leonarda Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Zapisuję jamniczka. Też mam nadzieję, że z jego urodą i wiekiem dom znajdzie prędziutko. Oby tak i oby jak najlepszy. Quote
maciaszek Posted May 8, 2011 Author Posted May 8, 2011 Dodałam kolejne ogłoszenia: petworld.pl e-zwierzak.pl pineska.pl mammisia.pl petsy.pl oddamzadarmo.pl pajeczyna.pl Quote
maciaszek Posted May 8, 2011 Author Posted May 8, 2011 Dodałam go jeszcze do ogłoszeń na dogo: http://www.dogomania.pl/ogloszenia/id/910/ Quote
VitisVini Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 maciaszku te zdjęcia" portret w brązie " przy ogłoszeniu sa extra ładne. Quote
Gisic87 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Maciaszku dostałam odpowiedź poprzez gumtree w sprawie Tobiego odpisałam by się kontaktował poprzez mail w ogłoszeniu bądź telefonicznie;) Quote
maciaszek Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 Gisic, dziękuję :). Jestem wreszcie... Z góry przepraszam jeśli będzie chaotycznie, ale zmęczona już jestem dniem dzisiejszym (w biegu, biegu, biegu). Miałam dziś 3 telefony w sprawie Tobiego. 1. Pani z Krakowa. Miała jamnika, odszedł w wieku 12 czy 13 lat. Tobi przypomina go pani i z wyglądu i z charakteru, dlatego się nim zainteresowała. Pani mieszka w bloku, na 4 piętrze, bez windy, więc ważne dla niej jest by psiak nie ważył więcej niż 7-8 kilo, bo będzie musiała go znosić. Pies musi też potrafić zostawać sam w domu przez 7-8 godzin, kiedy pani jest w pracy. Powinien też potrafić odnaleźć się w ruchu miejskim (wśród ludzi na chodnikach, jeżdżących samochodów), bo w miejscu, w którym pani mieszka taki ruch właśnie jest. Poprzedni jamnior pani miał charakterek, był uparciuchem i też potrafił postawić się światu, ale pani mu na to pozwalała, bo jak sama stwierdziła: "on tak na mnie patrzył, takimi oczami, że nie dało mu się odmówić czy go skarcić". Pies spał z panią w łóżku i był rozpieszczany :). Wiele więcej się nie dowiedziałam, bo pani zadawała bardzo dużo pytań, a kiedy pytałam ja to ona znowu o coś chciała zapytać ;). Umówiłam się z nią, że mailem wyślę ankietę przedadopcyjną. Może z odpowiedzi dowiem się więcej :). 2. Pani z Austrii. Miała jamnika 2 lata. Kupiony z kartonu na Gubałówce. Po jakimś czasie zaczął chorować. Okazało się, że ma przerośniętą wątrobę, za małe i za słabe nerki i coś jeszcze (nie pamiętam już...). Kolejny owoc pseudohodowli... :( Pani leczyła go długo i kosztownie (co podkreślała) i karmiła najlepszymi karmami. Niestety nie udało się. Psiaka trzeba było uśpić 3 tygodnie temu. Pani tęskni za nim i chce przygarnąć kolejnego jamniora. Nie ma dostępu do internetu, Tobiego wypatrzyli znajomi w Polsce. Pani gotowa jest przyjechać nawet w najbliższy weekend, żeby psiaka zobaczyć. Chętnie by go oczywiście od razu zabrała. Jeśli znajdzie się ktoś w Austrii na wizytę przedadopcyjną to pani nie ma nic przeciwko. Może podać też numer telefonu do lecznicy, gdzie leczyła swojego psiaka, żeby sprawdzić czy mówi prawdę, dysponuje też historią choroby. Pani mieszka sama, nie ma dzieci. Jeśli chodzi o wakacje, wyjazdy to psa zabiera ze sobą. Ale jeśli zdarzyłaby się sytuacja, że nie może go zabrać lub gdyby przytrafił się jakiś pobyt w szpitalu to psem zaopiekują się znajomi. Jeśli chodzi o kastrację to pani nie jest zbyt chętna "okaleczać" psa. Chętna natomiast jest, żeby go pilnować i nie dopuszczać go do suk z cieczką. 