Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

OK.

Padl mi twardy dysk. Do wtorku nic nie kupie, bo wolne. Korzystam z laptopa meza, ale gdy wyjedzie do pracy, moge zostac bez komputera i internetu... Pare dni to moze potrwac. Jestem pod numerem 601 095 482 .

  • Replies 552
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam wszystkich! Nie bylo mnie, bo nie miałam komputera, jak pisałam.

BLUNIO JUŻ W DOMU STAŁYM :-)

W sobote zawieżliśmy go z mężem do jego nowej pani, Pani E. .
Mały mrówek jest jeszcze zestresowany, ale stres już troche odpuszcza, bo wczoraj już zjadł. W nocy spał z Panią :-) , oznacza swój nowy ogródek, jest na dobrej drodze...

Zostawienie go bylo dla mnie trudne. Ten szkrab już sie do mnie przywiązał, ja do niego... A tu rozstanie... Ta swiadomość, że on myśli, że ja go porzucam, była nie do zniesienia. Oczywiście, że tak trzeba, że teraz ma dom na zawsze, że jego pani będzie go kochać i dopieszczać, że będzie mial panią na wyłączność, bo jest jej jedynym zwierzątkiem... Z logiką u mnie wszystko w porządku, ale serce się buntowało :-)

Blunio dostał małą wyprawkę ode mnie, swoją miseczkę i ręcznik - to oczywiste, ale też obrożę z adresówką, szeleczki (te od Ciebie, Budrysku, przegryzł juz na początku :-) ) - takie niezłe, zmiękczone wszytą gąbką, żeby nie gniotły i pas biezpieczeństwa do samochodu.

Pani E. prosiła o link do wątku, więc pewnie coś napisze i wklei zdjęcia Blunia z nowego domu.

Posted

beta ata napisał(a):
Witam wszystkich! Nie bylo mnie, bo nie miałam komputera, jak pisałam.

BLUNIO JUŻ W DOMU STAŁYM :-)

W sobote zawieżliśmy go z mężem do jego nowej pani, Pani E. .
Mały mrówek jest jeszcze zestresowany, ale stres już troche odpuszcza, bo wczoraj już zjadł. W nocy spał z Panią :-) , oznacza swój nowy ogródek, jest na dobrej drodze...

Zostawienie go bylo dla mnie trudne. Ten szkrab już sie do mnie przywiązał, ja do niego... A tu rozstanie... Ta swiadomość, że on myśli, że ja go porzucam, była nie do zniesienia. Oczywiście, że tak trzeba, że teraz ma dom na zawsze, że jego pani będzie go kochać i dopieszczać, że będzie mial panią na wyłączność, bo jest jej jedynym zwierzątkiem... Z logiką u mnie wszystko w porządku, ale serce się buntowało :-)

Blunio dostał małą wyprawkę ode mnie, swoją miseczkę i ręcznik - to oczywiste, ale też obrożę z adresówką, szeleczki (te od Ciebie, Budrysku, przegryzł juz na początku :-) ) - takie niezłe, zmiękczone wszytą gąbką, żeby nie gniotły i pas biezpieczeństwa do samochodu.

Pani E. prosiła o link do wątku, więc pewnie coś napisze i wklei zdjęcia Blunia z nowego domu.


Witam dogomaniaków, wklejam link do wątku, który utworzyłam nieświadoma tego już istniejącego

http://www.dogomania.pl/threads/213210-Blunio-juz-w-zakochanym-w-nim-domku

Blunio jeszcze do końca się nie zaadoptował, zauważyłam że ... boi się mnie. Je, śpi ze mną w nogach, ale jeśli chcę do niego podejśc i pogłaskać, to umyka. Nie podchodzi, gdy go wołam. Jednocześnie chodzi za mną i pozwala się głaskać i miziać, gdy np. siedzę przy stole, a on jest pod nim. Myślę, że to kwestia czasu.
Jaszcze raz bardzo dziękuję DT za przywiezienie go do mnie. Będę informować o postępach w dogadywaniu się z Bluniem.

