Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie piany nie toczy, na razie napisałam do Małgosi mojej wetki. czekam na odpowiedź. Zaraz bedę do niej dzwonić

  • Replies 450
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Już rozmawiałam z moją wetką. To bardzo źle wróży ta krew w wyksztusinach. Gosia mówi, że pamiętając jej zdjęcia rtg płuc, na 99 % może to być nowotwór płuc, i jeszcze dodała, że ostatnio miała taki przypadek i suczka tylko miesiąc od diagnozy zyła, jestem załamana. oczywiście bedą o nią walczyć. Już podałam za wskazaniem wetki encorton. zaczynamy leczenie objawowe sterydami. Gosia mówi, że po nich Daisy powinna mieć lepszy apetyt i bedzie wiecej sisiać. KasiaKia obserwuję Daisy cały czas i bardzo bardzo się martwię. Ona jest taka słodka i tak ją uwielbiam i taka biedactwo chora. Dobrze, że mam gabinet weterynaryjny obok siebie, bo czuję, że bedziemy dużo czasu w nim spędzać.

Posted

Aga, każdy dzień z Tobą to dla Daisy wielkie szczęście i oby takich dni było jeszcze wiele, będę mocno trzymać kciuki, a Ty trzymaj się i pamiętaj, że dałaś jej najwspanialszy dom jaki mogła dostać.
Gdybyś czegoś potrzebowała to mój nr znasz.

Trzeba być dobrej myśli, głęboko wierzyć i nie poddawać się.

My tu wszyscy mocno trzymamy kciuki!

Posted

Dziś jest odrobinę lepiej. Apetyt ma bardzo mały, po wielu namowach zgodziła się na kilka paluszków krakersowych serowych, poza tym nic nie chciała. Gotuję jej teraz znowu, bo myślę, że od kaszlu może ją boleć gardło i sucha karma jest za ostra. No ona w kazdym razie w ogóle tej karmy, którą myslałam, że polubiła, nie je. Rano ją zniosłam na spacerek, tylko si zrobiła i od razu chciała do domu. Nawet trawki nie powąchała. ale odrobinkę dziś merda, myslę, że jakąś ulgę odczuła po lekach, bo nie ma tego "mruczenia" przy oddechu. Ale taka słabiutka jest, oby zechciała jeść więcej. Podaję jej po pół tabletki encortonu rano i wieczorem. Zobaczę, co jutro powie moja wetka.

Posted

A moze serek,jogurt,moze lekką jajeczniczke...cos co zapachem by ja przyciagnęło zjadłaby z apetytem?
To nie ma wiekszego znaczenia,tymbaedziej teraz,ale zauważyłam,ze pisze "Z MIECLA...";)

Posted

Halcia, wiele psow z Mielca ma jakies stare zmiany w plucach. Pamietasz ile nieraz slyszalysmy kaszlacych psow? Ile zglaszalysmy, to sie patrzyli na nas jak na kretynki.
Daisy ma na pewno zmiany w plucach, tyle zim przezyla malizna w tym swoim boksie.

Posted

halcia napisał(a):
A moze serek,jogurt,moze lekką jajeczniczke...cos co zapachem by ja przyciagnęło zjadłaby z apetytem?
To nie ma wiekszego znaczenia,tymbaedziej teraz,ale zauważyłam,ze pisze "Z MIECLA...";)

Jejku, tylko, ze jak jej w zeszłym tygodniu dawałam jajka gotowne albo serek - nawet malutko, to od razu była biegunka. Dlatego próbowałam dziś gotowanego makaronu z miesem, ale nie tknęła. Nawet serek jej dałam, choć z lękiem, że jej zaszkodzi i nawet go nie powąchała. Tylko parę tych krakersów jeszcze zjadła. Najlepiej gdyby chciała tą karmę specjalistyczną, tak już ją ładnie jadła ostatnio i cieszyłam się, że w końcu wiem, co jej nie szkodzi na brzuszek. Teraz jest bardzo osowiała. Już nawet nie tupta za mną jak zawsze, tylko leży w jednym miejscu ze smutną minką. Tylko jedną pozycję teraz wybiera na brzuszku, z łapkami przednimi przed sobą, na boku w ogóle się przestała kłaść, może wtedy jej gorzej oddychać.

