Ulka18 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Boziu, jaka slodka ta nasza Daisunia :d jakie uszyska cudne i pycholek :iloveyou: Przesliczne zdjecia, szczegolnie z Zahirkiem i Kropcia, taka malutka Daisy jest przy nich. I widac, ze malutka w Panci zakochana :fadein: Kasiu, dziekujemy za zdjecia lustrzankowe :Rose: Quote
AgaG Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 i ja dziekuję Kasi. komputer ma awarię, więc mi nie wstawia emotionek, ale duże buziaki :) a Daisunia z całą resztą psiaków sobie teraz odpoczywa po sesji, chyba się odrobineczkę bały lustrzanki. Quote
Ulka18 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Cudne masz psiaki Aga, przekochane i takie wdzieczne. Wspaniale zwierzaki i Pancia tez :D Quote
KasiaKia Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Zazdroszczę Adze takiego stadka :) wszystkie są kochane! Cieszą się na widok Agi nawet jak Jej nie ma 5 sekund, tak jakby co najmniej z jakiejś podróży wróciła :D I co ważne lubią się między sobą :) Daisunia bardzo ożyła, sama wchodzi po schodach i to takim zwinnym krokiem :) nie sapie, nie kaszle i wygląda na szczęśliwą :) Ah i zapomniałam dodać, że Daisy skacze do otwartej lodówki jak jakiś szczeniaczek :D wygląda to uroczo! Quote
Sabina02 Posted July 22, 2011 Author Posted July 22, 2011 Sliczne psiuty! Mega szczesciarze! :loveu: Dziekujemy za cudne fotki! :lol: PS. Dzisiaj u nas bylo 42 stopni w cieniu!!! :crazyeye: I parno jak w saunie! Prąd w wielu miejscach wysiadl przez obciazenie klimatozatorami. Na spacerek dzisiaj moje sunie nie poszly, bo na polu masakra!!! :roll: Jutro ma byc niewiele lepiej. Chyba padne... :mdleje: Quote
eloise Posted July 23, 2011 Posted July 23, 2011 a u nas szaro i ponuro... Fotki suuuuper :) Całe stadko takie urocze. Ja nie mogę naszego stada obfocić razem, bo by sie chyba chłopcy pożarli ;) że nie wspomnę o zjedzeniu kota! AgaG, ja mam pytanie- czy Wy macie płytki na podłodze w całym mieszkaniu? Staram się od roku namówić męża na takie rozwiązanie u nas a on się upiera, ze nie , bo zimno i koniec... Jak go przekonać? ;) Quote
AgaG Posted July 23, 2011 Posted July 23, 2011 eloise napisał(a):a u nas szaro i ponuro... AgaG, ja mam pytanie- czy Wy macie płytki na podłodze w całym mieszkaniu? Staram się od roku namówić męża na takie rozwiązanie u nas a on się upiera, ze nie , bo zimno i koniec... Jak go przekonać? ;) A tak. płytki ale kamienne, szlifowany granit, co lepiej wygląda niż takie "łazienkowe", a poza tym przy psach w pewnym momencie nie było wyjścia, parkiet był raczej zrujnowany:), poza tym pękał przy załączaniu kaloryferów, a my lubimy ciepło i grzaliśmy bardzo w mrozy. A najważniejsze: ja zwykle adoptuję staruszki psie, które zazwyczaj są schorowane, no i przy nich przygody z si czy kupką są częstsze oczywiście, a ja jestem pedantką i mam znakomity węch :) Jak się kamień na podłodze zaimpregnuje, to nic nie wnika i nie ma żadnych zapachów niemiłych po posprzataniu. Gdy Daisy miała non stop biegunkę w domu, to bardzo doceniłam płytki. Zresztą teraz też przynajmniej raz dziennie się coś Daisy zdarzy w domu. ale nauczyła się robić kupkę na ligninie. Poza tym sierść się idealnie sprzata z takiej śliskiej podłogi, nie widać też plam ze śliny psów czy łap, co miałam kiedyś na panelach. Ja jestem zadowolona, bo mam mniej sprzatania i spokój na lata z remontem podłóg. Tam, gdzie pracujemy, w pokoju z komputerami, mamy dywaniki pod nogami, więc żadnego zimna nie czuć:) Tak więc polecam takie rozwiązanie:) A Daisunia dziś jak zwykle wesolutka, zjadła paróweczki drobiowe i karmę z pasztetem, a na spacerku wyniuchała martwego ptaka w trawie i musiałam jej wyrywać :) Quote
Ulka18 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Aga, na jutro schronisko wystawi zaswiadczenie, potem jeszcze do powiatowego po potwierdzenie i mozna bedzie przyjechac po Smerfetke. Trzeba osobiscie odebrac psa ze schroniska. I kto by pomyslal, ze tak sie bija chetni o normalnego kundelka. Nadalle, wielkie dzieki za zalatwienie :Rose: PS> A Wieruszek juz mieszka w Krakowie :D Quote
KasiaKia Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Wieruszek już w domku??? Cudowne wieści, Pani przyjechała osobiście??? Maluszek zasłużył na nowe życie! A Smerfetka pewnie jeszcze nie wie jakie szczęście ją spotka :roll: Oby się wszystko udało! Quote
Ulka18 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Pani przyjechala osobiscie, jasna sprawa, inaczej by psa nie dostala. To chyba sposob walki na hoteliki, wiadomo hotele to samo zlo i nie ma po co wyciagac psow ze schronu, bo w nim maja dobrze. My jestesmy moze stare, ale glupie na pewno nie. Quote