Posted

Nie dziwi mnie, że Blunio sie boi, Lobaria. On jest wrażliwy, dużo w tym krótkim życiu przeszedł, a tu znowu zmiana... Mnie oczywiśćie też się bał na początku, potrzebował czasu, żeby zaufać. Ostatecznie zaufał mi, gdy wziełam go na kolana i zrobiłam mu długi seans miziania i tulenia, przemawiałam do niego cicho czułym głosem, delikatnie go drapałam za uszkiem i po szyjce, przytulałam bardzo delikatnie do siebie... W pierszej chwili bał się, że chce mu coś zrobić, ale potem odprężył się i patrzył mi w oczy, oparł łapki na moich obojczykach i wpatrywał sie we mnie :-) Od tamtego dnia już sie nie bał i wspinał sie, żebym go wzięła na ręce lub na kolana.

Posted

Ostatecznie zaufał mi, gdy wzięłam go na kolana i zrobiłam mu długi seans miziania i tulenia, przemawiałam do niego cicho czułym głosem, delikatnie go drapałam za uszkiem i po szyjce, przytulałam bardzo delikatnie do siebie... W pierwszej chwili bał się, że chce mu coś zrobić

Robiłam to samo, ale gdy zobaczyłam jego przestraszone ślepka - przestałam, nie chcąc go zmuszać do czegokolwiek. Mówiłam Tobie, że gdy wzięłam ze schroniska Niunię Primę, pierwsze, co zrobiłam, to położyłam się z nią na łóziu i miziałam się z nią przez ok. 2 godz nie bacząc na to, że była brudna i zapchlona. Ten seans zaowocował nieprawdopodobną więzią, jaką potem miałyśmy.
Trzymajcie kciuki, aby Blunio jak najszybciej odczuł moją miłość do niego

Posted

Lobario,Blunio na pewno Cię pokocha potrzebuje tylko troszeczkę czasu.To dla niego wielka zmiana,nie jest pewien czego może się spodziewać,to piesio po przejściach.Ale jak Cię już pokocha,to całym serduszkiem i na całe życie.Dziękujemy za domek dla Bluesika.Podziękowania także dla Beatki,za wspaniałą opiekę nad pieskiem.

Posted

Cóż, zaletą domu tymczasowego jest to, że ratuje się psa, wadą jest to, że pies nie wie, że dom jest tymczasowy. Biedny Blunio malutki. Ja też cierpię.
U mnie to trwalo parę tygodni zanim "rozkręcił się", być może u Ciebie też tyle potrwa... Bądź cierpliwa i łagodna, on to doceni. U mnie był dwa miesiące, w najgorszym wypadku zapomnienie o mnie zajmie mu znów dwa miesiące... A potem będziecie razem szukać borowików ceglastoporych, kiedy przyjedziecie do mnie razem w odwiedziny :-)

Posted

Oczywiście, że będzie szczęśliwy, wtedy dopiero poznasz go naprawdę, bo taki jak jest teraz na początku, jeszcze nie jest sobą, on potrafi skakać z radości i biegać jak strzała :-)

Posted

No i jak takiego nie kochać!? :-)
Blunio jest piekny, a na tych zdjęciach wygląda szczególnie ładnie.
Lobaria, a jak jego oczka, całkowicie wyleczone? (dla niewtajemniczonych - Blue miał zapalenie spojówek, oczy mu bardzo ropiały, zakrapiałam mu i była poprawa o 90%, ale trzeba bylo doleczyc do końca)

Ty niuniasku cudny bądź szczęśliwy!

Posted

Oczka zakraplane i nic się z nimi nie dzieje. Blunio ma świetną orientację z terenie - prawdziwy GPS z niego.;) Gdy wracaliśmy ze spaceru, szedł przodem i podprowadził mnie prosto do samochodu. Był na długiej smyczy, ale nie trzymałam jej w ręku. Nie oddalał się ode mnie. Gdy niemalże spod nóg wyrwał się szarak, Blunio tylko patrzył za nim zaciekawiony.
Robi się coraz śmielszy. Gdy wróciłam ze sklepu / zostawiłam go w ogródku / - skakał na mnie z radością i merdał ogonkiem. Coraz częściej siada lub kładzie się obok mnie na kanapie i czeka na mizianie.
Cudowny słodziak z niego.

