Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Sako ma na brzuchu taką twardą, łysą smoczą skórę - pozostałość po schronie. Ostatnio Hercia to podpatrzyła i biegała za Sako, żeby sobie tę część ciała...polizać 8) Ile się biedak naprotestował, a Herasek łatwo nie odpuszczał. Co gdzieś przysnął, to już miał opierunek podwozia robiony :D Teraz już Herze przeszło i Sako ma spokój.


z ta skóra na brzuszku to jest to z czym do nas trafił (na początku nawet pracownicy się pomylili i myśleli, że to suczka po oszczenieniu :crazyeye: :eviltong:) i co nie wiadomo było co to jest - najpierw kastracja (podejrzanie zmian hormonalnych), potem różne witaminy i inne leki, aż w końcu podejrzenie na tą rzadką chorobę skóry :roll: naszczęście jak widać po biopsji to nie to :cool3:
Zagadkowy ten brzuszek Sako, ale najważniejsze, że teraz ma wspaniałą opiekę :loveu: i taką Hercię :evil_lol:

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Ja myślę, że to odleżane w jakimś syfie na betonie i przeziębione. Skóra uległa uszkodzeniu i nie wytwarza sierści. Herci na szczęście już przeszło ;)


no cóż to by było jedyne wytłumaczenie czemu żadne leczenia na to nie pomagały... Niestety niedawno nie wiadomo czemu zaczęło to się pogłębiać, nic raczej nie zmieniło się w jego otoczeniu, ale pewnie więcej leżał ze względu na coraz to słabsze stawy :roll: Zawsze zastanawiałam się skąd Sako mógł być... Kiedy do nas trafił miał na sobie kaganiec i kolczatkę - to tak jakby chodził z kimś na spacery, na smyczy też chodził zawsze dość ładnie, a z drugiej strony...

Posted

Może poprostu skóra obrała taki system obronny, ciągle w tym miejscu wytarta zaczęła tworzyć skorupę żeby się przed tym uchronić. Taki podam głupi przykład że jak np. ktoś jeździ na koniu który rzuca głową, przechodzące przez palce wodze zaczynają wycierać skórę aż do krwi, regularnie jeżdżąc na tymże koniu między palcami pojawia się twarda skorupa, której już z czasem nawet się nie czuje ;)

Posted

To, że Sako chodził w kolczatce i kagańcu wcale mnie nie dziwi. To agresor, tylko taki emerytowany i wyrwany z kontekstu. Podejrzewam, że za młodu musiał być wyjątkowo nieprzyjazny w stosunku do ludzi przynajmniej. U mnie z psami ładnie się zgadza, natomias ludzi raczej unika, chociaż biegnie, kiedy słyszy swoje imię :) Nie lubi żadnych czułości. Kiedy pojawiam się z różnych okazji - wychodzę z domu, wracam ze sklepu snuję się po ogrodach tu i tam, Sako mnie radośnie obszczekuje i macha ogonem, podchodzi i patrzy zalotnie w oczy, ale kiedy idę go przytulić...Jeży się, warczy i marszczy pysk. Podstawia doopsko do drapania, ale pysk w harmonijkę i aż się gotuje, ale nie ugryzł mnie do tej pory. Julka do niego nie podchodzi, bo nie ma po co, on też poza uprzejmym spojrzeniem więcej od siebie nie daje. I myślę, że te wszystkie opisane przyzwolenia są nabyte w obecnej sytuacji, kiedy trzeba się dostosować, bo inne psy tak robią i mają dobrze.

Posted

Znam Sako z tej strony, przez długi czas miałam obawy jeśli o niego chodzi :eviltong: w ostatnim czasie i tak zmienił na lepsze (może rzeczywiście to już z racji wieku)... ale tak czy inaczej zawsze byłam ostrożna :evil_lol:

Posted

Sako podchodzi tak z dystansem do ludzi,coś w tym jest,może za długo go nie znałam,ale też nie zauważylam by był wylewny w uczuciach,cieszył się jak go odwiedzałam w klinice ale na pomachaniu ogonem zazwyczaj się kończyło ;)

Posted

kurcze a moze Sako to były pies policyjny/celniczy
takie luźne dywagacje
One nie maja nawyku pieszczot, choć zalezy od właściciela, niektóre trafiaja po słuzbie do domów prywatnych