Posted

No, odrobinę jeszcze zjadła. Chciała mozarellę (pół kulki zjadła) i bułkę mleczną. karmę jej wymieszałam z pasztecikiem, ale tylko pasztetu trochę zlizała.

Posted

Biedna suczynka.... :-(

AgaG, nawet nie chce myslec co by bylo gdybys jej nie zabrala ze schroniska. :shake: Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze... Trzymam mocno kciuki za Daisy.

Posted

Dziekuję dziewczyny za Wasze słowa otuchy. Daisy ma lekką biegunkę po dzisiajszym jedzeniu, no ale chyba lepsze to niż gdyby głodowała i opadała z sił. Właśnie z nią byłam na spacerze. Oby jutro było lepiej.

Posted

Szczęście,ze ma Ciebie!Wele psiaków w dobrobycie "rozkłada",pomyslałam o Dziadku Opciu...ten sie trzyma twardziel mały.Za Was nieustannie trzymamy kciuki.

Posted

No jest różnie z tymi psiakami po schronie. Moja Kropcia na przykład to twardzielka taka. Źle widzi, lat ma kilkanaście, ale zjadłaby cały świat a wczoraj młynkli na łące kręciła. Z Daisy jest jednak bardzo kiepsko. Ledwo się na nóżkach trzyma, bo brakuje jej powietrza, powrót z porannego spaceru sprzed bloku zajął jej mnóstwo czasu, tak wolniutko idzie. Z drugiej strony nie zawsze chce być noszona, choć staram się jak najdelikatniej ją nieść, by nic się jej nie ugniatało.
Właśnie wróciłam od wetki mojej. Osłuchała ona i druga weterynarz Daisy. Mówią, że gdyby w płucach był stan zapalny, to by było świszczenie, trzeszczenie, a czegoś takiego nie ma i że niestety diagnoza o raku płuc się potwierdza. Usłyszałam, że Daisy może za jakiś czas umrzeć przez uduszenie się, bo guz rośnie i coraz trudniej jej oddychać. Cóż mogę zrobić, poza tym, że nie odstępuję jej ani na chwilę i w dzień i w nocy, daję sterydy, które w tej sytuacji są jedynymi lekami. mam nadzieję, że otoczona miłością bedzie łatwiej znosić chorobę. Wiem, że prawdopodobnie nie mamy z Daisy dużo czasu by się sobą nacieszyć, ale będę dalej walczyć jak długo się da. Nie mogę sobie wybaczyć, że jej wcześniej nie adoptowałam...

Posted

Aga, nie mów tak... robisz dla Niej tak wiele, że jakiekolwiek wyrzuty są zupełnie nie na miejscu. Dajesz jej szczęśliwą i spokojną starość, a to jest najważniejsze. Dzięki Tobie Daisy dostała szansę na godne życie, którego do tej pory nie zaznała. Wie, że jest kochana i nie jest sama. To wspaniałe gdy starszy pies może zdążyć zaznać tyle ciepła i miłości, odzyskać wiarę w ludzi.
Najważniejsze, że jesteś przy niej. W schronisku nikt by się nią nie przejmował, tam w ogóle źle się dzieje i to wielkie szczęście, że Daisy może o tym już zapomnieć.
Musisz być dzielna (a wiem, że jesteś).
Trzymajcie się!

Posted

Aga, a jak duzy jest ten guz w plucach? Moze by Terranecron podac, taki wyciag z jadu zmiji, ktory sie podaje w leczeniu nowotworow? Matko, tak strasznie żal Daisuni, tak bardzo żal biednej sunieczki. Nawet nie mysle co by bylo z nia, gdyby Aga jej nie adoptowala...przeciez tam by sie nikt nia nie zajal, nikt by niczego nie zauwazyl!

