Patmol Posted September 4, 2012 Author Posted September 4, 2012 ale właśnie chodzi o to, żeby ten pies załapał że jest pod moją ochroną i żeby wyluzował może ogon spuścić, jak się boi -ale po co tak szczekać, żeby ludziom kanapki z rąk wypadały Sweetie jak chodzę z nią po ciemku i kogoś dojrzy/wywącha, to zaraz mi obwieszcza, że ktoś idzie w naszą stronę i dopóki nie powiem jej, że widzę tego faceta -dopóki nie zareaguje głosem, że dobra wiem, widzę to ogłasza i ogłasza no, przecież nie jestem ślepa i widzę po ciemku za mało zaufania coś te psy do mnie mają Quote
Jasza Posted September 4, 2012 Posted September 4, 2012 Miśka szczeka tylko w wyjątkowych sytuacjach, jak idzie ktoś pijany i bardzo krzyczący. (No i poluje na rowery, ale to inna inkszość). Potrafię zrozumieć. Ale Reks reaguje tak na wszystko. No, najmniej na powoli idące babcie. te jakoś lubi, ale rzadko spotykamy w lesie babcie ;-) Ćwiczeń nie znam. Napisałam o ćwiczeniach, w sensie - ćwiczenie komend, wybieganie go, jak jest wybawiony, zmęczony i szczęśliwy, to czasami mniej reaguje. No i ćwiczenia w sensie - tych moich zachowań które już wypracowałam z nim kiedy idziemy i ktoś nadchodzi. Quote
Patmol Posted September 4, 2012 Author Posted September 4, 2012 a co robisz kiedy ktoś nadchodzi? ja gadam do Caillou żeby była grzeczna i ona przeważnie jest grzeczna a jak już zaczyna szczekanie -to ją łapię po prostu za pysk -trudno jej szczekać z zamkniętym pyskiem -więc przestaje ale jak mam na plecach duży plecak, a z przodu aparat, to trudno jest się schylić i trzymać Caillou za pysk no, za mała jest szczególnie jeszcze, jak jednocześnie trzymam w rękach talerz z naleśnikami -właśnie kupiony w schronisku i niesiony do stolika albo dwie zapiekanki i przepycham się miedzy ludźmi i stolikami Quote
Jasza Posted September 4, 2012 Posted September 4, 2012 [FONT="]Staram się mieć oczy dookoła głowy i reagować WCZEŚNIEJ. Kiedy widzę nadchodzącą osobę, przekładam psa, żeby szedł po zewnętrznej, daję mu znać lekko pociągając za smycz i zaraz ją luzując i cmokając. Mówię "grzecznie", idę równym krokiem tak, żeby moje nogi "były pierwsze" a nie Reks. Jeżeli mijamy idącego spokojnie - chwalę. W najlepszym razie Reks idzie spięty ale równo i spokojnie. W najgorszym rzuca się z wrzaskiem w kulminacyjnym momencie. Staram się go obserwować. Zdarza się (rzadko), że ktoś idzie a on nie strzyże uszami, węszy sobie, nie spina się, jest w ogóle nie zainteresowany nadchodzącym, wtedy tylko obserwuję i najczęściej nic się nie dzieje. W większości przypadków dostrzega człowieka wtedy kiedy ja i to od razu widzę, bo zaczyna się "czaić". Reasumując - daję mu znać, że : "hej ty, wiem co chcesz zrobić, ja patrzę i mi się to nie podoba" i jest w miarę ok. To znaczy Reks sapie, stęka, nabiera powietrza w płuca żeby choć warknąć, ale wie, że nie może i jest względny spokój. Najgorzej jest kiedy ja nie reaguję, albo nie zauważę, albo nie zdążę, albo to jest biegacz, wtedy jest wrzask i miotanie się [/FONT] Quote
Patmol Posted September 4, 2012 Author Posted September 4, 2012 no, a jak potrzebujesz przejść tam gdzie jest dużo ludzi? pomiędzy nimi? np.stanąć w kolejce, żeby kupić sobie loda? wtedy ludzie są z przodu i z tyłu albo hot doga wejść na dworzec albo na jakiś targ czy jarmark staroci czy do schroniska na naleśniki? Sweetie po wzięciu ze schroniska jak widziała biegacza rzucała się w panice do ucieczki śmieszne to było, bo czasami uciekała, potykając się o swoje łapy zupełnie w inną stronę, a biegacz biegł sobie spokojnie w inną jak ją wołałam, to się odwracała i zdziwiona patrzyła, że przecież jej nikt nie goni nie mogła tego zrozumieć u nas dużo ludzi biega po parku teraz nie reaguje na biegaczy, ani na rowery, ani na rolki Quote
Patmol Posted September 4, 2012 Author Posted September 4, 2012 poważnie? czy to żart? no, dla mnie to nie jest dobre rozwiązanie :diabloti: Sweetie jest za ciężka -nie dam rady jej podnieść. A Caillou zasłoniłaby mi sobą cały widok. I jak kupować loda z Caillou na rękach. Nie da się. Miałabym całe jedzenie w siersci. Quote
