Martika&Aischa Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Jesteśmy z Tobą Sakulku ........ Quote
winter7 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Kontaktowałam się na razie z Beatką i Czarodziejką. Chciałam poznać dokładnie stan Sakusia. Dziś byłam również w lecznicy i podpytywałam o Sakusia. To co mogę od siebie zaproponować, to próba porządnego zdiagnozowania Sako u lekarza neurologa. Do tej pory Sako nie miał żadnych badań. Trudno wyrokować co mu dokładnie dolega i co mogłoby mu pomóc. CHCIAŁABYM SFINANSOWAĆ BADANIA I EWENTUALNE LECZENIE. Byłabym również za opcją przeniesienia Sakusia bliżej Warszawy, gdzie jest dobry dostęp do diagnostyki. Mam też zarezerwowane miejsce w domowym hoteliku dogomaniackim, który ma duże doświadczenie w leczeniu terminalnych psich pacjentów. Jest tam możliwość stosowania materaca antyodleżynowego. Rozmawiając dzisiaj z weterynarzem dowiedziałam się również, że jest możliwość cewnikowania Sako, aby w tym czasie uporać się z jego problemami skórnymi i zaburzeniami neurologicznymi. Pani doktor powiedziała również, że nie jest zwolenniczką uporczywej terapii i jeśli okaże się po badaniach, że leczenie nie przyniesie efektów będzie optowała za godną śmiercią. Sako teraz się nie rusza, słabo je, ma zaburzoną termogenezę. Można mu podać kroplówki. Zbadać krew, zrobić ekg, dać mu szansę. Albo na życie, albo na śmierć. Decydujcie. Czas gra na niekorzyść. Różnicę w hotelowaniu pokryję swoją deklaracją. Transport też zapewniony. Quote
Bjuta Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Ja nie wiem. Przepraszam, nie potrafię się wypowiedzieć. Boję się stresu zmiany. Wydaje mi się że on jest na to wszystko za stary - ale nie wiem. Propozycja jest wspaniała. Quote
Cantadorra Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Propozycja na pewno bardzo dobra, nie wiem jednak jaki jest stan Sako. To już musi się wypowiedzieć osoba, która umieściła Sako u Czarodziejki po konsultacji z Czarodziejką oraz oczywiście deklarowicze. Ja nim nie jestem. Quote
Beatkaa Posted February 3, 2012 Author Posted February 3, 2012 Ja już się wypowiedziałam wcześniej na ten temat,ze stanowczym NIE. Myślę,że gdybym była w stanie Sako,chciałabym zostać gdzie jestem...Bez przenoszenia,niepotrzebnego stresu i umrzeć godnie.Tego stanu w jakim jest nie cofniemy.Fakt,że blisko przed końcem stresowałby się poznawaniem nowych osób,nowego miejsca...dobija mnie.To nie tak,że nie chce mu pomóc i dać szansy...ale czasem po prostu nie da się nic zrobić.Oczywiście niech się inni wypowiedzą... EDIT: Wypowiedź ponad godzinna Czarodziejki o stanie Sako wystarczyła mi...przepraszam,ale ja inaczej nie moge. Quote
winter7 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Nie wiemy jaki jest stan, bo Sakuś nie ma żadnych badań. Dajmy mu szansę, albo pozwólmy odejść. Bo takie podtrzymywanie go jest dla niego cierpieniem. Nawet gdyby miał jeszcze 3-4 miesiące życia, to chyba warto. Do Beatkaa: Jednak Botti narażaliśmy na wielki stres , nowe miejsce i nowych ludzi. Żeby umarła w obcym miejscu, a nie w schronisku, gdzie spędziął kilka ostatnich swoich lat. Quote
Beatkaa Posted February 3, 2012 Author Posted February 3, 2012 Stan jest taki jaki jest...i to,że pod siebie sika,że robią mu się odleżyny,że ma problemy z układem wydalniczym,trawiennym.Mi już wystarczy.Ale można wymieniać dalej...Nie można nic robić na siłę,bo jestem pewna,że wszystko sprowadza się do jednego i nie piszę tego bo nie mam uczuć i nie chcę dać mu szansy,piszę tak,bo wiem jakie są realia.A to jak mnie to boli to już moja osobista kwestia,każdego dnia cierpię i każdego dnia płaczę,ale nie skaże go na większe cierpienia...uszczęśliwimy siebie,że bedziemy go leczyć,ale nie Sako. Quote