Posted

Hanna R. napisał(a):
Czy Daisy miała robione badanie radiologiczne płuc ?

Agnieszko, trzymam kciuki .

Tak Pani Haniu, od razu niemal po adopcji z nią pojechałam do Arki. Zostały zrobione dwa duze zdjęcia, które teraz są u mojej wetki. I w Arce i u mojej wetki usłyszałam, że te zdjęcia wygladają okropnie, że są tak zajęte płuca, że przez to zmniejszona jest powietrzność. Miałyśmy nadzieję, że to moga być tylko zmiany po nieleczonym zapalaniu płuc, ale obecny stan Daisy wyklucza taką możliwość.

Posted

Ulka18 napisał(a):
Aga, a jak duzy jest ten guz w plucach? Moze by Terranecron podac, taki wyciag z jadu zmiji, ktory sie podaje w leczeniu nowotworow? Matko, tak strasznie żal Daisuni, tak bardzo żal biednej sunieczki. Nawet nie mysle co by bylo z nia, gdyby Aga jej nie adoptowala...przeciez tam by sie nikt nia nie zajal, nikt by niczego nie zauwazyl!

Guz jest prawdopodobnie ogromny, bo nawet serce jest przesunięte przez ucisk. Zdjecia wyglądają fatalnie i już mi to powiedziała wtedy wetka w Arce. Nawet coś wtedy wspomniała o eutanazji, ale ją takim wzrokiem zmroziłam, że dała spokój. Ale na zdjęciu nie widać tego jako osobnego ciała tego guza, tylko tam gdzie powinno być widać płuca jest głównie zajęta przestrzeń, ogromne cienie, i dlatego Daisy tak źle oddychać. Co do tego jadu żmiji, to mi tego wetka moja nie proponowała, ale ja osobiście mam z tym lekiem złe doświadczenia. Timba - weteranka z krakowskiego schronu, która miała raka i wyciagałyśmy ją w ostatniej chwili (adoptowała ją moja koleżanka Ola) dostała ten lek, i o ile przedtem jakoś się trzymała, to po nim nastąpiło pogorszenie i tylko dwa tygodnie żyła. Dziś popołudniu jest troszkę lepiej, myslę, że te sterydy działają odrobinę, bo sunia miała apetyt, przed chwilą zjadła sporo kurczaka wędzonego i bułeczkę mleczną. Moja wetka twierdzi, że przy takich objawach i samopoczuciu jedynie co da się zrobić to leczyć paliatywnie. Obawia się też, że mogą być przerzuty . Ten wasz schron w ogóle nie zasługuje na swoje miano, Nawet gdyby ktoś z pracowników parę sekund się przyjrzał Daisy i nawet gdyby nie nastrafił w ciągu tego czasu na kaszlenie i ksztuszenie się, to by zobaczył jak ona dziwnie i z wysiłkiem pompuje powietrze, jak to jest nienaturalny ruch "boków ciała", oraz jak z jednej strony brzuch dziwnie odstaje, jakby był uciskany.
Powinien być obchód wszystkich boksów, badania kontrolne po kolei wszystkich psów u was, aż nie chcę myśleć, jakie by były jego wyniki.

Posted

Aga, u "nas" w schronie, to nawet nie są w stanie się kapnąć, że suka jest w ciąży (oczywiście do zapłodnienia doszło w schronisku, bo jak widać Mielec mnoży sobie bezdomność).
Jak się zgłosi jakiegoś chorego psa, to powiedzą "zdrowy, ale źle znosi upał".
Tam dopiero na psa zwrócą uwagę, jak trzeba zwłoki posprzątać... dziewczyny za każdym razem zgłaszają psy i jeśli jakieś są leczone to tylko dzięki wolontariuszom.

Dlatego Daisy spotkało ogromne szczęście, że już tam nie siedzi...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...