Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jk czytam Twoje slowa, to przypomnialo mi sie, ze kiedys jak bylam mloda, mialam identyczne doswiadczenia. Do wszystkiego dochodzilam sama, przewaznie wszystkie psio-kocie sprawy byly na mojej glowie. Z tym, ze moje dzieci kochaja zwierzeta, ale na 5 minut jak to sie mowi. Mysle, ze wiedza, ze matka dopilnuje wszystkiego. Zawsze sie zastanawiam, czy poradziliby sobie z psem, czy kotem sami. Jak na razie, to syn potrafi zapytac: "mamo, a ten kot nie jadl, czy co, bo tak lazi tu wszedzie, dac mu jesc? "

Posted

dziękuje




Caillou łapie małą za szyję, a mała nie ma tam wcale sierści i piszczy
ale jak zabiorę Caillou to mała i tak się do niej pcha, bo chce sie bawić

Posted

małą odrobaczyłam i w poniedziałek będę szczepić


ona ma bardzo krótką sierść, bez żadnego podszerstka, taką sztywną
brać ją na spacery, czy raczej lepiej żeby siedziała w domu?

a może w coś ją ubrać i brać?
to by mniej szalała w domu?
to bardzo energiczny psiak

Caillou na spacerze

Posted

Spacer jej nie zaszkodzi. To nic że ma gładkie futerko. Nie ona jedna. Wyszaleje sie i bedzie szczęsliwa. I wy tez odpoczniecie od niej jak po solidnym spacerku padnie na kocyk na kilka dobrych godzin.

Posted

wzięłam ja na spacer (nieubraną, bo żaden sweter Młodego na nią nie pasował)

najpierw puściłam ją z linką




a potem linkę odpięłam, bo przyszedł zaprzyjaźniony labrador i ciągle taą linkę szarpał


i po powrocie do domu (Sweetie stara się wtulić w Caillou)

Posted

Nie, nie śpią chyba że jest lato i jest upał, wtedy biegną do piwnicy( tam jest najchłodniej ) i leżą plackiem na terakocie zanim nie odpoczną i sie nie schłodzą. One są czarne więc upał szczególnie dotkliwie odczuwają. W pozostałych porach roku po spacerze jest jedzenie obowiązkowo a po jedzeniu znowu chcą na spacer, i tak wkoło. Ja oczywiście ulegam im 2-3 razy dziennie a jak nie ulegnę to musza zadowolić sie trawką przed domem. Są wtedy bardzo zawiedzione a Borys płacze, ( wydaje dzwieki, które przypominają płacz ). W weekendy to mają istne szaleństwo. Trzy długaśne spacery po polach. Ja mniej to lubię a one przepadają.

Posted

ale mają fajnie z Tobą
zrób im zdjęcia na spacerach i wklej tutaj, proszę bardzo ładnie

jak z nimi chodzisz na smyczach?
obie po tej samej stronie? czy w każdej ręce jedna smycz?
Młoda oczywiście rano nie wstała, ale Sweetie -wstała razem ze mną; i brałam obie na poranne sikanko
niewygodnie mi jest z dwoma smyczami

Sweetie jak macha ogonkiem, to całą pupa kreci -bardzo śmieszne to jest
i jak się do niej nachylę -to usiłuje mi lizać po nosie





Posted

szczepienie dzisiaj
macie jakąś polecaną szczepionkę?

wczoraj byłam na spacerze
Sweetie stara sie trzymać blisko Caillou
tylko, że Caillou biega tak
a Sweetie za nią tak