3. Pan z Katowic. W przededniu emerytury. Miał już 2 jamniki. Suczki. Jedną 5,5 roku. Sunia pognała w parku za zającem i już jej więcej nie zobaczył. Miała adresówkę. Pan jej szukał, ale bez skutku. Podejrzewa, że ktoś kto ją znalazł zatrzymał ją sobie, bo była przepiękna. Drugą suczkę wziął ze schroniska. Jako staruszkę. Żeby polepszyć jej los, dać spokojną starość. Sunia miała między 12 a 15 lat (weci mieli różne zdania na ten temat). Okazało się, że ma chore serce i z panem była zaledwie kilka miesięcy. Pan mieszka obok Parku Chorzowskiego, ze swoimi psiakami chodził tam na długie spacery. Nie pracuje, więc pies przez większość czasu nie byłby sam. Na wakacje wyjeżdża z czworonogiem. Jeśli trafiłby się wyjazd, gdzie psa nie można zabrać albo np. szpital to psem zajmie się córka lub syn. Oboje opiekowali się już psami pana, więc nie ma problemu. Pan zgadza się na wizytę przedadopcyjną, podpisanie umowy. Co do kastracji ma mieszane uczucia. To znaczy nie widzi potrzeby, bo ma zamiar psa pilnować (suk pilnował i żadna nie miała "wpadki"), ale jak taki będzie wymóg albo wskazanie to zrobi to bez problemu. Jego suki jadły 2 posiłki - jeden razem z nim (jakieś mięsko, kiełbasę, wędlinę), drugi same (suchą karmę - niestety Pedigree albo Frolic, ale pan jest otwarty na inne karmy, byle nie były bardzo drogie). W domu nie ma innych zwierząt. Nie ma dzieci. Pan mieszka sam. Najlepsze wrażenie zrobił na mnie pan. Quote
Gisic87 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Jak dla mnie pan wydaje się ok i co najważniejsze na miejscu więc domek można pilotować. Tylko ta karma no ale to można pana przekonać chociażby do brita czy puriny na pewno lepsza jakościowo i cenowo też nie droga Quote
maciaszek Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 Umówiliśmy dziś na popołudnie z właścicielem Tobiego na spotkanie, celem oglądnięcia psiaka (pod względem charakteru) i zrobienia mu zdjęć. Pomyśleliśmy, że można upiec 2 pieczenie przy jednym ogniu. Pan z Katowic chciał poznać Tobiego (bo nawet go na fotkach nie widział - nie ma netu, a ogłoszenie wyszukała sąsiadka), więc zadzwoniłam do niego i zapytałam czy pojedzie z nami. I tu mi pan przyplusował - zawahał się w pierwszym momencie, bo go zaskoczyłam, a miał kompletnie inne plany na popołudnie, ale po szybkiej analizie doszedł do wniosku, że poznanie Tobiego ważniejsze, skoro zastanawia się nad jego adopcją. Więc pojechaliśmy piec te 2 pieczenie - pan pozna Tobiego, a my pana :). W samochodzie sobie trochę pogadaliśmy. Pan wydaje się być naprawdę ok. To prosty człowiek, ale rozsądnie i poważnie do sprawy podchodzący. Zanim ruszyliśmy pan chciał nas zaprosić do siebie do domu, ale że już byliśmy spóźnieni to powiedzieliśmy, że następnym razem wpadniemy (bo wpaść i zobaczyć gdzie Tobi miałby ewentualnie mieszkać oczywiście chcę!). Samo spotkanie z Tobim trochę mnie zmartwiło... Pies jest w bardzo dobrej formie fizycznej, nawet lekko za dobrej (mógłby schudnąć z kilogram, a nawet ciut więcej) ;). Ma ładną błyszczącą sierść. Jest zadbany :). Gorzej przedstawia się jego kondycja psychiczna. Ma agresję lękową. Wygląda na to, że nowe sytuacje i nowi ludzi go