Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kochany Sakusiu trzymaj się, tak bym chciała żeby jeszcze pożył, ale bez bólu, taki biedak na tych zdjęciach, to musi być okropne dla psiny który zawsze chciał decydować o sobie, leżeć tam gdzie chciał...a teraz biedny jak go ułożą tak leży. Szczęście że jest u Czarodziejki, nie każdy potrafi się w taki sposób zająć. Dziękuję Ci Czarodziejko

Posted

Ehhhh Sakulec nasz stary trzyma się jeszcze jak może. mrozy mają trzymac jeszcze ponad tydzień. Mój awanturnik bez dyskusji na noce wchodzi do domu, jestem w szoku że nie powarkuje, widać dupsko mu zmarzło i stał się pokorniejszy:)

Posted

Sakusiowi podwijają się już przednie łapki i coraz gorzej przełyka. Je porcjami i długo mlaska zanim przełknie. Zjadł ciepłe śniadanie - niewiele co prawda, ale zjadł, popił i natychmiast zrobił kupę. Zupełnie nie kontroluje skurczów układu wydalniczego. Po prostu nagle zaczyna się wydalanie i sam jest zdziwiony, że coś tam się z tyłu dzieje. Czasem coś wyjdzie, czasem to tylko niekontrolowane odruchy. Zaburzenia neurologiczne pogłębiają się i w tym momencie nie możemy zrobić nic, bo zdaniem wetów - konsultowałam z trzema - tego typu zaburzeń nie da się cofnąć i raczej nie da się powstrzymać.

Rtg nie jest możliwy, bo trzeba psa znieczulić, czyli uśpić. Rtg wskazuje zmiany w układzie kostnym, a to nie one są odpowiedzialne za jego stan. Pies z zaburzeniami neurologicznymi nie kwalifikuje się również do badania kontrastowego, które byłoby najbardziej miarodajne, ponieważ robi się je w głębokiej narkozie. Sako jest za słaby. Doświadczony wet nie podejmie takiego ryzyka.
Porażony jest centralny układ nerwowy, do tego dochodzi zaawansowane zwyrodnienie kręgosłupa w wielu miejscach i wiek. Sako ma 12 lat - dane z książeczki. Myślałam, że jest młodszy, bo ma takie ładne ząbki, ale w tym przypadku to nie jest wyznacznik. Dzięki Trocoxilowi Sako stanął na łapy i przez chwilę było dobrze, ale zupełnie niezależnie zaczęło mu siadać przewodnictwo nerwowe.

Odleżyny nie są problemem, zgadzam się. Sako ma niewielkie i raczej udaje mi się je utrzymać w podsuszonej formie, nie jątrzą się i nie pogłębiają. Problemem jest raczej postępujący ogólny zanik motoryki i mocz, który wciąż się sączy. Przy każdym ruchu, warknięciu, podniesieniu ulewa się, do tego trzeba dodać kupę - też porcjami i po troszku. Amoniak bardzo podrażnia skórę podbrzusza - o smrodzie nie wspominam, bo jest bardzo intensywny. Kiedy Sako leży na plecach z łapami w górze, wszystko spływa pod grzbiet wnikając w sierść. I nawet, jeżeli szybko jest wytarty i przełożony, to zapach pozostaje. Dzięki leżeniu na grzbiecie odtęchło prącie, ale w fałdach skóry, która i tak jest nienaturalnie zmieniona pojawiły się pęcherze i ranki. Kiedy mam go na grzbiecie mogę oczyścić podbrzusze i zasypać ranki Tetraoxycykliną - antybiotyk w proszku. Kiedy ładnie podeschną i Sako leży na boku znów sączy się na nie mocz i znów są podrażnione. Gdyby chociaż sam zmieniał pozycję, jak jeszcze do niedawna, to byłoby na prawdę dobrze, ale on wcale się już nie rusza. Jak go ułożę, tak leży. Ilość podkładów, koców, ręczników i ścierek których używam, żeby zachować przy nim względną czystość jest ogromna. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że ja przyjmę wszystko i dzięki temu mam mu co podłożyć. Niektóre podkłady suszę na mrozie i używam ich ponownie, bo z 2 kartonów, jakie przysłała mi niedawno Lumix pozostał jeden.