Posted

Zdjęcia swoim smarkaczom robię komórką ale zgubiłam kabelek. Jak znajdę to wstawie. Na spacer wychodzimy tak: Boniek pierwszy, na smyczy typu flexi 7 metrów ze mna doczepiona do koncówki tejże smyczy. Za nami Kropa luzem. Ona nie umie chodzić na smyczy i nigdy nie zmuszałam jej aby się nauczyła ( ona ma jakis uraz do wszystkiego co długie a jak przypięte do szyi to już ani kroku nie chce zrobić ). Ale to dobra, grzeczna suczka idzie przy nodze no i jest malutka więc ludzie się jej nie boją. Zresztą ona ludzi unika i schodzi im z drogi. Kawałek idziemy tak jak piszę a za miastem wypuszczam Bonka na wolność, on już wie w którym miejscu i sam tam się zatrzymuje aby mu odpiąć smycz. Dalej idziemy, biegamy, bawimy sie i robimy co chcemy już we trójkę. Skręcamy na pola i zaczyna się szaleństwo. W niedziele Boniek wyciągnął spod śniegu mysz, nie chciał mi oddać no i myszka nie przezyła niestety. Po około godzinnej szalenicy wracamy do domu. Bonio znów sie zatrzymuje i nastawia szyje aby go zapiąć, grzecznie stoją przed zebrą. Sa tak nauczone że zawsze wiedzą gdzie stać , gdzie iść i co kiedy można. No i tak jest z tymi naszymi spacerami. Fajne są.

Posted (edited)

no to masz luksusowo
zazdroszczę CI bardzo

koniecznie szukaj kabelka

ja z Caillou chodzę w bardzo różne miejsca i w bardzo rożnych miejscach ją spuszczam
ona ma tendencję do ciągnięcia do przodu, szczególnie jak widzi przestrzeń przed sobą
nadziei na to, że kiedykolwiek będzie chodziła bez smyczy, ładnie przy nodze -nie mam żadnych

ale całkiem dobrze nam się chodzi nawet po mieście

ale z tym maluchem z drugiej strony, też na smyczy -to już mam obie ręce zajęte
nie mogę się nawet po nosie podrapać
a jeszcze to małe co jaki czas chce polizać Caillou

a musimy dojść razem do miejsca wybiegania - przez rynek czyli przez centrum miasta -tyle tylko, że to w większości deptak
ale i kilka ulic jest
i ludzi trochę
i psy
i gołębie (caillou zawsze ma nadzieje złapać jakiegoś)
i koty
i dzieci biegają
i podbiegają pogłaskać
i ludzie gofry jedzą

a ostatnio w niedzielę na całym Rynku był jarmark staroci
i jak sobie pomyślałam że Sweete tam zrobi, no wiecie co -to ja nawet nie mam jak posprzątać -bo nie mam wolnej reki
więc zanim doszłam na łąki to sie spociłam z wrażenia -jakby upał był, a nie mróz

Edited by Patmol
Posted

Sweetie je jak smok
nigdy czegoś takiego nie widziałam
Caillou zatyka z wrażenia na to, ze Sweetie rzuca sie na chrupki, których Caillou nawet powąchać nie chce -Purina pro plan dla juniorów już sie kończy
Sweetie je jak odkurzacz, a Caillou siedzi i się na nią gapi

dzisiaj kupiłam RC junior medium
Hillsa tez Caillou juz nie chciała jeść
RC jest chyba najbardziej smakowity dla psów

nawet jak smaczki daję -to Sweetie sie rzuca jak mała pirania
na początku, kilka dni temu to chciała je z palcami zjadać
teraz jest trochę lepiej

Posted

a mnie wcale nie jest do śmiechu
Sweetie jest słodka, że aż strach
buziaki rozdaje, po nosie liżę i całym pupskiem kreci jak się cieszy
już zaszczepiona
za 3-tygodnie powtórka

z Caillou na zmianę się kochają i nienawidzą
nienawiść objawia sie szczególnie przy jedzeniu, Sweetie usiłuje Caillou nawet z pyska mięsko zabierać
a Caillou zabiera Sweetie uszy i żwacze -chociaż każda zawsze na poczatku ma swój; potem Caillou usiłuje mieć oba
niefajnie to wygląda, jak sie szczerzą i warczą -boje sie żeby sobie krzywdy nie zrobiły

a potem sielanka -razem śpią (Sweetie sie wpycha na Caillou)
razem sie bawią na spacerach (Sweetie biega za Caillou i naśladuje Caillou -Sweetie wczoraj wykopała niezły dół)

zamykać jedną w łazience na czas jedzenia?
więcej jedzenia dawać?
więcej mięsa? bo o to zawsze największa kłótnia -Caillou je grzecznie, kulturalnie
a Sweetie jak wariatka, jak Caillou z ręki mięso podaje -to Sweetie usiłuje je przejąć w locie

chwile sielanki....