Bjuta Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 winter7 napisał(a):Nie wiemy jaki jest stan, bo Sakuś nie ma żadnych badań. Dajmy mu szansę, albo pozwólmy odejść. Bo takie podtrzymywanie go jest dla niego cierpieniem. Nawet gdyby miał jeszcze 3-4 miesiące życia, to chyba warto. Masz rację, tylko wydaje się że w tej chwili to jest po prostu za późno. Nawet jeśli dałoby się go podleczyć. Dla mnie najokrutniejszym wątkiem na dogo był wątek takiego Frania z przekręconą głową, który końcówkę życia spędził jeżdżąc od weta do weta, z badania na badanie. A Sako jest w tak marnym stanie, że on by chyba jednej podróży nie zniósł. Kosztowałoby go to strasznie dużo sił. winter7 napisał(a): Do Beatkaa: Jednak Botti narażaliśmy na wielki stres , nowe miejsce i nowych ludzi. Żeby umarła w obcym miejscu, a nie w schronisku, gdzie spędziął kilka ostatnich swoich lat. O stanie Botti wiedzieliśmy jednak znacznie mniej. No i ją wyciągaliśmy ze schroniskowego boksu, a nie z hoteliku. :roll: Quote
Bjuta Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Beatkaa nic nowego nie napisała. To są informacje od Czarodziejki (z tych postów, gdzie są fotki) Quote
tymuś Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 powiem tak Beatka pomogła wielu staruszkom z naszego schronu to ona wypatruje te bidy i im pomaga ostatnio załatwiła w jeden dzień hotel dla ciężko chorej na raka Botti miała badanie rtg oraz konsultację z dwoma wykwalifikowanymi weterynarzami z tytułami doktorskimi; to nie tak że Sakusia skazuje się na śmierć mu naprawdę nie da się pomóc choćby zjeździć całą Polskę owszem cieszę się że są osoby które tak desperacko pragną mu pomóc ale to nie ma sensu w jego stanie . sam jestem smutny po śmierci mojego pieska i też ratowałem go jak mogłem.............pamiętacie prof Religę ........? nawet stworzona przez Niego klinika nie była w stanie mu pomóc...........zostawmy już Sakusia i nie eksperymentujmy z nim szkoda go naprawdę......choć jestem pełen szacunku za chęć pomocy dla Sakusia........ Quote
Beatkaa Posted February 3, 2012 Author Posted February 3, 2012 winter7 napisał(a): Do Beatkaa: Jednak Botti narażaliśmy na wielki stres , nowe miejsce i nowych ludzi. Żeby umarła w obcym miejscu, a nie w schronisku, gdzie spędziął kilka ostatnich swoich lat. [SIZE="3"] ZGNIŁABY w schronisku....przepraszam,że nie chciałam na to patrzeć.Przepraszam. Przepraszam,że nie zdychała tam jak szmata...wszystko moja wina. Cantadorra,Parę dni temu Sakusiowi daliśmy tydzień i jeśli się nie podniesie to nie będzie więcej cierpiał. Quote
winter7 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Beatkaa napisał(a):Stan jest taki jaki jest...i to,że pod siebie sika,że robią mu się odleżyny,że ma problemy z układem wydalniczym,trawiennym.Mi już wystarczy.Ale można wymieniać dalej...Nie można nic robić na siłę,bo jestem pewna,że wszystko sprowadza się do jednego i nie piszę tego bo nie mam uczuć i nie chcę dać mu szansy,piszę tak,bo wiem jakie są realia.A to jak mnie to boli to już moja osobista kwestia,każdego dnia cierpię i każdego dnia płaczę,ale nie skaże go na większe cierpienia...uszczęśliwimy siebie,że bedziemy go leczyć,ale nie Sako. A ja myślę, że Sako zasługuje na szansę normalnego leczenia, a nie jak do tej pory na oślep. Dziwi mnie Twoja decyzja i nie wiem czym jest podyktowana. Może po prostu nie wyciągaj psów ze schroniska, żeby ich nie stresować zmianą... Quote
Perełka1 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Beatkaa napisał(a):Ja już się wypowiedziałam wcześniej na ten temat,ze stanowczym NIE. Myślę,że gdybym była w stanie Sako,chciałabym zostać gdzie jestem...Bez przenoszenia,niepotrzebnego stresu i umrzeć godnie.Tego stanu w jakim jest nie cofniemy.Fakt,że blisko przed końcem stresowałby się poznawaniem nowych osób,nowego miejsca...dobija mnie.To nie tak,że nie chce mu pomóc i dać szansy...ale czasem po prostu nie da się nic zrobić.Oczywiście niech się inni wypowiedzą... EDIT: Wypowiedź ponad godzinna Czarodziejki o stanie Sako wystarczyła mi...przepraszam,ale ja inaczej nie moge. Beatko, trudno mi zrozumieć taką postawę ... ja podskoczyłabym do sufitu z radości na taką propozycję. Trzeba trzeźwo myśleć i nie starać się myśleć za psa, płacz i lamentowanie nie uleczy Sako a tym bardziej jego odleżyn.:-( To jest owczarek a one szybko się przyzwyczajają się do nowych warunków. Nie grzebmy go za życia .. Mój pies sikał pod siebie przez 4 lata Quote