Jasza Posted September 4, 2012 Posted September 4, 2012 Poważnie. W sytuacji kiedy np. na szlaku idzie z naprzeciwka wielka grupa głośnej młodzieży i się musimy przeciskać miedzy nimi, to go zgarniam pod pachę jedna ręką a druga trzymam Miśkę na smyczy. Albo jak musimy minąć dużego psa którego nie znam a jest luzem i właściciel daleko..a pies koniecznie chce poznać Reksa. Wtedy zgarniam go pod pachę i idę. Quote
Patmol Posted September 5, 2012 Author Posted September 5, 2012 (edited) całkiem praktyczne rozwiązanie no, ale dla mnie nieosiągalne nawet Caillou nie zmieści się po pachę a Sweetie to taka dość duża parówka -nie do noszenia zupełnie Edited September 5, 2012 by Patmol Quote
Jasza Posted September 5, 2012 Posted September 5, 2012 Caillou jest jak księżniczka, taka smukła i elegancka. A Sweetie jest pocieszna i śmieszna. Ma śmieszne miny i nawet siedzi śmiesznie ;-) Quote
Patmol Posted September 6, 2012 Author Posted September 6, 2012 Sweetie to jest taki śmieszny, pocieszny pies; chociaż przecież tez smukły i wcale nie gruby. Pięknie i szybko biega; bardzo szybko wykopuje wielką dziurę w ziemi, w której szuka nie wiadomo czego. Ale co chwile głowę wyciąga i sprawdza, czy nie odeszłam za daleko -bardzo sie pilnuje. Dlatego pewnie ktoś ją przywiązał w lesie jak ją chciał porzucić, bo nie da się jej zgubić. Ale lubi leśne wycieczki, nie boi się. a nawet ostatnio na takiej polance w lesie robiliśmy grilla i przywiązaliśmy Sweetie do takiego jakby domku żeby nie podeszłą do grilla i nie oparzyła się nie była zachwycona, ale czekała spokojnie; Quote
Jasza Posted September 6, 2012 Posted September 6, 2012 I tak ja zostawiliście samą daleko? Nie bała się że kolejny raz ja ktoś przywiązuje i zostawia? Moje grilla uwielbiają. Asystują cały czas, choć się boją dymu i ognia. Układają się w odległości dwóch metrów i obserwują. ( choć na początku próbowały sprawdzić z bliska) Najbardziej są zdziwione jak szeleści opakowanie po podpałce i maja zamiar je porwać, a tu zawartość niesmaczna ;-) Quote
Patmol Posted September 6, 2012 Author Posted September 6, 2012 nie bała się na chwile ją zostawiłam tak daleko, potem byliśmy bliżej i psy dostały szyjki drobiowe my kupiliśmy na próbę taki turystyczny grill -taniutki i wywrotny a psy pchały się do niego z mordami, bałam się że się poparzą to był nasz pierwszy grill -i wszyscy byli bardzo przejęci Caillou tez była przywiązana Quote
Jasza Posted September 6, 2012 Posted September 6, 2012 My na działce robiliśmy zawsze ognisko, potem grill indiański, czyli taka okrągła metalowa kratka zawieszona na trójnogu nad ogniskiem, a teraz rodzice sobie sprawili grilla wypaśnego, jak kuchnia szefa kuchni :diabloti:. Natomiast smak potraw ogniskowych jest najlepszy. Tak myślę. Quote
Patmol Posted September 6, 2012 Author Posted September 6, 2012 ja tez tak myslę ale na wycieczce w lesie to zbyt skomplikowane robić ognisko trzeba by przy tym potem długo siedzieć, zeby cos sie ugotowało jadałam potrawy ogniskowe jak bywałam np na takim długim spływie kajakowym spało się na wyspach, w namiotach a potrawy gotowało na ognisku, ale to wtedy się siedziało, jadło, śpiewało, przysypiało i jeszcze potem zakopywało ziemniaki w popiele, żeby rano znaleźć ugotowane na śniadanie Quote
Patmol Posted September 7, 2012 Author Posted September 7, 2012 wracam sobie spokojnie ze spaceru, z dwoma psami na smyczach i patrzę-leci biegiem w moją stronę dziecko -może dwuletnie, może młodsze a za nim gdzieś z tytułu tata -już nie nadąża kiedy tata zobaczył psy, przyspieszył ale dziecko tez przyspieszyło i z okrzykiem radości rzuciło się głaskać i ściskać moje psy za szyje zawsze wtedy mam obawy no bo przecież nie ucieknę, no bo jak Caillou jest spokojna, da się wyściskać i wygłaskać z godnością ale Sweetie to nie lubi za bardzo nadmiernych poufałości ze strony nieznajomych, a swój ciężar ma i może skoczyć albo jęzorem mlasnąć po twarzy tata dobiegł i przepraszał; wystraszył się moje suki super grzeczne, :evil_lol:, jak szkolone, dały się głaskać maluchowi; stały spokojnie ale jak tata się nachylił nad Sweetie żeby zabrać malucha siłą, bo dobrowolnie nie chciał odejść -no, to już Sweetie na tatę szczeknęła dwa razy -dla porządku-no, żeby sobie nie myślał :diabloti: Quote