Posted

Moje psy tez miały/mają problem przy jedzeniu. Kropa pomomo że mniejsza nie pozwalała jeść Borysowi. Nie warczałą na niego ale stała przy miskach i żle na niego patrzyła. Sama tez nie jadła ale stała jak byk nad jedzeniem. Ja coś tam robiłam sobie, odchodziłam zajęta swoimi sprawami, a jedzenie z misek znikało, ale nie na moich oczach. Podejrzewałąm, ze ona zjada wszystko albo prawie wszystko a dla Borysa zostawia marne resztki no i sucha karmę, którą je tylko on bo Kropa nie lubi. Zauważyłam od samego początku, że Borys jej zawsze ustapi ( moze dlatego, ze jest psem a ona suczką ). Mój mąż twierdził, ze Bonio jest po prostu niejadkiem i dlatego nie je, ale on był zwyczajnie głodny. Rozstawiłąm miski w różne miejsca ale Boniek dalej nie jadł, a później prosił o jedzenie jak my jedliśmy. Ale raz przyłapałam Kropę "na gorącym uczynku". Ona zjadła, Borys miał pełną miskę, stał z boku . I gdy chciał podejść do jedzenia Kropa bezgłośnie pokazałą mu kły i ten zawrócił i poszedł na legowisko. Już nie chciał jeść. Później nawet jak jej nie było w pobliżu miski unikał , bo bał się że znów suczce to się nie spodoba. Wymyśliłam inny bardzo szybki sposób na karmienie psów ( bo ja mam za mało czasy aby ustawiać te miseczki i podglądac czy zjadły i kto zjadł ) . Swoje psy karmie po prostu z reki. Oboje siadają grzecznie na dywaniku jeden obok drugiego i dostają prosto do pyska kęsy jedzenia raz jedno a raz drugie. Troche jest problem z ryżem albo z kaszą bo ucieka mi przez palce ale robię troche gęstsze i dajemy rade. Nikt się nie bije, nie pokazuje kłów, jedzą chetnie, szybko i nie ma żadnego problemu. Trwa to krótko wiem ile który zjadł. Później zostawiam im suchą karmę w dwóch miseczkach. Borys zjada swoja, Kropa nie bo nie lubi. Ale tez nie walczy o chrupki. Wodę piją razem z jednej miski bez walki. Taki oto patent wymyśliąłm - wilk jest syty i owca całą. Problem pojawia się tylko wtedy kiedy wyjeźdzamy i moje dzieci nie przejawiają ochoty aby karmić psy z reki. Ale jakoś nikt z głodu jeszcze nie umarł.

Posted

pomyśle nad tym
chociaz Sweetie to strach z reki karmić -ona się po prostu rzuca na jedzenie
pomimo, ze dostaje kilka razy dziennie
i chrupki i obowiązkowo ryz z marchewką i mięskiem
dając jej mięsko z ręki -trzeba uważać, żeby zostać z całą ręką -bo ona nawet jak pupą siedzi (bo było siad) to i tak pyskiem tak łapie jedzenie z reki jakby uciekało
weterynarz nazywa ją pirania

wczoraj wrzucałam do takiej psiej, gotującej sie zupki, na chwilę, obrane, całe marchewki
tak tylko, żeby przeszły zapachem mięska
i po ostudzeniu dawałam psom
bardzo im smakowały

Posted



A tak wyglądała w wieku 5-6 tygodni ( jeszcze w legowisku razem z bratem i matką ).
Śliczna panno życzę psiego szczęścia bardzo, bardzo dużo.

Posted

Tak to jest Twoja Caillou. Tak siedziała i czekała na mnie i na jedzonko. I w takich warunkach sie urodziła, aż starch pomyśleć. A dzisiaj żyje jak królewna. Dziękuję bardzo za dom dla Caillou.
A to Ruda - jej matka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...