Posted

To dobrze, że oczka zdrowe.
Super, że już sie ośmiela :-) i że cieszy sie do Ciebie :-)
Tylko, że lepiej nie zostawiaj go samego w ogródku... Wiem, że tam pewnie sklep blisko, ale ja sie martwię, że Blunio wyskoczy poza ogrodzenie ( a to dla niego żaden problem! widziałam, jak przeskoczył siatkę 160 cm wys. , żeby pójśc za mną na kompostownik, kt. mam poza ogrodzeniem... mówiłam Ci o tym) i zgubi sie albo wpadnie pod samochód, albo napadnie na niego obcy pies, albo zły czlowiek rzuci kamieniem, albo ktoś go ukradnie, bo jest śliczny... Lepiej nie spuszczaj go z oka!
Kiedyś wiosną mój mąż zostawił na chwile naszą małą sunię pod sklepem. Mówiłam Mu, żeby tego absolutnie nie robił, ale poprosił pania siedzącą na ławce obok, żeby zwróciła na nią uwagę i zostawił ją. Bylismy wtedy razem z małą w mieście , a ja musiałam zrobic małe zakupy. Mąż spacerował z nią, ale postanowil wejśc do mnie do sklepu, żeby sprawdzić, czy wystarczy mi pieniędzy i czy nie zapomniałam kupić mu papierosów! Oszalałeś!!?? - wrzasnęłam i pobiegłam do wyjścia. Na szczęście mała wciąż tam była, cała i zdrowa! Uważam, że to nie jest przesada. Znane są przypadki, że psa skradziono spod sklepu, raczej nie po to, żeby go kochać, ale żeby go sprzedać albo rozmnażać i sprzedawać szczeniaki. A moja mała jest młoda, śliczna, łagodna i bardzo w typie rasy, więc naprawdę jest zagrożona. Co prawda wtedy już była wysterylizowana, ale tego przecież nie widać pod sklepem, jakaś kreatura mogła ją zabrac, a potem wyrzucić, gdy okazałoby się, że zarobku nie będzie. Ktoś mógł ją też po prostu skrzywdzić pod tym sklepem, znam przypadek, że jakiś debil wrzucił małego pieska uwiązanego pod sklepem do kontenera na plastikowe butelki. Pani, którą mąż poprosił o zwrócenie uwagi na psa, była miła i faktycznie zwróciła uwagę, że podeszłam do małej, ale gdybym chciała ją zabrać i tak nie byłaby w stanie przeszkodzić, więc każdy mógł ją zabrać. Kazałam mężowi kajać się za bezmyślność i obiecać, że NIDGY więcej nie zrobi nic równie głupiego!
Lobario kochana, wiesz, że Cie polubiłam i zaufałam Ci i wiesz, że bardzo zależy mi na szczęściu Blunia - więc chyba wiesz też, że jeśli Bluniowi coś stanie się z Twojej winy, to Cie uduszę!! :-D :-D :-D

Posted

Fantastyczne wieści - czy mogę prosić o podesłanie umowy adopcyjnej?
Bo mały jest jednym z moich podopiecznych,a ja muszę niestety umowy na psiaki przedstawiać.
Lobaria dbajcie o przystojniaka - i bardzo proszę o dużo dużo dużo zdjęć na wątku :D :D
I ucałować Go tam proszę :)

Posted

jeśli Bluniowi coś stanie się z Twojej winy, to Cie uduszę!! :-D :-D :-D
To się nie boję - pilnuję Blunia jak oka w głowie - eksperyment ze sklepem odpowiednio zabezpieczyłam :lol:

I ucałować Go tam proszę
Zrobione :calus:

Posted

Z pierwszego postu tego wątku - cytuję
Niestety nie jest w żaden sposób 'wyjątkowy'... Więc znaleźć cokolwiek dla Niego będzie bardzo trudno...
Zerknijcie na tego biedaka...


Jest wyjątkowy pod każdym względem i taki kochany.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...