KasiaKia Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 To musi być dobry dom, skoro Pani pofatygowała się osobiście z Krakowa i nie zraziła się obecną formą adopcji. Cieszę się, zawsze to jedno szczęśliwe zakończenie. Quote
AgaG Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Do Oli ktoś dzwonił ze schronu dziś ktoś (jakaś pani) i powiedzieli, że ma czekać na wiadomość, czy doktor się zgodzi wystawić zaświadczenie bez podpisu Oli i dopiero Ola przyjeżdżając by go zostawiła. Z tego co wiem, Ola mogłaby w tym tygodniu popjechać w czwartek, ewnetulanie w niedzielę, lub dopiero w przyszym tygodniu. Jak by KasiaKia mogła pilotować byłoby super. ja dziś skręciłam nogę, właśnie wróciłam z pogotowania i mogę się poruszać tylko skacząc, jutro kule sobie kupię i dopiero będę wiedziała, jak się będę mogła poruszać, bo jak na razie nie miałam przyjemności z takim sprzętem. :) Quote
KasiaKia Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Oj Aga to wracaj szybko do zrowia, teraz pewnie nawet z pieskami wychodzić nie możesz. Jechać bym mogła, jasne. Tylko też nie codziennie mogę, także zobaczymy co w schronie powiedzą (bo widzę, że znów mają jakiś problem). W ten czwartek byłoby OK, w niedzielę natomiast mnie raczej nie będzie. Jak będziecie coś z Olą wiedzieć to od razu dajcie znać, będę działać :) Quote
Ulka18 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 [quote name='AgaG']Do Oli ktoś dzwonił ze schronu dziś ktoś (jakaś pani) i powiedzieli, że ma czekać na wiadomość, czy doktor się zgodzi wystawić zaświadczenie bez podpisu Oli i dopiero Ola przyjeżdżając by go zostawiła. Oooo, widze, ze nas sprawdzaja :eviltong: Jasna anielka jaki Wersal, jakie procedury : "czy doktor zgodzi sie wystawic zaswiadczenie bez podpisu Oli". Wczesniej nie bylo o zadnych podpisach. Tylko zaswiadczenie -> powiatowy -> z powrotem schron i adopcja. To juz lepiej psa z hodowli z najlepszymi papierami kupic niz kundla normalnego ze schronu. Cos czuje, ze sie udlawia niedlugo tymi psami, bo nikomu sie nie bedzie chcialo takich cyrkow z papierami zalatwiac. Aga, skrecilas noge? Poszla Ci torebka czy nie? Masz usztywnienie? Quote
AgaG Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 [quote name='Ulka18']Oooo, widze, ze nas sprawdzaja :eviltong: Jasna anielka jaki Wersal, jakie procedury : "czy doktor zgodzi sie wystawic zaswiadczenie bez podpisu Oli". Wczesniej nie bylo o zadnych podpisach. Tylko zaswiadczenie -> powiatowy -> z powrotem schron i adopcja. To juz lepiej psa z hodowli z najlepszymi papierami kupic niz kundla normalnego ze schronu. Cos czuje, ze sie udlawia niedlugo tymi psami, bo nikomu sie nie bedzie chcialo takich cyrkow z papierami zalatwiac. Aga, skrecilas noge? Poszla Ci torebka czy nie? Masz usztywnienie? Mi też ręce opadają z powodu tego, co schronisko wyprawia. Szkoda strasznie psów. Tak Ulka skręciłam nogę, upadłam jakoś tak, że w stawie skokowym i w śródstopiu mam problemy, na stopę w ogóle nie stanę, ani się nią nie podeprę, no i z powodu trzeciego piętra nawet z grzeczną Daisunią nie mogę wyjść na spacer. torebka mi nie poszła, mam tylko elastyczne usztywnienie zakładać, okłady i zastrzyki w brzuch brać przeciwzakrzepowe:(. Niestety kula jest do kitu, nadal skaczę po domu, mąż wychodzi z psami, a akurat wczoraj je ponownie odrobaczałam. Nie wiem, czy to przypadek, ale Daisunia była dość nerwowa wieczorem, kręciła sie po mieszkaniu, mąż z nią biegał, ale tylko si robiła. kto wie, czy jeszcze robali nie ma i padały wczoraj i to ją tak drażniło. a mnie drażni bezczynność z przymusu, no szlak mnie trafia po prostu:mad: leżenie to ostatnia czynność którą lubię. Quote
Ulka18 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Aga, nic nie poradzisz, musisz teraz przystopowac. Kup kapuste, potlucz liscie troche, zeby sok puscily i obkladaj noge. Koniecznie czesto zmieniaj liscie na nowe. Moze to i ludowe jest, ale bardzo skuteczne. Duzo masz zastrzykow Clexane ? Dobrze, ze w nich sa cieniutkie igielki. Co do obecnie obowiazujacych procedur adopcyjnych schronu to chyba tylko Pentagon ma scislejsze. Niestety to nie przysporzy adopcji, a wrecz odstraszy chetnych. Ja bym po urzedach nie 'latala', wiekszosc pewnie tez nie. Quote
eloise Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 a ja leżałam 8 miesięcy... koszmar! dobrze, ze komputer można do łóżka wziąć ;) bo już nawet książek miałam po kokardę! Quote
AgaG Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 eloise napisał(a):a ja leżałam 8 miesięcy... koszmar! dobrze, ze komputer można do łóżka wziąć ;) bo już nawet książek miałam po kokardę! Jejku, to Ci współczuję.. ale to chyba było coś poważniejszego? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.