeba mieć całkowitą pewność. Ten pies całą swoją energię zużywał na utrzymanie stałej temperatury ciała- nie miał szans na poprawę. I ciesze się ,że ja dostał. Nawet jak jej nie wykorzysta.
Mysiu_ - podziwiam Cię za Twoja decyzję.

Posted

Beatkaa napisał(a):
Jakbyś miała trochę pojęcie o takich chorobach neurologicznych to byś tak nie pisała.
Pewnie,winter7 go uratuje i będzie jego wybawczynią! Chciałabym w to wierzyć,ale to raczej nie historia z happy endem.Zobaczymy kto będzie miał rację.Szkoda tylko psa....


Co Ty ciągle z tą racją ?:crazyeye: Przecież miał odparzenia, zaropiałe rany, odleżyny - chciałabyś tak umierać?
Ja mam pojęcie o schorzeniach neurologicznych.

Posted (edited)

Wspaniale...wielki happy end.Odchodzenie wśród obcych osób i może jeszcze jakiś pies go zagryzie od winter7.Jest się z czego cieszyć naprawdę.

EDIT:

to są fakty a nie mszczenie się na kimś czy obrażanie.Ja bym to raczej traktowała jako przestrogę..

Edited by Beatkaa
Posted

Beatko, trzeba wierzyć, że w dobrych warunkach stan Sako poprawi się. Mam na myśli odparzenia, odleżyny, zimne pomieszczenie - to zdecydowanie nie było dobre dla niego. Kwestie neurologiczne - trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że hotel Czarodziejki nie nadaje się dla psów z poważnymi schorzeniami, ani starszych, zwłaszcza porą zimową. Nie chcę nikogo tym stwierdzeniem obrazić, bo nie znam Czarodziejki, ani nie widziałam jej hotelu, więc moja opinia jest oparta tylko na Waszych wpisach umieszczonych na tym wątku!

Posted

Beatkaa napisał(a):
Wspaniale...wielki happy end.Odchodzenie wśród obcych osób i może jeszcze jakiś pies go zagryzie od winter7.Jest się z czego cieszyć naprawdę.


To podłe co robisz .....

Posted

ania shirley napisał(a):
A to już jest post , z gatunku tych ,za które Lilka 1771 dostała bana.


Nie,ja zostałam nazwana bezczelną babą...to różnica,ja tu nikogo nie obrażam.
Aniu wyrażam opinię o tym jaki jest stan rzeczy.Pies został tam zagryziony prawda?Nie wiem czy ktoś ze mną by się "cackał"-
pewnie od razu nie miałabym prawa głosu,a że chce dla niego jak najlepiej to swojego psiaka bym tam nie dała.


Katarzyna Starkiewicz napisał(a):
Co Ty ciągle z tą racją ?:crazyeye: Przecież miał odparzenia, zaropiałe rany, odleżyny - chciałabyś tak umierać?
Ja mam pojęcie o schorzeniach neurologicznych.


Nie,chciałabym już odejść,a nie eksperymentowania na sobie...
Jestem ciekawa jak winter7 go uratuje od odleżyn....skoro cewnikowany być nie może,a sika pod siebie.Przepraszam Was bardzo,ale to jest gnicie na żywca,a z każdą chwilą gdy Sako się nie podnosi jest coraz gorzej.

Na tym kończę,przykre to wszystko.Walka z wiatrakami...

Posted

[quote name='Beatkaa']Jakbyś miała trochę pojęcie o takich chorobach neurologicznych to byś tak nie pisała.
Pewnie,winter7 go uratuje i będzie jego wybawczynią! Chciałabym w to wierzyć,ale to raczej nie historia z happy endem.Zobaczymy kto będzie miał rację.Szkoda tylko psa....
Zle trafilas ....mam pojecie i to wieksze niz sobie wyobrazasz, dlatego tak wlasnie pisze!
Zrozum prosze, ze pies , ktory sika pod siebie nie musi byc smierdzacy, gnijacy od spodu...moja suka sikala pod siebie przez 5miesiecy. Nie bylo mowy o odparzeniach, smrodzie i calej reszcie , ktora spotkala Sako.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...