Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wiecie co, robiałm rezerwację w hotelu na wrześniowy wyjazd w Bieszczady i Pani powiedziała mi, że jest kategoryczny zakaz wprowadzania psów na szlaki. Ja i tak jeżdzę bez psów, ale hotel informuje turystów chcących przyjechac w Bieszczady, ze nie można z psem. No, żeby ktoś nie został postawiony przed faktem dokonanym, że zabierze psa ze sobą a później nigdzie z nim nie wyjdzie. W Bieszczadach przed wejściem na szlaki są zakazy wprowadzania psów i zawsze były ( tylko na niektóre szlaki można wejść z psem )ale i tak ludzie z psami chodzili po górach. Różne psy widziałam małe i duże , luzem i na lince. Kiedyś nawet jednego bezpańskiego pieska sprowadzałam z Caryńskiej na dół, bo jacyś turyści zwabili go na górę a tam juz pies pozostał sam sobie . Poszli sobie a pies błąkał się. Wiedziałm że jest bezpański, bo to pies który bytuje pod sklepem w Ustrzykach Górnych, ale ma się dobrze.Jest karmiony i śpi na terenie sklepu.
Więc tego lata patrole strażników chodzą po szlakach i wlepiają mandaty tym którzy mimo zakazu wprowadzają psy w góry.

Posted (edited)

ciekawe czemu się tak na te psy uwzięli w Bieszczadach
coraz więcej ludzi-turystów ma psy i zadziwia mnie, że tego nie uwzględniają

w Karkonoszach jak się kiedyś mój syn zapytał przy wejściu na szlak w takiej budce Parku czy można z psem
to powiedzieli mu, że oczywiście
że serdecznie z psami zapraszają
ze pieski mile widziane

a po czeskiej stronie to w ogóle dużo fajnych, zadbanych psów sobie chodzi po górach

no, czyli ja nie będę jechać w Bieszczady
ale jak juz przejdę Dolny Śląsk -to będę jeździć na czeską stronę
Czesi (nie tak w Polsce) lubią psy, a kraj mają atrakcyjny

edit -po prostu w Polsce przepisy prawne ustawiają psa jako burka wiejskiego, które zabierać ze sobą na wakacje nie należy
chcesz jechać w góry czy nad morze -psa zostaw przy budzie

a wiecie, że od czeskiej strony wcale nie ma szlabanów i zakazów przy wejściu w góry
i wcale nie trzeba kupować biletów, żeby popatrzeć np na źródła Łaby czy na Śnieżę
Czesi patrzą na swoje góry bez konieczności kupowania biletów

Edited by Patmol
Posted

Aż mi wstyd w takiej sytuacji.
Niech będą regulaminy, przepisy, że pies tylko na smyczy, że trzeba mieć świadectwo szczepień, że właściciel za niego odpowiada i zwierzę musi się zachowywać odpowiednio, że trzeba po psie sprzątnąć i tak dalej, ja to rozumiem całkowicie.
Ale dlaczego psy taktować jak stworzenia trędowate??
Sensu w takich zakazach bezwzględnych nie widzę i w żadne takie miejsce nie pojadę.

To tak jak z knajpkami - gdzie nas nie chcą z psami - tam nas nie zobaczą wcale ;-)
Ich strata. Idziemy tam, gdzie nas serdecznie witają.

Posted

pewnie
w górach też więcej ludzkich qooop niź psich
i ludzkie z daleka widać -bo wokół ozdobione stosami chusteczek higienicznych

a jak się zachowywał na plaży?

ja mam jeszcze kilka dni urlopu -nie wiem czy nie wyskoczę nad morze w październiku

Posted

Ja z moimi nad morzem nigdy nie byłam, bo to jest dla nas strasznie daleko...
Ja sama w samochodzie bym chyba tyle godzin nie wytrzymała, nie mówiąc o psach. A zatrzymywać się co dwie godziny, to byśmy jechali dwa dni.
Aż tak za morzem nie tęsknię.

Ludzkie kupy też rozpoznaję po chusteczkach i jest ich wcale niemało.
I uważam, że pies z odpowiedzialnym właścicielem w każdym miejscu będzie się zachowywał w porządku.
Jak byliśmy kiedyś na Jurze, w Olsztynie, Morsku i Bobolicach, to najwięcej śmieci zostawiali ludzie a nie psy. Najwięcej wrzasku narobiły dzieci, a nie psy, najszerszym łukiem trzeba było omijać szalonych, skaczących rowerzystów, a nie psy...