To nie jest tymczasowe niedomaganie. Sako powoli zanika. Czy opieka domowa byłaby dla niego korzystniejsza? Na pewno tak. Ja niestety takowej nie oferuję, bo warunków w domu nie mam i nigdy nie deklarowałam domowego tymczasu. Kiedy jednak stan psa się pogarsza konsekwentnie się nim opiekuję do samego końca na miarę możliwości. W pomieszczeniu, w którym przebywa nie ma temperatury pokojowej, ale nie jest ona w tym przypadku wyznacznikiem stanu jego zdrowia, bo im cieplej, tym gorzej dla odparzonej skóry i jest to zdanie weta.
Jeżeli jednak jest gdzieś ktoś, kto zdecydowałby się pielęgnować Sakusia w końcówce życia i przyjąć go do domu na tę krótką chwilę, jaka mu na tym świecie pozostała i pokochać agresorka, to ja nie będę się przeciwstawiać. Może będzie mu lepiej.
Zdaniem wetek, które są u mnie na każde wezwanie stan Sako może się już nie poprawić. Być może trzeba będzie do samego końca pielęgnować jego rany, odleżyny i zmieniać posłania. Tylko jaki sens ma takie życie i czy on chce tak żyć? Czy ktoś z nas chciałby?

Posted

Nie wiem jak inni, ale dałabym mu już odpocząć, po prostu odejść...to już kwestia chyba dni, może tygodnia, czy dwóch i nie będzie już lepiej.Pewnie posypią się gromy, ale to mnie nie obchodzi.Opiekuję się takimi staruszkami, z tym, że tu nie ma porównania, moje psy to mają ok 5, 6 kg i wtedy, nawet ta opieka, też jest inna, bo dużo łatwiejsza.Chylę czoła Czarodziejko...

Posted

Ja myślę, że u Czarodziejki Sakuś odnalazł swój świat i jest tam szczęśliwy, i Czarodziejka najlepiej widzi czy nadszedł jego czas
Sakuś gaśnie z dnia na dzień i ma świadomość swojej bezsilności
Przytulam warkotka mocno i jestem przy nim myslami

Posted

Mnie też się tak wydaje. Życie dla samego życia nie wydaje mi się bezwzględną wartością. Jednak chodzi o coś więcej. Nie zmuszałabym do życia psa, który nie ma już żadnej samodzielności i w całości zależy od człowieka.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Sakusiowi podwijają się już przednie łapki i coraz gorzej przełyka. Je porcjami i długo mlaska zanim przełknie. Zjadł ciepłe śniadanie - niewiele co prawda, ale zjadł, popił i natychmiast zrobił kupę. Zupełnie nie kontroluje skurczów układu wydalniczego. Po prostu nagle zaczyna się wydalanie i sam jest zdziwiony, że coś tam się z tyłu dzieje. Czasem coś wyjdzie, czasem to tylko niekontrolowane odruchy. Zaburzenia neurologiczne pogłębiają się i w tym momencie nie możemy zrobić nic, bo zdaniem wetów - konsultowałam z trzema - tego typu zaburzeń nie da się cofnąć i raczej nie da się powstrzymać.

Rtg nie jest możliwy, bo trzeba psa znieczulić, czyli uśpić. Rtg wskazuje zmiany w układzie kostnym, a to nie one są odpowiedzialne za jego stan. Pies z zaburzeniami neurologicznymi nie kwalifikuje się również do badania kontrastowego, które byłoby najbardziej miarodajne, ponieważ robi się je w głębokiej narkozie. Sako jest za słaby. Doświadczony wet nie podejmie takiego ryzyka.
Porażony jest centralny układ nerwowy, do tego dochodzi zaawansowane zwyrodnienie kręgosłupa w wielu miejscach i wiek. Sako ma 12 lat - dane z książeczki. Myślałam, że jest młodszy, bo ma takie ładne ząbki, ale w tym przypadku to nie jest wyznacznik. Dzięki Trocoxilowi Sako stanął na łapy i przez chwilę było dobrze, ale zupełnie niezależnie zaczęło mu siadać przewodnictwo nerwowe.

Odleżyny nie są problemem, zgadzam się. Sako ma niewielkie i raczej udaje mi się je utrzymać w podsuszonej formie, nie jątrzą się i nie pogłębiają. Problemem jest raczej postępujący ogólny zanik motoryki i mocz, który wciąż się sączy. Przy każdym ruchu, warknięciu, podniesieniu ulewa się, do tego trzeba dodać kupę - też porcjami i po troszku. Amoniak bardzo podrażnia skórę podbrzusza - o smrodzie nie wspominam, bo jest bardzo intensywny. Kiedy Sako leży na plecach z łapami w górze, wszystko spływa pod grzbiet wnikając w sierść. I nawet, jeżeli szybko jest wytarty i przełożony, to zapach pozostaje. Dzięki leżeniu na grzbiecie odtęchło prącie, ale w fałdach skóry, która i tak jest nienaturalnie zmieniona pojawiły się pęcherze i ranki. Kiedy mam go na grzbiecie mogę oczyścić podbrzusze i zasypać ranki Tetraoxycykliną - antybiotyk w proszku. Kiedy ładnie podeschną i Sako leży na boku znów sączy się na nie mocz i znów są podrażnione. Gdyby chociaż sam zmieniał pozycję, jak jeszcze do niedawna, to byłoby na prawdę dobrze, ale on wcale się już nie rusza. Jak go ułożę, tak leży. Ilość podkładów, koców, ręczników i ścierek których używam, żeby zachować przy nim względną czystość jest ogromna. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że ja przyjmę wszystko i dzięki temu mam mu co podłożyć. Niektóre podkłady suszę na mrozie i używam ich ponownie, bo z 2 kartonów, jakie przysłała mi niedawno Lumix pozostał jeden.

