Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sytuacja sprzed 2 miesięcy:
Właściciel spaceruje z 3 misięcznym szczeniakiem w typie hovawarta. Przechodzą obok sklepu przy którym jest przywiązany wyglądający agresywnie pies w typie ON. (dorosły samiec, bez kagańca) Szczeniakowi zostaje maksymalnie skrócona smycz .ON rzuca się szczeniakowi do gardła, właściciel ON wybiega ze sklepu i próbuje odciągnąć swojego psa. Po długiej chwili się udaje- hovek przeżywa tylko dzięki gruuuuuuubej obroży.Na szczęście skończyło się na strachu ale nie wszyscy mogli/mogą /będą mogli mieć tyle szczęścia.

Posted

wybacz, ale się przyczepię. to, że ten pies w typie owczarka nie powinien zostawać sam pod sklepem to jedno. ale nie rozumiem pchania się ze szczeniakiem na długość smyczy tego psa jeśli widać, ze jest agresywny. naprawdę nie można było przejść na około czy na drugą stronę ulicy? ewentualnie poczekać, aż pies zostanie zabrany spod sklepu? niestety trzeba też myśleć za innych, nie tylko za siebie

Posted

no wlaśnie inaczej się nie dało przejść a nie można przecież czekać 3 godziny az łaskawie opiekun zabierze tamtego psa.....prezcież nikt nie włazi celowo takiemu psu do pyska.

ps. historię znam tylko z opowieści nie było mnie przy tym.

Posted

A nie można było szczeniaka wziąć pod pachę i przejść? Tego, że agresywny pies został przywiązany i zostawiony przed sklepem w przejściu [?] - nie skomentuję...

Posted

wtedy by się rzucił na opiekuna..... zresztą "z daleka" tem pies nie wyglądał aż tak tragicznie (tzn. opiekun szczeniaka nie spodziewal się ataku)

Posted

Jakby to ująć... Ja bym wolała, żeby coś pogryzło mnie niż zadusiło mojego psa. Choćby dlatego, że wtedy możemy zgodnie z naszym (upośledzonym bądź co bądź) prawem domagać się co najmniej obserwacji agresora i grzywny dla jego właściciela. W przypadku pogryzienia na linii pies-pies możemy sobie często marzyć o jakichkolwiek konsekwencjach - przechodziłam przez to w zeszłym roku, pan policjant mnie poinformował, że jeśli bardzo mi się chce, mogę założyć sprawę cywilną w sądzie, bo "oni się takimi rzeczami nie zajmują". Co innego, gdyby ucierpiał człowiek. Ot, polskie prawo.

Posted

evel napisał(a):
Jakby to ująć... Ja bym wolała, żeby coś pogryzło mnie niż zadusiło mojego psa. Choćby dlatego, że wtedy możemy zgodnie z naszym (upośledzonym bądź co bądź) prawem domagać się co najmniej obserwacji agresora i grzywny dla jego właściciela. W przypadku pogryzienia na linii pies-pies możemy sobie często marzyć o jakichkolwiek konsekwencjach - przechodziłam przez to w zeszłym roku, pan policjant mnie poinformował, że jeśli bardzo mi się chce, mogę założyć sprawę cywilną w sądzie, bo "oni się takimi rzeczami nie zajmują". Co innego, gdyby ucierpiał człowiek. Ot, polskie prawo.

Ale nie zawsze tak jest. Mojej znajomej obcy pies pogryzł sukę i formalnie gościu miał sprawę w sądzie grodzkim, zasądzono grzywnę. Ona nie musiała występować z powództwem cywilnym (ale też oczywiście nie miała z tego pieniędzy, jedynie satysfakcję, że właściciel psa został ukarany). Z tego wynika, że jakieś procedury są, tylko nie każdemu policjantowi chce się je wdrażać.

Posted

no faktycznie polskie prawo tak dziwnie działa, atak na człowieka powoduje zaangażowanie policji atak na zwierzę- mie bo w polskim prawie zwierzę to rzecz , ale jakby się uprzeć to zagryzienie hovka mogło spowodować stres/szok/depresję u dziecka (do którego rodziny pies należał) i możnaby powalczyć. No i nie każdy chce nadstawiać kark za psa (tymbardziej ze schronu..... chociaż pies niewinny że tam trafił)

Posted

[quote name='Irvette']No i nie każdy chce nadstawiać kark za psa (tymbardziej ze schronu..... chociaż pies niewinny że tam trafił)

Zaraz, bo ja czegoś chyba nie zrozumiałam... A co ma pochodzenie do rzeczy? Ja mam sukę ze schroniska i kocham ją najbardziej na świecie i zrobiłabym wszystko, żeby ją ochronić. Pogrubiony tekst zabrzmiał jakoś tak niesmacznie... :roll:

Posted

no fakt.... nie to było moją intencja ale wydaje mi się czasami że niektórzy (nie mówię tu o nikim konkretnym) bardziej cenią "rasowego/drogiego" (niepotrzebne skreślić) psa niż nierasowego.


Ale nie zawsze tak jest. Mojej znajomej obcy pies pogryzł sukę i formalnie gościu miał sprawę w sądzie grodzkim, zasądzono grzywnę. Ona nie musiała występować z powództwem cywilnym (ale też oczywiście nie miała z tego pieniędzy, jedynie satysfakcję, że właściciel psa został ukarany). Z tego wynika, że jakieś procedury są, tylko nie każdemu policjantowi chce się je wdrażać

Dobrze wiedzieć że zawsze można powalczyć ..... chociaż nie każdemu się chce latać po sądach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...