iskra_wroc Posted May 16, 2011 Posted May 16, 2011 Od miesiąca wychodzę na spacery z pewnym dość trudnym golden retriverem. Mag ma niecałe 8 lat i od zawsze to on wyznaczał trasę spaceru na flexi. Właściciele się przyzwyczaili i jakoś się z tym godzą, ale dla mnie to nie do zniesienia. Pies (40kg) gdy postanowi iść w prawo siada bądź kładzie się jak długi tam gdzie stał. Wtedy jest mi ciężko ruszyć łobuza z miejsca. Próbuję cos z nim wypracować. Nie dałam się ani razu złamać i nie poszłam tam gdzie Mag chciał. Czasem przekonywałam go na smaki, czasem usiłowałam przeciągnięciem, a ostatnio moja metoda to odejście w kierunku w którym ja chcę iść, odwrócenie wzroku, zero zainteresowania psem i po jakimś czasie podchodzi, wtedy nagradzam, jak idzie równo do przodu chwalę odficie. Tylko nie wiem czy dobrze robię? Może jakieś inne pomysły?? Quote
Pajęczyca Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Myślę, że robisz dobrze, najważniejsze by nie ulegać! Ten pies to straszny dominant, ale ważne, że pozytywne metody- za pomocą smakołyków i chwalenia- działają :) Pies jest ciężki, więc sprawa utrudniona. Nie ma jekiejś zabawki, za którą chętnie by poszedł? Może wspólne niesienie patyka, ale to na krótkie dystanse, może mu się szybko znudzić. Quote
iskra_wroc Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Nie, Mag nie bawi się zabawkami. Metody czasem całkowicie pozytywne nie są, bo zdarza mi się ryknąć i szarpnąć smyczą co by sie opamiętał (np gdy postanowił położyć się na jezdni). Choć w sumie po ryknięciu i zarządzenie przeze mnie dość szybkiego tempa spaceru dłuższy czas nie ma żadnych problemów. Ogólnie po dzisiejszych 2 godzinach spacerowania widzę, ze jeśli nadam mu tempo gdzie musi zwawo przebierać łapami to w jego główce mniej pomysłów się rodzi Quote
Pajęczyca Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Tak, ważne jest nie rozwlekać się i nie dawać mu ani chwili do namysłu ;) Gdy już się kładzie musisz po prostu iśc dalej, ale wiadomo, inna sytuacja na jezdni. Kiepsko, że się nie bawi zabawkami, tak to przynajmniej można by go wybiegać, aby żwawo wracał do domu. Quote
bobroska. Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 A on nie reaguje na taki "podniecony", głośny szept? Jak moja się wącha z jakimś psem ale widzę, że jej nie pasuje i zaraz zacznie mieć do niego pretensje to szepczę podekscytowana "Mela, kotek! Świnka, tam, chodź, patrz, szybko!" coś żeby ją zainteresować i od razu biegnie. Quote
Nevi Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Jakbym czytała o naszym goldenie :) Homer jest w tym samym wieku, rok temu wyciągnięty ze schroniska... Co jakiś czas włączają mu się takie odpały jak opisujesz u Maga. Nie jest łatwo siłą na 40kg coś wymusić... U nas działa metoda, którą opisała bobroska lub przykucanie, tzn. jak pies nie chce iść w danym kierunku, przykucam na chwilę a pies sam podchodzi aby się przytulic, pogłaskać - nagradzam dodatkowo smaczkiem i jakoś idziemy. Quote
Nevi Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 == Przepraszam, dwa razy to samo się wysłało == Jeśli można to proszę o usunięcie, aby bałaganu nie robić. Quote
iskra_wroc Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Właśnie problem jest w tym, że jak do niego szczebioczę to mam wrażenie że pies całkowicie traci mną zainteresowanie. Coś na zasadzie "ah, słabizna z Ciebie.., to ja ide powąchać krzaczka.." Kwestia związku emocjonalnego z psem - z moją suką to działa, na prawie obcym psie - nie:( Chyba będę używać tego ignorowania, przy czym operując smyczą tak, żeby nie mógł się cofać. Z tym przykucaniem - faktycznie to działa. Ale na to potrzeba dłuuuuższej chwili zanim psiak wymyśli, że jednak on lubi głaskanko i sie pofatyguje. A boję się sytuacji gdzie trzeba reagować szybko - nadjeżdżający samochód, inny pies.. Kurcze, jestem przyzwyczajona do psa mega energicznego i teraz takie rozleniwiony Maguś mnie przerasta :/ Quote
iskra_wroc Posted October 30, 2012 Author Posted October 30, 2012 Rany tyle czasu minęło odkąd miałam takie problemy z Magiem.. Sprawę udało się załatwić, teraz to pies w stosunku do mnie praktycznie bezproblemowy. Niestety pozytywne metody nie działały, więc musiałam na nim wymusić posłuszeństwo. Czasem trzeba go było przeciągnąć na smyczy spory kawałek drogi, gorzej było jak się położył, ale wtedy zmieniając kierunek i robiąc następnie szybki nawrót dało się go ruszyć z miejsca. Za własne zdanie był ignorowany, odwracałam się do niego tyłem, szybko pojął, że ludzie są fajniejsi niż krzak i nie warto. Konsekwentnie, bez zbytnich zachwytów nad nim stałam się jednak kierownikiem wycieczki ;) Smaczki oczywiście też były, ale przestałam go nagradzać za ruszenie się z miejsca, bo doszłam do wniosku, że on w ten sposób też wymusza żarcie. Smaki bywają w kratkę, za wykonywanie komend. Podziałało też zapchanie Magusiowi dzioba - część spaceru o ile dobrze się czuje (to starszy pies, z problemami zdrowotnymi ostatnio) nosi w pysku swoją smycz, albo patyk. Patyk im większy i bardziej obleśny tym lepszy ;] Ciekawa jestem czy kolejna osoba wychodząca z Magiem będzie musiała stoczyć taki bój - w tym tygodniu wprowadzam nową dogsitterkę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.