Jasza Posted September 7, 2012 Posted September 7, 2012 Nie lubię takich sytuacji... Wczoraj Misia się witała z kolegą ( Owczarek Niemiecki) i nagle zaczęła ją gonić z piskiem wnuczka właścicielki Neo. Kulka w nogi, wystraszyła się, a dziewczynka nic, tylko biegnie szybciej... Musiałam ją prosić, żeby ją zostawiła i tłumaczyć, że mala się boi. Twoje suki - na medal :-) Quote
Patmol Posted September 7, 2012 Author Posted September 7, 2012 ja tez nie lubię i dziewczynka przestała? ja temu dziecku tez mówiłam, żeby głaskał tylko jasnego psa ale wątpię czy zrozumiał, bo to malizna była i gadał coś po swojemu jakby psy się ruszyły, toby maluch pewnie równowagę stracił ale na łąkach obszczekały jednego faceta głupio mi było, ze ich nie odwołałam wcześniej ale facet nie miał pretensji -mówił, że tez ma psa i normalne że pies sobie szczeka; one tak spokojnie szczekały facet był troche podpity, a ja z daleka nie zważyłam -Caillou zawsze takiego wystawia kiedyś robiła to w ciszy, ale teraz ze Sweetie -to już jest głośne wystawianie stereo Quote
Patmol Posted September 10, 2012 Author Posted September 10, 2012 wczoraj byłam na spacerze było skakanie, bieganie, wariowanie było kilka psów, i beagle i różne inne -ładnie się bawiły, witały, goniły aż jeden pies, taki ze dwa razy większy od Caillou zaczął powarkiwać na Sweetie- Caillou raz i drugi mu zwróciła uwagę a jak on nic na to -to jak się wyszczerzyła na niego, i zębami mu klapnęła przy szyi nie złapała go, ani nie drasnęła ale i ten pies się wystraszył i ja zawołałam Caillou, bez problemu przyszła i poszliśmy się bawić gdzieś indziej doszła chyba do wniosku, że skoro ja nic nie robię w sprawie -to ona coś zrobi najbardziej przerażające było to jak to zrobiła fachowo zblokowała psa (dużo większego i co najmniej dwa razy cięższego) na otwartej przestrzeni, opierając swój bok o jego bok i zęby trzymając milimetry od jego szyi gdyby się ruszył -sam by się drasnął o te zęby Quote
Patmol Posted September 11, 2012 Author Posted September 11, 2012 dziura w wykonaniu Caillou inne psy przeważnie tylko się kopaniu przyglądają dlaczego mnie się trafiły dwa takie kopacze??? a potem do rzeki :diabloti: żeby szelki z ziemi doczyścić Quote
Jasza Posted September 11, 2012 Posted September 11, 2012 Szelki jak szelki, a co z nosem? ;-) Miśka jak pokopie, to wraca do domu jak renifer z rudym glinianym noskiem. Reksio podchodzi do takiego wykopanego przez Misię leja i spogląda z niechęcią, grzebnie raz, dwa łapką, powącha i odchodzi. A gdzieś czytałam, że kopanie dziur zaspokaja jakiś ważny psi instynkt i jest im bardzo potrzebne, rozładowuje napięcie, i pozytywnie wpływa na psychikę. Quote
Patmol Posted September 11, 2012 Author Posted September 11, 2012 no to dlaczego większość psów nie kopie? albo tylko małe dziury? nos się troszkę brudzi przy kopaniu ale potem jest węszenie i szukanie po trawie -i Caillou robi się szybko czysta najgorsze te szelki muszę w domu prać -bo całe w ziemi Quote
Jasza Posted September 11, 2012 Posted September 11, 2012 W górach to można psy wyprać w rzece po wyprawie i przychodzą prawie czyste ;-) Nie wiem czemu nie wszystkie psy kopią...mają swoje, inne sposoby na przyjemne spedzanie czasu. Reksio na przykład patyczki. Quote
Patmol Posted September 11, 2012 Author Posted September 11, 2012 a u was nie ma żadnej rzeki do wyprania psa po spacerze? Sweetie uwielbia się moczyć -cała ale Caillou, jako dama, wchodzi przeważnie tylko do kolan wczoraj trochę pływała, ale prąd był chyba za silny, bo szybko zrezygnowała Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.