spinają, stresują. Szczeka, warczy, jeży się lekko i próbuje być groźny. Ale od razu widać, że nie ma zamiaru ugryźć. Kieruje nim strach. Puszcza dużo CSów. Chce podejść do człowieka i go powąchać, a jednocześnie się boi, więc drze japę. Darł ją prawie cały czas, z przerwami na wąchanie trawy, co też było lekko obsesyjne (ale podobno jedna z suk z okolicy ma cieczkę). Właściciel mówił, że normalnie tak się nie zachowuje, że nie szczeka non stop na wszystkich. Myślę, że dziś zestresowało go to, iż 3 osoby coś od niego chciały - a to wołały, a to próbowały rękę doń wyciągnąć, może czuł się troszkę "osaczony". Więc bronił się jazgotem i warkotem. Do mnie podszedł jako do pierwszej. Dał się pogłaskać, podrapać za uchem, ale dość szybko się wycofał i zaczął na mnie wrzeszczeć. Po jakimś czasie podszedł znowu i nawet sam się domagał głaskania podbijając moją rękę łepetyną. Z panami poszło znacznie trudniej. TZtowi dał się pogłaskać tylko raz i bardzo krótko. Do Pana z Katowic podszedł tylko dlatego, że kupiliśmy kiełbasę i pan go nakarmił ;). Ale to była szybka akcja - złapać kiełbachę, odskoczyć, zjeść i naszczekać na człeka. Zaobserwowałam też, że ma jakiś uraz do facetów, zwłaszcza dużych, dobrze zbudowanych. Tych obszczekuje najbardziej. Zrobiłam kilka zdjęć, zostawiliśmy drzypyska i pojechaliśmy odwieźć pana. Panu Tobi się bardzo podoba, ale boi się czy da sobie z nim radę. Boi się tej jego "agresji", nie wie czy podoła. Mam nawet wrażenie, że w pewnym momencie wystraszył się jamniora, a to nie jest chyba dobry znak przy psie z taką agresją lękową i zapędami "dominacyjnymi"... Doszliśmy do wniosku, że dobrze by było, żeby właściciele, jeszcze przed wydaniem Tobiego do nowego domu, zaprowadzili go na kastrację. Może jak zostanie pozbawiony nabiału to utemperuje się nieco (choćby z ta obsesją cieczkową) i łatwiej będzie walczyć z jego problemami psychicznymi? Jutro będę z nimi o tym rozmawiać. Pan z Katowic powiedział, że musi się z problemem przespać, zastanowić, rozważyć wszystkie za i przeciw. Rzekł też, że jeśli Tobi zostanie wykastrowany to wtedy weźmie go na pewno. Umówiliśmy się na telefon za jakiś czas, żeby pan miał czas na spokojną analizę. Na razie szukamy więc dalej i próbujemy przeforsować kastrację Tobiego. Ja tylko mam dylemat co mówić dzwoniącym? Przecież nie mogę kłamać, że pies jest do rany przyłóż... Ale mam mówić, że jak trafi do nowego domu, zamkną się za nim drzwi i zostanie sam z nowymi ludźmi to nie wiadomo czy ich nie użre, gdy będą np. chcieli zapiąć mu (nieco na siłę, bo przecież nie podejdzie) smycz, by z nim wyjść na spacer? Aaaaaa.... Quote
maciaszek Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 W obliczu powyższego wywodu pierwsze dwa domki raczej odpadają. Pani z Krakowa z potrzebą rozpuszczania psa nie nadaje się chyba na właścicielkę Tobiego-"agresora". Poza tym jamnior waży koło 10 kg, więc nieco za dużo, jak dla pani. A pani z Austrii to odpada w przedbiegach, bo (co jej zresztą powiedziałam) to za daleko i mimo wszystko wolałabym, żeby Tobi był gdzieś w Polsce, gdzie zawsze mogę w razie czego dojechać. Ewentualnie (jak na razie) zostaje pan. [quote name='Gisic87']Jak dla mnie pan wydaje się ok i co najważniejsze na miejscu więc domek można pilotować. Dokładnie to samo pomyślalam :). [quote name='Gisic87']Tylko ta karma no ale to można pana przekonać chociażby do brita czy puriny na pewno lepsza jakościowo i cenowo też nie drogaWspomniałam panu o Bricie. Pytał nawet gdzie można go kupić i prosił, żeby mu zapisać nazwę :). -------------------- To sobie pogadałam :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:. A teraz fotki. Quote