To nie jest tymczasowe niedomaganie. Sako powoli zanika. Czy opieka domowa byłaby dla niego korzystniejsza? Na pewno tak. Ja niestety takowej nie oferuję, bo warunków w domu nie mam i nigdy nie deklarowałam domowego tymczasu. Kiedy jednak stan psa się pogarsza konsekwentnie się nim opiekuję do samego końca na miarę możliwości. W pomieszczeniu, w którym przebywa nie ma temperatury pokojowej, ale nie jest ona w tym przypadku wyznacznikiem stanu jego zdrowia, bo im cieplej, tym gorzej dla odparzonej skóry i jest to zdanie weta.
Jeżeli jednak jest gdzieś ktoś, kto zdecydowałby się pielęgnować Sakusia w końcówce życia i przyjąć go do domu na tę krótką chwilę, jaka mu na tym świecie pozostała i pokochać agresorka, to ja nie będę się przeciwstawiać. Może będzie mu lepiej.
Zdaniem wetek, które są u mnie na każde wezwanie stan Sako może się już nie poprawić. Być może trzeba będzie do samego końca pielęgnować jego rany, odleżyny i zmieniać posłania. Tylko jaki sens ma takie życie i czy on chce tak żyć? Czy ktoś z nas chciałby?



Różnie może się to potoczyć. Niekontrolowane sikanie i robienie kupy może trwać i pół roku. Niedobrym sygnałem są problemy z przełykaniem, bo to już niestety oznacza koniec:-( Można ewentualnie wzmocnić kroplówkami ale na nich długo nie pożyje. Nie wiem, czy cierpi, na zdjęciach widać, że kontaktuje.

Posted

Bo on kontaktuje ;) Do końca jest twardzielem. Cierpieć mu nie pozwolę. Na razie wciąż jeszcze działa Trocoxil - przeciwbólowo i pzeciwzapalnie, ale mam tu silne zastrzyki porzeciwbólowe homeopatyczne - Traumeel. Daszka dostawała w ostatnim stadium raka i nie cierpiała. Sako też nie będzie. Jeżeli je, to znaczy, że czuje się nieźle, chociaż na pewno nie komfortowo.

Posted

Cóż mogę napisać....Chcę dla Sakusia jak najlepiej,ma swoje miejsce w moim serduszku i czuję,że to już końcówka...i Sakuś od nas odchodzi.Pozwolimy mu godnie odejść.Więcej nie umiem napisać,bo słowa grzezną mi w gardle:(

Posted

Przykre wiadomosci, kilka postów wcześniej chciałam napisać że czas już powoli pozwolić mu odejść ale prawdę mówiąc bałam się że mnie tu zbesztacie :( Jednak jeśli ktoś odważył się to powiedzieć głośno to ja popieram,serce się kraje ale myślę ze nadszedł ten czas. Fakt ze ktoś powiedział wyżej, ze Sako jest psem dumnym jeszcze bardziej wdziera do mojej głowy myśl ze on nie chce tak żyć.

Posted

Popieram, myślę że Czarodziejka będzie wiedziała najlepiej. Bardzo przykre to dla nas, każdy z nas chciałby żeby Sakuś wyszedł z tego choróbska ale musimy pomyśleć o tym jak on się czuje ze swoim stanem.
Jak patrzę na jego zdjęcia z pierwszego postu i porównuje z tymi ostatnimi.......to nie ten sam psiunio.
Głaski kochany Sakulcu.

Posted

z moją psicą chorującą na podobne schorzenie co Sakulec jest gorzej, chyba jej się udzieliło. Okulała na wszystkie łapki, ledwo chodzi :( chyba oszaleje.

Posted

marra napisał(a):
z moją psicą chorującą na podobne schorzenie co Sakulec jest gorzej, chyba jej się udzieliło. Okulała na wszystkie łapki, ledwo chodzi :( chyba oszaleje.


ten okres jakiś fatalny jest :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...