Posted

pewnie
ja się zgadzam
moje dwa psy nie robią tyle zamieszania (no-czasami, ale rzadko) co mój jeden syn

ja jestem ciekawa czy by im się morze spodobało
ale
ja planuję morze, a potem i tak w końcu jadę w góry
to nałóg




(okręt na horyzoncie :diabloti:)

Posted

No widzisz, nie masz morza, masz statek ;-)
Ja lubię morze, ale bardziej dzikie plaże jesienią, niż takie dzikie tłumy na nagrzanej patelni.

Posted

Bondowi morze podobało się bardzo, a szczególnie plaża - taka wielka piaskownica do kopania ogromych dziur :-)
I popływał też sobie w morzu, on w ogóle bardzo lubi wodę i zawsze sie do niej pakuje
wracał z plaży brudny, mokry i szczęśliwy
też mam daleko nad morze, ale jakos daliśmy radę
no i byliśmy w małej miejscowości
plaże nie były takie załadowane
jeszcze o dziwo można znależć takie nad naszym Bałtykiem

Posted

Piaszczystą plażę mamy nad jeziorem w Poraju, byliśmy przed sezonem, ogonom się podobało.
Wiem, że to nie morze, ale troszeczkę jego namiastka.

Posted (edited)

poprzednio mieszkaliśmy w Warszawie

strasznie w góry daleko
i straszne wszędzie korki
ale było zoo i teatry i parę innych fajnych rzeczy :diabloti: np można było karmić ptaki i wiewiórki w Łazienkach
lubię Warszawę

Edited by Patmol
Posted

Fajnie w każdym miejscu mieć coś swojego i je po swojemu zadomowić.
Ja naszego osiedla może i za bardzo nie lubię ( mieszkam tam od ślubu, czyli od 2006 roku) ale za to mam las za domem, albo raczej przed domem, zależy z której strony spojrzeć.
I z tego jestem zadowolona bardzo.
Osiedl gdzie mieszkałam z moimi rodzicami i gdzie teraz Oni mieszkają sami, jest fajniejszym miejscem. Bardziej zielonym, przytulnym, parkowym, spokojnym.
I zaraz obok są stare, fajne familoki z rudej cegły i zameczek, targowisko, kościół, lubię Michałkowice. I sentyment mam.

Posted

bo ja zrozumiałam, że Twoi rodzice mieszkają w tej samej miejscowości -tylko na innym osiedlu

fajnie byłoby mieszkać gdzieś na końcu wsi
ale jak się naczytam o mentalności wiejskiej, o tym traktowaniu zwierzaków, alkoholizmie -to już nie wiem czy tak fajnie

jak byłam dzieckiem jeździłam na wakacje do rodziny na wieś
mieszkali przy lesie, to był ostatni dom jakieś trzy km od centrum wsi
można się było swobodnie włóczyć po lesie, bo byli zajęci - super tam było
nic co złe -nie pamiętam
ale może dlatego że raczej się włóczyłam po lesie niż chodziłam po sąsiadach

Posted

Ja jako dziecko wielu spraw jakoś nie widziałam, nie dostrzegałam.
Teraz gdziekolwiek jadę, to już się boję co zobaczę ( chodzi o psy oczywiście).
I wynajmujemy domek, a dwa dalej pies na krótkim łańcuchu, przechodzimy obok codziennie, nie mogę o niczym innym myśleć..
Kiedyś szliśmy na Soszów od innej strony niż zwykle i tuz przed końcem wędrówki natknęliśmy się na chatę chylącą się do ziemi, pełno kur, stary brudny dziad i buda pożal się boże w słońcu z psem miotającym się na łańcuchu...
Teraz bym obojętnie nie przeszła, choćbym mu tylko miała nawymyślać, choćby porozmawiać, o ile by mnie nerwy nie poniosły, a wtedy się popłakałam i szlam dalej do końca dnia wyobrażając sobie co mogłam zrobić a czego nie zrobiłam.
Jak byliśmy jeden jedyny raz w Grecji, to pierwszego dnia jak się tylko rozpakowaliśmy znalazłam szczeniaka pod drzwiami domu...
I te wszystkie dzikie, obkleszczone psy biegające dziko za miasteczkiem...
I każdy pies kręcący się koło kawiarni, zaraz patrzyłam gdzie właściciel...
To już wolę nigdzie nie jechać...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...