Posted

Mój ONek też jest charakternie podobny, już to chyba Wam pisałam. Mamy go od małego, w życiu krzywda mu się nie działa ale faktem jest że za młodu miał ograniczone pieszczoty i głaski bo mój tata wyznawał zasadę że to ma być pies stróżujący a nie pieszczoch (i tak wyrósł pieszczoch a złodziejowi jeszcze patyk do zabawy by przyniósł :D) ja byłam wtedy mała, niewiele miałam do gadania, dopiero pare lat później zaczęłam z nim ćwiczyć różne komendy i szkolić, jest mega inteligentny ale wtedy objawiło się to dziwne zachowanie jak u Sako. Niby człowiek fajny, się cieszy na jego widok ale jak przychodzi co do czego to i waknąć potrafi. Kiedyś było to na etapie Sako, ja sama się go czasami bałam ale po długiej pracy dziś mogę mu śmiało wyczyścić uszy, zakroplić oczy i takie tam drobne zabiegi, jednak kiedy miał rozciętą poduszkę i trzebabyło mu zmieniać opatrunki codziennie już zaopatrzyliśmy się w kaganiec. Zdaje mi się że to kwestia charakteru badź złej socjalizacji psa.

Posted

No ciocia Majowa poleciała z dywagacjami :D

W stadzie psy inaczej funkcjonują. Obserwuję dobroczynny wpływ grupy na jednostkę. Agresorowi i nietykalskiej zrzędzie też czasem serce mociej z żalu piknie, że oto inne psy cieszą się ludzkim dotykiem, są utulane, klepane, głaskane i czule się do nich przemawia, gdy tymczasem zgrzybiałemu smutowi nic nie przypada w udziale, bo stoi z boku i warczy. Ja podczas takich sytuacji tarmosząc innego psa zawsze wołam Sako po imieniu. Mimo iż stoi nieco dalej zaczyna się radować i macha ogonem, podchodzi wtedy, żeby wypchnąć głaskanego psa i powarczeć sobie przyklejonym do mojej nogi ;) I tak widzę postęp, bo coraz więcej kręci mi się Sako pod nogami i szuka nosem mojej ręki, ale nie robimy nic na siłę. Wie, że jest zawsze zauważony i stanowi istotny element stadka w moich oczach. Bardzo mu z tym wygodnie. A że lubi spokój i dystans...Taki już sobie jest.

Posted

Zależy też gdzie się psa głaska. W przypadku mojego jakiś czas temu dostępny był tylko kręgosłup i głowa, przy próbie "zejścia niżej" czyli partie brzucha, łapki czy uda zapalała się czerwona lampka (czuł zagrożenie?) i powarkiwał. Teraz zdarza mu się zapomnieć i wywali się na plecy żeby go głaskać :) tak samo jak je to nie można podejść, jak siedzi w budzie to ręki wyciągnąć do budy...taki już jest, co jego to nie ruszaj ;)

Ps. zaraz zrobię przelew dla Sakusia warkusia ;)

Posted

Jeżeli chodzi o krew, to jeżeli jest to konieczne, to musiałabym wieźć go aż do Łasku, bo tam jest lecznica z ambulatorium. Moje wetki też musiałyby próbkę zawieźć do Bełchatowa i czekać, więc trzeba podjąć decyzję. Tymczasem wg nich Sako nie wykazuje żadnych dysfunkcji. Jest w dobrej formie, okrągły i warczący. Jeżeli jednak jest taka wasza wola, to badania mogę wykonać.

Posted

[quote name='Czarodziejka']Jeżeli chodzi o krew, to jeżeli jest to konieczne, to musiałabym wieźć go aż do Łasku, bo tam jest lecznica z ambulatorium. Moje wetki też musiałyby próbkę zawieźć do Bełchatowa i czekać, więc trzeba podjąć decyzję. Tymczasem wg nich Sako nie wykazuje żadnych dysfunkcji. Jest w dobrej formie, okrągły i warczący. Jeżeli jednak jest taka wasza wola, to badania mogę wykonać.[/QUOTE]

Z racji że moja suka także przyjmuje Trocoxil jestem absolutnie za tym żeby badania zrobić. Jednak w tym wypadku warto to kontrolować, jego dobre samopoczucie może być zdradzieckie, tym bardziej że najprawdopodobniej Sako już do końa życia będzie na tych lekach uważam że należy to sprawdzić:)

Ps. czy moja wpłata dotarła ? nie widzę siebie w rozliczeniu za sierpień

Posted

[quote name='Beatkaa']Też tak myślę,że moze jednak lepiej zrobić te badania...;)

Marra,nie mam przelewu od Ciebie za sierpień,przed chwilą logowałam sie na konto:roll:[/QUOTE]

hmmm to ciekawe, może dlatego że była niedziela, wczoraj święto...może dziś albo jutro ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...