maciaszek Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 A tak Tobiasz patrzy na człeka, w przerwach między oszczekiwaniem go... Ale ma też przebłyski normalnego zainteresowania ;). Quote
Gisic87 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Maciaszku a czy nie ma możliwości by pan spotkał się z Tobim jeszcze kilka razy jeśli oczywiście się zdecyduje? A co do karmy jeśli by już Tobi miał do pana trafić to brita mogę kupić panu i zapłaci na pewno mniej niż normalnie bo mam 30% zniżki;) Quote
maciaszek Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 To jeszcze sobie wkleję, żeby mi nie umknęły, linki do artykułów o agresji lękowej; http://www.goldenline.pl/forum/2072802/agresja-na-tle-lekowym-artykul !!! http://www.dogomania.pl/threads/58126-Agresja-l%C4%99kowa-jak-sobie-z-ni%C4%85-radzi%C4%87 http://pies.onet.pl/24664,13,17,uwaga__gryzie,artykul.html http://pies.onet.pl/13,18854,42,jak_poradzic_sobie_z_agresja_lekowa_suki,ekspert_artykul.html http://www.szkoleniepsow**********/agresja,21/agresja-lekowa-plus-poped-do-gonitwy-plus-testosteron,1465.html Quote
maciaszek Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 [quote name='Gisic87']Maciaszku a czy nie ma możliwości by pan spotkał się z Tobim jeszcze kilka razy jeśli oczywiście się zdecyduje?[/QUOTE]Hmmm... w tej materii dużo zależy od obecnych właścicieli, a oni chyba raczej woleliby sprawę załatwić raz dwa... [quote name='Gisic87']A co do karmy jeśli by już Tobi miał do pana trafić to brita mogę kupić panu i zapłaci na pewno mniej niż normalnie bo mam 30% zniżki;)[/QUOTE]Dzięki wielkie :). Będę pamiętała! Poprawiłam nieco tekst do ogłoszeń. Quote
maciaszek Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 [quote name='jusstyna85']Żal psiaka,może on coś przeczuwa...[/QUOTE]Też o tym pomyśleliśmy. Że on czuje, że coś się święci i stąd to większe napięcie. Jutro pozmieniam treść w swoich ogłoszeniach i dodam nowe foty tam, gdzie się da. Quote
Isadora7 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Mnie sie też wydaje ze on czuje, one są mądrzejsze niż my ludzie. Pomysł aby Pan się potkał jeszcze parokrotnie z Tobim bardzo dobry. Bo Pan robi rzeczywiscie dobre wrażenie poza tym "pod ręką". Tymczasem dorzuce trochę zdjęc nowych na facebooka. Tam sa tłumy do chłopaka. Może jeszcze sie ktoś objawi. Quote
maciaszek Posted May 10, 2011 Author Posted May 10, 2011 No i nie udało mi się na razie podmienić fot Tobiasza w ogłoszeniach. W pracy, przez najbliższe 2 tygodnie, mam i będę miała kołomyję... Może jeszcze zrobię to jak dotrę do domu? O ile nie padnę... Rozmawiałam dziś z właścicielem na temat kastracji. Powiedziałam, że jest konieczna, bo bez niej nie widzę opcji szukania Tobiemu domu. Moża po ciachnięciu troszkę się utemperuje i przynajmniej za cieczkami nie będzie szalał, zaczepiając (z zazdrości) inne psy. Pan miał porozmawiać z żoną i da mi jutro znać. Dostałam mail z zapytaniem o Tobiaszka. Pani szuka jamnika dla mamy, bo mama niedawno pożegnała jamniora. Napisałam co i jak wysłałam ankietę przedadopcyjną i czekam na ew. odzew. Pani z Krakowa na razie nie odpowiedziała na mój wczorajszy mail z ankietą przedadopcyjną. Tyle wieści na teraz. Quote