Beatkaa Posted February 3, 2012 Author Posted February 3, 2012 Cantadorra napisał(a):Bjutka, ten wpis Beatki miałam na myśli: EDIT: Wypowiedź ponad godzinna Czarodziejki o stanie Sako wystarczyła mi...przepraszam,ale ja inaczej nie moge. Nie chciałabym aby cierpial, jak każdy tutaj. Rozmawiałam telefonicznie z Czarodziejką,winter7 pisała do mnie już wcześniej dlatego chciałam jeszcze raz dobrze przeanalizować sytuacje Sako.Wszystko po kolei. Quote
Bjuta Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Mnie też bardzo ujęła propozycja Winter7, bo nie rzuciła samego hasła, tylko od razu zdecydowała się pokryć niemałe koszta. Mnie argumentacja Beatkii wydaje się bardzo mądra i mnie przekonuje. I jest właśnie bardzo trzeźwa - a nie podszyta emocjami. Quote
winter7 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Beatkaa napisał(a):[SIZE="3"] ZGNIŁABY w schronisku....przepraszam,że nie chciałam na to patrzeć.Przepraszam. Przepraszam,że nie zdychała tam jak szmata...wszystko moja wina. Ja też nie chcę aby Sako zgnił. Quote
tymuś Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 winter 7 twoją sugestią że Beatka ma nie wyciągać psów ze schroniska przesadziłaś, to cios poniżej pasa, nie masz za grosz współczucia nie wiesz jak ona to przeżywa, po drugie Sako nie jest leczony na oślep miał mieć robione rtg ale jest za słaby na narkozę o czym już tu na wątku było pisane ..i jeszcze jedno na stres to TY chcesz narazić tego nieszczęsnego psa żeby tylko za wszelką cenę przedłużyć jego męczarnie, czemu taka uparta jesteś ? Quote
Bjuta Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Katarzyna Starkiewicz napisał(a): Mój pies sikał pod siebie przez 4 lata Katarzyno - nigdy bym nie chciała, żeby mój pies sikał pod siebie 4 lata. Ja bym nie chciała sikać pod siebie 4 miesiące. Weź, proszę pod uwagę, że na inne postawy od Twoich też jest miejsce. W tych sprawach nigdy nie ma jedynej słusznej racji. Quote
winter7 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 tymuś napisał(a): Sako nie jest leczony na oślep miał mieć robione rtg ale jest za słaby na narkozę o czym już tu na wątku było pisane ..i jeszcze jedno na stres to TY chcesz narazić tego nieszczęsnego psa żeby tylko za wszelką cenę przedłużyć jego męczarnie, czemu taka uparta jesteś ? Po co narkoza, skoro Sako jest bezwładny?????????? Quote
tymuś Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 winter 7 wyciągasz ułamek cytatu z innego wątku i dajesz fałszywy obraz całej sytuacji! oczerniając Beatkę! ona wyciągła Botti bo inaczej zgniłaby jej ta rana w schranie a tak miała zaraz badanie i leki oraz dom na ostatnie dni życia! inaczej cierpiałaby dalej i gniła w schronie taka jest prawda i nie przekręcaj i nie oczerniaj bo wiem że za wszelką cenę dążysz uparcie do swojego celu........chcesz narażać psa w końcówce życia na stres Quote
Perełka1 Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Bjuta napisał(a):Katarzyno - nigdy bym nie chciała, żeby mój pies sikał pod siebie 4 lata. Ja bym nie chciała sikać pod siebie 4 miesiące. Weź, proszę pod uwagę, że na inne postawy od Twoich też jest miejsce. W tych sprawach nigdy nie ma jedynej słusznej racji. Mój pies był diagnozowany u neurologa. Miał zespół przedsionkowy. Był szczęśliwy do końca. Był staruszkiem, nie kontrolował sikania i nie tylko sikania. W wyniku leczenia stracił wszystkie włosy, po dwóch miesiącach futro odrosło. Quote
Bjuta Posted February 3, 2012 Posted February 3, 2012 Bo to bardzo stary i bardzo schorowany psiak. Z dyskusji się już wycofuję. To naprawdę przykre jak ludzie których łączy jedna idea - pomocy zwierzętom, czasem potrafią się zantagonizować. Wierzę, że każdy ma dobre intencje. Naprawdę! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.