Jasza Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Jestem, przepraszam, że dopiero teraz, nie wchodziłam od wczoraj na wątek Bazyla. Chłopak zjawiskowy, charakterek jakby mi znany ;-) Quote
VitisVini Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 O matko kochana jaki odzew- tylu ludzi chce mieć jamnika????:crazyeye: Albo jakieś czary rzuciałaś maciaszku, przyznaj się :cool3: To dziwne,że pies boi się facetów, no nie? No ale nie będe rozwijać tej myśli. Według mojej opinii i znajomości jamników(szt1 :lol:) to one są trochę zwariowane i agresywne dość często, ten jeden o którym mówię zawsze chciał zeżreć Torę na spacerze, absolutnie nie przyjmując do wiadomości gabarytów tejże. Potem zaś wziął i uciekł w świat po to żeby od razu go rozjechało na placek.Sam se winny nieboraczek:p No ale serio- na pewno absolutnie i bezapelacyjnie macie rację,że trzeba go wykastrować bo to powinno umniejszyć jego zapędy.Poza tym może on za dużo wysokobiałkowej karmy pożera. A czemu ty maciaszku tę panią z Austrii tak szybko skreśliłaś? Toż to rasizmem zajeżdzą:evil_lol: Skoro była nawet gotowa przyjechać ,żeby jamnika obejrzeć to powinna dostać swoją szansę. Quote
maciaszek Posted May 11, 2011 Author Posted May 11, 2011 Jamniki to chyba wciąż najpopularniejsza rasa w naszym kraju. Naprawdę sporo osób chce mieć jamniora :). Na szczęście dla Tobiego. Dzisiaj dzwoniła kolejna pani. Ze Zgorzelca. Mają już w domu jednego jamniora. Też z Katowic ;). Pogadałyśmy chwilkę, rozmowa ok. Wysłałam jej mail z kilkoma informacjami bardzie szczegółowymi na temat Tobiego oraz ankietą przedadopcyjną. Mają przespać się z tematem i odpowiedzieć. Na pewno, jeśli nie wezmą Tobiaszka, będą szukać innego jamniora. Podrzucę wtedy pani stronkę adopcyjną długaśnych, tak się umówiłyśmy :). Właściciele zdecydowali się na wykastrowanie Tobiasza. Jutro idą do weta na rozmowę i umówienie terminu. Jeśli chodzi o panią z Austrii to skreśliłam ją ze względu na 2 rzeczy - odległość i wyczuwane przeze mnie zapędy do rozpieszczania psiaka. Mam wątpliwości czy poradziłaby sobie z charakterkiem Tobiego. A odległość taka duża też mnie nieco przeraża. Vitis, wiesz co mam na myśli, bo sama wolałabyś, żeby Bazylka znalazła dom blisko, coby w razie czego móc po nią pojechać itp. A co będzie jak pani z Austrii zadzwoni po tygodniu, że Tobi za bardzo rozrabia, że nie daje sobie z nim rady...? Poza tym jak tu zorganizować wizytę przedaopcyjną tak daleko? Jak tu skontrolować dom po jakimś czasie? Na pewno jakiś psiak znajdzie u tej pani dom, bo pani koniecznie chce zaadoptować jamnika. Myślałam, żeby podesłać jej inne jamniory w potrzebie, ale pani nie korzysta z kompa. Jak zadzwoni (bo ma dzwonić) poproszę o mail do jej znajomych i im podrzucę jamniory do adopcji, a oni jej zrelacjonują (tak, jak to było w przypadku Tobiego). Quote
Jasza Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Jakich argumentów użyłaś Maciaszku, że właściciele się zdecydowali na kastrację? Podpowiedz.. Quote
leonarda Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Nie chcę się wymądrzać, bo i zresztą niewiele wiem;) Ale napiszę, na wszelki wypadek - kastracja u 3-letniego psa może jeszcze (choć nie musi) wpłynąć pozytywnie na zachowanie. Ale jeśli pies jest lękliwy i na tym tle bywa agresywny - może być odwrotny skutek - agresja się powiększy.. I nie wyssałam sobie tego z palca. Oczywiście wszystko zależy od konkretnej sytuacji, więc wcale nie musi dotyczyć Tobiego. Ale może warto wziąć taką możliwość pod uwagę...tzn. że lepiej byłoby najpierw "odlękliwić" psa, a potem go kastrować..? Inna rzecz, że pewnie to raczej niemożliwe w tej sytuacji - tyle, że trzeba by wspomnieć przyszłemu właścicielowi, że problem może pozostać mimo kastracji.. Quote
maciaszek Posted May 11, 2011 Author Posted May 11, 2011 Jasza napisał(a):Jakich argumentów użyłaś Maciaszku, że właściciele się zdecydowali na kastrację? Podpowiedz..W zasadzie żadnych. Oni sami wiedzą, że Tobi jest nadpobudliwy, jeśli chodzi o sprawy cieczkowe-zapachowe. Że jest wtedy nieprzyjaźnie nastawiony do innych psów, pilnuje zacieczkowanego terenu, jest zazdrosny, nadpobudliwy. Kastracja powinna ten problem wyeliminować. Myślą też, że kastracja powinna zmniejszyć jego problemy z agresją. Wiedzą, że problemy, których podłożem jest psychika nie znikną, ale te, których podłożem są hormony powinny przynajmniej się zmniejszyć. leonarda napisał(a):Ale napiszę, na wszelki wypadek - kastracja u 3-letniego psa może jeszcze (choć nie musi) wpłynąć pozytywnie na zachowanie. Ale jeśli pies jest lękliwy i na tym tle bywa agresywny - może być odwrotny skutek - agresja się powiększy.. I nie wyssałam sobie tego z palcaHmmm... I bądź tu człowieku mądry... Co robić? Myślę, że trzeba zaryzykować, choćby z tych względów cieczkowych, ze względów nadpobudliwości seksualnej Tobiego i bycia napastliwym w stosunku do innych psów, które znajdują się na terenie suki z cieczką. Odlękliwanie przed kastracją (czyli w obecnym domu) nie wchodzi w grę, bo nie ma kto się tym zająć. A i nie wiem czy by im się chciało. leonarda napisał(a):tyle, że trzeba by wspomnieć przyszłemu właścicielowi, że problem może pozostać mimo kastracji..Po poniedziałkowej wizycie uprzedzam wszystkich zainteresowanych jak wygląda sytuacja, że to nie jest "łatwy" pies, że trzeba będzie z nim popracować, że mogą być (zwłaszcza na początku) problemy. Mam nadzieję, że znajdzie się dom gotów zmierzyć się z wyzwaniem... Quote
VitisVini Posted May 12, 2011 Posted May 12, 2011 W sumie racja maciaszku- najgorsze jest ,że nie można polegać na ludziach i faktycznie co będzie jak po tygodniu ktoś zadzwoni,że ma psa dość.I w dodatku czy w Austrii nie ma jamników? No ale z drugiej strony, trudno mi uwierzyć,że jak ktoś zadaje sobie tyle trudu ,żeby zabrać psa za granicę to tylko po to,żeby się za chwilę rozmyślić.No chyba ,że Polakiem jest- bo co do rodaków to ja mam swoją opinię, czy to w kraju czy za granicą większość- jacy są ,każdy widzi:evil_lol: Bazylki do Niemiec czy Austrii bym nie dała, bo nie wiem czy by jej tam pod asta nie podciągneli i "do gazu". Ale w innym przypadku mogłabym rozważyć, szczególnie przy braku zainteresowania domowego.Tobi nie narzeka na "popyt" więc niech zostanie w ojczyźnie:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.